Co słychać w Kadrze Polski?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Wyluzujcie już, ME dla nas się skończyły.Dziewczyny na pewno chciały się pokazać ale nie wyszło.Myślę,że przede wszystkim zabrakło formy i nie ma co robić klubowych "wycieczek".Zwalanie winy na poszczególne zawodniczki nie ma sensu bo wszystkie miały wpadki.Zaraz się pewno odezwie Kraków ale Kobryn na tych mistrzostwach grała tak jak w lidze.W najważniejszych meczach zawalała/Słowacja i Czechy/.Dałam przykład Ewki bo to była wyróżniająca się zawodniczka ale tez nie bez winy.Najbardziej zaskakuje mnie brak krytyki w stosunku do LIDERKI???? W innych zespołach jakoś liderki dawały rade tylko u nas nie.
Ale teraz przyjdzie nowa miotła pozamiata i za 2 lata medal.
Ale teraz przyjdzie nowa miotła pozamiata i za 2 lata medal.
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Nie no trzeba przyznać, że bardziej zawiódł Mieloch, bo przebywał na boisku znacznie dłuzej niż Żurowska i po bardzo dobrym sezonie w PLKK pokładano w niej wielkie nadzieje.
Tymczasem zaprezentowała się bardzo kiepsko- uważam jednak, że zawodniczka ta zagrała poniżej swego poziomu - stać ją z pewnością na lepszą grę.
Żurowska takze naturalnei zawiodła, ale w mniejszym stopniu - dobrze,ze chociaż w meczu z Czechami weszła na parkiet bez bojaźni i dziarsko walczyła. Gorzje tylko, ze mecz wcześniej miała taką stratę, że to aż uczennicy SMS nei przystoi.
Najwięcje pretensji pod względem strat mam jednak do Biby- wielokrotnie podejmowała bardzo złe decyzje, podając wprost w ręce rywalek.
Musimy jednak nieco usprawiedliwic jej gre w obronie- miała podkręcony staw skokowy, czy cos tam, stąd też szybki powrót do obrony często nei działał.
Zespoł nie wykorzystał potencjału - świadczy o tym chociażby wejście Italii do 8, z która dwukrotnie wygraliśmy w qualifying round i przede wszystkim wejście do 8 Słowacji - o czym truję już od początku ME. Musimy pamiętać, że Słowaczek nei było na ME przez dwie kolejne imprezy, a pomimo braku klasowych zawodniczek jednak do tej 8 awansowały. I to w dodatku nei z ostatniego miejsca w grupie.
Czyli jednak było można.
W mojej subiektywnej opinii, graliśmy chyba najgorszy basket na ME - obserwowanie nieporadności naszych koszykarke w ataku, wołalo o pomste do nieba, a każdy atak pozycyjny wywoływal u mnie strach o stratę piłki. Makabra.
Tymczasem zaprezentowała się bardzo kiepsko- uważam jednak, że zawodniczka ta zagrała poniżej swego poziomu - stać ją z pewnością na lepszą grę.
Żurowska takze naturalnei zawiodła, ale w mniejszym stopniu - dobrze,ze chociaż w meczu z Czechami weszła na parkiet bez bojaźni i dziarsko walczyła. Gorzje tylko, ze mecz wcześniej miała taką stratę, że to aż uczennicy SMS nei przystoi.
Najwięcje pretensji pod względem strat mam jednak do Biby- wielokrotnie podejmowała bardzo złe decyzje, podając wprost w ręce rywalek.
Musimy jednak nieco usprawiedliwic jej gre w obronie- miała podkręcony staw skokowy, czy cos tam, stąd też szybki powrót do obrony często nei działał.
Zespoł nie wykorzystał potencjału - świadczy o tym chociażby wejście Italii do 8, z która dwukrotnie wygraliśmy w qualifying round i przede wszystkim wejście do 8 Słowacji - o czym truję już od początku ME. Musimy pamiętać, że Słowaczek nei było na ME przez dwie kolejne imprezy, a pomimo braku klasowych zawodniczek jednak do tej 8 awansowały. I to w dodatku nei z ostatniego miejsca w grupie.
Czyli jednak było można.
W mojej subiektywnej opinii, graliśmy chyba najgorszy basket na ME - obserwowanie nieporadności naszych koszykarke w ataku, wołalo o pomste do nieba, a każdy atak pozycyjny wywoływal u mnie strach o stratę piłki. Makabra.
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
moje zdanie jest takie, że żal i przykro było patrzeć na grę naszej reprezentacji, a jeśli chodzi o ocenę indywidualną zawodniczek, to... mimo najszczerszego szczękoobwisu i poczucia w żołądku podobnego do tego po zjedzeniu 2 kg. kremu czekoladowego zagryzanego bezami - mimo wszystko wstrzymałbym się z piętnowaniem... dlaczego?
ano np. wyjazd Drzewińskiej był wycieczką (w tej sytuacji - po co?) i to raczej średnio udaną - ale czy to jej wina? nie powinno jej tam być, ale... jeśliby dostała szansę może zaprzeczyłaby tej tezie? Rozgrywające - dramat, ale... są jakieś lepsze? Zastanawiałem się np. nad tym, że sporym atutem naszej reprezentacji byłoby wyłączenie z gry Pawlak - lecz za chwilę Gajda udowadniała mi, że... delikatnie mówiąc niewiele by to pomogło. Biba udowodniła po raz kolejny, że jest doskonałą zawodniczką, pod warunkiem że nie gra w zespole, którego taktyka opiera się na podaniu (nie mylić z podaniem na pozycję rzutową, czy np. jakieś zasłony itp.) jej piłki i czekaniu co zrobi (oczywiście najlepiej na stojąco...)...
Mnie zastanawia tylko "organizacja" gry - co my graliśmy... - a właściwie satysfakcjonowała by mnie odpowiedź na pytanie co się staraliśmy... wróć! - co mieliśmy zamiar się starać grać.
ano np. wyjazd Drzewińskiej był wycieczką (w tej sytuacji - po co?) i to raczej średnio udaną - ale czy to jej wina? nie powinno jej tam być, ale... jeśliby dostała szansę może zaprzeczyłaby tej tezie? Rozgrywające - dramat, ale... są jakieś lepsze? Zastanawiałem się np. nad tym, że sporym atutem naszej reprezentacji byłoby wyłączenie z gry Pawlak - lecz za chwilę Gajda udowadniała mi, że... delikatnie mówiąc niewiele by to pomogło. Biba udowodniła po raz kolejny, że jest doskonałą zawodniczką, pod warunkiem że nie gra w zespole, którego taktyka opiera się na podaniu (nie mylić z podaniem na pozycję rzutową, czy np. jakieś zasłony itp.) jej piłki i czekaniu co zrobi (oczywiście najlepiej na stojąco...)...
Mnie zastanawia tylko "organizacja" gry - co my graliśmy... - a właściwie satysfakcjonowała by mnie odpowiedź na pytanie co się staraliśmy... wróć! - co mieliśmy zamiar się starać grać.
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
simon pisze:Mnie zastanawia tylko "organizacja" gry - co my graliśmy... - a właściwie satysfakcjonowała by mnie odpowiedź na pytanie co się staraliśmy... wróć! - co mieliśmy zamiar się starać grać.
no jak to ?!
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
a to ciekawe i bardzo rozsądne moim zdaniem spojrzenie Mateusza Kołodzieja(www.sportowefakty.pl) na występ polskiej reprezentacji podczas ME na łotewskich parkietach:
Niewątpliwie największym problemem, który był niemiłosiernie widoczny przez cały okres trwania turnieju, to brak zgrania. Średnio ponad 20 strat w meczu drużynie, która walczyła o najlepszą "ósemkę" w Europie po prostu nie przystoi. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać co przeżywali w swoich domach kibice, w momencie gdy piłkę w rękach miały nasze rozgrywające. Agata Gajda i przede wszystkim Paulina Pawlak to zawodniczki, od których wymagało się znacznie więcej. To one zawiodły najbardziej. Niesamowicie kulały też rzuty z dystansu. Jeden dobry mecz w tym elemencie w wykonaniu Agnieszki Bibrzyckiej to za mało. Z drugiej strony, czy można się temu dziwić? Szyld "reprezentacja Polski w koszykówce kobiet" jest "używany" tylko podczas takich imprez jak ta, którą polskie koszykarki mają już za sobą. Już nie chodzi o nieliczną grę polskich koszykarek w naszej ekstraklasie, bo o tym, że są w stanie grać na wysokim poziomie już pokazały. Potrzeba kogoś, kto to wszystko umiejętnie poskłada.
Czy takim człowiekiem był Krzysztof Koziorowicz? Nie wiem jakie spostrzeżenia mają inni, ale ja nie zauważyłem, aby trener Koziorowicz w czasie trwania turnieju wyróżniał się czymkolwiek. Sprawiający wrażenie aż za bardzo spokojnego człowieka szkoleniowiec nie był w stanie wydusić z siebie choć odrobinę złości nawet wtedy, gdy jego podopieczne popełniały trzy straty w odstępie 30 sekund. Brak pomysłu na ustawienie zespołu i w konsekwencji hokejowe, nic nie dające zmiany też nie świadczą o nim najlepiej. Szkoleniowiec zachował jednak klasę. Dostrzegł, że nie potrafił wpłynąć na swoje podopieczne i sam złożył rezygnację. Pytanie tylko co na to Polski Związek Koszykówki?
A on też powinien zrobić sobie porządny rachunek sumienia. Niech władze związku zrozumieją, że "zajmowanie się" żeńską koszykówka raz na kilka lat, podczas finałów czy też eliminacji do najważniejszych rozgrywek wiele dobrego nie przynosi. Chyba, że już na zawsze chcemy być typowymi przeciętniakami, niedokończonym dziełem, licząc, że może kiedyś samo się ono dokończy i być może pozytywnie zaskoczy. Jeśli nie, to trudno, plan minimum zazwyczaj udaje nam się przecież realizować...
Niewątpliwie największym problemem, który był niemiłosiernie widoczny przez cały okres trwania turnieju, to brak zgrania. Średnio ponad 20 strat w meczu drużynie, która walczyła o najlepszą "ósemkę" w Europie po prostu nie przystoi. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać co przeżywali w swoich domach kibice, w momencie gdy piłkę w rękach miały nasze rozgrywające. Agata Gajda i przede wszystkim Paulina Pawlak to zawodniczki, od których wymagało się znacznie więcej. To one zawiodły najbardziej. Niesamowicie kulały też rzuty z dystansu. Jeden dobry mecz w tym elemencie w wykonaniu Agnieszki Bibrzyckiej to za mało. Z drugiej strony, czy można się temu dziwić? Szyld "reprezentacja Polski w koszykówce kobiet" jest "używany" tylko podczas takich imprez jak ta, którą polskie koszykarki mają już za sobą. Już nie chodzi o nieliczną grę polskich koszykarek w naszej ekstraklasie, bo o tym, że są w stanie grać na wysokim poziomie już pokazały. Potrzeba kogoś, kto to wszystko umiejętnie poskłada.
Czy takim człowiekiem był Krzysztof Koziorowicz? Nie wiem jakie spostrzeżenia mają inni, ale ja nie zauważyłem, aby trener Koziorowicz w czasie trwania turnieju wyróżniał się czymkolwiek. Sprawiający wrażenie aż za bardzo spokojnego człowieka szkoleniowiec nie był w stanie wydusić z siebie choć odrobinę złości nawet wtedy, gdy jego podopieczne popełniały trzy straty w odstępie 30 sekund. Brak pomysłu na ustawienie zespołu i w konsekwencji hokejowe, nic nie dające zmiany też nie świadczą o nim najlepiej. Szkoleniowiec zachował jednak klasę. Dostrzegł, że nie potrafił wpłynąć na swoje podopieczne i sam złożył rezygnację. Pytanie tylko co na to Polski Związek Koszykówki?
A on też powinien zrobić sobie porządny rachunek sumienia. Niech władze związku zrozumieją, że "zajmowanie się" żeńską koszykówka raz na kilka lat, podczas finałów czy też eliminacji do najważniejszych rozgrywek wiele dobrego nie przynosi. Chyba, że już na zawsze chcemy być typowymi przeciętniakami, niedokończonym dziełem, licząc, że może kiedyś samo się ono dokończy i być może pozytywnie zaskoczy. Jeśli nie, to trudno, plan minimum zazwyczaj udaje nam się przecież realizować...
-
koszykarz
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
to słowa pewnego dziennikarza ze SportowychFaktów.pl :
Niewątpliwie największym problemem, który był niemiłosiernie widoczny przez cały okres trwania turnieju, to brak zgrania. Średnio ponad 20 strat w meczu drużynie, która walczyła o najlepszą "ósemkę" w Europie po prostu nie przystoi. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać co przeżywali w swoich domach kibice, w momencie gdy piłkę w rękach miały nasze rozgrywające. Agata Gajda i przede wszystkim Paulina Pawlak to zawodniczki, od których wymagało się znacznie więcej. To one zawiodły najbardziej. Niesamowicie kulały też rzuty z dystansu. Jeden dobry mecz w tym elemencie w wykonaniu Agnieszki Bibrzyckiej to za mało. Z drugiej strony, czy można się temu dziwić? Szyld "reprezentacja Polski w koszykówce kobiet" jest "używany" tylko podczas takich imprez jak ta, którą polskie koszykarki mają już za sobą. Już nie chodzi o nieliczną grę polskich koszykarek w naszej ekstraklasie, bo o tym, że są w stanie grać na wysokim poziomie już pokazały. Potrzeba kogoś, kto to wszystko umiejętnie poskłada.
Czy takim człowiekiem był Krzysztof Koziorowicz? Nie wiem jakie spostrzeżenia mają inni, ale ja nie zauważyłem, aby trener Koziorowicz w czasie trwania turnieju wyróżniał się czymkolwiek. Sprawiający wrażenie aż za bardzo spokojnego człowieka szkoleniowiec nie był w stanie wydusić z siebie choć odrobinę złości nawet wtedy, gdy jego podopieczne popełniały trzy straty w odstępie 30 sekund. Brak pomysłu na ustawienie zespołu i w konsekwencji hokejowe, nic nie dające zmiany też nie świadczą o nim najlepiej. Szkoleniowiec zachował jednak klasę. Dostrzegł, że nie potrafił wpłynąć na swoje podopieczne i sam złożył rezygnację. Pytanie tylko co na to Polski Związek Koszykówki?
A on też powinien zrobić sobie porządny rachunek sumienia. Niech władze związku zrozumieją, że "zajmowanie się" żeńską koszykówka raz na kilka lat, podczas finałów czy też eliminacji do najważniejszych rozgrywek wiele dobrego nie przynosi. Chyba, że już na zawsze chcemy być typowymi przeciętniakami, niedokończonym dziełem, licząc, że może kiedyś samo się ono dokończy i być może pozytywnie zaskoczy. Jeśli nie, to trudno, plan minimum zazwyczaj udaje nam się przecież realizować...
a ja powiem jedno : JAKI ZWIĄZEK - TAKA REPREZENTACJA
Niewątpliwie największym problemem, który był niemiłosiernie widoczny przez cały okres trwania turnieju, to brak zgrania. Średnio ponad 20 strat w meczu drużynie, która walczyła o najlepszą "ósemkę" w Europie po prostu nie przystoi. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać co przeżywali w swoich domach kibice, w momencie gdy piłkę w rękach miały nasze rozgrywające. Agata Gajda i przede wszystkim Paulina Pawlak to zawodniczki, od których wymagało się znacznie więcej. To one zawiodły najbardziej. Niesamowicie kulały też rzuty z dystansu. Jeden dobry mecz w tym elemencie w wykonaniu Agnieszki Bibrzyckiej to za mało. Z drugiej strony, czy można się temu dziwić? Szyld "reprezentacja Polski w koszykówce kobiet" jest "używany" tylko podczas takich imprez jak ta, którą polskie koszykarki mają już za sobą. Już nie chodzi o nieliczną grę polskich koszykarek w naszej ekstraklasie, bo o tym, że są w stanie grać na wysokim poziomie już pokazały. Potrzeba kogoś, kto to wszystko umiejętnie poskłada.
Czy takim człowiekiem był Krzysztof Koziorowicz? Nie wiem jakie spostrzeżenia mają inni, ale ja nie zauważyłem, aby trener Koziorowicz w czasie trwania turnieju wyróżniał się czymkolwiek. Sprawiający wrażenie aż za bardzo spokojnego człowieka szkoleniowiec nie był w stanie wydusić z siebie choć odrobinę złości nawet wtedy, gdy jego podopieczne popełniały trzy straty w odstępie 30 sekund. Brak pomysłu na ustawienie zespołu i w konsekwencji hokejowe, nic nie dające zmiany też nie świadczą o nim najlepiej. Szkoleniowiec zachował jednak klasę. Dostrzegł, że nie potrafił wpłynąć na swoje podopieczne i sam złożył rezygnację. Pytanie tylko co na to Polski Związek Koszykówki?
A on też powinien zrobić sobie porządny rachunek sumienia. Niech władze związku zrozumieją, że "zajmowanie się" żeńską koszykówka raz na kilka lat, podczas finałów czy też eliminacji do najważniejszych rozgrywek wiele dobrego nie przynosi. Chyba, że już na zawsze chcemy być typowymi przeciętniakami, niedokończonym dziełem, licząc, że może kiedyś samo się ono dokończy i być może pozytywnie zaskoczy. Jeśli nie, to trudno, plan minimum zazwyczaj udaje nam się przecież realizować...
a ja powiem jedno : JAKI ZWIĄZEK - TAKA REPREZENTACJA
-
reaktywacja
- Junior
- Posty: 2236
- Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
- Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Postanowiłem podsumować start Polek na ME.
Cezurki indywidualne (z uwzględnieniem roli w zespole i oczekiwań) skali szkolnej (1-6):
Pierwsza piątka:
Paulina Pawlak - brak przeglądu pola i organizacji gry, chaos na boisku, brak spokoju w grze (wszystko to funkcjonowało w play offach PLKK) - to pierwszy jej turniej z reprezentacją (nie licząc baraży z 2007 roku) - ocena 1.5
Agnieszka Bibrzycka - najgorszy turniej z reprezentacją od debiutu w seniorskiej kadrze (2001), brak formy, brak partnerek spowodował desperackie, szybie, nieprzemyślane decyzje rzutowe - gra Agnieszki przypominała ostatni jej sezon w Lotosie - i wtedy, i teraz nie udźwignęła presji odpowiedzialności za wynik w pojedynkę - ocena 3
Daria Mieloszyńska - zatrważająca indolencja rzutowa - czołowa strzelba w lidze notuje 34% skuteczności za dwa i 16% za trzy, nie udźwignęła presji, bo wszyscy liczyli, że będzie "tą trzecią" po Bibie i Ewce... zapłaciła frycowe - ocena 2.5
Magdalena Leciejewska - najrówniejsza zawodniczka całych mistrzostw, choć niczym specjalnym się nie wyróżniła, to walczyła na deskach, zdobywała punkty z kontrataków, zrobiła swoje i dzięki temu jest najbardziej wygraną zawodniczką obok Ewki z naszej kadry, bo swoim występem, podobnie ja Ewka, grą nie zniechęcała do siebie potencjalnych zainteresowanych i zagrała na poziomie oczekiwań, co na tle naszej kadry oznacza dobrze - ocena 4
Ewelina Kobryn - najlepsza zawodniczka zespołu, nieprzygotowana kondycyjnie na trudy całego turnieju, gdyby nie zgasła w drugiej rundzie, byłaby gwiazdą mistrzostw, najlepszy turniej w karierze - ocena 4.5
Druga piątka:
Agata Gajda - bezmyślne klepanie piłki w parkiet nie poparte organizacją gry, łączyła z ciekawymi zagraniami, szkoda, że stosunek pierwszych do drugich wynosił jakieś 4:1, wiele chaosu, nieporadność w grze, ale (przynajmniej statystycznie) wypadła ciut lepiej od Pauli, ja nie dostrzegam różnicy, jako okoliczność łagodząca przemawia za nią kompletny brak doświadczenia (debiutantka na dużym turnieju) - ocena 1.5
Justyna Jeziorna - największe zaskoczenie in plus, zawodniczka jak mi się wydawało w reprezentacji tylko z klubowego rozdania udowodniła, że potrafi odegrać rolę jokera (zastępstwo za Bibę), szkoda, że w decydującej fazie zupełnie niewidoczna, walczyła, szarpała, szkoda, że Biba odebrała jej minuty i pewność w grze, debiut na turnieju - ocena 3
Agnieszka Skobel - zapowiedź, że obok Biby będziemy mieć jeszcze jedną eurpejskiej klasy "małą" na ME w Polsce, żadna polska koszykarka nie grała tyle (i z takim skutkiem) w swoim pierwszym sezonie na turnieju reprezentacyjnym - póki co, więcej dobrych chęci niż jakości w grze, ale "ona ma wszystko aby odnieść sukces" - to ostatnia zasługa Kozła dla tej kadry - pozwolił grać Skobel, choć różnie jej szło (średnio 17 minut w 6 meczach to bezcenny kapitał) - debiut w seniorkim turnieju reprezentacyjnym - ocena 3
Joanna Walich - dowód na to, że ciężką praca można osiągnąć wynik, nigdy Koziorowiczowi do kadry nie pasowała, bo "niewymiarowa", ale ambitna, waleczna, zadziorna, bez jakiegokolwiek doświadczenia międzynarodowego, nie zawiodła - ocena 3
Justyna Żurowska - obok Piekarskiej (Drzewińskiej nie uwzględniam) ma najgorsze statystyki ze wszystkich zawodniczek, spięta, wycofana, wystraszona, spaliła się jak Didi, zapłacila frycowe (oczywiście debiut na turnieju w reprezentacji, choć dwa lata gry w Pucharze FIBA za sobą) - ocena 2
Głebokie rezerwowe:
Izabela Piekarska - kompletnie nieprzygotowana na imprezę docelową, wyjątkowo nieudany wybór, nie dała żadnych podstaw, aby grać dłużej niż zagrała, a i to 28 minut powinna traktować jak dar od niebios, najsłabszy punkt zespołu, oby w Gorzowie wróciła do normalnej dyspozycji, Ewka nie miała zmienniczki - ocena 1
Aleksandra Drzewińska - jej powołanie wynikało raczej z asekuracji niż realnych potrzeb, pod nieobecność Krawiec, Mowlik trener chciał mieć jeszcze jedną małą, nie dał jej szansy, więc nie podlega ocenie
Trener: Krzysztof Koziorowicz - zaryzykował, wziął kompletnie niedoświadczony zespół, wprowadził nowe zawodniczki, z których szansę wykorzystały Skobel, Jeziorna, może jeszcze Walich. Zawiodła Żurowska i przede wszystkim Izabela Piekarska. Z Drzewińskiej trener sam zrezygnował, bo jej pozycja była idealnie dublowana przez inne zawodniczki (po co więc mu niska zamiast wysokiej?). To oczywiście jeśli chodzi o rezerwowe, bo przyczyną takiego występu jest dyspozycja podstawowych graczy (Paulina i Agata grała prawie po równo, więc obie zaliczam do tego grona) - katastrofa na rozegraniu (może potrzeba specjalnego trenera dla małych? zamiast Nowakowskiego?) oraz brak liderki, co w połączeniu z brakiem wyraźnej organizacji gry, szybkiego reagowania na wydarzenia boiskowe daje obraz 11 miejsca w Europie (nieco na wyrost). Trener nie poradził sobie z przygotowaniem fizycznym, taktycznym i selekcją zawodniczek (niewykorzystana Drzewińska). Zgubił chyba kontakt dziewczynami, co wyczuł i dlatego jak rozumiem zrezygnował z kadry choć pewnie nikt by go nie wyrzucał. Zaryzykował (9 debiutantek na ME, wcześniej grały na tej rangi turnieju tylko Bibrzycjka, Kobryn i Drzewińska, w klubowych rozgrywkach eurpejskich grało ich niby 9 - choć Gajda raczej oglądała koleżanki z trubyn, Drzewińska podobnie, więc zostaje 7 - Biba, Ewka, Lecia, Paula, Żurek, Siwa i Kruszyna). Zabrakło trochę szczęścia - decydujące mecze dla tego turnieju rozegraliśmy z Węgierkami (wygana) i Słowaczkami (jedyny, w którym Biba pokazała światową klasę - przegrany), trochę tez wsparcia z ławki - wielki plus warty całe oczko w ocenie za wprowadzenie do drużyny Agnieszki Skobel - ocena 2
PS. do tych, którzy dziwią się, że Włoszki są w PO - w eliminacjach nie zagrałay dwie największe włoskie gwiazdy - Laura Macchi i Raffaella Masciardi (wyobraźcie sobie eliminacje bez Biby i Ewki...)
Cezurki indywidualne (z uwzględnieniem roli w zespole i oczekiwań) skali szkolnej (1-6):
Pierwsza piątka:
Paulina Pawlak - brak przeglądu pola i organizacji gry, chaos na boisku, brak spokoju w grze (wszystko to funkcjonowało w play offach PLKK) - to pierwszy jej turniej z reprezentacją (nie licząc baraży z 2007 roku) - ocena 1.5
Agnieszka Bibrzycka - najgorszy turniej z reprezentacją od debiutu w seniorskiej kadrze (2001), brak formy, brak partnerek spowodował desperackie, szybie, nieprzemyślane decyzje rzutowe - gra Agnieszki przypominała ostatni jej sezon w Lotosie - i wtedy, i teraz nie udźwignęła presji odpowiedzialności za wynik w pojedynkę - ocena 3
Daria Mieloszyńska - zatrważająca indolencja rzutowa - czołowa strzelba w lidze notuje 34% skuteczności za dwa i 16% za trzy, nie udźwignęła presji, bo wszyscy liczyli, że będzie "tą trzecią" po Bibie i Ewce... zapłaciła frycowe - ocena 2.5
Magdalena Leciejewska - najrówniejsza zawodniczka całych mistrzostw, choć niczym specjalnym się nie wyróżniła, to walczyła na deskach, zdobywała punkty z kontrataków, zrobiła swoje i dzięki temu jest najbardziej wygraną zawodniczką obok Ewki z naszej kadry, bo swoim występem, podobnie ja Ewka, grą nie zniechęcała do siebie potencjalnych zainteresowanych i zagrała na poziomie oczekiwań, co na tle naszej kadry oznacza dobrze - ocena 4
Ewelina Kobryn - najlepsza zawodniczka zespołu, nieprzygotowana kondycyjnie na trudy całego turnieju, gdyby nie zgasła w drugiej rundzie, byłaby gwiazdą mistrzostw, najlepszy turniej w karierze - ocena 4.5
Druga piątka:
Agata Gajda - bezmyślne klepanie piłki w parkiet nie poparte organizacją gry, łączyła z ciekawymi zagraniami, szkoda, że stosunek pierwszych do drugich wynosił jakieś 4:1, wiele chaosu, nieporadność w grze, ale (przynajmniej statystycznie) wypadła ciut lepiej od Pauli, ja nie dostrzegam różnicy, jako okoliczność łagodząca przemawia za nią kompletny brak doświadczenia (debiutantka na dużym turnieju) - ocena 1.5
Justyna Jeziorna - największe zaskoczenie in plus, zawodniczka jak mi się wydawało w reprezentacji tylko z klubowego rozdania udowodniła, że potrafi odegrać rolę jokera (zastępstwo za Bibę), szkoda, że w decydującej fazie zupełnie niewidoczna, walczyła, szarpała, szkoda, że Biba odebrała jej minuty i pewność w grze, debiut na turnieju - ocena 3
Agnieszka Skobel - zapowiedź, że obok Biby będziemy mieć jeszcze jedną eurpejskiej klasy "małą" na ME w Polsce, żadna polska koszykarka nie grała tyle (i z takim skutkiem) w swoim pierwszym sezonie na turnieju reprezentacyjnym - póki co, więcej dobrych chęci niż jakości w grze, ale "ona ma wszystko aby odnieść sukces" - to ostatnia zasługa Kozła dla tej kadry - pozwolił grać Skobel, choć różnie jej szło (średnio 17 minut w 6 meczach to bezcenny kapitał) - debiut w seniorkim turnieju reprezentacyjnym - ocena 3
Joanna Walich - dowód na to, że ciężką praca można osiągnąć wynik, nigdy Koziorowiczowi do kadry nie pasowała, bo "niewymiarowa", ale ambitna, waleczna, zadziorna, bez jakiegokolwiek doświadczenia międzynarodowego, nie zawiodła - ocena 3
Justyna Żurowska - obok Piekarskiej (Drzewińskiej nie uwzględniam) ma najgorsze statystyki ze wszystkich zawodniczek, spięta, wycofana, wystraszona, spaliła się jak Didi, zapłacila frycowe (oczywiście debiut na turnieju w reprezentacji, choć dwa lata gry w Pucharze FIBA za sobą) - ocena 2
Głebokie rezerwowe:
Izabela Piekarska - kompletnie nieprzygotowana na imprezę docelową, wyjątkowo nieudany wybór, nie dała żadnych podstaw, aby grać dłużej niż zagrała, a i to 28 minut powinna traktować jak dar od niebios, najsłabszy punkt zespołu, oby w Gorzowie wróciła do normalnej dyspozycji, Ewka nie miała zmienniczki - ocena 1
Aleksandra Drzewińska - jej powołanie wynikało raczej z asekuracji niż realnych potrzeb, pod nieobecność Krawiec, Mowlik trener chciał mieć jeszcze jedną małą, nie dał jej szansy, więc nie podlega ocenie
Trener: Krzysztof Koziorowicz - zaryzykował, wziął kompletnie niedoświadczony zespół, wprowadził nowe zawodniczki, z których szansę wykorzystały Skobel, Jeziorna, może jeszcze Walich. Zawiodła Żurowska i przede wszystkim Izabela Piekarska. Z Drzewińskiej trener sam zrezygnował, bo jej pozycja była idealnie dublowana przez inne zawodniczki (po co więc mu niska zamiast wysokiej?). To oczywiście jeśli chodzi o rezerwowe, bo przyczyną takiego występu jest dyspozycja podstawowych graczy (Paulina i Agata grała prawie po równo, więc obie zaliczam do tego grona) - katastrofa na rozegraniu (może potrzeba specjalnego trenera dla małych? zamiast Nowakowskiego?) oraz brak liderki, co w połączeniu z brakiem wyraźnej organizacji gry, szybkiego reagowania na wydarzenia boiskowe daje obraz 11 miejsca w Europie (nieco na wyrost). Trener nie poradził sobie z przygotowaniem fizycznym, taktycznym i selekcją zawodniczek (niewykorzystana Drzewińska). Zgubił chyba kontakt dziewczynami, co wyczuł i dlatego jak rozumiem zrezygnował z kadry choć pewnie nikt by go nie wyrzucał. Zaryzykował (9 debiutantek na ME, wcześniej grały na tej rangi turnieju tylko Bibrzycjka, Kobryn i Drzewińska, w klubowych rozgrywkach eurpejskich grało ich niby 9 - choć Gajda raczej oglądała koleżanki z trubyn, Drzewińska podobnie, więc zostaje 7 - Biba, Ewka, Lecia, Paula, Żurek, Siwa i Kruszyna). Zabrakło trochę szczęścia - decydujące mecze dla tego turnieju rozegraliśmy z Węgierkami (wygana) i Słowaczkami (jedyny, w którym Biba pokazała światową klasę - przegrany), trochę tez wsparcia z ławki - wielki plus warty całe oczko w ocenie za wprowadzenie do drużyny Agnieszki Skobel - ocena 2
PS. do tych, którzy dziwią się, że Włoszki są w PO - w eliminacjach nie zagrałay dwie największe włoskie gwiazdy - Laura Macchi i Raffaella Masciardi (wyobraźcie sobie eliminacje bez Biby i Ewki...)
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Gajda grała 4 lata temu na ME, mało bo mało ale jednak.
A poza tym z ocena zespołu zgadzam sie w 90%.
A poza tym z ocena zespołu zgadzam sie w 90%.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
reaktywacja pisze:Zabrakło trochę szczęścia
Pisanie w tym roku, że zabrakło szczęścia (nieważne, czy trochę, czy bardzo...), to jednak lekka przesada. Mieliśmy furę szczęścia przełamując w ostatniej minucie Greczynki, a dzien później wychodząc z głębokiego dołka z Węgierkami i rzutem na taśmę wygrywając mecz... Takiej porcji szczęścia to dawno nie mieliśmy, a już na pewno nie na takiej imprezie.
bball
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Trudno się w flashem nie zgodzić
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
reaktywacja pisze:Postanowiłem podsumować start Polek na ME.
Cezurki indywidualne (z uwzględnieniem roli w zespole i oczekiwań) skali szkolnej (1-6):
Pierwsza piątka:
Paulina Pawlak - brak przeglądu pola i organizacji gry, chaos na boisku, brak spokoju w grze (wszystko to funkcjonowało w play offach PLKK) - to pierwszy jej turniej z reprezentacją (nie licząc baraży z 2007 roku) - ocena 1.5
Agnieszka Bibrzycka - najgorszy turniej z reprezentacją od debiutu w seniorskiej kadrze (2001), brak formy, brak partnerek spowodował desperackie, szybie, nieprzemyślane decyzje rzutowe - gra Agnieszki przypominała ostatni jej sezon w Lotosie - i wtedy, i teraz nie udźwignęła presji odpowiedzialności za wynik w pojedynkę - ocena 3
Daria Mieloszyńska - zatrważająca indolencja rzutowa - czołowa strzelba w lidze notuje 34% skuteczności za dwa i 16% za trzy, nie udźwignęła presji, bo wszyscy liczyli, że będzie "tą trzecią" po Bibie i Ewce... zapłaciła frycowe - ocena 2.5
Magdalena Leciejewska - najrówniejsza zawodniczka całych mistrzostw, choć niczym specjalnym się nie wyróżniła, to walczyła na deskach, zdobywała punkty z kontrataków, zrobiła swoje i dzięki temu jest najbardziej wygraną zawodniczką obok Ewki z naszej kadry, bo swoim występem, podobnie ja Ewka, grą nie zniechęcała do siebie potencjalnych zainteresowanych i zagrała na poziomie oczekiwań, co na tle naszej kadry oznacza dobrze - ocena 4
Ewelina Kobryn - najlepsza zawodniczka zespołu, nieprzygotowana kondycyjnie na trudy całego turnieju, gdyby nie zgasła w drugiej rundzie, byłaby gwiazdą mistrzostw, najlepszy turniej w karierze - ocena 4.5
Druga piątka:
Agata Gajda - bezmyślne klepanie piłki w parkiet nie poparte organizacją gry, łączyła z ciekawymi zagraniami, szkoda, że stosunek pierwszych do drugich wynosił jakieś 4:1, wiele chaosu, nieporadność w grze, ale (przynajmniej statystycznie) wypadła ciut lepiej od Pauli, ja nie dostrzegam różnicy, jako okoliczność łagodząca przemawia za nią kompletny brak doświadczenia (debiutantka na dużym turnieju) - ocena 1.5
Justyna Jeziorna - największe zaskoczenie in plus, zawodniczka jak mi się wydawało w reprezentacji tylko z klubowego rozdania udowodniła, że potrafi odegrać rolę jokera (zastępstwo za Bibę), szkoda, że w decydującej fazie zupełnie niewidoczna, walczyła, szarpała, szkoda, że Biba odebrała jej minuty i pewność w grze, debiut na turnieju - ocena 3
Agnieszka Skobel - zapowiedź, że obok Biby będziemy mieć jeszcze jedną eurpejskiej klasy "małą" na ME w Polsce, żadna polska koszykarka nie grała tyle (i z takim skutkiem) w swoim pierwszym sezonie na turnieju reprezentacyjnym - póki co, więcej dobrych chęci niż jakości w grze, ale "ona ma wszystko aby odnieść sukces" - to ostatnia zasługa Kozła dla tej kadry - pozwolił grać Skobel, choć różnie jej szło (średnio 17 minut w 6 meczach to bezcenny kapitał) - debiut w seniorkim turnieju reprezentacyjnym - ocena 3
Joanna Walich - dowód na to, że ciężką praca można osiągnąć wynik, nigdy Koziorowiczowi do kadry nie pasowała, bo "niewymiarowa", ale ambitna, waleczna, zadziorna, bez jakiegokolwiek doświadczenia międzynarodowego, nie zawiodła - ocena 3
Justyna Żurowska - obok Piekarskiej (Drzewińskiej nie uwzględniam) ma najgorsze statystyki ze wszystkich zawodniczek, spięta, wycofana, wystraszona, spaliła się jak Didi, zapłacila frycowe (oczywiście debiut na turnieju w reprezentacji, choć dwa lata gry w Pucharze FIBA za sobą) - ocena 2
Głebokie rezerwowe:
Izabela Piekarska - kompletnie nieprzygotowana na imprezę docelową, wyjątkowo nieudany wybór, nie dała żadnych podstaw, aby grać dłużej niż zagrała, a i to 28 minut powinna traktować jak dar od niebios, najsłabszy punkt zespołu, oby w Gorzowie wróciła do normalnej dyspozycji, Ewka nie miała zmienniczki - ocena 1
Aleksandra Drzewińska - jej powołanie wynikało raczej z asekuracji niż realnych potrzeb, pod nieobecność Krawiec, Mowlik trener chciał mieć jeszcze jedną małą, nie dał jej szansy, więc nie podlega ocenie
Trener: Krzysztof Koziorowicz - zaryzykował, wziął kompletnie niedoświadczony zespół, wprowadził nowe zawodniczki, z których szansę wykorzystały Skobel, Jeziorna, może jeszcze Walich. Zawiodła Żurowska i przede wszystkim Izabela Piekarska. Z Drzewińskiej trener sam zrezygnował, bo jej pozycja była idealnie dublowana przez inne zawodniczki (po co więc mu niska zamiast wysokiej?). To oczywiście jeśli chodzi o rezerwowe, bo przyczyną takiego występu jest dyspozycja podstawowych graczy (Paulina i Agata grała prawie po równo, więc obie zaliczam do tego grona) - katastrofa na rozegraniu (może potrzeba specjalnego trenera dla małych? zamiast Nowakowskiego?) oraz brak liderki, co w połączeniu z brakiem wyraźnej organizacji gry, szybkiego reagowania na wydarzenia boiskowe daje obraz 11 miejsca w Europie (nieco na wyrost). Trener nie poradził sobie z przygotowaniem fizycznym, taktycznym i selekcją zawodniczek (niewykorzystana Drzewińska). Zgubił chyba kontakt dziewczynami, co wyczuł i dlatego jak rozumiem zrezygnował z kadry choć pewnie nikt by go nie wyrzucał. Zaryzykował (9 debiutantek na ME, wcześniej grały na tej rangi turnieju tylko Bibrzycjka, Kobryn i Drzewińska, w klubowych rozgrywkach eurpejskich grało ich niby 9 - choć Gajda raczej oglądała koleżanki z trubyn, Drzewińska podobnie, więc zostaje 7 - Biba, Ewka, Lecia, Paula, Żurek, Siwa i Kruszyna). Zabrakło trochę szczęścia - decydujące mecze dla tego turnieju rozegraliśmy z Węgierkami (wygana) i Słowaczkami (jedyny, w którym Biba pokazała światową klasę - przegrany), trochę tez wsparcia z ławki - wielki plus warty całe oczko w ocenie za wprowadzenie do drużyny Agnieszki Skobel - ocena 2
PS. do tych, którzy dziwią się, że Włoszki są w PO - w eliminacjach nie zagrałay dwie największe włoskie gwiazdy - Laura Macchi i Raffaella Masciardi (wyobraźcie sobie eliminacje bez Biby i Ewki...)
słuszne i rzeczowe podsumowanie i proszę Was od dzisiaj!!!!: Niech mi który spróbuje się zachwycać nad występami,którejś z tych pań w FGE...
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Prezesi prezesami, trener trenerem ale nasze zawodniczki powinny się nauczyć szacunku dla kibiców - takiego, jakim kibice darzą je. Wzorem do naśladowania powinny być dla nich Greczynki.. Po przegranym meczu z Francją (od kiedy można kopać piłkę w trybuny przed końcem meczu?
) przyszły całą drużyną do 4 swoich kibiców i im podziękowały za doping... Ehh...


Re: Co słychać w Kadrze Polski?
to jak sie zachowały nasze skoro tak zazdrościsz grekom??
-
walczacy z wiatrakami
- Żak
- Posty: 229
- Rejestracja: 23 września 2008, 06:53
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
raczej trzeba spytać jak się nie zachowały
No cóż może poprostu było im wstyd. Nam było, no ale my jesteśmy tylko kibicami
No cóż może poprostu było im wstyd. Nam było, no ale my jesteśmy tylko kibicami
i na dobre i na ZŁE!!!
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Polska kadra trenera właściwie... nie potrzebuje
Następca selekcjonera Krzysztofa Koziorowicza, który podał się do dymisji po porażce z Czechami podczas mistrzostw Europy, może być znany dopiero w przyszłym roku. Ale chętnych do przejęcia reprezentacji koszykarek nie widać.
Polska kadra... właściwie nie potrzebuje trenera. Przynajmniej na razie. Następną imprezą, w której wezmą udział polskie zawodniczki, będą mistrzostwa kontynentu rozgrywanego w naszym kraju.
Do zawodów jest więc dużo czasu, a koszykarki nie będą występować w spotkaniach eliminacyjnych. Nie ma więc pośpiechu z wyborem szkoleniowca, tym bardziej, że - wydaje się - chętnych zbyt wielu nie ma. Nawet trudno wskazać jakiekolwiek trenera, który mógłby zastąpić Koziorowicza.
"Sport" rozważa różne opcje, a najbardziej prawdopodobne są dwie - szkoleniowiec z zagranicy lub Jacek Winnicki, trener Lotosu Gdynia. A może nastąpi wielki powrót Tomasza Herkta, który doprowadził reprezentację 10 lat temu do mistrzostwa Europy.
Więcej w "Sporcie"
www.wp.pl
Następca selekcjonera Krzysztofa Koziorowicza, który podał się do dymisji po porażce z Czechami podczas mistrzostw Europy, może być znany dopiero w przyszłym roku. Ale chętnych do przejęcia reprezentacji koszykarek nie widać.
Polska kadra... właściwie nie potrzebuje trenera. Przynajmniej na razie. Następną imprezą, w której wezmą udział polskie zawodniczki, będą mistrzostwa kontynentu rozgrywanego w naszym kraju.
Do zawodów jest więc dużo czasu, a koszykarki nie będą występować w spotkaniach eliminacyjnych. Nie ma więc pośpiechu z wyborem szkoleniowca, tym bardziej, że - wydaje się - chętnych zbyt wielu nie ma. Nawet trudno wskazać jakiekolwiek trenera, który mógłby zastąpić Koziorowicza.
"Sport" rozważa różne opcje, a najbardziej prawdopodobne są dwie - szkoleniowiec z zagranicy lub Jacek Winnicki, trener Lotosu Gdynia. A może nastąpi wielki powrót Tomasza Herkta, który doprowadził reprezentację 10 lat temu do mistrzostwa Europy.
Więcej w "Sporcie"
www.wp.pl
Wróć do „Reprezentacja Polski”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

