12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
przemoe
Senior
Posty: 4354
Rejestracja: 22 listopada 2007, 20:18
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: przemoe » 29 listopada 2009, 18:13

feri pisze:Obejrzałem jeszcze raz rozstrzygającą mecz ostatną kwartę (+ końcówkę trzeciej) i próbowałem wyobrazić sobie dylemat trenera druzyny, która przegrywa mecz z Wisłą w Krakowie -15 a dwie wysokie mają po 4 faule, a na ławce Vidacić... Co zrobić? Ktoś w Was miałby jakis pomysł?

Na pewno nie wpadł bym na to, że trzymam na parkiecie na raz Vidacić i... Piekarską, a na ławce do konca meczu Spencer i Sapova!! A więc gra Piekarska z 4 faulami, która nie dosc, że nie fauluje, to prawie w ogóle nie wchodzi pod kosz, tylko "działa" na obwodzie, czego efektem jest brak Kobrynowej pod koszem (no bo zapewne celem było wyfaulować Kruszynę), więc piłki zbiera nawet Richards. Piłkę ze 2 razy klepała Żurowska, więc raz Richards staneła sobie w narożniku, dostała od Żurka piłkę, mogła wziąć ją pod ramię i jeszcze zapytać "Hellooo, ktos mnie pokryje?" i oddać celny rzut za 3. Ubocznym efektem (albo i celowym) tego zamieszania jest to, że Julia Dureika także ma czyściutkie pozycje za trzy, więc je wykorzystuje (a ona jak chce i jak ma "czysto" to trafia). I myślę, że o to właśnie w tych szachach chodziło. Hernandez myślał, że strąci chwiejącą się już "królową" i inne figury same się przewrócą. A tymczasem Maciejewski mając mniej figur zrobił dwa ruchy i powiedział szach-mat :)


Pomysł był jeden - zresztą jedyny słuszny. Rzucać za trzy. A że wpadało wszystko co tylko mogło, to się udało. Kwestia tego, że był czyste pozycje do takich akcji i łątwiej było trafiać została już wyjaśniona. Cohen gubiła się na pierwszej, nawet nie lepszej zasłonie i tyle. Ktoś musiał zejść do pomocy, bo inaczej Richards robiła skuteczne wjazdy, więc Dureika zostawała sama. Jak ta akcja została rozpracowana, to piłkę na obwodzie dostawał ktoś inny albo Richards robiła krok w tył i rzucała sama. W każdym razie z przyzwoitą obroną została by pewnie z połowa tych czystych pozycji. Ale takiej obrony nie było.
Pozdrawiam,
Pszemek.
----------------
Obrazek

http://toiowonasportowo.blox.pl

friel
Kadet
Posty: 1373
Rejestracja: 01 lutego 2008, 19:10
Lokalizacja: Gorzów Wlkp

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: friel » 29 listopada 2009, 18:56

i co my (kibice z Gorzowa) mamy się tym przejmować że Hiszpan nie miał pomysł na obronę a" fantastyczna" gwiazda Cohen nie umie bronic ?
My się cieszymy że Darek w trakcie meczu opracował coś wprowadził w 4 kwarcie i nadal Gorzów jest niepokonany
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!

Awatar użytkownika
Marco
Junior
Posty: 2575
Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Kontaktowanie:

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: Marco » 29 listopada 2009, 19:19

a kto ci nakazuje przejmować :roll:

a uszczypliwości w stronę zawodniczki (zawodniczek) Wisły sobie daruj!
Obrazek
Obrazek
WislaLive.pl

friel
Kadet
Posty: 1373
Rejestracja: 01 lutego 2008, 19:10
Lokalizacja: Gorzów Wlkp

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: friel » 29 listopada 2009, 21:50

to nie jest uszczypliwość tylko zebranie wypowiedzi kibiców :"Cohen, ktora przeciez wystapuje na naszych parkietach jako giwazda nie tyle nie bylyszala co znalazla sie w blasku Richards."
"Cohen gubiła się na pierwszej, nawet nie lepszej zasłonie i tyle."
"Wyjściem byłoby pozyskanie jakiejś Amerykanki na pozycję 1-2. Bo jednak Cohen nie gwarantuje niczego (przynajmniej na razie)," "W dodatku błędem dla mnie było trzymanie na boisku w końcówce Cohen, która była niemiłosiernie ogrywana przez Richards i z tego wynikały wszystkie przewagi Gorzowa w ataku"
To taki mały zlepek który podsumowuje moja wypowiedz
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!

PiwoMojePaliwo
Nowy na forum
Posty: 67
Rejestracja: 01 maja 2007, 14:09
Lokalizacja: Gorzów Wlkp., Szczecin i okolice.

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: PiwoMojePaliwo » 29 listopada 2009, 21:59

gratulacje!
Otrzymałem dziś piękny dar,
Nowy dzień do życia mego się wdarł,
Ty także doceń to obficie,
I życie swe kochaj...ponad życie!

(Pamiętny kibic z Polkowic to ja:P)

Awatar użytkownika
tadziu
Senior
Posty: 3184
Rejestracja: 29 maja 2006, 11:19
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontaktowanie:

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: tadziu » 29 listopada 2009, 22:34

Meczyk rewelacja. Zwroty akcji, emocje, całkiem fajny poziom, kilka ładnych zagrań, wejścia pod kosz, rozbicie strefy itp. Jak się okazało co niektórzy jasnowidze nie trafili z wizjami i to bardzo. Zacznę jednak od początku.
- Richards jest słaba, żadna z niej rozgrywająca, Cohen przebija ją z dwa razy poziomem - takie były słowa kilku wyroczni tego forum. Jak się wczoraj okazało Cohen to, co najwyżej mogłaby podawać Sam wodę i nosić buty. Świetne podania, wejścia pod kosz, rzuty za 3, zbiórki w bardzo ważnej końcówce meczu (nie wspomnę o tym, że była najniższa na parkiecie), agresywna obrona zmuszająca do błedów - to tylko niektóre zalety Sam z wczorajszego meczu. Cohen też miała przebłyski, ale we wczorajszym meczu została przyćmiona przez "beznadziejną" Richards. Ciekaw jestem tylko, dlaczego Ci znawcy, którzy tak jechali po Sam, po meczu siedzieli jakoś tak cichutko i nie podzielili się z Nami swoimi wizjami.

- J. Burse zrobi z naszymi podkoszowymi "jesień średniowiecza"? Tak, tak takie teksty się pojawiały. Z wyjątkiem może 1 czy 2 fajnych zabrań, Janell była zagubiona niczym dziecko we mgle i dała sobie zbierać piłki zdecydowanie niższym zawodniczkom. Jedyne z czego ją zapamiętałem i powtórka meczu mnie w tym utwierdziła to jej złość z postawy zespołu, który wyładowywała na zawodniczkach AZS-u. Bicie Kaczmarczyk po plecach, szarpanie Justyny za rękę i jeszcze kilka nie ładnych zagrań, chyba nie przystoi zawodniczce na tym poziomie. Ahaaaa i że wrócę do tej jesieni. Jeżeli tak ma wyglądać "wkręcanie w parkiet" to ja już podziękuje za takie mądrości. Nie twierdzę, że nasze podkoszowe zagrały super i w ogóle, ale na pewno się nie przestraszyły bardziej renomowanych Burse i Kobryn i walczyły jak tylko potrafiły. Statystyka zbiórek mówi sama za siebie. Wielkie i niepokonane 31 - 44 Skazywane na porażkę.

Na tych dwóch pozycjach była widoczna największa różnica w poziomie gry więc tylko do tego się ograniczę jeżeli chodzi o przytoczenie mądrości znawców.

Jeżeli chodzi i Wisłę to ogólnie jestem zawiedziony poziomem co niektórych zawodniczek. O wiele więcej spodziewałem się (myślę, że nie tylko ja) od Izi, bądź co bądź od Janell, ale również od Katki, która jak dla mnie po świetnym sezonie w Gorzowie, stanęła w rozwoju jak nie zrobiła kroczku w tył. Izi jak na zawodniczkę światowego formatu nie potrafiła znaleźć sobie pozycji rzutowych, co było wymuszone mocną obroną gorzowianek. O Janell już pisałem, więc się nie będę powtarzał.

No dobra przyszedł czas na gorzowianki:
Sam - rewelacja, rewelacja i jeszcze raz rewelacja. Nie tylko D. Maciejewski marzył o dobrej rozgrywającej, ale wychodzi na to, że ja też i taką widziałem w meczu z Wisłą.
K. Dźwigalska - bardzo fajna trójeczka w ostatnich sekundach czasu na rozegranie akcji i mało strat, a to już jest sukces.
Y. Dureika - zaczyna pokazywać drzemiące w niej duże możliwości. Z półdystansu jeszcze nie jest najlepiej, ale "trójeczka" zaczyna siedzieć.
Sidney - na przyzwoitym poziomie, ale chyba każdy oczekiwał od niej więcej niż tylko przyzwoitości. Widać, że jest dobrym duchem zespołu, a miejmy nadzieję, że forma nadejdzie tak jak się zarzekała.
L. Sapova - stale dobry poziom, do którego nas przyzwyczaiła. Przyćmiona w tym meczu wyczynami Sam, Justyny i Julii, ale stale absorbowała defensywę krakowianek, przez co inne dziewczyny miały czystsze pozycje.
Justyna - jak na kapitana przystało potrafiła w odpowiednich momentach wziąć ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie sparalizowała się w meczu z Wisła. To już jest jakiś przełom.
A. Kaczmarczyk - nie za bardzo mam ją oceniać, bo została wyautowana przez gwizdki. Trochę niewidoczna, ale nie każda zawodniczka może być gwiazdą w jednym meczu.
Iza - nie dała się Ewelinie i Janell pod koszem, ale szybkie faule i kartofle spod samej dziury nie wystawiają dobrego świadectwa. Jedyne co można jej zawdzięczać to to, że nie dała się ponieść emocjom i nie spadła za 5 fauli.
Jela - najlepszy mecz w sezonie, ale według mnie i tak na nią przyszedł już czas. Gdyby grała na takim poziomie od początku sezonu myślę, że nie byłoby większych zastrzeżeń co do jej gry. Na wielki plus, jak dla mnie fakt, że jak otrzyma piłkę to zaczyna widzieć lepiej ustawione koleżanki, a nie bez sensu pcha się na kosz, gdzie w innych meczach była albo blokowane, albo robiła kroki.


To tyle mojego opisu. Nie popadajmy w hurraoptymizm, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni i to dopiero półmetek sezonu, bez jednej kolejki. Trzeba utrzymać formę, która jest, wyeliminować błędy, wzmocnić się pod koszem i myślę, że będzie nie gorzej jak rok temu.

Hic amor, haec patria est. !POLSKA!

kristofer
Kadet
Posty: 1347
Rejestracja: 27 grudnia 2008, 16:34

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: kristofer » 29 listopada 2009, 22:40

dla chętnych jest teraz powtórka z meczu na TVP Polonia ;-)

st
Żak
Posty: 204
Rejestracja: 04 maja 2009, 16:28
Lokalizacja: Gdynia

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: st » 29 listopada 2009, 22:59

zaraz sie "zacznie" druga połowa ")

paulo2907
Senior
Posty: 4127
Rejestracja: 12 maja 2008, 16:33
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: paulo2907 » 29 listopada 2009, 23:01

Na temat wczorajszego meczu powiedziano już bardzo wiele, o ile nie wszystko. Jednak jeszcze postaram się dorzucić swoje przemyślenia.:)

Na pewno rozstrzygnięcie meczu wywołało u mnie - podobnie jak i u wielu kibiców Wisły - sporą konsternację. Jak można przegrać mecz, w którym na 10,5 min przed końcem prowadzi się różnicą 15 pkt? W szeregi wiślaczek wkradło się rozprężenie, kilka niepotrzebnych akcji spowodowało, że potem ciężko było wrócić do normalnej gry. AZS po bardzo kiepskiej trzeciej kwarcie złapał przysłowiowy wiatr w żagle, w czym wielka zasługa Maciejewskiego i grającej kapitalną partie Richards. W tych decydujących momentach była ona wszędzie - kreowała grę, penetrowała, trafiała z dystansu, szła na atakowaną deskę, wyciągając stamtąd kilka bezcennych piłek. Właśnie - o ile się nie mylę - to ona zaliczyła zbiórkę po 24-sekundowej akcji przy stanie 76:79. Ten moment - obok fatalnej straty Ewki we wcześniejszej akcji kluczowy dla losów meczu. Późniejsza "trójka" Żurowskiej była tylko gwoździem do trumny. Jeśli chodzi o poszczególne elementy gry, to wspomniane zbiórki w czwartej kwarcie miały ogromne znaczenie. Gorzowiankom udało się wtedy powstrzymać wysokie wiślaczki, a pod atakowaną tablicą niesamowicie szalały. 17 zbiórek w ataku świadczy o ich bardzo dobrej postawie i nie najlepszym zastawianiu wiślaczek. Na plus można też zaliczyć postawę Vidacic - wydawało się, że gdy grała niejako z musu w drugiej połowie, zwycięstwo Wisła ma podane na tacy. Tymczasem, mimo że jest koszykarskim drewnem, pokazała, że umie walczyć i dołożyła swoją cegiełkę do wygranej. W grze AZS-u było widać jakąś myśl, dobrze poustawiane akcje, wyprowadzanie zawodniczek na pozycje. To nie były przypadkowe zagrania, a dokładnie wypracowane zagrywki. 13/27 za 3 pkt budzi szacunek, nawet biorąc poprawkę na niespecjalną defensywę Wisły.
Cóż, wspominany przez niektórych problem z Polkami w składzie Wisły nie jest wydumany... Na papierze niby to są dobre zawodniczki, ale coś szwankuje. Podobnie było w meczu z Lotosem. Skoro Hernandez wystawia do s5 Gburczyk, ściąga ją po 4 min i potem już nawet na chwilę nie wypuszcza na parkiet, to daje do myślenia... Sytuacja z Wielebnowską również sprawia, że pole manewru zawęża się - 3 min na parkiecie, jeden błąd i ławka. Oczywiście Ania powinna wystrzec się jakichś dziwnych gestów pod adresem trenera, ale ta jej frustracja nie zaskakuje. Nie wiem czy Hernandez zdecyduje się na wystawienie jej na SF - jak tutaj już ktoś wspominał, poradziłaby sobie lepiej niż Doris. Faktem jest, że Wisła spośród zespołów pierwszej czwórki ma najgorzej ułożone Polki na obwodzie. Doris - wiadomo, Skorek póki co nie może się odblokować, a Kułaga - mająca według przedsezonowych prognoz dawać dobre zmiany na PG - nawet będąc w pełni zdrowa nie zagrałaby ani chwili we wczorajszym meczu... Granie dwiema Polkami pod koszem powoduje z kolei, że Burse nie może pokazać pełni swoich możliwości, co było wczoraj aż nadto widoczne. Trochę pograła, schodziła, wchodziła, znowu schodziła. Inna sprawa, że nie miała tego błysku co w meczu z Gospiciem, bo przy lepszej dyspozycji pewnie byłaby dłużej na parkiecie. Izi mogła dostać więcej minut. Co prawda miała kiepską skuteczność, ale czy 11 pkt w ciagu 15 min to kiepski wynik? Jej nieszablonowość w trudnych momentach mogłaby pomóc. Wiadomo bowiem, że Katka nie jest typem "samograja" - trzeba wypracować jej pozycję do rzutu. Patrząc na staty, Liron nie zagrała źle, jednak błędy w obronie i 5 strat każą spojrzeć na jej występ bardziej krytycznie. A już zwłaszcza biorąc pod uwagę co wyczyniała w decydujących chwilach PG z Gorzowa. Marta znowu błysnęła, dając sygnał do natarcia w drugiej kwarcie. Szkoda tylko, że podobnie jak cały zespół nie miała pomysłu na przełamanie marazmu w czwartej kwarcie... Podobnie trzeba żałować, że nie udało się zagrać pod piąty faul Piekarskiej. Wówczas Maciejewski musiałby puścić Dźwigalską (z wystawieniem Chaliburdy raczej by nie ryzykował) i miałby dylemat - czy zamiast szalejącej Richards, czy też odstąpić od niepisanej zasady i zagrać dwiema nominalnymi PG, co mogłoby być utrudnieniem w grze. Poza wszystkimi elementami taktyczno-statystycznymi, ogromnie ważna jest psychika i to ona wczoraj miała wielkie znaczenie. Wiślaczki z pozycji niemal wygranej musiały znowu mentalnie wczuć sie w ten mecz, a gorzowianki były na fali. O tych zupełnie różnych nastawieniach dobitnie świadczy to co zaczęło się dziać ok. 3 min przed końcem, czyli proste straty Wisły, niecelne rzuty i brak wiary w powodzenie. Na drugim biegunie wola walki AZS-u, determinacja w obronie i pomysł na akcje w ataku.
Dwa słowa o sędziach... Nie wypaczyli wyniku, ale sędziowali skandalicznie. W pierszej połowie co najmniej cztery błędy kroków gorzowianek, których arbitrzy nie odgwizdali. Ewidentne trzymanie za szyję Burse przez Piekarską - rozumiem, że jest coś takiego jak walka o pozycję, ale wszystko ma swoje granice... Prawdziwym majstersztykiem był odgwizdany w złą stronę aut po rzucie Cohen i ewidentnym doknięciu piłki przez jedną z zawodniczek AZS-u. Jeśli można dostrzec to z trybun, z ok. 20 metrów od zdarzenia, to czym zajmują się sędziowie?? :roll: Było jeszcze wiele innych pomyłek. A ilość fauli nie dziwi, biorąc pod uwagę agresywną obronę gorzowianek (zresztą w pewnym momencie pod tym względem było już 15-3).

Sytuacja w tabeli sprawia, że mecz w Polkowicach będzie dla wiślaczek o "być albo nie być" w kwestii trzeciego miejsca przed play off. Jasne, zostanie jeszcze 11 kolejek, ale porażka w dużym stopniu skazałaby na czwarte miejsce... Przed sezonem w najgorszych snach nie przypuszczałem, że w meczach u siebie z CCC, Lotosem i Gorzowem będzie bilans 0-3. :roll: O pierwszym czy drugim miejscu trzeba już będzie zapomnieć - Lotos nie notuje głupich wpadek, AZS-owi "w końcu" (pisząc tak mam na myśli wymęczone wygrane u siebie z Brzegiem i Rybnikiem) może przydarzyć się taka porażka. Jednak nie sądzę, aby więcej niż jedna. Tak czy inaczej, mam jakieś przeczucie, że Wisła zmobilizuje się na wyjazdy w drugiej rundzie i wygra co najmniej jedną z trzech potyczek ze wspomnianymi ekipami. Jak dowodzi historia, łatwiej zmobilizować się na mecz wyjazdowy niż grany u siebie.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0

friel
Kadet
Posty: 1373
Rejestracja: 01 lutego 2008, 19:10
Lokalizacja: Gorzów Wlkp

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: friel » 29 listopada 2009, 23:37

Tak już teoretyzując jeżeli AZS ogra jeszcze Lotos tak wiem co chcecie odpisać ,ale załóżmy że ogra to Wisła będzie naprawdę w tragicznej sytuacji będzie musiała walczyć na maksa bez marginesu błędu bo wtedy AZS może w ostatniej kolejce wypuścić Lotos na czoło tabeli i będzie powtórka z poprzedniego sezonu ,a nie sadzę by Wiśle znów przyznano dziką karę
(proszę o nie doszukiwanie się złośliwości teoretyzuję tylko )
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!

paulo2907
Senior
Posty: 4127
Rejestracja: 12 maja 2008, 16:33
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: paulo2907 » 30 listopada 2009, 00:03

friel pisze:Tak już teoretyzując jeżeli AZS ogra jeszcze Lotos tak wiem co chcecie odpisać ,ale załóżmy że ogra to Wisła będzie naprawdę w tragicznej sytuacji będzie musiała walczyć na maksa bez marginesu błędu bo wtedy AZS może w ostatniej kolejce wypuścić Lotos na czoło tabeli i będzie powtórka z poprzedniego sezonu ,a nie sadzę by Wiśle znów przyznano dziką karę
(proszę o nie doszukiwanie się złośliwości teoretyzuję tylko )

W zeszłym sezonie też "tak tylko" teoretyzowałeś, a bodajże 8 kolejek przed końcem stworzyłeś teorię, której broniłeś jak niepodległości, ale po dwóch czy trzech kolejkach legła ona kompletnie w gruzach. :lol: Jak pisałem - wiele zależeć będzie od meczu Wisły w Polkowicach, a potem jeszcze sporo grania. Ale rozumiem, że nawet wygrywając ten mecz, Wisła nie ma szans na trzecie miejsce...
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0

p..
Amator
Posty: 132
Rejestracja: 28 września 2009, 22:25

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: p.. » 30 listopada 2009, 00:18

Szanse to Wisła ma jeszcze na 1 pozycję. Wszystko się może zmienić. Wystarczy kontuzja 1-2 ważnych zawodniczek w Lotosie czy AZS-ie i po ptokach jak to się mówi.

edit.
Ostatnio zmieniony 30 listopada 2009, 23:55 przez p.., łącznie zmieniany 1 raz.

paulo2907
Senior
Posty: 4127
Rejestracja: 12 maja 2008, 16:33
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: paulo2907 » 30 listopada 2009, 00:22

p.. pisze:Szanse to Wisła ma jeszcze na 1 pozycję. Wszystko się może zmienić. Wystarczy kontuzja 1-2 ważnych zawodniczek w lotosie czy AZS-ie i po ptokach jak to się mówi.

Jasne - dopóki piłka w grze itd..., ale pierwsze to już musztarda po obiedzie, drugie raczej też. Tylko nieco zironizowałem to co napisał friel, "rozdzielający" już miejsca przed play off.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0

friel
Kadet
Posty: 1373
Rejestracja: 01 lutego 2008, 19:10
Lokalizacja: Gorzów Wlkp

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: friel » 30 listopada 2009, 00:24

teoretycznie ma :) ja tylko teoretyzuje :)
teoretycznie może jeszcze zgarnąć 3 porażki w rundzie rewanżowej i będzie po prawie w zasadzie wszystko może się zdarzyć to takie trochę wróżenie z fusów ,ale fakt jest taki że sytuacja w tabeli nie jest dla Wisły najlepsza
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!

feri
Młodzik
Posty: 659
Rejestracja: 17 listopada 2004, 03:13
Lokalizacja: Gorzów

Re: 12 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 76-83

Postautor: feri » 30 listopada 2009, 00:38

przemoe pisze:
feri pisze:Obejrzałem jeszcze raz rozstrzygającą mecz ostatną kwartę (+ końcówkę trzeciej) i próbowałem wyobrazić sobie dylemat trenera druzyny, która przegrywa mecz z Wisłą w Krakowie -15 a dwie wysokie mają po 4 faule, a na ławce Vidacić... Co zrobić? Ktoś w Was miałby jakis pomysł?

Na pewno nie wpadł bym na to, że trzymam na parkiecie na raz Vidacić i... Piekarską, a na ławce do konca meczu Spencer i Sapova!! A więc gra Piekarska z 4 faulami, która nie dosc, że nie fauluje, to prawie w ogóle nie wchodzi pod kosz, tylko "działa" na obwodzie, czego efektem jest brak Kobrynowej pod koszem (no bo zapewne celem było wyfaulować Kruszynę), więc piłki zbiera nawet Richards. Piłkę ze 2 razy klepała Żurowska, więc raz Richards staneła sobie w narożniku, dostała od Żurka piłkę, mogła wziąć ją pod ramię i jeszcze zapytać "Hellooo, ktos mnie pokryje?" i oddać celny rzut za 3. Ubocznym efektem (albo i celowym) tego zamieszania jest to, że Julia Dureika także ma czyściutkie pozycje za trzy, więc je wykorzystuje (a ona jak chce i jak ma "czysto" to trafia). I myślę, że o to właśnie w tych szachach chodziło. Hernandez myślał, że strąci chwiejącą się już "królową" i inne figury same się przewrócą. A tymczasem Maciejewski mając mniej figur zrobił dwa ruchy i powiedział szach-mat :)


Pomysł był jeden - zresztą jedyny słuszny. Rzucać za trzy. A że wpadało wszystko co tylko mogło, to się udało.


Tak, każdy w takiej sytuacji może powiedzieć "rzucac za trzy", tylko, że to nie takie proste, żeby mieć tyle okazji do rzutów za 3 w jednej kwarcie. Dla podparcia mojej tezy dodam, że jeszcze 5 prób rzutów za 3 w 4 kw. było niecelnych: Piekarska x2, Richards, Żurowska i Dureika.


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 99 gości