feri pisze:przemoe pisze:feri pisze:Obejrzałem jeszcze raz rozstrzygającą mecz ostatną kwartę (+ końcówkę trzeciej) i próbowałem wyobrazić sobie dylemat trenera druzyny, która przegrywa mecz z Wisłą w Krakowie -15 a dwie wysokie mają po 4 faule, a na ławce Vidacić... Co zrobić? Ktoś w Was miałby jakis pomysł?
Na pewno nie wpadł bym na to, że trzymam na parkiecie na raz Vidacić i... Piekarską, a na ławce do konca meczu Spencer i Sapova!! A więc gra Piekarska z 4 faulami, która nie dosc, że nie fauluje, to prawie w ogóle nie wchodzi pod kosz, tylko "działa" na obwodzie, czego efektem jest brak Kobrynowej pod koszem (no bo zapewne celem było wyfaulować Kruszynę), więc piłki zbiera nawet Richards. Piłkę ze 2 razy klepała Żurowska, więc raz Richards staneła sobie w narożniku, dostała od Żurka piłkę, mogła wziąć ją pod ramię i jeszcze zapytać "Hellooo, ktos mnie pokryje?" i oddać celny rzut za 3. Ubocznym efektem (albo i celowym) tego zamieszania jest to, że Julia Dureika także ma czyściutkie pozycje za trzy, więc je wykorzystuje (a ona jak chce i jak ma "czysto" to trafia). I myślę, że o to właśnie w tych szachach chodziło. Hernandez myślał, że strąci chwiejącą się już "królową" i inne figury same się przewrócą. A tymczasem Maciejewski mając mniej figur zrobił dwa ruchy i powiedział szach-mat
Pomysł był jeden - zresztą jedyny słuszny. Rzucać za trzy. A że wpadało wszystko co tylko mogło, to się udało.
Tak, każdy w takiej sytuacji może powiedzieć "rzucac za trzy", tylko, że to nie takie proste, żeby mieć tyle okazji do rzutów za 3 w jednej kwarcie. Dla podparcia mojej tezy dodam, że jeszcze 5 prób rzutów za 3 w 4 kw. było niecelnych: Piekarska x2, Richards, Żurowska i Dureika.
Właśnie to jest takie proste jeśli ma się czyste pozycje do rzutu. A te pozycje były. 100% nigdy nie wpadnie.
