Co słychać w Gorzowie?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Co słychać w Gorzowie?
a własnie jaka pani jeszcze komentowała mecz w TV??
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Re: Co słychać w Gorzowie?
i mecz sobotni w Krakowie i mecz środowy w Gorzowie komentował Piotr Falkowski
Natomiast w środę, wspomagała go jeszcze Helena Rutkowska, Gorzowianka, była zawodniczka Stilonu Gorzów 
Re: Co słychać w Gorzowie?
hehehe...
U nas w Lesznie nawet Ryan Sullivan za trzy kiedyś trafił....
sorki, że tak troszke nie w temacie...
sorki, że tak troszke nie w temacie...
Re: Co słychać w Gorzowie?
Lubię bardzo czytać to forum i odezwę się pierwszy raz. Odniosę się wyłącznie do spikerki pana Madeja.Za pierwszym razem,kiedy usłyszałam jego popisy,byłam pewna,że jest jednorazowo pod wpływem substancji psychoaktywnej.Myliłam sie jednak,to po prostu jego styl. Nasz klub stawia na profesjonalizm.Nasz komentator,niestety, wykazuje się kompletnym brakiem tegoż.Mecz to nie jest jego prywatny folwark,gdzie można sobie swobodnie upuszczać emocje, tam są też ludzie, ktorzy bywaja autentycznie zażenowani tymi wstawkami. Do tego wypadałoby przygotowac sie przed meczem i powtórzyć parę razy trudniejsze nazwiska.A tak słyszeliśmy " Szala Kroford", czy też moje ulubione "Koleman". Pan Madej na pewno jest zwiazany z klubem,zależy mu,ale profesjonalny nie jest,i kropka.
Re: Co słychać w Gorzowie?
Tak w tym sezonie chciano tu już się pozbyć Kasi prawie udało nam się wysłać wspólnymi siłami (ja też w tym gronie byłem) Julię pozbądźmy się i Madeja .... w tym sezonie potrzeba nam spokoju by grać i wygrywać a w okół zespołu robi się niepotrzebna wrzawa zostawcie spikera w spokoju jest tu od Lat mogę się nie zgadzać z jego poglądami politycznymi ,ale wkłada facet w to serce komentuje dla miejscowych nie dla TV w Europie co ? zachowują się wszyscy porządnie ? i który spiker nie przekręca nazwisk apeluję o spokój
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
Re: Co słychać w Gorzowie?
Friel, czy ja mówię o pozbywaniu się Kasi, czy Julii lub Madeja? Jestem dumna z osiągnięć AZS-u, ale może mi sie chyba nie podobać nieprofesjonalne spikerowanie? Czy też ma mi sie podobać wszystko bez wyjątku, bo co nasze, to perfekcyjne jest i kropka?A czyjekolwiek poglądy polityczne mnie nie obchodza. Ide na mecz, oglądam świetne widowisko, trener może sobie ku....ami rzucać w emocjach, nie przeszkadza mi to. Ale nie chcę słyszeć mamrotania pod nosem, ironicznych komentarzy, parskania itp. A co do pomyłek, to jeżeli ktoś przez kilka miesięcy zle wymawia nazwisko własnej zawodniczki, przy czym zwraza sie mu uwagę, a dalej jest bez zmian-cóż...Niech po prostu zacznie panować nad swoimi reakcjami, i bedzie git.
Re: Co słychać w Gorzowie?
mały zbiór materiałów prasowych:
Koszykarki KSSSE AZS PWSZ pobiły wszystkich!
Ireneusz Klimczak
2009-12-07, ostatnia aktualizacja 2009-12-07 08:36
Początek dla Gdyni, potem mecz wielkiej walki mistrza z wicemistrzem kraju i na koniec olbrzymia radość gorzowianek z wygranej 75:69. KSSSE AZS PWSZ kończy rundę z bilansem 12-0!
Na starcie gorzowianek z Lotosem tradycyjnie zabrakło biletów. Szanse na naszą wygraną znacznie wzrosły, gdy okazało się, że u rywalek brakuje jednej z najlepszych środkowych w ekstraklasie Ivany Matović - przeciążone kolano. Mistrzynie Polski zaczęły jednak fenomenalnie. W 5. min wygrywały 20:7! Trafiły wszystkie sześć rzutów z gry, nieprawdopodobnymi "trójkami" popisała się Shameka Christon, wychodziły im dwójkowe akcje wysokich. - Musimy poprawić powrót do defensywy i przejście z obrony do ataku - krzyczał na czasie nasz trener Dariusz Maciejewski. KSSSE AZS PWSZ zaczął odrabiać straty.
Walka była niesamowita. Polała się krew po tym jak Christon znokautowała łokciem Ludmiłę Sapową. Z tak twardą, często zmienianą przez obie strony obroną słabo radzili sobie sędziowie, którzy czasami jeden błąd naprawiali drugim. Dla gorzowskich kibiców przede wszystkim liczyło się jednak, że już w 12. min wyszliśmy na prowadzenie 30:29, a w przerwie wygrywaliśmy 5 pkt.
"Trójki" dały zespołowi Julia Dureika i świetna wczoraj Sidney Spencer (20 pkt), na swoje znakomite obroty szybko weszła Sam Richards (wyjątkowe punkty zdobyte tyłem do kosza!). Do krwi ostatniej biła się cała nasza drużyna także w dramatycznej drugiej połowie, gdzie staraliśmy się z różnym skutkiem pielęgnować minimalną przewagę. Mieliśmy już 13 pkt przewagi, Lotos doprowadził do remisu 60:60. Końcówka to jednak ta sama rozwaga co w czwartej kwarcie w meczu z Wisłą w Krakowie. Rozsądne rozegranie Richards prosto z męskiej koszykówki, jej wjazdy po pick'n'rollu pod kosz lub odegrania do środkowych i na obwód. Niesamowita akcja, z którą gdynianki nie były wstanie sobie poradzić, bo nasza genialna "jedynka" prawie za każdym razem znalazła koleżankę na dogodnej pozycji. KSSSE AZS PWSZ niepokonanym liderem elity! I patrząc na terminarz także liderem przynajmniej do końca 2009 r.!
Powiedzieli po meczu:
Dariusz Maciejewski
trener KSSSE AZS PWSZ
Na pewno z Matović Lotos byłby bliżej sukcesu, choć w naszych szeregach też, na początku, spowodowało to spore zamieszanie, bo nastawialiśmy się właśnie na wybronienie Serbki pod koszami, a tu Gdynia zaczęła razić z obwodu. Nie przypuszczałem, że tak szybko odrobimy wszystkie straty. Drugą kwartę zagraliśmy jednak koncertowo. Gratuluję całej drużynie, a Sam Richards dziękuję, że po 19 latach pracy trenerskiej mogłem na żywo zobaczyć akcję godną stadionów świata. Oczywiście chodzi o te punkty zdobyte tyłem do kosza.
Jacek Winnicki
trener Lotosu Gdynia
Gratuluję Gorzowowi zwycięstwa. Mecz miał dwie fazy. Zaczęliśmy świetnie, potem lepsze były gospodynie. Konsekwencją jeszcze doprowadziliśmy do wyrównania, ale końcówka należała do AZS PWSZ. Nie usprawiedliwia nas brak Ivany i to, że Alana Beard gra na własną prośbę. Rywalki były lepsze i zasłużenie wygrały.
Samantha Richards
rozgrywająca KSSSE AZS PWSZ
O pokonaniu Lotosu myśli się od samego początku sezonu. To przecież znakomity zespół, mistrz kraju, nawet bez Matović. Wygraliśmy ze wszystkimi, pokazaliśmy w tej wyjątkowej serii niesamowitą zespołowość i tego musimy się dalej trzymać. To dopiero początek drogi do znakomitego wyniku w lidze. Przed nami rewanże, potem play-off. Niech ta seria zwycięstw trwa jak najdłużej.
źródło Gazeta wyborcza
Koszykarki KSSSE AZS PWSZ Gorzów pokonały mistrzynie Polski z Gdyni
Paweł Tracz, 95 722 69 37, ptracz@gazetalubuska.pl
To dzieje się tak szybko. Jeszcze półtora roku temu radował pierwszy medal, kilka miesięcy temu pierwszy finał. Od wczorajszego meczu z Lotosem czas najwyższy oswajać się z myślą, że złoto tak naprawdę wcale nie jest już dla nas nieosiągalne!
Shameka Christon (z piłką) była najskuteczniejszą zawodniczką gości, ale i tak pozostała w cieniu Sidney Spencer (z lewej)
(fot. Bogusław Sacharczuk)
Zdjęcia
* KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Lotos Gdynia 75:69 (23:27, 20:11, 17:20, 15:11) zdjęcia
Niedzielny pojedynek KSSSE AZS PWSZ Gorzów z mistrzyniami Polski z Gdyni, jak na starcie gigantów przystało, dostarczył niesamowitych wrażeń. Walka do upadłego, dosłownie i w przenośni, bo na parkiecie po ostrych wejściach rywalek lądowały Ludmiła Sapowa i Agnieszka Kaczmarczyk, wspaniałe akcje w ataku i obronie oraz zaskakujące zwroty wydarzeń. Czy trzeba czegoś więcej? Nie, bo to był szczyt ekstraklasy jak się patrzy! A co najważniejsze, zakończony dwunastą z rzędu wygraną gorzowianek. Taka seria już pobudza fantazję, bo wychodzących z hali przy Chopina fanów łączyła jedna myśl: idziemy na mistrza!
Gdynianki, mimo braku Serbki Ivany Matović, drugiej strzelby zespołu, rozpoczęły jednak wyśmienicie. Za te pierwsze 8,5 minuty należą się im oklaski na stojąco, bo znakomicie dyrygowane na przemian przez Paulinę Pawlak i Erin Philips, zagrały po prostu kapitalnie. I to niemal we wszystkich elementach. Do tego ta wysoka skuteczność, bo nieskończonych akcji Lotosu można było policzyć co najwyżej na palcach jednej dłoni. Po niespełna dwóch minutach goście prowadzili 11:3. Pierwsza przerwa na żądanie Dariusza Maciejewskiego nie przyniosła znaczącej zmiany obrazu, bo rywalki wciąż grały jak w transie. W 6 min przegrywaliśmy już 7:20. Wówczas nasze rozpoczęły mozolne odrabianie strat. Pięć punktów z rzędu na chwilę przywróciło nadzieję, ale gdy po trafieniu Emilii Podrug znów było wysoko dla Lotosu (26:14), wśród kibiców dominowały skwaszone miny.
Ale ostatnie 100 sekund to już popis gorzowianek. Dwie "trójki” Julii Durejki oraz celne rzuty wolne Justyny Żurowskiej i Samanthy Richards sprawiły, że końcówkę KSSSE AZS PWSZ wygrał 9:1. A co najważniejsze znów byliśmy w grze. Druga kwarta zaczęła się od celnego trafienia zza linii 6,25 m naszej Australijki. Szaleństwo na trybunach! W 12 min gospodynie po raz pierwszy objęły prowadzenie (było 30:29). Potem klasyka, czyli wymiana ciosów. Jeszcze w 19 min na tablicy widniał remis po 36, ale finisz do szatni znów mamy piorunujący. Sapowa na 41:38, a potem przewinienie techniczne dla... trenera Lotosu Jacka Winnickiego. Sidney Spencer (wielkie dzięki za "trójki” w kluczowych momentach) nie marnuje okazji i na przerwę nasze dziewczyny schodzą z pięciopunktową zaliczką. Schodzą przy owacji na stojąco.
Jeszcze większy tumult zrobił się zaraz po wznowieniu gry, bo fenomenalna Richards (jeśli będzie tak grała do końca sezonu, to zabraknie przymiotników na jej wyczyny) podwyższyła na 46:38. Jesteśmy w siódmym niebie! Na gdyniankach nie zrobiło to jednak wrażenia, bo za sprawą Shameki Christon Lotos zniwelował stratę do czterech "oczek”. Wówczas Spencer dwukrotnie trafiła z dystansu, a w międzyczasie kosmiczną akcję żywcem wziętą z WNBA pokazała Richards! Po tym co zrobiła, będąc przy okazji faulowaną, rywalki były w takim samym szoku, jak nadkomplet publiczności. KSSSE AZS PWSZ prowadził już 58:45 i... stanął w miejscu. Dzięki Christon (osiem punktów z rzędu) przyjezdne zaczęły gonić wynik, a po akcji "2 plus 1” Klaudii Sosnowskiej w 30 min akademiczki są tylko dwoma do przodu.
W ostatniej kwarcie długo było na styku (ze wskazaniem na "sreberka”). Pachniało nawet dogrywką, ale w 36 min zza linii 6,25 m "odpaliła” Justyna Żurowska. Zrobiło się 69:64, a po rzucie Spencer już 75:65. Wypracowana przewaga wystarczyła, by po meczu kibice mogli z czystym sumieniem odśpiewać: "Niepokonany, nasz AZS ukochany!”.
Gazeta Lubuska
Koszykarki KSSSE AZS PWSZ pobiły wszystkich!
Ireneusz Klimczak
2009-12-07, ostatnia aktualizacja 2009-12-07 08:36
Początek dla Gdyni, potem mecz wielkiej walki mistrza z wicemistrzem kraju i na koniec olbrzymia radość gorzowianek z wygranej 75:69. KSSSE AZS PWSZ kończy rundę z bilansem 12-0!
Na starcie gorzowianek z Lotosem tradycyjnie zabrakło biletów. Szanse na naszą wygraną znacznie wzrosły, gdy okazało się, że u rywalek brakuje jednej z najlepszych środkowych w ekstraklasie Ivany Matović - przeciążone kolano. Mistrzynie Polski zaczęły jednak fenomenalnie. W 5. min wygrywały 20:7! Trafiły wszystkie sześć rzutów z gry, nieprawdopodobnymi "trójkami" popisała się Shameka Christon, wychodziły im dwójkowe akcje wysokich. - Musimy poprawić powrót do defensywy i przejście z obrony do ataku - krzyczał na czasie nasz trener Dariusz Maciejewski. KSSSE AZS PWSZ zaczął odrabiać straty.
Walka była niesamowita. Polała się krew po tym jak Christon znokautowała łokciem Ludmiłę Sapową. Z tak twardą, często zmienianą przez obie strony obroną słabo radzili sobie sędziowie, którzy czasami jeden błąd naprawiali drugim. Dla gorzowskich kibiców przede wszystkim liczyło się jednak, że już w 12. min wyszliśmy na prowadzenie 30:29, a w przerwie wygrywaliśmy 5 pkt.
"Trójki" dały zespołowi Julia Dureika i świetna wczoraj Sidney Spencer (20 pkt), na swoje znakomite obroty szybko weszła Sam Richards (wyjątkowe punkty zdobyte tyłem do kosza!). Do krwi ostatniej biła się cała nasza drużyna także w dramatycznej drugiej połowie, gdzie staraliśmy się z różnym skutkiem pielęgnować minimalną przewagę. Mieliśmy już 13 pkt przewagi, Lotos doprowadził do remisu 60:60. Końcówka to jednak ta sama rozwaga co w czwartej kwarcie w meczu z Wisłą w Krakowie. Rozsądne rozegranie Richards prosto z męskiej koszykówki, jej wjazdy po pick'n'rollu pod kosz lub odegrania do środkowych i na obwód. Niesamowita akcja, z którą gdynianki nie były wstanie sobie poradzić, bo nasza genialna "jedynka" prawie za każdym razem znalazła koleżankę na dogodnej pozycji. KSSSE AZS PWSZ niepokonanym liderem elity! I patrząc na terminarz także liderem przynajmniej do końca 2009 r.!
Powiedzieli po meczu:
Dariusz Maciejewski
trener KSSSE AZS PWSZ
Na pewno z Matović Lotos byłby bliżej sukcesu, choć w naszych szeregach też, na początku, spowodowało to spore zamieszanie, bo nastawialiśmy się właśnie na wybronienie Serbki pod koszami, a tu Gdynia zaczęła razić z obwodu. Nie przypuszczałem, że tak szybko odrobimy wszystkie straty. Drugą kwartę zagraliśmy jednak koncertowo. Gratuluję całej drużynie, a Sam Richards dziękuję, że po 19 latach pracy trenerskiej mogłem na żywo zobaczyć akcję godną stadionów świata. Oczywiście chodzi o te punkty zdobyte tyłem do kosza.
Jacek Winnicki
trener Lotosu Gdynia
Gratuluję Gorzowowi zwycięstwa. Mecz miał dwie fazy. Zaczęliśmy świetnie, potem lepsze były gospodynie. Konsekwencją jeszcze doprowadziliśmy do wyrównania, ale końcówka należała do AZS PWSZ. Nie usprawiedliwia nas brak Ivany i to, że Alana Beard gra na własną prośbę. Rywalki były lepsze i zasłużenie wygrały.
Samantha Richards
rozgrywająca KSSSE AZS PWSZ
O pokonaniu Lotosu myśli się od samego początku sezonu. To przecież znakomity zespół, mistrz kraju, nawet bez Matović. Wygraliśmy ze wszystkimi, pokazaliśmy w tej wyjątkowej serii niesamowitą zespołowość i tego musimy się dalej trzymać. To dopiero początek drogi do znakomitego wyniku w lidze. Przed nami rewanże, potem play-off. Niech ta seria zwycięstw trwa jak najdłużej.
źródło Gazeta wyborcza
Koszykarki KSSSE AZS PWSZ Gorzów pokonały mistrzynie Polski z Gdyni
Paweł Tracz, 95 722 69 37, ptracz@gazetalubuska.pl
To dzieje się tak szybko. Jeszcze półtora roku temu radował pierwszy medal, kilka miesięcy temu pierwszy finał. Od wczorajszego meczu z Lotosem czas najwyższy oswajać się z myślą, że złoto tak naprawdę wcale nie jest już dla nas nieosiągalne!
Shameka Christon (z piłką) była najskuteczniejszą zawodniczką gości, ale i tak pozostała w cieniu Sidney Spencer (z lewej)
(fot. Bogusław Sacharczuk)
Zdjęcia
* KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Lotos Gdynia 75:69 (23:27, 20:11, 17:20, 15:11) zdjęcia
Niedzielny pojedynek KSSSE AZS PWSZ Gorzów z mistrzyniami Polski z Gdyni, jak na starcie gigantów przystało, dostarczył niesamowitych wrażeń. Walka do upadłego, dosłownie i w przenośni, bo na parkiecie po ostrych wejściach rywalek lądowały Ludmiła Sapowa i Agnieszka Kaczmarczyk, wspaniałe akcje w ataku i obronie oraz zaskakujące zwroty wydarzeń. Czy trzeba czegoś więcej? Nie, bo to był szczyt ekstraklasy jak się patrzy! A co najważniejsze, zakończony dwunastą z rzędu wygraną gorzowianek. Taka seria już pobudza fantazję, bo wychodzących z hali przy Chopina fanów łączyła jedna myśl: idziemy na mistrza!
Gdynianki, mimo braku Serbki Ivany Matović, drugiej strzelby zespołu, rozpoczęły jednak wyśmienicie. Za te pierwsze 8,5 minuty należą się im oklaski na stojąco, bo znakomicie dyrygowane na przemian przez Paulinę Pawlak i Erin Philips, zagrały po prostu kapitalnie. I to niemal we wszystkich elementach. Do tego ta wysoka skuteczność, bo nieskończonych akcji Lotosu można było policzyć co najwyżej na palcach jednej dłoni. Po niespełna dwóch minutach goście prowadzili 11:3. Pierwsza przerwa na żądanie Dariusza Maciejewskiego nie przyniosła znaczącej zmiany obrazu, bo rywalki wciąż grały jak w transie. W 6 min przegrywaliśmy już 7:20. Wówczas nasze rozpoczęły mozolne odrabianie strat. Pięć punktów z rzędu na chwilę przywróciło nadzieję, ale gdy po trafieniu Emilii Podrug znów było wysoko dla Lotosu (26:14), wśród kibiców dominowały skwaszone miny.
Ale ostatnie 100 sekund to już popis gorzowianek. Dwie "trójki” Julii Durejki oraz celne rzuty wolne Justyny Żurowskiej i Samanthy Richards sprawiły, że końcówkę KSSSE AZS PWSZ wygrał 9:1. A co najważniejsze znów byliśmy w grze. Druga kwarta zaczęła się od celnego trafienia zza linii 6,25 m naszej Australijki. Szaleństwo na trybunach! W 12 min gospodynie po raz pierwszy objęły prowadzenie (było 30:29). Potem klasyka, czyli wymiana ciosów. Jeszcze w 19 min na tablicy widniał remis po 36, ale finisz do szatni znów mamy piorunujący. Sapowa na 41:38, a potem przewinienie techniczne dla... trenera Lotosu Jacka Winnickiego. Sidney Spencer (wielkie dzięki za "trójki” w kluczowych momentach) nie marnuje okazji i na przerwę nasze dziewczyny schodzą z pięciopunktową zaliczką. Schodzą przy owacji na stojąco.
Jeszcze większy tumult zrobił się zaraz po wznowieniu gry, bo fenomenalna Richards (jeśli będzie tak grała do końca sezonu, to zabraknie przymiotników na jej wyczyny) podwyższyła na 46:38. Jesteśmy w siódmym niebie! Na gdyniankach nie zrobiło to jednak wrażenia, bo za sprawą Shameki Christon Lotos zniwelował stratę do czterech "oczek”. Wówczas Spencer dwukrotnie trafiła z dystansu, a w międzyczasie kosmiczną akcję żywcem wziętą z WNBA pokazała Richards! Po tym co zrobiła, będąc przy okazji faulowaną, rywalki były w takim samym szoku, jak nadkomplet publiczności. KSSSE AZS PWSZ prowadził już 58:45 i... stanął w miejscu. Dzięki Christon (osiem punktów z rzędu) przyjezdne zaczęły gonić wynik, a po akcji "2 plus 1” Klaudii Sosnowskiej w 30 min akademiczki są tylko dwoma do przodu.
W ostatniej kwarcie długo było na styku (ze wskazaniem na "sreberka”). Pachniało nawet dogrywką, ale w 36 min zza linii 6,25 m "odpaliła” Justyna Żurowska. Zrobiło się 69:64, a po rzucie Spencer już 75:65. Wypracowana przewaga wystarczyła, by po meczu kibice mogli z czystym sumieniem odśpiewać: "Niepokonany, nasz AZS ukochany!”.
Gazeta Lubuska
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
Re: Co słychać w Gorzowie?
cytat ze Sportowychfaktów.pl dla wszystkich Gorzowiaków, którym już się lekko w zadkach poprzewracało:
pomijam (odnoszę wrażenie że obowiązkową przy jakichkolwiek wypowiedziach zawodniczek AZSu) odę do Gorzowa z początku wypowiedzi, ale potem pada jedno dobre stwierdzenie:
pozdrawiam serdecznie
- Nasza gra
w tym sezonie nie jest przypadkiem. To wynik wielu lat pracy naszej, trenerów, działaczy. Liczy się systematyczność i rzetelność. Polski trzon drużyny jest stabilny od kilku lat. Fantastycznie spisuje się w tym roku Samantha Richards, która gra z nami drugi sezon. Ważna jest organizacja, bo nigdy nie martwimy się o to czy pieniądze będą na czas - bo zawsze są, mamy świetną opiekę medyczną, fachowców od przygotowania fizycznego. To dla nas komfortowa sytuacja. Na razie nie zachłystujemy się wynikami, bo tak naprawdę nic jeszcze nie ugrałyśmy. Sezon jest długi, a wszystko co najważniejsze i najtrudniejsze przed nami. Wierzę, że w Eurolidze grając rewanże na własnym parkiecie odrobimy straty z pierwszej rundy. Fajnie byłoby już w debiucie awansować do drugiej fazy - powiedziała PAP kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska.
pomijam (odnoszę wrażenie że obowiązkową przy jakichkolwiek wypowiedziach zawodniczek AZSu) odę do Gorzowa z początku wypowiedzi, ale potem pada jedno dobre stwierdzenie:
Na razie nie zachłystujemy się wynikami, bo tak naprawdę nic jeszcze nie ugrałyśmy. Sezon jest długi, a wszystko co najważniejsze i najtrudniejsze przed nami.
pozdrawiam serdecznie
Re: Co słychać w Gorzowie?
No i co w związku z tym, że to tu wstawiłeś?
My dobrze wiemy jaka jest sytuacja naszego klubu i że tak naprawdę nic na razie nie mamy bo do mistrzostwa jest daleko. Chociaż, że to już jest jakiś krok w stronę osiągnięcia tego najwyższego celu. Po prostu cieszymy się z sukcesów, zwycięstw naszej drużyny i tego, że jak na razie w lidze jest niepokonana . Chyba do tego mamy prawo? I raczej nikt nam tego nie odbierze.
My dobrze wiemy jaka jest sytuacja naszego klubu i że tak naprawdę nic na razie nie mamy bo do mistrzostwa jest daleko. Chociaż, że to już jest jakiś krok w stronę osiągnięcia tego najwyższego celu. Po prostu cieszymy się z sukcesów, zwycięstw naszej drużyny i tego, że jak na razie w lidze jest niepokonana . Chyba do tego mamy prawo? I raczej nikt nam tego nie odbierze.
Kozak w necie - pizda w świecie!


Re: Co słychać w Gorzowie?
K. po prostu chciał znów zarzucić jadem... ale niestety nie wyszło...
Miał już nadzieje, że będzie burza... a tu cisza... ale lipa 
Re: Co słychać w Gorzowie?
zancia_a pisze:No i co w związku z tym, że to tu wstawiłeś?
My dobrze wiemy jaka jest sytuacja naszego klubu i że tak naprawdę nic na razie nie mamy bo do mistrzostwa jest daleko. Chociaż, że to już jest jakiś krok w stronę osiągnięcia tego najwyższego celu. Po prostu cieszymy się z sukcesów, zwycięstw naszej drużyny i tego, że jak na razie w lidze jest niepokonana . Chyba do tego mamy prawo? I raczej nikt nam tego nie odbierze.
Zancia - wszystko ok, ale wśród Twoich kumpli po szalu ze świecą szukać równie stonowanych postów jak ten Twój
pozdrawiam
edit - tomisback - daruj sobie...
Re: Co słychać w Gorzowie?
ktoś tu chyba zagubił się w rzeczywistości
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
Re: Co słychać w Gorzowie?
Zaprezentują kalendarz
W sobotę zawodniczki KSSSE AZS PWSZ Gorzów w sobotę czeka kolejny mecz w Ford Germaz Ekstraklasie. Natomiast w niedzielę gorzowski koszykarki zapraszają wszystkich do Centrum Handlowego Panorama.
Odbędzie się tam spotkanie zespołu z kibicami, podczas którego oficjalnie zaprezentowany zostanie klubowy kalendarz na 2010 rok. - Każda dziewczyna zaprezentuje swoją stronę. Mam nadzieję, że kalendarz spodoba się kibicom, jestem bardzo ciekawy ich reakcji - zdradził nam szkoleniowiec gorzowskiego zespołu Dariusz Maciejewski.
Oprócz odsłonięcia kalendarza podczas spotkania będzie można zdobyć autografy, klub szykuje także konkursy. - Nie chcemy zdradzać wszystkich szczegółów. Jako, że jest to impreza świąteczna chcemy nieco zostawić jako niespodziankę, jednak wszystkich serdecznie zapraszamy, bo będzie to taka okazja do innego spotkania niż w hali - stwierdził tajemniczy Dariusz Maciejewski.
Początek imprezy w niedzielę 20 grudnia o godzinie 16.00 w Centrum Handlowym Panorama (parter, w pobliżu bożonarodzeniowej choinki).
źródło : www.gorzow24.pl
W sobotę zawodniczki KSSSE AZS PWSZ Gorzów w sobotę czeka kolejny mecz w Ford Germaz Ekstraklasie. Natomiast w niedzielę gorzowski koszykarki zapraszają wszystkich do Centrum Handlowego Panorama.
Odbędzie się tam spotkanie zespołu z kibicami, podczas którego oficjalnie zaprezentowany zostanie klubowy kalendarz na 2010 rok. - Każda dziewczyna zaprezentuje swoją stronę. Mam nadzieję, że kalendarz spodoba się kibicom, jestem bardzo ciekawy ich reakcji - zdradził nam szkoleniowiec gorzowskiego zespołu Dariusz Maciejewski.
Oprócz odsłonięcia kalendarza podczas spotkania będzie można zdobyć autografy, klub szykuje także konkursy. - Nie chcemy zdradzać wszystkich szczegółów. Jako, że jest to impreza świąteczna chcemy nieco zostawić jako niespodziankę, jednak wszystkich serdecznie zapraszamy, bo będzie to taka okazja do innego spotkania niż w hali - stwierdził tajemniczy Dariusz Maciejewski.
Początek imprezy w niedzielę 20 grudnia o godzinie 16.00 w Centrum Handlowym Panorama (parter, w pobliżu bożonarodzeniowej choinki).
źródło : www.gorzow24.pl
Kozak w necie - pizda w świecie!


Re: Co słychać w Gorzowie?
Kalendarz zaprezentowany
W Centrum Handlowym Panorama odbyła się oficjalna prezentacja kalendarza KSSSE AZS PWSZ Gorzów na 2010 rok. Później wszystkie zawodniczki rozdawały chętnym podpisy.
Zawodniczki po kolei wychodziły na scenę, aby zaprezentować stronę ze swoim wizerunkiem. Dla nich widok poszczególnych kartek był takim samym zaskoczeniem, jak dla zgromadzonych widzów. - Dziewczyny też nie widziały jeszcze kalendarza. Po raz pierwszy oglądają go razem z państwem - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ Gorzów Dariusz Maciejewski.
Po prezentacji każdy chętny mógł nabyć nowy kalendarz i zdobyć autograf koszykarek gorzowskiego zespołu. Zgromadzeni w Panoramie kibice podkreślali, że bardzo im się podoba pomysł wykonania zdjęć w basenie. Pozytywnie wypowiadały się także zawodniczki. - Początkowo nie byłam przekonana do zdjęć w basenie. Teraz jednak jak patrze na efekt to wydaje mi się, że to był świetny pomysł - powiedziała nam Agata Chaliburda.
Każdy kto jeszcze nie nabył kalendarza ma na to wciąż szanse. Będzie on sprzedawany przed najbliższym meczem, jak również codziennie w siedzibie klubu.
źródło: http://www.gorzow24.pl/sport/19-koszyko ... owany.html
W Centrum Handlowym Panorama odbyła się oficjalna prezentacja kalendarza KSSSE AZS PWSZ Gorzów na 2010 rok. Później wszystkie zawodniczki rozdawały chętnym podpisy.
Zawodniczki po kolei wychodziły na scenę, aby zaprezentować stronę ze swoim wizerunkiem. Dla nich widok poszczególnych kartek był takim samym zaskoczeniem, jak dla zgromadzonych widzów. - Dziewczyny też nie widziały jeszcze kalendarza. Po raz pierwszy oglądają go razem z państwem - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ Gorzów Dariusz Maciejewski.
Po prezentacji każdy chętny mógł nabyć nowy kalendarz i zdobyć autograf koszykarek gorzowskiego zespołu. Zgromadzeni w Panoramie kibice podkreślali, że bardzo im się podoba pomysł wykonania zdjęć w basenie. Pozytywnie wypowiadały się także zawodniczki. - Początkowo nie byłam przekonana do zdjęć w basenie. Teraz jednak jak patrze na efekt to wydaje mi się, że to był świetny pomysł - powiedziała nam Agata Chaliburda.
Każdy kto jeszcze nie nabył kalendarza ma na to wciąż szanse. Będzie on sprzedawany przed najbliższym meczem, jak również codziennie w siedzibie klubu.
źródło: http://www.gorzow24.pl/sport/19-koszyko ... owany.html
Kozak w necie - pizda w świecie!


Re: Co słychać w Gorzowie?
jeżeli idzie o zdjęcią absolutnie genialny
ale forma graficzna samych dat i brak wyszczególnionych dni tygodnia sprawia ,że jest on mało praktyczny .
Nie mniej jednak możliwośc zgarnięcia odrazu wszystkich autografów ,pogadania z trenerem po za halą uważam za bardzo dobry pomysł
Nie mniej jednak możliwośc zgarnięcia odrazu wszystkich autografów ,pogadania z trenerem po za halą uważam za bardzo dobry pomysł
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 150 gości

