Już koniec kalkulacji. Koszykarki Energi dwa razy w tym sezonie już pokonały Lotos Gdynia na wyjeździe. Jeśli zrobią to również dziś wieczorem, awansują do finału ligi. Transmisja meczu w TVP Sport.W półfinale play-off jest remis 2:2. Kto wygra dziś, będzie miał okazję walczyć o złoto. Wygra faworyzowany Lotos, czy Energa jeszcze raz sprawi sensację?
Do jej zwycięstwa we wtorkowym meczu zabrakło niewiele. Gdyby nie faule szybko popełnione przez Patrycję Gulak-Lipkę i Charity Egenti, gra Energi wyglądałaby inaczej.. Zmienniczki nie były w stanie dorównać rywalkom i Lotos wyrównał stan rywalizacji na 2:2.
Kluczem do zwycięstwa dzisiaj będzie skuteczność i walka o zbiórki. Kiedy Energa ma powyżej 40 proc. udanych akcji, nie pozwala rywalkom na wypracowanie przewagi.
Potrzebna jest także lepsza niż we wtorek gra pod tablicami. W Toruniu świetny mecz zaliczyła skrzydłowa Lotosu Magdalena Leciejewska (12 zbiórek) i środkowa Ivana Matović, która wymusiła na podkoszowych Energi aż 12 przewinień. Gdynianki miały ogromną przewagę w walce o zbiórki - często ponawiały swoje akcje, a jednocześnie nie pozwalały na to rywalkom pod swoją tablicą. Kiedy wypełniają te założenia taktyczne, wygrywają z Energą.
Dzisiejszy półfinał można obejrzeć w TVP Sport. Początek transmisji meczu w Gdyni o g. 18.
Dla "Gazety"
Jacek Winnicki
trener LotosuPo wtorkowym meczu odetchnąłem z ulgą. Po porażce w trzecim meczu byliśmy pod ścianą. Choć nie ustrzegliśmy się błędów, udało nam się doprowadzić do wyrównania. Muszę porozmawiać z dziewczynami, bo dwukrotnie stracić kilkanaście punktów w przewagi w jednym meczu to już jest sztuka. Jestem pod wrażeniem całej tej rywalizacji. Nie przypominam sobie, by w hali w Toruniu było kiedykolwiek tak głośno. Kto jest faworytem w piątym meczu? Myślę, że więcej szans na moja drużyna.
Elmedin Omanic
trener Energi
Przed meczami w Toruniu mówiłem, że bardzo chciałbym wygrać jeden mecz. W piątym decydującym spotkaniu wszystko już będzie możliwe. Wykonaliśmy plan, ale szkoda straconej szansy. Nie graliśmy we wtorek źle. Dziewczyny spisały się znakomicie, ale trochę im zabrakło szczęścia. Duże znaczenie miały też szybko "złapane" faule. Cieszę się, że zawodniczki nie przestraszyły się rywalek i podjęły walkę z faworytem. Muszę jeszcze coś dodać. To, co zaprezentowali kibice podczas tego dwumeczu zasługuje na duży szacunek. To jest właśnie to o czym marzyłem, kiedy rozpoczynałem pracę w Toruniu. Chyba wszyscy widzieli jak się gra przy tak znakomitym dopingu. Dziękuję kibicom. Do Gdyni jedziemy powalczyć o finał.
Agata Gajda
rozgrywająca Energi
Nie udało nam się. Brakowało sił i skuteczności. Gdynianki świetnie rzucały przede wszystkim z dystansu. Nawet kiedy traciłyśmy 16 punktów do rywalek nie przestawałyśmy wierzyć w zwycięstwo. Jednak taka pogoń kosztowała nas mnóstwo sił. Kilka niepotrzebnych błędów w ostatniej kwarcie zdecydowało o porażce. Teraz nie możemy już tego rozpamiętywać. Musimy zregenerować siły i w czwartek w Gdyni postarać się sprawić kolejną niespodziankę.
Patrycja Gulak-Lipka
środkowa Energi
Jestem po prostu zła i bardzo zawiedziona. Choć przed rozpoczęciem rywalizacji nikt na nas nie stawiał, to wciąż jesteśmy w grze. Strasznie szkoda, że nie udało się wygrać meczu we wtorek. Zabrakło nam trochę sił i boiskowego doświadczenia. Ja sama zagrałam słabiej niż zwykle. Wszystkie chciałyśmy jak najlepiej, ale się nie udało. Nie możemy teraz się jednak "dołować". Mamy dobry zespół, świetnego trenera i fantastycznych kibiców. Po co jedziemy do Gdyni? Po zwycięstwo. Stać nas na to.
Magdalena Leciejewska
skrzydłowa Lotosu
Przed meczem byłyśmy bardzo skupione i skoncentrowane. Porażka oznaczała koniec marzeń o obronie tytułu mistrzowskiego. Energa zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie - podobnie jak toruńscy kibice. Bardzo pomogli gospodyniom. Ale teraz zagramy już u siebie.
Marta Urbaniak
skrzydłowa Lotosu
Cieszę się, że trener dał mi szansę w tym meczu. Spędziłam dużo minut na parkiecie, co wcześniej zdarzało mi się rzadko. Udało mi się dwa razy trafić z dystansu i to w ważnych momentach. Zespół z Torunia postawił nam bardzo trudne warunki. Myślę, że czwartkowy pojedynek w Gdyni też wygramy i będziemy grać w finale.
www.gazeta.pl