Meblotap : Ostrovia (II mecz) 58:46
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
■ Przed meczami decydującymi o pozostaniu w ekstraklasie koszykarek Ostrovia miała punkt przewagi nad Meblotapem AZS.
Po dwóch spotkaniach, rozegranych w sobotę i w niedzielę w Chełmie, z jednopunktowej przewagi mogą cieszyć się akademiczki. Teraz chełmska drużyna, która triumfowała dwukrotnie, jest bliższa pozostania w krajowej elicie. Wszystko rozstrzygnie się za tydzień w Ostrowie.
Koszykarki Meblotapu po raz pierwszy w tym sezonie mają większy komfort psychiczny. W tej chwili rywalki muszą szukać sposobu na odrobienie strat w dwóch najbliższych meczach, a naszym akademiczkom wystarczy tylko jedno zwycięstwo. Rywalizacja może być przerwana już po najbliższym spotkaniu, oczywiście pod warunkiem, że górą będą chełmianki.
Żelazne nerwy Agnieszki Pazur
Sobotnia konfrontacja Meblotapu i Ostrovii była niesłychanie zacięta, a o jednopunktowej wygranej chełmskiego zespołu zadecydował rzut wolny Agnieszki Pazur na... 0,1 sekundy przed końcową syreną.
Obie drużyny zagrały z olbrzymią determinacją. Gospodynie zdawały sobie sprawę, że ewentualna porażka w praktyce może oznaczać pożegnanie z ekstraklasą. Z kolei rywalki już w pierwszym spotkaniu chciały wyrobić sobie przewagę, która dawałaby możliwość kontrolowania sytuacji. Pierwszą kwartę lepiej zaczęły ostrowianki, prowadząc 5:0. Akademiczki grały jednak bardzo uważnie i szybko doprowadziły do remisu, a po dziesięciu minutach miały nawet pięciopunktowy zapas. W tej części meczu na uwagę zasługiwała twarda, ale czysta, obrona gospodyń, które także nie traciły piłek. Druga kwarta również była pomyślna dla chełmianek. W 18 min ich przewaga wzrosła nawet do 7 pkt (32:25) po dwóch rzutach Lauren Bull. Szkoda, że tej różnicy nie udało się utrzymać do przerwy. Dominika Górczak trafiła zza linii 6,25 m, doprowadzając do wyniku 32:29.
W 25 min na prowadzenie wyszły ostrowianki (35:36), a po rzucie dobrze dysponowanej w sobotę Urszuli Bieli było już 43:47. Teraz gospodynie musiały niwelować stratę i trzeba przyznać, że ofiarna gra akademiczek zaczęła przynosić efekty. Wprawdzie mnożyły się błędy, wynikające ze zdenerwowania i zmęczenia, jednak w 37 min był remis 51:51. Chwilę później Meblotap wygrywał 55:51, a na minutę przed końcową syreną 56:53. Jednak przy piłce były przyjezdne. Za 3 pkt trafiła podpora ostrowskiej ekipy Ilona Mądra i mieliśmy kolejny remis. Akademiczkom pozostały tylko 23 sekundy na zmianę wyniku. Trener Mołłow na wszelki wypadek poprosił o czas, aby odpowiednio ustawić swój zespół. Chełmianki miały długo rozgrywać ostatnią akcję i wywiązały się z zadania idealnie. Tuż przed finiszem na wejście zdecydowała się Agnieszka Pazur, którą sfaulowała Biela. Kapitan AZS stanęła na linii "osobistych”. Pierwsza próba nie powiodła się, na szczęście drugi rzut był już celny, przypieczętowujący zwycięstwo gospodyń.
Wytrzymały presję
W niedzielnym spotkaniu początkowo zanosiło się na kłopoty Meblotapu, który przegrywał już 8:16. Na szczęście od drugiej odsłony zaczął się skuteczny pościg gospodyń, które schodziły na dłuższą przerwę przy wyniku 24:24. Największym problemem akademiczek były faule, które mogły osłabić i tak wąską kadrę zespołu. Po 20 min Daria Cybulak miała na koncie cztery przewinienia, a boisko opuściła już na początku ostatniej kwarty. Na szczęście, wcześniej jej koleżanki zdołały uzyskać, a później utrzymać, bezpieczną przewagę. Koszykarki Meblotapu wytrzymały presję wyniku i wydaje się, że były także lepiej przygotowane kondycyjnie, chociaż po niedzielnej walce na pewno straciły dużo "zdrowia”. W 25 min po akcjach Pazur i Bull było 36:29. W 33 min Karolina Żurkowska zmniejszyła różnicę do 4 pkt, ale odpowiedź gospodyń była skuteczna. Natalia Marczanka, którą wybrano na najlepszą zawodniczkę Meblotapu w sezonie, Ludmiła Zdziesińska, Marina Sazonienko, Pazur i Bull bezwzględnie wykorzystywały każdy błąd przeciwniczek. Ostatecznie wygrały 58:46, przybliżając się do upragnionego celu. (tor)
Powiedzieli
• Jacek Wawrzyniak, trener Ostrovii
- Wojna trwa, a przegrane bitwy jeszcze nie przekreślają naszych szans. Wprawdzie jestem trochę zawiedziony grą mojego zespołu, ponieważ bardzo liczyłem na przynajmniej jedno zwycięstwo, zwłaszcza w pierwszym meczu. Na nim skoncentrowaliśmy dużo uwagi, poświęciliśmy w nim dużo siły. Nie udało się, a niedzielna przegrana była już tylko konsekwencję wcześniejszej porażki. W naszych poczynaniach zabrakło też kilku elementów, które mogłyby zmienić losy konfrontacji. Mam nadzieję, że na własnym parkiecie odrobimy stratę. Przed rokiem była podobna sytuacja, też wygraliśmy we własnej hali dwa mecze, utrzymując się
w ekstraklasie. •
• Sławomir Depta, drugi trener Meblotapu AZS
- Przez dwa tygodnie w naszym zespole panowała pełna mobilizacja. Wiedzieliśmy, że na własnym parkiecie nie możemy pozwolić sobie na potknięcia. Teraz marzy mi się tylko jednodniowy wyjazd do Ostrowa. Może już w sobotę uda nam się rozstrzygnąć sprawę pozostania w ekstraklasie, a w razie niepowodzenia mamy jeszcze zapas meczu. Cóż, byłbym spokojniejszy, gdyby nasza kadra była szersza. Mając w składzie taką zawodniczkę jak Ilona Mądra, której nazwisko jest adekwatne do tego, co prezentuje na boisku, bylibyśmy zdecydowanie wyżej w tabeli, nie martwiąc się o ligowy byt. •
• Ilona Mądra, koszykarka Ostrovii
- Dziękuję trenerowi Depcie za miłe słowa, ale byłabym bardziej zadowolona, gdyby mój zespół wygrał w Chełmie jedno spotkanie. Nastawiłyśmy się na sobotę i mało brakowało do szczęścia. W niedzielę było gorzej. Mój występ był bardzo słaby. Zawiodłam siebie i drużynę. Pudłowałam nawet w najlepszych sytuacjach, a z tak marną skutecznością trudno było myśleć o sukcesie. •
Dziennik Wschodni - Artur Toruń
Po dwóch spotkaniach, rozegranych w sobotę i w niedzielę w Chełmie, z jednopunktowej przewagi mogą cieszyć się akademiczki. Teraz chełmska drużyna, która triumfowała dwukrotnie, jest bliższa pozostania w krajowej elicie. Wszystko rozstrzygnie się za tydzień w Ostrowie.
Koszykarki Meblotapu po raz pierwszy w tym sezonie mają większy komfort psychiczny. W tej chwili rywalki muszą szukać sposobu na odrobienie strat w dwóch najbliższych meczach, a naszym akademiczkom wystarczy tylko jedno zwycięstwo. Rywalizacja może być przerwana już po najbliższym spotkaniu, oczywiście pod warunkiem, że górą będą chełmianki.
Żelazne nerwy Agnieszki Pazur
Sobotnia konfrontacja Meblotapu i Ostrovii była niesłychanie zacięta, a o jednopunktowej wygranej chełmskiego zespołu zadecydował rzut wolny Agnieszki Pazur na... 0,1 sekundy przed końcową syreną.
Obie drużyny zagrały z olbrzymią determinacją. Gospodynie zdawały sobie sprawę, że ewentualna porażka w praktyce może oznaczać pożegnanie z ekstraklasą. Z kolei rywalki już w pierwszym spotkaniu chciały wyrobić sobie przewagę, która dawałaby możliwość kontrolowania sytuacji. Pierwszą kwartę lepiej zaczęły ostrowianki, prowadząc 5:0. Akademiczki grały jednak bardzo uważnie i szybko doprowadziły do remisu, a po dziesięciu minutach miały nawet pięciopunktowy zapas. W tej części meczu na uwagę zasługiwała twarda, ale czysta, obrona gospodyń, które także nie traciły piłek. Druga kwarta również była pomyślna dla chełmianek. W 18 min ich przewaga wzrosła nawet do 7 pkt (32:25) po dwóch rzutach Lauren Bull. Szkoda, że tej różnicy nie udało się utrzymać do przerwy. Dominika Górczak trafiła zza linii 6,25 m, doprowadzając do wyniku 32:29.
W 25 min na prowadzenie wyszły ostrowianki (35:36), a po rzucie dobrze dysponowanej w sobotę Urszuli Bieli było już 43:47. Teraz gospodynie musiały niwelować stratę i trzeba przyznać, że ofiarna gra akademiczek zaczęła przynosić efekty. Wprawdzie mnożyły się błędy, wynikające ze zdenerwowania i zmęczenia, jednak w 37 min był remis 51:51. Chwilę później Meblotap wygrywał 55:51, a na minutę przed końcową syreną 56:53. Jednak przy piłce były przyjezdne. Za 3 pkt trafiła podpora ostrowskiej ekipy Ilona Mądra i mieliśmy kolejny remis. Akademiczkom pozostały tylko 23 sekundy na zmianę wyniku. Trener Mołłow na wszelki wypadek poprosił o czas, aby odpowiednio ustawić swój zespół. Chełmianki miały długo rozgrywać ostatnią akcję i wywiązały się z zadania idealnie. Tuż przed finiszem na wejście zdecydowała się Agnieszka Pazur, którą sfaulowała Biela. Kapitan AZS stanęła na linii "osobistych”. Pierwsza próba nie powiodła się, na szczęście drugi rzut był już celny, przypieczętowujący zwycięstwo gospodyń.
Wytrzymały presję
W niedzielnym spotkaniu początkowo zanosiło się na kłopoty Meblotapu, który przegrywał już 8:16. Na szczęście od drugiej odsłony zaczął się skuteczny pościg gospodyń, które schodziły na dłuższą przerwę przy wyniku 24:24. Największym problemem akademiczek były faule, które mogły osłabić i tak wąską kadrę zespołu. Po 20 min Daria Cybulak miała na koncie cztery przewinienia, a boisko opuściła już na początku ostatniej kwarty. Na szczęście, wcześniej jej koleżanki zdołały uzyskać, a później utrzymać, bezpieczną przewagę. Koszykarki Meblotapu wytrzymały presję wyniku i wydaje się, że były także lepiej przygotowane kondycyjnie, chociaż po niedzielnej walce na pewno straciły dużo "zdrowia”. W 25 min po akcjach Pazur i Bull było 36:29. W 33 min Karolina Żurkowska zmniejszyła różnicę do 4 pkt, ale odpowiedź gospodyń była skuteczna. Natalia Marczanka, którą wybrano na najlepszą zawodniczkę Meblotapu w sezonie, Ludmiła Zdziesińska, Marina Sazonienko, Pazur i Bull bezwzględnie wykorzystywały każdy błąd przeciwniczek. Ostatecznie wygrały 58:46, przybliżając się do upragnionego celu. (tor)
Powiedzieli
• Jacek Wawrzyniak, trener Ostrovii
- Wojna trwa, a przegrane bitwy jeszcze nie przekreślają naszych szans. Wprawdzie jestem trochę zawiedziony grą mojego zespołu, ponieważ bardzo liczyłem na przynajmniej jedno zwycięstwo, zwłaszcza w pierwszym meczu. Na nim skoncentrowaliśmy dużo uwagi, poświęciliśmy w nim dużo siły. Nie udało się, a niedzielna przegrana była już tylko konsekwencję wcześniejszej porażki. W naszych poczynaniach zabrakło też kilku elementów, które mogłyby zmienić losy konfrontacji. Mam nadzieję, że na własnym parkiecie odrobimy stratę. Przed rokiem była podobna sytuacja, też wygraliśmy we własnej hali dwa mecze, utrzymując się
w ekstraklasie. •
• Sławomir Depta, drugi trener Meblotapu AZS
- Przez dwa tygodnie w naszym zespole panowała pełna mobilizacja. Wiedzieliśmy, że na własnym parkiecie nie możemy pozwolić sobie na potknięcia. Teraz marzy mi się tylko jednodniowy wyjazd do Ostrowa. Może już w sobotę uda nam się rozstrzygnąć sprawę pozostania w ekstraklasie, a w razie niepowodzenia mamy jeszcze zapas meczu. Cóż, byłbym spokojniejszy, gdyby nasza kadra była szersza. Mając w składzie taką zawodniczkę jak Ilona Mądra, której nazwisko jest adekwatne do tego, co prezentuje na boisku, bylibyśmy zdecydowanie wyżej w tabeli, nie martwiąc się o ligowy byt. •
• Ilona Mądra, koszykarka Ostrovii
- Dziękuję trenerowi Depcie za miłe słowa, ale byłabym bardziej zadowolona, gdyby mój zespół wygrał w Chełmie jedno spotkanie. Nastawiłyśmy się na sobotę i mało brakowało do szczęścia. W niedzielę było gorzej. Mój występ był bardzo słaby. Zawiodłam siebie i drużynę. Pudłowałam nawet w najlepszych sytuacjach, a z tak marną skutecznością trudno było myśleć o sukcesie. •
Dziennik Wschodni - Artur Toruń
Rozmowa z Agnieszką Pazur, koszykarką Meblotapu AZS PWSZ
• Byłaś wcześniej w takiej sytuacji jak w sobotnim meczu, kiedy od twoich rzutów wolnych zależał wynik całego meczu?
– Chyba nie. Owszem, zdarzało mi się rzucać wolne na kilka sekund przed końcową syreną, ale rywalki miały jeszcze czas na przeprowadzenie akcji. W ostatnim spotkaniu do końca brakowało tylko 0,1 sekundy i wiadomo było, że Ostrovia raczej nie zdąży odpowiedzieć koszem. Moje rzuty miały przesądzić i przesądziły o rezultacie.
• Czułaś tremę?
– Nie. Chciałam rzucać na luzie. Byłam nawet pewna, że trafię dwa razy.
• Co pomyślałaś, kiedy po pierwszym rzucie piłka nie wpadła do kosza? Chyba nie miałaś ochoty na dogrywkę...
– Wiedziałam, że za drugim razem muszę trafić i tak się stało. Później nie analizowałam całej sytuacji. Byłam zadowolona, że zwyciężyłyśmy i nadal jesteśmy w grze. Przegrana praktycznie przekreśliłaby nasze szanse na pozostanie w ekstraklasie.
• Wytrzymałaś trudy spotkania?
– Bardziej odczułam późną porę zakończenia spotkania. Nie zdążyłam się wyspać.
• Przed tygodniem wszyscy liczyliśmy, że w walce o utrzymanie pomoże wam Shaquala Williams...
– A ja nie łudziłam się przyjazdem Amerykanki. Uwierzyłabym dopiero wtedy, kiedy Willimas byłaby na treningu. Tak jak wszyscy słyszałam, że ma zarezerwowany bilet, że już wszystko dogadane, ale w tym sezonie było już tyle planów, z których nic nie wychodziło, że tym razem wolałam dmuchać
na zimne.
• Druga wygrana z Ostrovią przybliża was do celu, czyli pozostania w ekstraklasie...
– Byłabym ostrożna. Wygrałyśmy dwie bitwy, ale wojny jeszcze nie. Wszystko rozstrzygnie się w Ostrowie, gdzie na pewno czeka nas ciężka walka, może nawet cięższa niż w Chełmie.
• Ale macie większy komfort psychiczny...
– Odrobinę. Jednak Ostrovia jest dla nas niewygodnym przeciwnikiem. Męczymy się w każdym spotkaniu. W niedzielę było lepiej, ponieważ szybciej opanowałyśmy nerwy, ale wcześniej dużo biegałyśmy bezproduktywnie. Za tydzień musimy być maksymalnie skoncentrowane. Spróbujemy wyrwać to jedno upragnione zwycięstwo.
Rozmawiał Artur Toruń - Dziennik Wschodni
• Byłaś wcześniej w takiej sytuacji jak w sobotnim meczu, kiedy od twoich rzutów wolnych zależał wynik całego meczu?
– Chyba nie. Owszem, zdarzało mi się rzucać wolne na kilka sekund przed końcową syreną, ale rywalki miały jeszcze czas na przeprowadzenie akcji. W ostatnim spotkaniu do końca brakowało tylko 0,1 sekundy i wiadomo było, że Ostrovia raczej nie zdąży odpowiedzieć koszem. Moje rzuty miały przesądzić i przesądziły o rezultacie.
• Czułaś tremę?
– Nie. Chciałam rzucać na luzie. Byłam nawet pewna, że trafię dwa razy.
• Co pomyślałaś, kiedy po pierwszym rzucie piłka nie wpadła do kosza? Chyba nie miałaś ochoty na dogrywkę...
– Wiedziałam, że za drugim razem muszę trafić i tak się stało. Później nie analizowałam całej sytuacji. Byłam zadowolona, że zwyciężyłyśmy i nadal jesteśmy w grze. Przegrana praktycznie przekreśliłaby nasze szanse na pozostanie w ekstraklasie.
• Wytrzymałaś trudy spotkania?
– Bardziej odczułam późną porę zakończenia spotkania. Nie zdążyłam się wyspać.
• Przed tygodniem wszyscy liczyliśmy, że w walce o utrzymanie pomoże wam Shaquala Williams...
– A ja nie łudziłam się przyjazdem Amerykanki. Uwierzyłabym dopiero wtedy, kiedy Willimas byłaby na treningu. Tak jak wszyscy słyszałam, że ma zarezerwowany bilet, że już wszystko dogadane, ale w tym sezonie było już tyle planów, z których nic nie wychodziło, że tym razem wolałam dmuchać
na zimne.
• Druga wygrana z Ostrovią przybliża was do celu, czyli pozostania w ekstraklasie...
– Byłabym ostrożna. Wygrałyśmy dwie bitwy, ale wojny jeszcze nie. Wszystko rozstrzygnie się w Ostrowie, gdzie na pewno czeka nas ciężka walka, może nawet cięższa niż w Chełmie.
• Ale macie większy komfort psychiczny...
– Odrobinę. Jednak Ostrovia jest dla nas niewygodnym przeciwnikiem. Męczymy się w każdym spotkaniu. W niedzielę było lepiej, ponieważ szybciej opanowałyśmy nerwy, ale wcześniej dużo biegałyśmy bezproduktywnie. Za tydzień musimy być maksymalnie skoncentrowane. Spróbujemy wyrwać to jedno upragnione zwycięstwo.
Rozmawiał Artur Toruń - Dziennik Wschodni
- czarny
- Młodzik
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 września 2004, 09:43
- Lokalizacja: Ostrów, Waryńskiego, Wrocławska, Tuwima etc.
- Kontaktowanie:
? Byłabym ostrożna. Wygrałyśmy dwie bitwy, ale wojny jeszcze nie. Wszystko rozstrzygnie się w Ostrowie, gdzie na pewno czeka nas ciężka walka, może nawet cięższa niż w Chełmie.
Dyplomatyczna odpowiedź
I tego właśnie, a nie presji czy czegokolwiek innego, obawiam się najbardziej!

you're as good as your last performance
Teraz musi wygrać Ostovia , żeby było ok
Bo się dziewczyny załamią
tak przynajmniej mi się wydaje mam nadzieje , że się myle
Bo się dziewczyny załamią
tak przynajmniej mi się wydaje mam nadzieje , że się myle
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Oczywiście, że w Ostrowie będzie znacznie ciężej, choć podejrzewam, że tylko dla nas, bo Meblotap ma aż dwie szanse by odnieść wygraną
Teoretycznie tak - ale nie gra się 2 meczy jednocześnie. Po prostu jest najbliższy mecz, który musi wygrać Meblotap by pozostać, lub musi wygrać Ostrovia by myśleć o pozostaniu.
Oczywiście że luz psychiczny będzie po stronie przyjezdnych - ale nie radziłbym nadmiernie z niego korzystać!
Pomyślcie jaka byłaby psycho-sytuacja Meblotapu w ostatnim meczu...
Tutaj powinien zadziałać "instynkt zabójcy" - dobicie rywala wtedy, kiedy nie zdążył się jeszcze podnieść a nie w równej walce...
Oczywiście nadal jestem za Ostrovią i oczywiście nadal faworytem dla mnie pozostaje Meblotap.
Supermeczy, superakcji, superimprezy życzy obu stronom simon
czarny pisze:? Byłabym ostrożna. Wygrałyśmy dwie bitwy, ale wojny jeszcze nie. Wszystko rozstrzygnie się w Ostrowie, gdzie na pewno czeka nas ciężka walka, może nawet cięższa niż w Chełmie.
Dyplomatyczna odpowiedźOczywiście, że w Ostrowie będzie znacznie ciężej, choć podejrzewam, że tylko dla nas, bo Meblotap ma aż dwie szanse by odnieść wygraną i wcale nie musi się w pierwszym meczu aż tak wysilać. Na dodatek gra na luzie - jak wiadomo - wygląda zupełnie inaczej, i żeby było ciekawiej - nierzadko jest znacznie skuteczniejsza...
I tego właśnie, a nie presji czy czegokolwiek innego, obawiam się najbardziej!
Rzeczywiscie w ostatnim meczu jak Ostrovia uzyskala przewage 8 pkt to bylo widac ze nasze sa pewne ze je dogonia. Po wczorajszym meczu nasze dziewczyny wniebowziete a Ostrovia ..... szkoda pisac. Powtorze sie ale zaluje ze to akurat nasze dwie ekipy musialy sie spotkac w takich okolicznosciach
- czarny
- Młodzik
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 września 2004, 09:43
- Lokalizacja: Ostrów, Waryńskiego, Wrocławska, Tuwima etc.
- Kontaktowanie:
simon, wiadomo, że nie gra się dwóch spotkań jednocześnie i właśnie do tego zmierzałem
rzecz w tym, że ostatni mecz będzie presją dla OBU klubów, co nie zmienia faktu, że na razie to my musimy się martwić, bo to my musimy wygrać dwa pozostałe mecze aby spokojnie się utrzymać...
dziękujemy, choć superimprezy z obu stron niestety nie będzie... oj, ile bym dał, żeby ten dwumecz zakończył się happy-endem dla nas...
ps. co do prognoz o powiększeniu ekstraklasy, no cóż, nie chciałbym, aby mój team utrzymał się tylko dzięki "łasce" włodarzy, ale jeśli takie rozwiązanie wejdzie w grę, nie będę smutny - wręcz przeciwnie. Najpierw jednak (oby!) dwa mecze w Ostrowie a później zobaczymy...
do zobaczenia w OSW, może w końcu będę mógł poznać forumowiczów z Chełma
dziękujemy, choć superimprezy z obu stron niestety nie będzie... oj, ile bym dał, żeby ten dwumecz zakończył się happy-endem dla nas...
ps. co do prognoz o powiększeniu ekstraklasy, no cóż, nie chciałbym, aby mój team utrzymał się tylko dzięki "łasce" włodarzy, ale jeśli takie rozwiązanie wejdzie w grę, nie będę smutny - wręcz przeciwnie. Najpierw jednak (oby!) dwa mecze w Ostrowie a później zobaczymy...
do zobaczenia w OSW, może w końcu będę mógł poznać forumowiczów z Chełma

you're as good as your last performance
- czarny
- Młodzik
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 września 2004, 09:43
- Lokalizacja: Ostrów, Waryńskiego, Wrocławska, Tuwima etc.
- Kontaktowanie:
Ciekawa ciekawostka
To mi zapodał kumpel, ponoć cytat z jednej z lokalnych naszych gazet... Ktoś tu rzeczywiście ma niemały tupet!
Moim zdaniem karolina celowo nie zostala wpuszczona na parkiet, poniewaz osttrovia w zalozeniach zarzadu klubu miala te mecze przegrac - stwierdzil Roman Kaczmarek, ojciec karoliny.Chcialbym aby ta sprawa zostala wyjasniona-zakonczyl
To mi zapodał kumpel, ponoć cytat z jednej z lokalnych naszych gazet... Ktoś tu rzeczywiście ma niemały tupet!

you're as good as your last performance
NA PRZEKÓR
Felieton Wiesława Pawłata
Panie z Meblotapu AZS heroicznie walczą o to, by Lubelszczyzna nie stała się białą plamą na koszykarskiej mapie naszego kraju. Na razie są na dobrej drodze, bo dwukrotnie ograły u siebie Ostrovię Ostrów Wielkopolski i do pozostania w elicie brakuje im jednego zwycięstwa. Zadałoby się rzec tylko jednego i aż jednego, bo z pewnością ostrowianki w rewanżu nie ułatwią im zadania.
Myślę jednak, że bez względu na to, co się wydarzy, trzeba podziękować zawodniczkom za wolę walki i determinację. Tak na zdrowy rozum ten zespół nie ma prawa z nikim nawiązać walki, ba on na dobrą sprawę nie powinien w ogóle istnieć. Można powiedzieć, że koszykarki grają na przekór wszystkim. Przecież trener Todor Mołłow dysponuje zaledwie... sześcioma zawodniczkami nadającymi się do gry. Wcześniej było ich siedem, ale wówczas chełmianki dobierały się do skóry najlepszym. Walczyły jak równy z równym z Lotosem Gdynia i Polfą Pabianice. Wprawdzie wygrać im się nie udało, ale były blisko. Niestety w tak szczupłym składzie nie da się grać na dłuższą metę, a sprowadzenie nowych zawodniczek wymaga pieniędzy, których w klubie nie ma. Dlatego opuściła zespół jego najlepsza koszykarka Shaqula Williams i w najważniejszych spotkaniach sezonu koleżanki muszą sobie radzić bez niej. Dobrze by było, aby sobie poradziły i nie podzieliły losu kolegów z AZS i Startu, którzy jeszcze nie dawno grali w lidze zawodowej, a dziś występują dwie klasy niżej. Trzeba tu wyraźnie powiedzieć, że grają tam z wyboru, bo nie stać ich na występy w I-lidze.
Z drugiej strony spotkałem się z opiniami, że trudno się dziwić degrengoladzie lubelskiego sportu. Przecież nie jest to dziedzina oderwana od tego, co się wokół dzieje. Lublin nie został metropolią i pewnie nią nie będzie, autostrady nas omijają, a poza tym jesteśmy gospodarczym zaściankiem. Trudno się z tym nie zgodzić, ale na szczęście ambicja nie zależy od zasobności klubowej kiesy czy koniunktury gospodarczej i jestem przekonany, że w Ostrowie Wielkopolskim woli walki chełmiankom nie zabraknie.
Gazeta Wyborcza
Felieton Wiesława Pawłata
Panie z Meblotapu AZS heroicznie walczą o to, by Lubelszczyzna nie stała się białą plamą na koszykarskiej mapie naszego kraju. Na razie są na dobrej drodze, bo dwukrotnie ograły u siebie Ostrovię Ostrów Wielkopolski i do pozostania w elicie brakuje im jednego zwycięstwa. Zadałoby się rzec tylko jednego i aż jednego, bo z pewnością ostrowianki w rewanżu nie ułatwią im zadania.
Myślę jednak, że bez względu na to, co się wydarzy, trzeba podziękować zawodniczkom za wolę walki i determinację. Tak na zdrowy rozum ten zespół nie ma prawa z nikim nawiązać walki, ba on na dobrą sprawę nie powinien w ogóle istnieć. Można powiedzieć, że koszykarki grają na przekór wszystkim. Przecież trener Todor Mołłow dysponuje zaledwie... sześcioma zawodniczkami nadającymi się do gry. Wcześniej było ich siedem, ale wówczas chełmianki dobierały się do skóry najlepszym. Walczyły jak równy z równym z Lotosem Gdynia i Polfą Pabianice. Wprawdzie wygrać im się nie udało, ale były blisko. Niestety w tak szczupłym składzie nie da się grać na dłuższą metę, a sprowadzenie nowych zawodniczek wymaga pieniędzy, których w klubie nie ma. Dlatego opuściła zespół jego najlepsza koszykarka Shaqula Williams i w najważniejszych spotkaniach sezonu koleżanki muszą sobie radzić bez niej. Dobrze by było, aby sobie poradziły i nie podzieliły losu kolegów z AZS i Startu, którzy jeszcze nie dawno grali w lidze zawodowej, a dziś występują dwie klasy niżej. Trzeba tu wyraźnie powiedzieć, że grają tam z wyboru, bo nie stać ich na występy w I-lidze.
Z drugiej strony spotkałem się z opiniami, że trudno się dziwić degrengoladzie lubelskiego sportu. Przecież nie jest to dziedzina oderwana od tego, co się wokół dzieje. Lublin nie został metropolią i pewnie nią nie będzie, autostrady nas omijają, a poza tym jesteśmy gospodarczym zaściankiem. Trudno się z tym nie zgodzić, ale na szczęście ambicja nie zależy od zasobności klubowej kiesy czy koniunktury gospodarczej i jestem przekonany, że w Ostrowie Wielkopolskim woli walki chełmiankom nie zabraknie.
Gazeta Wyborcza
Zyzia - dokładnie takie same słowa można napisać o zespole z Ostrowa
Smutna sprawa, ale praktycznie wszystko się również w tym przypadku zgadza. Sytuacja koszykarzy co prawda teoretycznie jest lepsza, niż tych z Waszego regionu, ale ostatnie miejsce w tabeli i poważne problemy raczej nie nastrajają optymistycznie. Ostrovia, jeśli się utrzyma, za rok może być w ostrowskim sporcie samotną wyspą w walce o najwyższe cele. Tym bardziej żal takiej sytuacji, że przecież miasto to jest ciągle aktualnym mistrzem Polski w koszykówce w kategorii juniorek. Jaka przyszłość czeka te mistrzynie w przyszłym sezonie? Czary goryczy dopełnia niestety fatalny sposób przedstawiania zespołu przez część pofesjonalnych inaczej dziennikarzy lokalnych mediów. Chyba nie zdają sobie oni sprawy, że sami podcinają gałęz, na której siedzą... Więc znowu tylko póki co zostaje ta przysłowiowa wola walki
I oby los obydwu zespołów w przyszłym sezonie, obojętnie od rozstrzygnięć na ostrowskich parkietach w najbliższy weekend, był jednak weselszy niż ton artykułu i wizje kibiców.
Pozdrawiam.
DO BOJU OSTROVIA!!!
I oby los obydwu zespołów w przyszłym sezonie, obojętnie od rozstrzygnięć na ostrowskich parkietach w najbliższy weekend, był jednak weselszy niż ton artykułu i wizje kibiców.
Pozdrawiam.
DO BOJU OSTROVIA!!!
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Matii pisze:czarny pisze:Matii pisze:czarny pisze:do zobaczenia w OSW, może w końcu będę mógł poznać forumowiczów z Chełma
wydaje mi sie ze w koncu Ci sie uda
A zatem wypada przywitać Was w stylu Pabianickim![]()
W stylu Pabianickm? To sa jakies style witania gosci?
Pewnie że są
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 131 gości


