Co słychać w Gorzowie?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Co słychać w Gorzowie?
Wynik sparingu w Poznaniu:
AZS Poznań - AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski 61:86 (13:27, 18:22, 16:15, 14:22)
AZS P.: Idczak 16, Champion 15, Makowska 13, Kotnis 6, Mowlik 4 i Durak 7.
AZS G.: Piekarska 22, Żurowska 18, Greene 16, Leedham 12, Kaczmarczyk 8, Dźwigalska 6, Skobel 6.
AZS Poznań - AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski 61:86 (13:27, 18:22, 16:15, 14:22)
AZS P.: Idczak 16, Champion 15, Makowska 13, Kotnis 6, Mowlik 4 i Durak 7.
AZS G.: Piekarska 22, Żurowska 18, Greene 16, Leedham 12, Kaczmarczyk 8, Dźwigalska 6, Skobel 6.
Kozak w necie - pizda w świecie!


Re: Co słychać w Gorzowie?
Cieszy zwycięstwo, ale jeszcze potrzeba pracy do zgrania całego zespołu. Jak wróci Sam i Yelena to kolejne taktyki będą trenowane. Widać że Kalana będzie nas radować efetownymi akcjami ;D Fotki ze sparingu na naszej stronie http://www.azspwszgorzow.pl
- Załączniki
-
- 1403.jpg (121.95 KiB) Przejrzano 4221 razy
Re: Co słychać w Gorzowie?
Male pytanie. Ile kosztuja bilety na mecze w tym sezonie?
Re: Co słychać w Gorzowie?
O ile są jakieś bilety słyszałem ,że powiększyli Liczbę karnetów teraz chyba na 3 godziny przed spotkaniem trzeba będzie zajmować miejsce ;/ ...
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
Re: Co słychać w Gorzowie?
Nie no bez jaj ze nie bedzie biletów .. nie wszyscy ludzie kupuja karnety ;/. Jak by ktos wiedzial cos o biletach to prosze pisac.;p
- bart_81
- Senior
- Posty: 3091
- Rejestracja: 21 grudnia 2008, 20:44
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Gorzowie?
Bez przesady..karnety karnetami, ale zwykłe bilety też na pewno będą.
Re: Co słychać w Gorzowie?
z tego co wiem karnetów jest 600... czyli biletów też trochę będzie, luuuzik 
Kozak w necie - pizda w świecie!


-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Gorzowie?
zancia_a pisze:z tego co wiem karnetów jest 600... czyli biletów też trochę będzie, luuuzik
Krzeselek na trybunie głownej jest 298
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
Re: Co słychać w Gorzowie?
W sprzedaży jest całe... 100 biletów...
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Re: Co słychać w Gorzowie?
100?! kibice powinni umieścić jakiś solidny transparent .. chociaż nie to nie fair wobec klubu bo karnety to zawsze pewna kasa może jakiś transparent wobec prezia i jego "budowaniu" nowej Hali
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
Re: Co słychać w Gorzowie?
Nie rozumiem Was. Na mecze Premier League na karnet czeka się 15 lat! Wiadomo, że kluby wolą karnetowców. To raczej wina małej hali, a nie władz klubu.
Re: Co słychać w Gorzowie?
nie jest żadną wielką tajemnicą że AZS Gorzów już od kilku lat (2-3) nie walczy o nowych kibiców bo i tak nie miałby ich gdzie pomieścić. I tak w sumie na wszystkich meczach jest komplet, a na najważniejszych hala pęka w szwach. Całe szczęście, że klub szanuje kibiców i nie postanowił dorobić się trochę na nich bo przy takim zainteresowaniu ceny biletów i karnetów mogłyby być wyższe to by były normalne zasady ekonomii ale w któryms momencie mogłoby się okazać że na mecze zaczęłyby przychodzić garstki. A odbudować zaufanie wśród ludzi nie jest łatwo. Dopóki nie będzie w Gorzowie porządnej hali, klub nie zrobi kroku w przód. Bo jaki porządny sponsor będzie chciał zainwestować swoje pieniądze gdy jego targetem jest 1200 -1500 ludzi na hali. Bezsensu zupełnie.
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Gorzowie?
Klub AZS PWSZ Gorzów Wlkp. to fenomen na skalę europejską
Paweł Kozłowski, 95 722 57 72, pkozlowski@gazetalubuska.pl
W górę serca, A-Zet-Es wygra mecz! - śpiewają kibice, aby zagrzewać koszykarki do boju. Wczoraj nasze serca znów zabiły szybszym rytmem. I tak będzie przez kolejnych siedem miesięcy.
Gorzowskie koszykarki rozpoczęły sezon. Trochę później niż inne drużyny ze względu na mistrzostwa świata w koszykówce kobiet, które zakończyły się dopiero w niedzielę. Czekaliśmy na Samanthę Richards, najlepszą rozgrywającą ligi, która w Czechach o medale walczyła ze swoją Australią. Ale za to dzięki temu na "dzień dobry” zagraliśmy ze znakomitym zespołem – CCC Polkowice. Pojedynki obu drużyn, to od lat szlagierowe mecze w lidze koszykówki.
Klub AZS PWSZ to fenomen na skalę europejską. Od momentu awansu do ekstraklasy w 2004 r. koszykarki co roku albo osiągały coraz lepszy wynik, albo przynajmniej powtarzały sukces z sezonu poprzedniego. Najpierw cieszyły nas pojedyncze wygrane mecze z możniejszymi ligi, później wyrównana walka z największymi tuzami – Wisłą Kraków czy Lotosem Gdynia, a z biegiem czasu i zwycięstwa nad nimi oraz medale. Trzy ostatnie sezony gorzowianki kończyły na podium. Najpierw był brąz po batalii z Tęczą Leszno, a w ostatnich dwóch latach srebrne medale po przegranych finałach z Lotosem. Dzięki temu od dwóch lat w Gorzowie mamy rozgrywki prestiżowej Euroligi.
Wszystkie sukcesy zostały odniesione pod wodzą trenera Dariusza Maciejewskiego, który od tego roku ma zadanie: wyciągnąć polską reprezentację, tkwiącą od kilku lat na przeciętnym poziomie i wystąpić z nią na igrzyskach w Londynie.
Fenomen tej drużyny to też osoby grające w nim od początku. Justyna Żurowska i Katarzyna Dźwigalska to ikony, które już zawsze będą kojarzone z tym wspaniałym okresem. W końcu fenomenem tego klubu są świetne wyniki, osiągnięte na przekór budżetowej logice. Bo gorzowianki ogrywają drużyny budowane za o wiele większe pieniądze. Nie było by ich, gdyby nie atmosfera w klubie. Tylko AZS PWSZ mógł czasami więcej osiągnąć dzięki zaangażowaniu działaczy i ich emocjom, niż pieniądzom bogatego sponsora.
Gorzowski klub potrafił sobie zawsze radzić z mocniejszymi dzięki pomysłom, nie bał się ryzykować i sięgać tam, gdzie inni nie mieli odwagi. Tak było, kiedy do miasta przyjechały dwie chińskie zawodniczki. Eksperyment nie powiódł się ze względu na dużą różnicę kulturową, ale warto było. AZS PWSZ jako pierwszy zaczął penetrować australijski rynek zawodniczek. Dzięki temu od trzech lat jest z nami niesamowita Richards. Przed tym sezonem do zespołu dołączyła Johanna Leedham – pierwsza reprezentantka Wielkiej Brytanii w polskim klubie. Jeśli dodać do tego najlepszą koszykarską publiczność w Polsce, otrzymujemy mieszankę, która musi wypalić.
Na przedsezonowej prezentacji koszykarek w teatrze zaśpiewał Ryszard Rynkowski, który twierdzi, że dziewczyny lubią brąz. Nasze wolą złoto. Tego jesteśmy pewni.
www.gazetalubuska.pl
Paweł Kozłowski, 95 722 57 72, pkozlowski@gazetalubuska.pl
W górę serca, A-Zet-Es wygra mecz! - śpiewają kibice, aby zagrzewać koszykarki do boju. Wczoraj nasze serca znów zabiły szybszym rytmem. I tak będzie przez kolejnych siedem miesięcy.
Gorzowskie koszykarki rozpoczęły sezon. Trochę później niż inne drużyny ze względu na mistrzostwa świata w koszykówce kobiet, które zakończyły się dopiero w niedzielę. Czekaliśmy na Samanthę Richards, najlepszą rozgrywającą ligi, która w Czechach o medale walczyła ze swoją Australią. Ale za to dzięki temu na "dzień dobry” zagraliśmy ze znakomitym zespołem – CCC Polkowice. Pojedynki obu drużyn, to od lat szlagierowe mecze w lidze koszykówki.
Klub AZS PWSZ to fenomen na skalę europejską. Od momentu awansu do ekstraklasy w 2004 r. koszykarki co roku albo osiągały coraz lepszy wynik, albo przynajmniej powtarzały sukces z sezonu poprzedniego. Najpierw cieszyły nas pojedyncze wygrane mecze z możniejszymi ligi, później wyrównana walka z największymi tuzami – Wisłą Kraków czy Lotosem Gdynia, a z biegiem czasu i zwycięstwa nad nimi oraz medale. Trzy ostatnie sezony gorzowianki kończyły na podium. Najpierw był brąz po batalii z Tęczą Leszno, a w ostatnich dwóch latach srebrne medale po przegranych finałach z Lotosem. Dzięki temu od dwóch lat w Gorzowie mamy rozgrywki prestiżowej Euroligi.
Wszystkie sukcesy zostały odniesione pod wodzą trenera Dariusza Maciejewskiego, który od tego roku ma zadanie: wyciągnąć polską reprezentację, tkwiącą od kilku lat na przeciętnym poziomie i wystąpić z nią na igrzyskach w Londynie.
Fenomen tej drużyny to też osoby grające w nim od początku. Justyna Żurowska i Katarzyna Dźwigalska to ikony, które już zawsze będą kojarzone z tym wspaniałym okresem. W końcu fenomenem tego klubu są świetne wyniki, osiągnięte na przekór budżetowej logice. Bo gorzowianki ogrywają drużyny budowane za o wiele większe pieniądze. Nie było by ich, gdyby nie atmosfera w klubie. Tylko AZS PWSZ mógł czasami więcej osiągnąć dzięki zaangażowaniu działaczy i ich emocjom, niż pieniądzom bogatego sponsora.
Gorzowski klub potrafił sobie zawsze radzić z mocniejszymi dzięki pomysłom, nie bał się ryzykować i sięgać tam, gdzie inni nie mieli odwagi. Tak było, kiedy do miasta przyjechały dwie chińskie zawodniczki. Eksperyment nie powiódł się ze względu na dużą różnicę kulturową, ale warto było. AZS PWSZ jako pierwszy zaczął penetrować australijski rynek zawodniczek. Dzięki temu od trzech lat jest z nami niesamowita Richards. Przed tym sezonem do zespołu dołączyła Johanna Leedham – pierwsza reprezentantka Wielkiej Brytanii w polskim klubie. Jeśli dodać do tego najlepszą koszykarską publiczność w Polsce, otrzymujemy mieszankę, która musi wypalić.
Na przedsezonowej prezentacji koszykarek w teatrze zaśpiewał Ryszard Rynkowski, który twierdzi, że dziewczyny lubią brąz. Nasze wolą złoto. Tego jesteśmy pewni.
www.gazetalubuska.pl
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
Re: Co słychać w Gorzowie?
Endrju pisze:
Na przedsezonowej prezentacji koszykarek w teatrze zaśpiewał Ryszard Rynkowski, który twierdzi, że dziewczyny lubią brąz. Nasze wolą złoto. Tego jesteśmy pewni.
Ech a ja jestem pewny, że fenomenem na skalę europejską mozna być, ale jak się osiągnie coś w końcu w Euro.
Spokojnie, nie mam zamiaru wkładać przysłowiowego kija w mrowisko i prowokować gorzowskich Kibiców, po prostu jak się czyta takie bzdurne artykuły, to krew w człowieku się gotuje.
Niech Gorzowianki zakwalifikują się do 8 Euro, albo FF, to wtedy będziemy mówić o fenomenie na skalę europejską.
Jak zdobędą MP, to powiemy co najwyzej o fenomenie na skalę Polską.
Re: Co słychać w Gorzowie?
Saletra pisze:...............................................
Ech a ja jestem pewny, że fenomenem na skalę europejską mozna być, ale jak się osiągnie coś w końcu w Euro.
Spokojnie, nie mam zamiaru wkładać przysłowiowego kija w mrowisko i prowokować gorzowskich Kibiców, po prostu jak się czyta takie bzdurne artykuły, to krew w człowieku się gotuje.
Niech Gorzowianki zakwalifikują się do 8 Euro, albo FF, to wtedy będziemy mówić o fenomenie na skalę europejską.
Jak zdobędą MP, to powiemy co najwyzej o fenomenie na skalę Polską.
.
Saletra, nic dodać, nic ująć.
Chodzę regularnie na mecze. Włączam się do dopingu inicjowanego przez gorzowski Klub Kibica. Doceniam dokonania gorzowskich działaczy i trenerów, którzy - startując praktycznie od zera - osiągnęli to, co mamy teraz (angażując - szczególnie na początku - swój prywatny czas i swoje pieniądze). Jestem dla nich pełen podziwu.
A jednak nie czuję się dobrze, gdy czytam wyżej artykuł w takim stylu, napisany przez gorzowskiego dziennikarza. Ten styl, to zadufanie i megalomania.
Czy rzeczywiście jesteśmy w koszykówce fenomenem na skalę europejską? Nie wiem, nie mnie to oceniać. Ale nawet gdyby tak było, to niech tak napiszą o nas dziennikarze sportowi np. z Rosji, Hiszpanii, czy Francji. Nie piszmy tego o nas sami, bo gdy tak robimy, to jest to po prostu niesmaczne.
Na naszej hali pojawił się zwyczaj, że drużynę przeciwną wchodzącą na rozgrzewkę witamy brawami (zauważyła to i pochwaliła swego czasu Agnieszka Skobel, gdy grała w AZS Poznań). Bardzo mi się ten zwyczaj podoba. Tak trzymać.
Po ostatnim meczu w Gorzowie, brawa naszego Klubu Kibica żegnały zawodniczki z Polkowic schodzące do szatni. To też mi się podobało. Wprowadźmy w Gorzowie taki zwyczaj na stałe. Ale niech za to chwalą nas kibice lub dziennikarze z innych miast Polski, czy Europy. Nie róbmy tego sami. Nie bądźmy samochwałami.
I jeszcze coś. Pan I. Madej (jako spiker spotkania) na każdym meczu powtarza po kilka razy, że gorzowska publiczność jest najlepsza w Polsce. Gdy mówił to po raz pierwszy, czy drugi, pomyślałem, że to wypowiedź z lekkim puszczeniem oka do sali (typu: "no przecież wiecie, że żartuję"). Ale gdy słyszę to po raz n-ty, to już nie jest fajne.
Panie Ireneuszu, na miły Bóg. Nie nam gorzowianom to oceniać, czy jesteśmy najlepszą w Polsce koszykarską publicznością. Niech inni (z innych miast) nas oceniają.
Natomiast w profesjonalnym klubie nie powinno się zdarzać, że niepoprawnie wymawiane są nazwiska zagranicznych koszykarek, czy to podczas prezentacji, czy w czasie meczu (a tak wielokrotnie w przeszłości się zdarzało, że wspomnę Anne Breitreiner, której nazwisko wymawiano "Brajtnajrer", zamiast "Brajtrajner"). Obecnie podobne problemy stwarza nazwisko Leedham. Oczywiście nie każdy musi znać języki obce, ale nie wypada nie nauczyć się poprawnej wymowy czyjegoś imienia i nazwiska, skoro jest się spikerem, czy trenerem.
-----------------------------------------------
42000
.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 95 gości

