Czuję się jak w domuPatrycja Gulak-Lipka opowiada o nowym klubie i kulisach rozstania z Energą
Krystian Góralski,
Rozmowa z PATRYCJĄ GULAK-LIPKĄ, byłą zawodniczką Energi Toruń, która w nowym roku będzie grała we Francji.
Dlaczego rozstałaś się z Energą?Przede wszystkim jest to bardzo trudna decyzja, jeśli nie najtrudniejsza w mojej dotychczasowej karierze, ale czuję, że niezbędna. O odejściu zadecydowały głównie aspekty sportowe. Sezon nie do końca układał się po mojej myśli. Zdecydowanie rzadziej przebywałam na parkiecie, niż to bywało w poprzednich sezonach. Moje ambicje podpowiadały, że stać mnie na więcej. Stąd pojawił się pomysł, aby szukać nowej drużyny, gdzie będę mogła się troszkę odbudować.
Odchodzisz w pokojowej atmosferze?Zdecydowanie tak. Nie jestem osobą konfliktową. Miałam szczerą rozmowę z klubowymi działaczami. Przedstawiłam swoje powody, dlaczego chcę odejść z drużyny. Zostały one spokojnie przyjęte i mam nadzieję, że zrozumiane. Nie robiono mi żadnych przeszkód. Była tylko nadzieja, że jeszcze zmienię zdanie.
Spędziłaś w Toruniu sporo czasu. Jak wspominasz ten czas?
Te dwa i pół sezonu, to bardzo miły okres w mojej karierze. Z zespołem najpierw wywalczyłyśmy piąte miejsce. W kolejnym sezonie zdobyliśmy brązowy medal. Bardzo sobie go cenię. Nie ma co ukrywać, że zadomowiłam się tutaj na dobre W Toruniu czuję się jak u siebie. Na pewno będzie miło wrócić do domu po zagranicznych wojażach.
Gdzie się przenosisz i jak długo zamierzasz tam być?Przenoszę się do Charleville-Mezieres. Jest to miasto położone na północnym wschodzie Francji. Spędzę tam najbliższe trzy i pół miesiąca. Umowę podpisałam do końca bieżącego sezonu.
Jaka jest sytuacja Twojego nowego zespołu w lidze?Jest to beniaminek francuskiej ekstraklasy, który, jak na razie, dość dobrze sobie radzi. Celem zespołu jest na pewno utrzymanie się w lidze oraz awans do fazy play off, do której promuje się osiem najlepszych ekip. Cele są bardzo realne. Mój drużyna aktualnie zajmuje dziewiątą lokatę.
Gra poza granicami kraju nie jest dla Ciebie nowością. We Francji jednak nie grałaś. Masz jakieś obawy przed nowym miejscem?Mam już doświadczenie z występowania w zagranicznych klubach. Wcześniej grałam w Stanach Zjednoczonych i w Hiszpanii. Natomiast we Francji bywałam, ale tylko na pojedyncze mecze, bądź turnieje. Bardzo się cieszę, że wyjechałam do ligi francuskiej. Zawsze mnie tutaj ciągnęło. Szkoda tylko, że będę tutaj sama, z dala od męża. Tęsknota będzie mi na pewno doskwierać. Żałuję też, że nie znam języka francuskiego, bo na pewno by się to przydało. Na szczęście większość dziewczyn i pracowników klubu mówi po angielsku.
Jest szansa, że zobaczymy Cię kiedyś jeszcze w barwach toruńskiego zespołu?Nigdy nie wiadomo, jak się ułożą kolejne sezony. W Toruniu jest mój dom, więc powrót mógłby być idealnym układem.
Na co będzie stać Energę po Twoim odejściu?
Na pewno na dobrą walkę do końca sezonu i to o miejsca w okolicach czołowej czwórki. Po moim odejściu zespół na pewno będzie wzmocniony jakąś nową koszykarką. Jeśli tylko okaże się trafionym nabytkiem, to sukces na pewno będzie. Trzymam kciuki za koleżanki z Energi.
Na zakończenie chciałabyś coś przekazać toruńskim kibicom?Cieszę się, że mogę skierować słowa podziękowania wszystkim fanom, którzy tłumnie przybywali na mecze i kibicowali naszemu zespołowi. Dziękuję za wspólne dwa i pół sezonu. Jednocześnie życzę Wam kolejnych niezapomnianych chwil i wrażeń, które na pewno zagwarantują wam „Katarzynki”.
Dziękuję za rozmowę.http://www.nowosci.com.plPS.O Patrycji Gulak-Lipce to ja mogę tylko i wyłącznie mówić w pozytywnych słowach.Szkoda,że forma była słabsza,ale tych minut na typowe "rozkręcenie" też było przymało.Powód? Mam nadzieję,że każdy zainteresowany się domyśli( dobrze się stało-dwa moje posty pojawiły się koło siebie

)Patrycji życzę powodzenia w nowym klubie i oczywiście odbudowania formy!!! Pati jeszcze,jako zawodniczka toruńskiego klubu do naszego miasta wróci,a przynajmniej ja bardzo bym tego chciał.