ann pisze:"Jelena Leuczanka jako źródło wszelkiego zła w AZS PWSZ Gorzów Wlkp."
Ja bym tego tak nie odbierał. Powiedziałbym raczej, że było to niespełnione marzenie, a te jak wiadomo nie cieszy jak się nie spełnia. Osobiście jak każdej zawodniczce będę jej bił brawa jak pojawi się w gorzowskiej hali, ale nigdy serducho nie będzie mi tak biło jak bije gdy obserwuję grę S. Richards , K. Dźwigalskiej czy J. Leedham. Nawet jakby te Panie przeszły do innego klubu. Dlaczego? Bo one zostawiają kawał swojego serca na parkiecie. Dla nich ta praca nie kończy się na meczu czy treningu, a mi imponują ludzie którzy choć nie zawsze obdarzeni wrodzonym talentem dążą swoją pracą do bycia jak najlepszym. "Profesjonalizm" to nie tylko wrodzony talent i perfekcyjne wykonywanie zawodu, ale także to "coś" od siebie.
Wszyscy się cieszyli jak J. Leuczanka przychodziła do Gorzowa, bo z jakiego powodu mieli by się nie cieszyć. Czy zawiodła? Tego nie podejmuję się oceniać, ale jeżeli nie stała się częścią zespołu (na boisku i poza nim) to sam talent i bycie gwiazdą jej w tym nie pomogą. Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę na to, że jak przychodziła do Gorzowa to w jakichś tam artykułach/wywiadach podkreślała, że zawsze grała w większych miastach i można było między wierszami wyczuć że sama nie jest do końca szczęśliwa z podjętego wyboru. Takie podejście nie wróżyło nic dobrego, ale każdy się cieszył bo w sumie czym się było martwić. Tyle tylko, że z czasem się okazało, że gwiazdy lubią błyszczeć a Gorzów nie jest wystarczającym firmamentem. I tyle. Ja w każdym razie życzę jej, aby godnie reprezentowała Kraków i polski klub w rozgrywkach Euroligi i żeby mogła błyszczeć tak jak lubi. A co było przyczyną takiej decyzji? Powód się zawsze znajdzie i nie koniecznie muszą to być pieniądze, choć to oczywiście najlepszy pretekst.
Nam pozostaje mieć nadzieję, że to nie koniec gorzowskiej, żeńskiej koszykówki na dobrym poziomie. A to, że trzy ww. Panie (taka pozytywna energia) oraz pozostała część zespołu wraz z trenerem zostają, to mnie osobiście cieszy. Liczę tylko jeszcze na to, że cokolwiek wyjaśni się sytuacja finansowa i będziemy mogli jeszcze kogoś zakontraktować, chociażby na poziomie J. Dureiki, bo to też była waleczna zawodniczka. No ale właśnie, to znowu marzenia.