Postautor: Saletra » 23 lutego 2011, 10:54
Trzeba wygrać u siebie a wtedy w trzecim meczu mogą się dziać rózne rzeczy.
Przede wszystkim Wisła musi mieć większe wsparcie od zawodniczek rezerwowych, plus zagrać szerszym składem. Same Powell, Philips i Kobryn meczu nie wygrają, reszta też musi dodać swoją cegiełkę.
Lotos niegdyś wygrał z Como 102 : 62 (szkoda, ze tka mało takich cudownych wyników notujemy w Euro obecnie) by przegra minimalnie na wyjeździe kilka dni pozniej. EDIT - Lotos wygrał wysoko z Como, by potem przegrać na wyjezdzie minimalnie. Przewaga z pierwszego meczu była gigantyczna, Lotos pokazał swoją supremację, ale ... trzy dni poźniej uległ paroma pkt. Także nie ma co się wysoką porażką przejmować.
Wisła u siebie powinna sobie poradzić z Halconem i mam nadzieję, że słabe psychiki naszych rodzimych koszykarek w tym nam nie przeszkodzą.
Ostatnio zmieniony 25 lutego 2011, 11:47 przez
Saletra, łącznie zmieniany 1 raz.