Co słychać w Wiśle?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

flash
Młodzik
Posty: 860
Rejestracja: 26 marca 2009, 12:57

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: flash » 08 maja 2011, 13:13

zenga2 pisze:Ana Dabović zawodniczką Wisły Can-Pack Kraków



Bez dwóch zdań, na papierze wygląda to na świetny transfer Wisły. Nie wspominając już o tym, że znacząco podnoszący średnią urody w zespole (Leuczanka, Vucurovic? i teraz Dabovic). ;)
bball

Koszykarz (Toruń)
Kadet
Posty: 1758
Rejestracja: 19 września 2010, 07:57

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Koszykarz (Toruń) » 08 maja 2011, 13:20

Tak ale ta Vucurović to chyba jest tylko jako walor estetyczny chyba... Ona wogóle coś umie ???

(W Toruniu u nas za taką robiła od zawsze Patrycja Bajerska)

Awatar użytkownika
Shavo
Młodzik
Posty: 873
Rejestracja: 07 kwietnia 2011, 11:56
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Shavo » 08 maja 2011, 13:21

Koszykarz (Toruń) pisze:Tak ale ta Vucurović to chyba jest tylko jako walor estetyczny chyba... Ona wogóle coś umie ???

(W Toruniu u nas za taką robiła od zawsze Patrycja Bajerska)


moze i cos umie, ale nie gra wogole. moim zdaniem to jest zmarnowany talent :|
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...

http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 08 maja 2011, 13:24

Shavo pisze:
Koszykarz (Toruń) pisze:Tak ale ta Vucurović to chyba jest tylko jako walor estetyczny chyba... Ona wogóle coś umie ???

(W Toruniu u nas za taką robiła od zawsze Patrycja Bajerska)


moze i cos umie, ale nie gra wogole. moim zdaniem to jest zmarnowany talent :|


no, zmarnowała sie.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Shavo
Młodzik
Posty: 873
Rejestracja: 07 kwietnia 2011, 11:56
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Shavo » 08 maja 2011, 13:29

Greebo pisze:
Shavo pisze:
Koszykarz (Toruń) pisze:Tak ale ta Vucurović to chyba jest tylko jako walor estetyczny chyba... Ona wogóle coś umie ???

(W Toruniu u nas za taką robiła od zawsze Patrycja Bajerska)


moze i cos umie, ale nie gra wogole. moim zdaniem to jest zmarnowany talent :|


no, zmarnowała sie.


szkoda mi jej bo mogla byc z niej "druga" Ana Dabovic... 8)
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...

http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 08 maja 2011, 13:37

z całym szacunkiem dla Mai, bo to symaptyczna dziewczyna jest, ale do Dabović to nie ma nawet co porównywać...nie ta skala talentu.
życzę Vucurović wypożyczenia, bo w Wiśle swoich umiejętności nie pokaże
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

flash
Młodzik
Posty: 860
Rejestracja: 26 marca 2009, 12:57

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: flash » 08 maja 2011, 13:40

Swoją drogą to zabawne. 20-letnia Serbka "zmarnowała się" w Wiśle, a w polskie talenty ludzie wierzą niemal do 30. roku życia... ;)
bball

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 08 maja 2011, 17:52

Ludwik Miętta-Mikołajewicz: Marzenia zawsze powinny sięgać szczytów cz. I

”Ostatnie” mistrzostwo zawsze smakuje najlepiej. To z zakończonego sezonu smakuje tym bardziej, że odzyskaliśmy tytuł po dwóch latach przerwy. To były bardzo wymagające rozgrywki. Udało się jednak stworzyć niezwykle zgraną drużynę, co okazało się atutem w trudnych chwilach - podsumowuje tegoroczne sukcesy „Białej Gwiazdy” prezes Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków, Ludwik Miętta-Mikołajewicz.

Damian Juszczyk: Jak smakuje tegoroczne mistrzostwo Polski koszykarek Wisły Can-Pack Kraków?

Ludwik Miętta-Mikołajewicz: - Każde mistrzostwo smakuje bardzo dobrze, a zwłaszcza każde „ostatnie”. W pamięci zostaje wiele sukcesów koszykarek Wisły na przestrzeni moich długich lat pracy w klubie - najpierw jako trenera, a później jako prezesa Towarzystwa. Z tych dwudziestu jeden tytułów, czternaście było wygranych pod moim kierownictwem w charakterze trenera, a pozostałe - kiedy pełniłem funkcję prezesa. Dwadzieścia jeden tytułów mistrzowskich daje wielką satysfakcję, bo nie znam drugiej drużyny w głównych sportach zespołowych w Polsce, która mogłaby się poszczycić taką liczbą sukcesów. To ostatnie mistrzostwo na pewno smakuje najlepiej i najbardziej zostaje w pamięci, aczkolwiek były takie sezony jak ten, gdy wygraliśmy po słynnym rzucie Anny DeForge w ostatnich sekundach meczu z Lotosem w Gdyni - to spotkanie niewątpliwie przeszło do historii. Niezapomniany był również mój tytuł z 68 roku, kiedy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski, przechodząc przez cały sezon bez porażki. Jednak ostatni tytuł smakuje tym lepiej, że odzyskaliśmy go po dwóch latach przerwy.

Dominacja w Polsce, obecność w najlepszej „ósemce” w Europie. Właśnie tak wymarzył Pan sobie ten sezon?

- Marzenia zawsze sięgają i powinny sięgać szczytów. Po pierwsze - jestem z natury optymistą, a po drugie - zawsze byłem zwolennikiem wyznaczania wysokich celów. Ten jeden cel, czyli mistrzostwo Polski, został zrealizowany. „Ósemka” w Eurolidze jest satysfakcjonująca, aczkolwiek chciałoby się zapewne zajść jeszcze wyżej - przynajmniej do tej „czwórki”, tak jak w ubiegłym roku. Jednak fakt, że Euroligę wygrała drużyna z Salamanki, z którą odpadliśmy, pozostawia nieco satysfakcji. Cieniem położyła się niespodziewana porażka w Pucharze Polski. Na usprawiedliwienie zespołu trzeba powiedzieć, że w tym okresie było tak duże natężenie meczów, iż w pewnym momencie musiał przyjść kryzys i dotknął drużynę właśnie w tym spotkaniu. Choć kiedy nasz zespół prowadził w końcówce, powinien to spotkanie wygrać.

W mediach i w rozmowach kibiców pojawiały się różne opinie na temat poszczególnych zawodniczek. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie koszykarki zostawiły na parkiecie mnóstwo serca i sił.

- Ten sezon był dla nas bardzo ciężki, z dwóch powodów - po pierwsze: nagromadzenia w krótkim okresie dużej liczby meczów, a po drugie: niespodziewanych ubytków w drużynie w połowie rozgrywek. Wypadły: Janell Burse - zresztą, po zaskakująco słabej grze w porównaniu z poprzednim sezonem - i Dorota Gburczyk-Sikora, co spowodowało znaczną lukę w strefie podkoszowej. Na szczęście, udało się tę lukę wypełnić, ponieważ Yelena Leuchanka rozstała się z AZS-em Gorzów i była wolną zawodniczką, więc skorzystaliśmy z tej okazji. To niezwykle wartościowa koszykarka - sam fakt, że była w pierwszej piątce ubiegłorocznych mistrzostw świata. To uzupełnienie składu spowodowało, że nadal byliśmy silną drużyną, choć w dalszej części sezonu dotknęły nas kontuzje: Powell, następnie Leuchanki. Pod koniec Leciejewska wypadła całkowicie, a Ewelina Kobryn dwukrotnie doznała urazu dłoni - w tym za drugim razem złamania palca - co znacznie ograniczyło jej możliwości, ale z kolei pokazało jej niezwykle silny charakter. W momencie, w którym okazało się, że Leciejewska nie może grać, przygotowywaliśmy się na to, że Ewelina również nie będzie grać, ale ona podjęła samodzielną decyzję o tym, iż jednak będzie wspierać zespół na parkiecie. Wykazała się niezwykłą siłą woli i miała wielki wkład w mistrzowski tytuł.

Co było mocną stroną drużyny „Białej Gwiazdy” z sezonu 2010/2011?

- Przede wszystkim, bardzo dobra atmosfera. Ten zespół był wyjątkowo dobrze dobrany pod względem psychologicznym. Dziewczyny znakomicie się ze sobą komunikowały, potrafiły pomóc w wejściu do drużyny nowym zawodniczkom - nawet w trakcie sezonu. Powstał niezwykle zgrany zespół - co było największą siłą, a w trudnych momentach okazało się decydujące. W porównaniu z poprzednim sezonem, bardzo poprawiona została obrona - a jako trener zawsze powtarzałem, że koszykówka zaczyna się od obrony. W zeszłym roku miałem duże zastrzeżenia dotyczące sposobu gry Wisły w defensywie. W tym roku ta obrona się poprawiła, aczkolwiek pozostał jeszcze pewien margines do ulepszeń - zwłaszcza jeśli chodzi o krycie zespołowe.


W sporcie trzeba działać z „chłodną głową” - cz. II

W kwestiach transferowych nie ma miejsca na emocje, należy działać z „chłodną głową”. Nie chcieliśmy dokonywać rewolucji w składzie i wygląda na to, że się uda. Chciałbym, by Wisła w kolejnym sezonie stanowiła tak dobry kolektyw jak w zakończonych rozgrywkach - mówi prezes Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków, Ludwik Miętta-Mikołajewicz.

Mnóstwo emocji wśród fanów budzą transfery. Czy Panowie również emocjonują się tym tematem, czy też jednak zachowują Panowie „chłodną” głowę?

Ludwik Miętta-Mikołajewicz: - W sporcie nie można postępować emocjonalnie, trzeba działać z chłodną głową. Przede wszystkim staraliśmy się zatrzymać szkielet drużyny - by co roku nie dokonywać rewolucji - i na dzisiaj wszystko wskazuje na to, że się udało.

Pierwszym nowym nabytkiem Wisły Can-Pack Kraków jest Belgijka Anke De Mondt. Jak ocenia Pan umiejętności tej zawodniczki?

- Anke De Mondt pozyskaliśmy na wniosek trenera Hernandeza, który współpracował z nią jako szkoleniowiec Salamanki. W momencie, w którym wspólnie z Guntą Baško zdecydowaliśmy, że nie będziemy przedłużać z nią kontraktu, trenerzy wskazali na De Mondt. W meczach Wisły Can-Pack z Salamanką zaprezentowała się bardzo dobrze - między innymi w Krakowie wyłączyła z gry Erin Phillips, co świadczy o jej efektywnej obronie, a na to przede wszystkim stawiamy. Wydaje mi się, że będzie wzmocnieniem drużyny. Bardzo zależało nam na tym, aby rozstrzygnąć też sprawę centrów. W sytuacji, kiedy na tak zwanym „rynku europejskim” nie ma dużego wyboru jeśli chodzi o zawodniczki grające na pozycji środkowych, kluczowym momentem było podpisanie kontraktu z Leuchanką. To gwarantuje nam, iż mamy dwa wolne miejsca na obwodzie dla koszykarek spoza strefy europejskiej. W związku z tym mogliśmy przystąpić do kontraktowania zawodniczek, które były w Krakowie w ubiegłym sezonie - czyli Erin Phillips i Nicole Powell, wypełniających już te dwa miejsca dla graczy spoza Europy, zgodnie z przepisami Euroligi.

Jaką drużynę „Białej Gwiazdy” chciałby Pan oglądać w kolejnym sezonie?

- Chciałbym widzieć zespół zawsze mocny i stanowiący tak dobry kolektyw jak w ostatnich rozgrywkach. Muszę podkreślić bardzo pozytywną rolę, którą jako kapitan odegrała Ewelina Kobryn. Także w następnym sezonie oczekuję od niej tego, iż będzie stanowiła taki czynnik cementujący drużynę i tworzący atmosferę w zespole. Jest to nasza wychowanka, od lat związana z Krakowem i „pełną gębą” czuje się wiślaczką, co dla mnie - jako „starego” wiślaka - jest niezwykle cenne. Zespół będzie walczył o obronę tytułu mistrza Polski, a jak potoczą się losy w Eurolidze - będzie można wskazać dopiero wtedy, kiedy przekonamy się, jak wyglądają siły pozostałych drużyn rywalizujących w tych rozgrywkach i jakie będą efekty losowania.

http://www.wislacanpack.pl

wg mnie z podkreślonych fragmentów tej rozmowy z prezesem LMM wynika ,że Ewka, Erin i Nicole zostają w Wiśle:)
jeśli chodzi o dwie pierwsze to jakimś wielkim zaskoczeniem raczej nie jest, Nicole była chyba niewiadomą, więc fajnie że udało się wszystko załatwić.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Liquidor
Młodzik
Posty: 958
Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
Lokalizacja: Wisła Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Liquidor » 09 maja 2011, 15:14

Po pierwsze, to w ogóle nie wogle, a po drugie to chyba ciężko ocenić talent Maji, bo niby na podstawie czego? Na pewno zmarnowała 2 lata w Wiśle, ale czy zmarnowała się, to już za odważna teza.
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA

Awatar użytkownika
Shavo
Młodzik
Posty: 873
Rejestracja: 07 kwietnia 2011, 11:56
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Shavo » 09 maja 2011, 16:59

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/sport/koszykowka/1141033-wisla-can-pack-ma-nowa-rozgrywajaca.html

EKSTRAKLASA KOSZYKAREK. Wisła Can-Pack pozyskała najskuteczniejszą zawodniczkę ligi rosyjskiej Anę Dabović. Kontrakty z zespołem przedłużyły Paulina Pawlak i Katarzyna Krężel.
Działacze "Białej Gwiazdy" starają się zachować trzon mistrzowskiego zespołu na kolejny sezon. Tak jak zapowiadaliśmy, nowe umowy z klubem podpisały w sobotę dwie reprezentantki Polski: rozgrywająca Pawlak i niska skrzydłowa Krężel. Obie były ważnymi ogniwami drużyny w ostatnim sezonie.


Krakowski klub pozyskał też 22-letnią zawodniczkę z Dynama Nowosybirsk Anę Dabović, mogącą występować na pozycji rozgrywającej lub rzucającego obrońcy. To drugi transfer "Białej Gwiazdy", po ściągnięciu z Halcon Avenida doświadczonej Anke de Mondt. Dabović ma zastąpić w drużynie Chorwatkę Andję Jelavić, która nie spełniła oczekiwań sztabu trenerskiego. Kontrakt podpisano na sezon 2011/2012.

Mogłoby się wydawać, że tak młoda zawodniczka może być raczej uzupełnieniem składu niż poważnym wzmocnieniem. Nic bardziej mylnego. Dabović ma szansę stać się kolejną gwiazdą polskiej ligi. Mimo młodego wieku Serbka ma za sobą świetny sezon w Nowosybirsku. Zdobywała średnio najwięcej punktów ze wszystkich koszykarek rosyjskiej ekstraklasy - 20,3. W dodatku, była drugą zawodniczką pod względem średniej asyst, po Becky Hammon. Notowała 4,9 asysty na mecz. Wraz ze swoim zespołem zajęła 6. miejsce w tabeli ligowej i dotarła do ćwierćfinału rozgrywkek EuroCup. Dabović mierzy 180 cm wzrostu. Ma obywatelstwo zarówno Czarnogóry, jak i Serbii, ale wybrała grę dla tej drugiej reprezentacji. Zanim trafiła do ekipy z Nowosybirska, występowała m. in. w greckim Arisie Saloniki.

22-latka pochodzi z rodziny z koszykarskimi tradycjami. - Tata był trenerem, starsza siostra Dżelika grała w koszykówkę, a druga - Milica do tej pory gra w Partizanie. Brat w tym roku zakończył karierę. Piłkę po raz pierwszy wzięłam do rąk, kiedy jeszcze nie umiałam mówić - żartowała w wywiadzie dla oficjalnej strony swojego poprzedniego klubu rogrywająca. Milica Dabović grała nawet w FGE, w ekipie Lidera Pruszków. Wystąpiła jednak w zaledwie 5 meczach w 2010 roku, po czym wróciła do ojczyzny i rozwiązała kontrakt. Jej wcześniejsza kariera była jednak imponująca, bo grała w takich klubach, jak UMMC Jekaterynburg, Spartak Moskwa czy Besiktas Cola Turka.

Wygląda na to, że zespół "Białej Gwiazdy" może być w następnym sezonie jeszcze mocniejszy. Aby tak się stało, klub powinien jeszcze przedłużyć umowy z Australijką Erin Phillips i Amerykanką Nicole Powell. A przede wszystkim z kapitan drużyny, Eweliną Kobryn, która w sobotę obchodziła 29. urodziny.

JUSTYNA KRUPA
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...

http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)

Awatar użytkownika
Shavo
Młodzik
Posty: 873
Rejestracja: 07 kwietnia 2011, 11:56
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Shavo » 09 maja 2011, 22:28

http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/2011/05/09/erin-phillips-chce-spotkac-sie-z-reggim-millerem/

Australijska gwiazda Ford Germaz Ekstraklasy Erin Phillips po rocznej przerwie wraca na parkiety WNBA. Zawodniczka Wisły Can Pack Kraków występować będzie w Indianie Fever, gdzie trafiła w wymianie z Seattle Storm. Włodarze Fever wiążą z pozyskaniem Phillips ogromne nadzieje, bowiem ta w ostatnich sezonach, podczas gry w Europie, poczyniła niesamowity postęp. W sezonach 2006, 2008 i 2009 Erin Phillips była zawodniczką Connecticut Sun. W tym ostatnim sezonie odgrywała w drużynie Słońc bardzo ważną rolę. W 2010 roku odpoczywała od WNBA, żeby optymalnie móc przygotować się do mistrzostw Świata w Czechach. Teraz powraca na amerykańskie parkiety.

Początkowo Australijka związała się umową z Seattle Storm, czyli aktualnym mistrzem WNBA. W tym zespole nie zdołała jednak zadebiutować, bowiem wzięła udział w wymianie, w której trafiła do Indiany Fever. Do drużyny, której nie wspomina miło jako... zawodniczka grająca przeciwko teamowi z Indianapolis.

- Muszę powiedzieć, że nie mam dobrych wspomnień z gry przeciwko Indianie Fever. Dlaczego? Była to zawsze znakomita drużyna, grająca bardzo twardo i ciężko było ją pokonać. Zdecydowanie nie lubiłam momentów, w których przeciwko mnie w defensywie stawała Tamika Catchings. Przeciwko niej gra się niesamowicie ciężko - wspomina Phillips.

Zdecydowanie odmienne zdanie zawodniczka ma o samej hali Conseco Fieldhouse, w której w nadchodzącym sezonie przyjdzie jej grać i bronić barw Fever. - To naprawdę fajna hala. To dobre miejsce na grę i panuje w niej znakomita atmosfera, którą tworzą fani Fever. Jako wielka fanka Reggiego Millera cieszę się, że mogę zagrać w jego domu - komentuje Australijka. - Mam nadzieję, że pewnego dnia będę miała okazję go spotkać. Jego oprawiona koszulka wisi w moim domu.

W Indianapolis mają nadzieje, że Phillips doskonale poradzi sobie z powierzoną jej funkcją. Australijka ma bowiem łączyć rolę gry na pozycji rozgrywającej i rzucającej. Zawodniczka nie widzi w tym problemu, bowiem jak sama przyznaje, już od dłuższego czasu gra na obu tych pozycjach. - Grałam bardzo długo w mojej karierze na pozycji rozgrywającej. W ostatnich kilku sezonach mocno pracowałam jednak nad udoskonaleniem swojej gry, jako rzucająca. Lubię bardzo grę "up tempo" i agresywną defensywę - zakończyła Phillips, aktualna mistrzyni Polski z Wisłą Can Pack Kraków.

Na razie nie wiadomo, czy zawodniczka pozostanie pod Wawelem, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że tak właśnie się stanie. Nadzieję na to ma trener Białej Gwiazdy Jose Ignacio Hernandez. - Mamy już trzy dobre zawodniczki na pozycjach rozgrywającej oraz rzucającej i mam nadzieję, że czwartą będzie Erin Phillips. To pozwoli nam skompletować skład na tych pozycjach - komentuje Hiszpan. W dwóch ostatnich sezonach Australijka wygrała Ford Germaz Ekstraklasę. Czy w sezonie 2011/2012 ustrzeli hat-trick?
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...

http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)

usiu
Nowy na forum
Posty: 6
Rejestracja: 29 maja 2010, 00:43

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: usiu » 10 maja 2011, 15:26

Witam

mam jedno a w zasadzie dwa pytania:

na jak długo i do kiedy Maja Vucurovic związała się z Wisłą kontraktem?

Awatar użytkownika
Shavo
Młodzik
Posty: 873
Rejestracja: 07 kwietnia 2011, 11:56
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Shavo » 10 maja 2011, 15:28

usiu pisze:Witam

mam jedno a w zasadzie dwa pytania:

na jak długo i do kiedy Maja Vucurovic związała się z Wisłą kontraktem?


do grudnia 2012 czyli na 3 lata
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...

http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)

usiu
Nowy na forum
Posty: 6
Rejestracja: 29 maja 2010, 00:43

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: usiu » 10 maja 2011, 17:25

dzięki

zibiz
Żak
Posty: 308
Rejestracja: 28 listopada 2009, 21:02
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: zibiz » 11 maja 2011, 14:13

Strona wislakosz.pl potwierdza , że Erin Philips pozostaje w Krakowie.


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 114 gości