Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Co słychać w Wiśle?
Erin Phillips zagra z Wisłą o trzeci tytuł
Wisła Can-Pack przedłużyła umowę z australijską koszykarką. Do wypełnienia składu pozostały krakowianom tylko trzy pozycje
Wisła Can-PackPhillips to najlepsza zawodniczka finałów sprzed roku. Wtedy z Lotosem Gdynia świętowała swoje pierwsze mistrzostwo. W Wiśle zagrała w 44 meczach. W Ford Germaz Ekstraklasie spędzała na boisku średnio 30 minut, zdobywała 13 punktów, miała pięć zbiórek, cztery asysty i dwa przechwyty. - To typ wojownika. Nawet gdy miała słabszy dzień i piłka nie zawsze wpadała do kosza, to jej zapał pomagał drużynie w odnoszeniu sukcesów. Podkreślała, że dobrze czuje się w Krakowie i podoba jej się przyjęcie, z jakim się spotkała - podkreśla Patrycja Czepiec, była zawodniczka Wisły.
Trochę lepiej wyglądały statystyki Australijki w Eurolidze, gdzie w 13 spotkaniach notowała średnio 15 punktów, pięć zbiórek oraz trzy asysty. W zespole spotka większość zawodniczek z zeszłego sezonu. Jedynie Guntę Baszko i Andję Jelavić zastąpią odpowiednio Anke De Mondt i Ana Dabović. - Belgijka jest solidna, a o transferze pewnie zadecydowało zaufanie do Jose Hernandeza, z którym współpracowała w Salamance. Serbka brylowała w słabym zespole rosyjskiej ekstraklasy. Teraz musi pokazać, co potrafi w lepszej drużynie - uważa Czepiec. - Te transfery stawiają Wisłę na najlepszej drodze po kolejne mistrzostwo i po awans do czołowej ósemki Euroligi. W poprzednich rozgrywkach zespół odpadł z późniejszym triumfatorem, a na dodatek był tuż po pladze kontuzji.
Po przedłużeniu kontraktów z Phillips, Jeleną Leuczanką, Katarzyną Krężel i Pauliną Pawlak krakowscy działacze dopinają rozmowy z Nicole Powell i Eweliną Kobryn. Przyszłość Polki powinniśmy poznać już dziś, kiedy strony siądą do negocjacji po raz ostatni przed wylotem zawodniczki do USA.
Nie wiadomo na razie, kto w pierwszej części sezonu zastąpi kontuzjowaną Magdalenę Leciejewską. - W grę wchodzą zarówno zawodniczki z Polski, jak i Europy - zapewnia Piotr Dunin-Suligostowski, wiceprezes Wisły.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Wisła Can-Pack przedłużyła umowę z australijską koszykarką. Do wypełnienia składu pozostały krakowianom tylko trzy pozycje
Wisła Can-PackPhillips to najlepsza zawodniczka finałów sprzed roku. Wtedy z Lotosem Gdynia świętowała swoje pierwsze mistrzostwo. W Wiśle zagrała w 44 meczach. W Ford Germaz Ekstraklasie spędzała na boisku średnio 30 minut, zdobywała 13 punktów, miała pięć zbiórek, cztery asysty i dwa przechwyty. - To typ wojownika. Nawet gdy miała słabszy dzień i piłka nie zawsze wpadała do kosza, to jej zapał pomagał drużynie w odnoszeniu sukcesów. Podkreślała, że dobrze czuje się w Krakowie i podoba jej się przyjęcie, z jakim się spotkała - podkreśla Patrycja Czepiec, była zawodniczka Wisły.
Trochę lepiej wyglądały statystyki Australijki w Eurolidze, gdzie w 13 spotkaniach notowała średnio 15 punktów, pięć zbiórek oraz trzy asysty. W zespole spotka większość zawodniczek z zeszłego sezonu. Jedynie Guntę Baszko i Andję Jelavić zastąpią odpowiednio Anke De Mondt i Ana Dabović. - Belgijka jest solidna, a o transferze pewnie zadecydowało zaufanie do Jose Hernandeza, z którym współpracowała w Salamance. Serbka brylowała w słabym zespole rosyjskiej ekstraklasy. Teraz musi pokazać, co potrafi w lepszej drużynie - uważa Czepiec. - Te transfery stawiają Wisłę na najlepszej drodze po kolejne mistrzostwo i po awans do czołowej ósemki Euroligi. W poprzednich rozgrywkach zespół odpadł z późniejszym triumfatorem, a na dodatek był tuż po pladze kontuzji.
Po przedłużeniu kontraktów z Phillips, Jeleną Leuczanką, Katarzyną Krężel i Pauliną Pawlak krakowscy działacze dopinają rozmowy z Nicole Powell i Eweliną Kobryn. Przyszłość Polki powinniśmy poznać już dziś, kiedy strony siądą do negocjacji po raz ostatni przed wylotem zawodniczki do USA.
Nie wiadomo na razie, kto w pierwszej części sezonu zastąpi kontuzjowaną Magdalenę Leciejewską. - W grę wchodzą zarówno zawodniczki z Polski, jak i Europy - zapewnia Piotr Dunin-Suligostowski, wiceprezes Wisły.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Ewelina Kobryn i Nicole Powell zostają w Krakowie!
13 maja - Ewelina Kobryn i Nicole Powell, filary Wisły Can-Pack Kraków z ostatnich rozgrywek, w kolejnym sezonie nadal będą bronić barw "Białej Gwiazdy".
W wiślackim składzie na sezon 2011/2012 jest w tej chwili dziesięć zawodniczek:
Ana Dabović (Serbia)
Anke De Mondt (Belgia)
Ewelina Kobryn (Polska)
Katarzyna Krężel (Polska)
Yelena Leuchanka (Białoruś)
Paulina Pawlak (Polska)
Erin Phillips (Australia)
Nicole Powell (USA)
Agnieszka Śnieżek (Polska)
Maja Vučurović (Serbia)
http://www.wislacanpack.pl/home/?akcja=news&id=3064
wiec słabsi nie będziemy, a to o ile silniejsi zadecyduje się po transferze ostatniej podkoszowej.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
zakładam, że wysoka zawodniczka będzie z zagranicy - Majka idzie sobie na wypożyczenie albo rozwiązują kontrakt - jest 6 zagranicznych i 10 zawodniczek + inactive Lecia, to do sekcji turystycznej w postaci Śnieżek dodałbym Soszyńską - może się dziewczyna coś nauczy, w końcu Ewka + Jela coś tam już potrafią 
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Re: Co słychać w Wiśle?
Nicole od początku sezonu będzie grać czy jak było w tym sezonie przyjedzie do Krakowa po posezonowym odpoczynku?
TSW
Re: Co słychać w Wiśle?
Nicole od początku sezonu będzie grać czy jak było w tym sezonie przyjedzie do Krakowa po posezonowym odpoczynku?
od początku sezonu
Ósmy sezon kapitan w Wiśle Can-Pack
Mistrz Polski przedłużył umowę z Nicole Powell i Eweliną Kobryn. Krakowski klub ma już dziesięć zawodniczek
Wisła Can-Pack29-letnia Amerykanka w zeszłym sezonie była ważnym ogniwem zespołu. Mająca 189 cm skrzydłowa świetnie rzuca za trzy punkty. Często musiała zastępować w składzie kontuzjowane środkowe i nigdy nie zawiodła Jose Hernandeza. - Choć to nie jest jej naturalna pozycja - ocenia hiszpański trener wiślaczek.
Ważniejsze dla krakowian było jednak zatrzymanie Kobryn. Najlepsza polska zawodniczka zeszłego sezonu od początku roku była też kapitanem drużyny. W Wiśle spędziła z przerwą na grę w Lotosie Gdynia osiem lat, a od czasu przyjścia Hernadeza czyni postępy.
W tym sezonie była najskuteczniejsza w karierze (średnio ponad 14 punktów) i najlepsza pod tym względem w zespole. Rozmowy z Wisłą trwały długo, bo środkowa miała oferty z innych klubów, m.in. z Hiszpanii i Turcji. - Klub chciał ją zatrzymać, a Ewelina dała sobie czas na zastanowienie. W Wiśle jest podstawową zawodniczką. Ma za sobą bardzo udany sezon. Chyba niczego nie musi udowadniać, bo jest numerem jeden w kraju - podkreśla Patrycja Czepiec, menedżerka Kobryn.
Skład Wisły tworzy w tej chwili dziesięć zawodniczek. Osiem grało w Krakowie już w zeszłym sezonie, a w trakcie rozgrywek powinna do nich dołączyć Magdalena Leciejewska. - Udało nam się przedłużyć te umowy, które chcieliśmy, i wzmocnić się na pozycjach obwodowych. Czekamy na poniedziałek, kiedy ma być podana decyzja w sprawie limitów zawodniczek w ekstraklasie. Wtedy okaże się, kim wzmocnimy pozycję silnej skrzydłowej - tłumaczy Piotr Dunin-Suligostowski, wiceprezes klubu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Ciekawi mnie, w których meczach Nicole zastępowała centra. Ja tego nie zauważyłem.
Re: Co słychać w Wiśle?
Jestem nie do zatrzymania! - rozmowa z Aną Dabović, nową koszykarką Wisły Can-Pack Kraków
źródło: KoszykowkaKobiet.pl
- Mam w sobie mnóstwo pozytywnej energii. A na parkiecie jestem... nie do zatrzymania! (śmiech) - mówi w pierwszym polskim wywiadzie po transferze do drużyny „Białej Gwiazdy” koszykarka Wisły Can-Pack Kraków, Serbka Ana Dabović.
Damian Juszczyk: Kontrakt z Wisłą Can-Pack Kraków podpisany. Dlaczego wybrałaś Polskę?
Ana Dabović: - Oferta Wisły była najbardziej interesująca. Chciałam mieć szansę na występy w meczach Euroligi Kobiet w barwach klasowej klasowej drużyny, obok innych świetnych graczy, więc decyzja o przyjęciu propozycji krakowskiego klubu była prosta!
W ostatnim sezonie grałaś w Dynamie Nowosybirsk. Jak oceniasz rosyjską przygodę?
- Zakończony sezon był pełen sukcesów. Byłam bardzo zadowolona z moich występów oraz z tego, że nasza drużyna dotarła do najlepszej „ósemki” rozgrywek europejskich i skończyła na szóstym miejscu rywalizację w lidze rosyjskiej, która jest jedną z najlepszych lig w Europie.
Jesteś młodą, ale już doświadczoną koszykarką. Co uważasz za swój największy sukces w dotychczasowej karierze?
- Rzeczywiście, jestem jeszcze naprawdę młoda, ale moja kariera układa się szczęśliwie. Byłam najlepszym strzelcem Ligi Adriatyckiej, dwa lata pod rząd, w wieku 16-17 lat. Zdobyłam srebrny i brązowy medal z drużyną narodową, a także byłam najlepiej asystującą zawodniczką Mistrzostw Europy do lat 20. Jednak zdecydowanie najcenniejsze są osiągnięcia z ostatnich rozgrywek, czyli pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców FIBA EuroCup Women i ligi rosyjskiej, a także lokata w pierwszej piątce asystujących w obu rywalizacjach.
Jakie są twoje najmocniejsze strony na parkiecie?
- Jestem nie do zatrzymania! (śmiech) Moim ulubionym elementem koszykarskim są podania. Uwielbiam zagrywać dobre piłki do koleżanek i asystować. Lubię też wyzwania w pojedynkach „jeden na jeden".
Tytuł najlepiej punktującej koszykarki rozgrywek FIBA EuroCup Women jest twój. Planujesz powtórzyć ten wyczyn w Eurolidze?
- Byłoby miło! (śmiech) Na parkietach Euroligi Kobiet pewnie będzie o to trochę trudniej, ale jestem bardzo podekscytowana, że będę grała z i przeciwko najlepszym zawodniczkom i liczę na kolejny udany sezon.
Jaką jesteś osobą? Co lubisz robić w wolnym czasie?
- Mam w sobie mnóstwo pozytywnej energii. Wolny czas chętnie dzielę z innymi - spotykając się twarzą w twarz albo rozmawiając z przyjaciółmi i rodziną przez internet - na Skype’ie.
Wiele osób zachwyca się nie tylko twoją grą, ale też... urodą. Zdradzisz kibicom sekret, czy masz „najwierniejszego fana”?
- Po pierwsze, dziękuję za komplement. Tak, chcę podzielić się sekretem z kibicami - jestem wolna! (śmiech)
Jakie są twoje cele przed wiślackim sezonem?
- Te rozgrywki będą dla mnie nowym doświadczeniem. Chcę po prostu dobrze grać i pomagać drużynie w realizacji marzeń.
Co chciałabyś powiedzieć kibicom Wisły?
- Żeby przyszli i oglądali wszystkie nasze mecze, bo na pewno będzie na co patrzeć! Potrzebujemy ich wsparcia, żeby osiągać nasze cele.
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
źródło: KoszykowkaKobiet.pl
- Mam w sobie mnóstwo pozytywnej energii. A na parkiecie jestem... nie do zatrzymania! (śmiech) - mówi w pierwszym polskim wywiadzie po transferze do drużyny „Białej Gwiazdy” koszykarka Wisły Can-Pack Kraków, Serbka Ana Dabović.
Damian Juszczyk: Kontrakt z Wisłą Can-Pack Kraków podpisany. Dlaczego wybrałaś Polskę?
Ana Dabović: - Oferta Wisły była najbardziej interesująca. Chciałam mieć szansę na występy w meczach Euroligi Kobiet w barwach klasowej klasowej drużyny, obok innych świetnych graczy, więc decyzja o przyjęciu propozycji krakowskiego klubu była prosta!
W ostatnim sezonie grałaś w Dynamie Nowosybirsk. Jak oceniasz rosyjską przygodę?
- Zakończony sezon był pełen sukcesów. Byłam bardzo zadowolona z moich występów oraz z tego, że nasza drużyna dotarła do najlepszej „ósemki” rozgrywek europejskich i skończyła na szóstym miejscu rywalizację w lidze rosyjskiej, która jest jedną z najlepszych lig w Europie.
Jesteś młodą, ale już doświadczoną koszykarką. Co uważasz za swój największy sukces w dotychczasowej karierze?
- Rzeczywiście, jestem jeszcze naprawdę młoda, ale moja kariera układa się szczęśliwie. Byłam najlepszym strzelcem Ligi Adriatyckiej, dwa lata pod rząd, w wieku 16-17 lat. Zdobyłam srebrny i brązowy medal z drużyną narodową, a także byłam najlepiej asystującą zawodniczką Mistrzostw Europy do lat 20. Jednak zdecydowanie najcenniejsze są osiągnięcia z ostatnich rozgrywek, czyli pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców FIBA EuroCup Women i ligi rosyjskiej, a także lokata w pierwszej piątce asystujących w obu rywalizacjach.
Jakie są twoje najmocniejsze strony na parkiecie?
- Jestem nie do zatrzymania! (śmiech) Moim ulubionym elementem koszykarskim są podania. Uwielbiam zagrywać dobre piłki do koleżanek i asystować. Lubię też wyzwania w pojedynkach „jeden na jeden".
Tytuł najlepiej punktującej koszykarki rozgrywek FIBA EuroCup Women jest twój. Planujesz powtórzyć ten wyczyn w Eurolidze?
- Byłoby miło! (śmiech) Na parkietach Euroligi Kobiet pewnie będzie o to trochę trudniej, ale jestem bardzo podekscytowana, że będę grała z i przeciwko najlepszym zawodniczkom i liczę na kolejny udany sezon.
Jaką jesteś osobą? Co lubisz robić w wolnym czasie?
- Mam w sobie mnóstwo pozytywnej energii. Wolny czas chętnie dzielę z innymi - spotykając się twarzą w twarz albo rozmawiając z przyjaciółmi i rodziną przez internet - na Skype’ie.
Wiele osób zachwyca się nie tylko twoją grą, ale też... urodą. Zdradzisz kibicom sekret, czy masz „najwierniejszego fana”?
- Po pierwsze, dziękuję za komplement. Tak, chcę podzielić się sekretem z kibicami - jestem wolna! (śmiech)
Jakie są twoje cele przed wiślackim sezonem?
- Te rozgrywki będą dla mnie nowym doświadczeniem. Chcę po prostu dobrze grać i pomagać drużynie w realizacji marzeń.
Co chciałabyś powiedzieć kibicom Wisły?
- Żeby przyszli i oglądali wszystkie nasze mecze, bo na pewno będzie na co patrzeć! Potrzebujemy ich wsparcia, żeby osiągać nasze cele.
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
Re: Co słychać w Wiśle?
Prezes Firmy CAN-PACK S.A.: W trybach wiślackiej machiny nie ma „wyrwanych zębów” - cz. I
Damian Juszczyk: Jak - z Państwa perspektywy - smakuje ostatni tytuł mistrzowski, zdobyty przez koszykarki Wisły Can-Pack Kraków?
Jerzy Sarna: - Bardzo smakuje! Po dwóch mniej udanych latach na krajowym „podwórku”, przyjęliśmy, że zdobycie mistrzostwa jest priorytetem. Cel został osiągnięty, co niezwykle cieszy i daje wielką satysfakcję.
Zespół Wisły Kraków przypomina utalentowaną zawodniczkę, od lat rozwijającą się pod skrzydłami Państwa Firmy. Jak oceniają Państwo ten rozwój?
- Pozytywnie. Może nie od samego początku, ale po krótkim czasie uświadomiliśmy sobie, że z drużyną nie jest jak z maszyną - którą się kupi, zmontuje, ustawi i uruchomi. To jednak bardziej skomplikowany twór i osiąganie sukcesów oraz utrzymywanie stabilnego poziomu wymaga czasu. Ten czas poświęcany jest na zdobywanie różnego rodzaju doświadczeń, które później mogą być wykorzystane. Wygląda na to, że weszliśmy w ten okres, kiedy nasze doświadczenia przeradzają się w wymierne rezultaty. Nie popełniamy już błędów, które zdarzały się nam wszystkim na początku. Poszczególne elementy zaczynają ze sobą współgrać. W tych trybach nie ma żadnych „wyrwanych zębów”, które hamowałyby pracę drużyny. To, że wyciągnęło się wnioski z fazy uczenia się jest powodem do dumy.
Jest upragnione mistrzostwo Polski. W Europie teoretycznie wiślaczki wykonały o kroczek mniej niż rok temu, ale porażka w ćwierćfinale Euroligi ze zwycięzcą rozgrywek chyba ujmy nie przynosi..?
- Nie, nie przynosi ujmy. Można nawet pójść drogą spekulacji, myśląc o tym, że przy jakimś korzystniejszym dla nas splocie wydarzeń, przy braku kontuzji i pewnego spadku formy zespołu, mieliśmy szanse na bycie w „czwórce”. Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że to jest sport i tutaj nawet dyspozycja godziny czy chwili może decydować o końcowym rezultacie. Uważamy, że usadowienie się na stałe w tej najlepszej ósemce może dawać zadowolenie. Oczywiście, nie wyklucza to faktu, że chcielibyśmy wskoczyć jeszcze ten jeden czy dwa szczeble wyżej. Chęć osiągania coraz lepszych rezultatów jest istotą każdej działalności. Zdając sobie sprawę z tego, że miejsce, które osiągnęliśmy chyba obiektywnie odzwierciedla naszą siłę, nie rezygnujemy z możliwości poprawy tych wyników w przyszłości.
Firma CAN-PACK S.A. zajmuje się przede wszystkim opakowaniami. Jakie będzie to „opakowanie” drużyny w kolejnym sezonie - atrakcyjne dla kibiców? I nasuwa się pytanie, czy rywalkom uda się to opakowanie „otworzyć”..?
- Chcielibyśmy, żeby było atrakcyjne dla fanów, bo to właśnie kibice są solą sportu i robimy to również dla nich. Nie chodzi tylko o firmę czy o własną satysfakcję - działamy dla miasta, dla całego krakowskiego społeczeństwa i dla kibiców - by zapewnić im udział w interesujących wydarzeniach na poziomie ponadlokalnym. Chcemy, by było to atrakcyjne, a zarazem skuteczne. Myślę, że kroki transferowe pokazują kierunek - zachować trzon drużyny, który się sprawdził, wymieniając pozostałe elementy. Liczymy na to, że uda się jeszcze poprawić skuteczność obrony i zwiększyć siłę rażenia z obwodu. Wszystkie te kroki mają na celu dalsze doskonalenie.
Prezes Firmy CAN-PACK S.A.: Ludzie kluczem do sukcesu - cz. II
Damian Juszczyk: Czego oczekiwaliby Państwo po nowych zawodniczkach?
Jerzy Sarna: - Ja nie jestem specjalistą od koszykówki, a jedynie kibicem, więc nie chciałbym silić się na jakieś fachowe stwierdzenia. Po to są w klubie trenerzy i generalny menadżer, by patrzeć na zagadnienie od strony specjalistycznej. Ja mogę oceniać to tak, że z jednej strony chcielibyśmy mieć w drużynie zawodniczki, mogące wziąć na siebie ten zwiększony ciężar gry defensywnej - i taką koszykarką wydaje się być Anke De Mondt. Z drugiej - potrzebne są młodsze zawodniczki, które dopiero wchodzą w swój najlepszy okres, a dotychczasowymi osiągnięciami pokazują, że mogą być istotnym wzmocnieniem i można patrzeć na nie w perspektywie dłuższej niż tylko jednego sezonu. Kiedyś takim graczem była Jelena Skerović, która przychodząc do Wisły nie była bardzo znaną zawodniczką, a stała się koszykarką europejskiego formatu. Być może jej śladami pójdzie Ana Dabović.
Państwa współpraca z Wisłą to jeden z niewielu w Polsce przykładów na to, jak w stosunkowo krótkim czasie osiągnąć sukces. Jaka jest Państwa recepta?
- Zawsze powtarzamy, że kluczowym „środkiem”, który pozwala na osiągnięcie sukcesu są ludzie. Ludzie, którzy identyfikują się z tym, co robią i nie przedkładają swoich osobistych ambicji ponad dobro, jakim jest drużyna czy firma. Myślę, że ma to zastosowanie zarówno w działalności sportowej, jak i biznesowej. Podstawą jest wyeliminowanie indywidualnych chęci na rzecz wspólnego celu. CAN-PACK S.A. jest tu dobrym przykładem, ponieważ firma rozpoczęła działalność w 1990 roku - nawet jeszcze nie był to CAN-PACK, a jego „poprzednik”. Grupa zaczynała funkcjonować z kapitałem rzędu miliona dolarów, a w tej chwili jest to marka licząca się na świecie, należąca do czołówki rankingów w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej - a to wszystko zrobiliśmy właściwie od podstaw. Poza ludźmi, liczą się umiejętności oraz powiązanie pracy i wiedzy po to, by móc skutecznie zarządzać takim organizmem.
Wisła ma już wielką historię. Przed CAN-PACKiem klub wiele razy sięgał po mistrzostwo Polski, więc nie możemy przypisywać sobie wszystkich zasług, ale myślę, że wspólnie potrafiliśmy odnaleźć się w obecnych realiach - nieco innych niż przed laty - także tych ekonomicznych. Dobrze nam się współpracuje i dopóki tak jest, nie powinniśmy się martwić o brak sukcesów.
Za sprawą wiślackich triumfów rośnie apetyt na koszykarskie radości - w tym te na poziomie reprezentacji Polski. Na jaki wynik kadry liczy Pan podczas zbliżających się czerwcowych Mistrzostw Europy?
- Przy szeregu niekorzystnych okoliczności, takich jak kontuzje - szczególnie wysokich zawodniczek - czy brak Agnieszki Bibrzyckiej, nie ma zbyt wielu przesłanek ku temu, by patrzeć na ten turniej z optymizmem. Wydaje mi się, że w tych okolicznościach wyjście z grupy będzie już sukcesem - mimo, iż nie znamy jeszcze czwartego rywala. Hiszpania sprawia wrażenie drużyny poza zasięgiem. Być może z Czarnogórą mamy szanse powalczyć.
W barwach Czarnogóry pojawią się byłe wiślaczki - wspomniana Skerović i... Amerykanka Anna DeForge, a Hiszpanki poprowadzi szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Jose Hernandez. Tym razem jednak będzie Pan trzymał kciuki za „polską” część Wisły Can-Pack Kraków na turniejowych parkietach?
- Zdecydowanie! Nawet kiedy żegnaliśmy się z trenerem po zakończeniu sezonu, powiedziałem, że przyjadę do Katowic zobaczyć jak Polska wygrywa z Hiszpanią. Wierzyć trzeba do samego końca, natomiast patrząc na to bardziej racjonalnie, mamy niewiele atutów w porównaniu z naszymi najpoważniejszymi przeciwnikami. Chociaż oczywiście tutaj liczy się jeszcze nastawienie psychiczne i to, czy uda się stworzyć prawdziwą drużynę, więc tych czynników mogących wpłynąć na wynik jest wiele. Chciałbym być optymistą i wierzę, że coś tam „uszczkniemy”...
Rozmawiał Damian Juszczyk/wislacanpack.pl
---------------------------------
Traktując tekst z przymrużeniem oka, warto go chyba przytoczyć.
Bibrzycka za droga dla Wisły Can Pack?
Włodarze Wisły Can Pack Kraków z każdym kolejnym sezonem starają się, aby kadra zespołu była jak najlepsza, a jednym z ich marzeń z pewnością byłaby gra Agnieszki Bibrzyckiej z Białą Gwiazdą na piersi. Jak się jednak okazuje team spod Wawelu nie jest chyba jeszcze gotowy na zakontraktowanie Biby. Na razie zatem w Krakowie skupiają się na zatrzymaniu swoich dotychczasowych gwiazd, jak m.in. Erin Phillips.
Agnieszka Bibrzycka po odejściu z Gdyni wybrała kierunek wschodni, gdzie najpierw spędziła sezon w Spartaku Moskwa, a potem wybrała ofertę UMMC Jekaterynburg. Z aktualnym mistrzem Rosji rozstała się jednak w grudniu 2010 roku, kiedy to oznajmiła światu radosną wiadomość, że spodziewa się dziecka. Biba od tego momentu odpoczywa od koszykówki, ale wiadomym jest, że do niej wróci.
Tajemnicą nie jest również, że najlepszą polską zawodniczkę z wielką chęcią w swoim składzie widzieliby sternicy Wisły Can Pack Kraków. Team spod Wawelu to już ścisła europejska czołówka, a taka zawodniczka, jak Bibrzycka, jeszcze bardziej umocniłaby pozycję polskiej drużyny w Europie. W koszulce z Białą Gwiazdą grało już wiele znakomitych koszykarek, ale na Bibrzycką jeszcze krakowski zespół, a raczej budżet, nie jest gotowy.
Biba z pewnością nie wejdzie w nowy sezon od pierwszych meczów, ale nawet kontrakt od stycznia byłby wielkim wzmocnieniem Białej Gwiazdy, tym bardziej, że nie wiadomo kiedy do gry powróci Magdalena Leciejewska.(...)
- To duży problem dla naszego klubu, to nie ulega wątpliwości - przyznaje trener Wisły Can Pack Jose Ignacio Hernandez. - Agnieszka Bibrzycka to z pewnością znakomita zawodniczka, ale dla Wisły jest chyba niestety za droga. Marzyłbym o tym, żeby mieć w swoim zespole koszykarkę o takich umiejętnościach. Biba to w mojej opinii najlepsza zawodniczka w Europie na swojej pozycji. Musimy jednak szukać innych opcji w temacie polskich zawodniczek, które mogą pojawić się w naszym zespole.(...)
Krzysztof Kaczmarczyk/Sportowefakty.pl
Damian Juszczyk: Jak - z Państwa perspektywy - smakuje ostatni tytuł mistrzowski, zdobyty przez koszykarki Wisły Can-Pack Kraków?
Jerzy Sarna: - Bardzo smakuje! Po dwóch mniej udanych latach na krajowym „podwórku”, przyjęliśmy, że zdobycie mistrzostwa jest priorytetem. Cel został osiągnięty, co niezwykle cieszy i daje wielką satysfakcję.
Zespół Wisły Kraków przypomina utalentowaną zawodniczkę, od lat rozwijającą się pod skrzydłami Państwa Firmy. Jak oceniają Państwo ten rozwój?
- Pozytywnie. Może nie od samego początku, ale po krótkim czasie uświadomiliśmy sobie, że z drużyną nie jest jak z maszyną - którą się kupi, zmontuje, ustawi i uruchomi. To jednak bardziej skomplikowany twór i osiąganie sukcesów oraz utrzymywanie stabilnego poziomu wymaga czasu. Ten czas poświęcany jest na zdobywanie różnego rodzaju doświadczeń, które później mogą być wykorzystane. Wygląda na to, że weszliśmy w ten okres, kiedy nasze doświadczenia przeradzają się w wymierne rezultaty. Nie popełniamy już błędów, które zdarzały się nam wszystkim na początku. Poszczególne elementy zaczynają ze sobą współgrać. W tych trybach nie ma żadnych „wyrwanych zębów”, które hamowałyby pracę drużyny. To, że wyciągnęło się wnioski z fazy uczenia się jest powodem do dumy.
Jest upragnione mistrzostwo Polski. W Europie teoretycznie wiślaczki wykonały o kroczek mniej niż rok temu, ale porażka w ćwierćfinale Euroligi ze zwycięzcą rozgrywek chyba ujmy nie przynosi..?
- Nie, nie przynosi ujmy. Można nawet pójść drogą spekulacji, myśląc o tym, że przy jakimś korzystniejszym dla nas splocie wydarzeń, przy braku kontuzji i pewnego spadku formy zespołu, mieliśmy szanse na bycie w „czwórce”. Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że to jest sport i tutaj nawet dyspozycja godziny czy chwili może decydować o końcowym rezultacie. Uważamy, że usadowienie się na stałe w tej najlepszej ósemce może dawać zadowolenie. Oczywiście, nie wyklucza to faktu, że chcielibyśmy wskoczyć jeszcze ten jeden czy dwa szczeble wyżej. Chęć osiągania coraz lepszych rezultatów jest istotą każdej działalności. Zdając sobie sprawę z tego, że miejsce, które osiągnęliśmy chyba obiektywnie odzwierciedla naszą siłę, nie rezygnujemy z możliwości poprawy tych wyników w przyszłości.
Firma CAN-PACK S.A. zajmuje się przede wszystkim opakowaniami. Jakie będzie to „opakowanie” drużyny w kolejnym sezonie - atrakcyjne dla kibiców? I nasuwa się pytanie, czy rywalkom uda się to opakowanie „otworzyć”..?
- Chcielibyśmy, żeby było atrakcyjne dla fanów, bo to właśnie kibice są solą sportu i robimy to również dla nich. Nie chodzi tylko o firmę czy o własną satysfakcję - działamy dla miasta, dla całego krakowskiego społeczeństwa i dla kibiców - by zapewnić im udział w interesujących wydarzeniach na poziomie ponadlokalnym. Chcemy, by było to atrakcyjne, a zarazem skuteczne. Myślę, że kroki transferowe pokazują kierunek - zachować trzon drużyny, który się sprawdził, wymieniając pozostałe elementy. Liczymy na to, że uda się jeszcze poprawić skuteczność obrony i zwiększyć siłę rażenia z obwodu. Wszystkie te kroki mają na celu dalsze doskonalenie.
Prezes Firmy CAN-PACK S.A.: Ludzie kluczem do sukcesu - cz. II
Damian Juszczyk: Czego oczekiwaliby Państwo po nowych zawodniczkach?
Jerzy Sarna: - Ja nie jestem specjalistą od koszykówki, a jedynie kibicem, więc nie chciałbym silić się na jakieś fachowe stwierdzenia. Po to są w klubie trenerzy i generalny menadżer, by patrzeć na zagadnienie od strony specjalistycznej. Ja mogę oceniać to tak, że z jednej strony chcielibyśmy mieć w drużynie zawodniczki, mogące wziąć na siebie ten zwiększony ciężar gry defensywnej - i taką koszykarką wydaje się być Anke De Mondt. Z drugiej - potrzebne są młodsze zawodniczki, które dopiero wchodzą w swój najlepszy okres, a dotychczasowymi osiągnięciami pokazują, że mogą być istotnym wzmocnieniem i można patrzeć na nie w perspektywie dłuższej niż tylko jednego sezonu. Kiedyś takim graczem była Jelena Skerović, która przychodząc do Wisły nie była bardzo znaną zawodniczką, a stała się koszykarką europejskiego formatu. Być może jej śladami pójdzie Ana Dabović.
Państwa współpraca z Wisłą to jeden z niewielu w Polsce przykładów na to, jak w stosunkowo krótkim czasie osiągnąć sukces. Jaka jest Państwa recepta?
- Zawsze powtarzamy, że kluczowym „środkiem”, który pozwala na osiągnięcie sukcesu są ludzie. Ludzie, którzy identyfikują się z tym, co robią i nie przedkładają swoich osobistych ambicji ponad dobro, jakim jest drużyna czy firma. Myślę, że ma to zastosowanie zarówno w działalności sportowej, jak i biznesowej. Podstawą jest wyeliminowanie indywidualnych chęci na rzecz wspólnego celu. CAN-PACK S.A. jest tu dobrym przykładem, ponieważ firma rozpoczęła działalność w 1990 roku - nawet jeszcze nie był to CAN-PACK, a jego „poprzednik”. Grupa zaczynała funkcjonować z kapitałem rzędu miliona dolarów, a w tej chwili jest to marka licząca się na świecie, należąca do czołówki rankingów w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej - a to wszystko zrobiliśmy właściwie od podstaw. Poza ludźmi, liczą się umiejętności oraz powiązanie pracy i wiedzy po to, by móc skutecznie zarządzać takim organizmem.
Wisła ma już wielką historię. Przed CAN-PACKiem klub wiele razy sięgał po mistrzostwo Polski, więc nie możemy przypisywać sobie wszystkich zasług, ale myślę, że wspólnie potrafiliśmy odnaleźć się w obecnych realiach - nieco innych niż przed laty - także tych ekonomicznych. Dobrze nam się współpracuje i dopóki tak jest, nie powinniśmy się martwić o brak sukcesów.
Za sprawą wiślackich triumfów rośnie apetyt na koszykarskie radości - w tym te na poziomie reprezentacji Polski. Na jaki wynik kadry liczy Pan podczas zbliżających się czerwcowych Mistrzostw Europy?
- Przy szeregu niekorzystnych okoliczności, takich jak kontuzje - szczególnie wysokich zawodniczek - czy brak Agnieszki Bibrzyckiej, nie ma zbyt wielu przesłanek ku temu, by patrzeć na ten turniej z optymizmem. Wydaje mi się, że w tych okolicznościach wyjście z grupy będzie już sukcesem - mimo, iż nie znamy jeszcze czwartego rywala. Hiszpania sprawia wrażenie drużyny poza zasięgiem. Być może z Czarnogórą mamy szanse powalczyć.
W barwach Czarnogóry pojawią się byłe wiślaczki - wspomniana Skerović i... Amerykanka Anna DeForge, a Hiszpanki poprowadzi szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Jose Hernandez. Tym razem jednak będzie Pan trzymał kciuki za „polską” część Wisły Can-Pack Kraków na turniejowych parkietach?
- Zdecydowanie! Nawet kiedy żegnaliśmy się z trenerem po zakończeniu sezonu, powiedziałem, że przyjadę do Katowic zobaczyć jak Polska wygrywa z Hiszpanią. Wierzyć trzeba do samego końca, natomiast patrząc na to bardziej racjonalnie, mamy niewiele atutów w porównaniu z naszymi najpoważniejszymi przeciwnikami. Chociaż oczywiście tutaj liczy się jeszcze nastawienie psychiczne i to, czy uda się stworzyć prawdziwą drużynę, więc tych czynników mogących wpłynąć na wynik jest wiele. Chciałbym być optymistą i wierzę, że coś tam „uszczkniemy”...
Rozmawiał Damian Juszczyk/wislacanpack.pl
---------------------------------
Traktując tekst z przymrużeniem oka, warto go chyba przytoczyć.
Bibrzycka za droga dla Wisły Can Pack?
Włodarze Wisły Can Pack Kraków z każdym kolejnym sezonem starają się, aby kadra zespołu była jak najlepsza, a jednym z ich marzeń z pewnością byłaby gra Agnieszki Bibrzyckiej z Białą Gwiazdą na piersi. Jak się jednak okazuje team spod Wawelu nie jest chyba jeszcze gotowy na zakontraktowanie Biby. Na razie zatem w Krakowie skupiają się na zatrzymaniu swoich dotychczasowych gwiazd, jak m.in. Erin Phillips.
Agnieszka Bibrzycka po odejściu z Gdyni wybrała kierunek wschodni, gdzie najpierw spędziła sezon w Spartaku Moskwa, a potem wybrała ofertę UMMC Jekaterynburg. Z aktualnym mistrzem Rosji rozstała się jednak w grudniu 2010 roku, kiedy to oznajmiła światu radosną wiadomość, że spodziewa się dziecka. Biba od tego momentu odpoczywa od koszykówki, ale wiadomym jest, że do niej wróci.
Tajemnicą nie jest również, że najlepszą polską zawodniczkę z wielką chęcią w swoim składzie widzieliby sternicy Wisły Can Pack Kraków. Team spod Wawelu to już ścisła europejska czołówka, a taka zawodniczka, jak Bibrzycka, jeszcze bardziej umocniłaby pozycję polskiej drużyny w Europie. W koszulce z Białą Gwiazdą grało już wiele znakomitych koszykarek, ale na Bibrzycką jeszcze krakowski zespół, a raczej budżet, nie jest gotowy.
Biba z pewnością nie wejdzie w nowy sezon od pierwszych meczów, ale nawet kontrakt od stycznia byłby wielkim wzmocnieniem Białej Gwiazdy, tym bardziej, że nie wiadomo kiedy do gry powróci Magdalena Leciejewska.(...)
- To duży problem dla naszego klubu, to nie ulega wątpliwości - przyznaje trener Wisły Can Pack Jose Ignacio Hernandez. - Agnieszka Bibrzycka to z pewnością znakomita zawodniczka, ale dla Wisły jest chyba niestety za droga. Marzyłbym o tym, żeby mieć w swoim zespole koszykarkę o takich umiejętnościach. Biba to w mojej opinii najlepsza zawodniczka w Europie na swojej pozycji. Musimy jednak szukać innych opcji w temacie polskich zawodniczek, które mogą pojawić się w naszym zespole.(...)
Krzysztof Kaczmarczyk/Sportowefakty.pl
Re: Co słychać w Wiśle?
garnett pisze:Traktując tekst z przymrużeniem oka, warto go chyba przytoczyć.![]()
A nuż zejdzie z ceny? ;P
Re: Co słychać w Wiśle?
przemoe pisze:garnett pisze:Traktując tekst z przymrużeniem oka, warto go chyba przytoczyć.![]()
A nuż zejdzie z ceny? ;P
A nuż Jose brał pod uwagę zarobki Agnieszki w Jekach, a nie stawkę za jaką chętnie by zagrała w Polsce.
Inna sprawa to pytanie czy będzie chciała grać w najbliższym sezonie gdziekolwiek..mam co do tego spore wątpliwości.
Re: Co słychać w Wiśle?
Wreszcie będzie pełny skład w lidze koszykarek
Szymon Modestowicz 17.05.2011 aktualizacja: 2011-05-17 20:25
Wisła Can-Pack w przyszłym tygodniu pozna zasady, na jakich rozgrywany będzie przyszły sezon ekstraklasy
W ten weekend w Lublinie nad propozycjami będzie debatować zarząd Polskiego Związku Koszykówki. Ford Germaz Ekstraklasa planuje rozpocząć rozgrywki w pierwszym tygodniu października, a zakończyć do 5 maja.
Akces do FGE zgłosiło 14 zespołów, więc zamiary rady nadzorczej, by powiększyć rozgrywki o dwie drużyny i podzielić na konferencje, nie dojdą do skutku. Wśród zainteresowanych są beniaminek MUKS Poznań oraz spadkowicze - ROW Rybnik i ŁKS, które starają się o tzw. dziką kartę. - Z występów zrezygnował Solpark Pabianice, który za rok będzie miał halę gotową na nasze rozgrywki - tłumaczy Grzegorz Ziemblicki, wiceprezes FGE. - Jeśli wszyscy chętni spełnią wymogi, po raz pierwszy będziemy mieli pełen skład zamiast "szczęśliwej trzynastki".
Czy tak będzie tym razem, dowiemy się po 15 czerwca, gdy kluby złożą kolejną partię dokumentów. W poprzednie wakacje problem z tym miały nie tylko zespoły z dołu tabeli, ale nawet Lotos Gdynia. - Od wielu lat nie zdarzyło się, by któraś z drużyn wycofała się w trakcie rozgrywek. Czy kluby spełnią wymogi? Jeśli zgłosiły akces, to podejrzewam, że są świadome, czego mają się spodziewać - dodaje Ziemblicki.
Najtrudniej FGE będzie przekonać działaczy związku do nowych limitów zawodniczek - jednej polskiej koszykarki na parkiecie i pięciu w składzie. - To marginalizacja roli Polek w lidze - mówił "Gazecie" Zdzisław Kassyk, wiceprezes ds. sportowych związku.
Z takiego rozwiązania cieszyłyby się drużyny grające także w Europie. Wisła ma już w składzie cztery Polki, a kontuzjowana Magdalena Leciejewska powinna wrócić na początku roku. Wtedy też krakowianie mogą pozyskać Agnieszkę Bibrzycką, która skończy urlop macierzyński. - Wiem, że propozycja ligi była sprzeczna z opiniami trenerów reprezentacji. Poważniejszym problemem jest wielkość FGE, która już w zeszłym sezonie była zbyt rozbudowana. Zarząd nie zmniejszy rozgrywek, ale może podnieść wymogi - uważa Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes Wisły.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35800,9616588,Wreszcie_bedzie_pelny_sklad_w_lidze_koszykarek.html#ixzz1MdgJFfjD
Szymon Modestowicz 17.05.2011 aktualizacja: 2011-05-17 20:25
Wisła Can-Pack w przyszłym tygodniu pozna zasady, na jakich rozgrywany będzie przyszły sezon ekstraklasy
W ten weekend w Lublinie nad propozycjami będzie debatować zarząd Polskiego Związku Koszykówki. Ford Germaz Ekstraklasa planuje rozpocząć rozgrywki w pierwszym tygodniu października, a zakończyć do 5 maja.
Akces do FGE zgłosiło 14 zespołów, więc zamiary rady nadzorczej, by powiększyć rozgrywki o dwie drużyny i podzielić na konferencje, nie dojdą do skutku. Wśród zainteresowanych są beniaminek MUKS Poznań oraz spadkowicze - ROW Rybnik i ŁKS, które starają się o tzw. dziką kartę. - Z występów zrezygnował Solpark Pabianice, który za rok będzie miał halę gotową na nasze rozgrywki - tłumaczy Grzegorz Ziemblicki, wiceprezes FGE. - Jeśli wszyscy chętni spełnią wymogi, po raz pierwszy będziemy mieli pełen skład zamiast "szczęśliwej trzynastki".
Czy tak będzie tym razem, dowiemy się po 15 czerwca, gdy kluby złożą kolejną partię dokumentów. W poprzednie wakacje problem z tym miały nie tylko zespoły z dołu tabeli, ale nawet Lotos Gdynia. - Od wielu lat nie zdarzyło się, by któraś z drużyn wycofała się w trakcie rozgrywek. Czy kluby spełnią wymogi? Jeśli zgłosiły akces, to podejrzewam, że są świadome, czego mają się spodziewać - dodaje Ziemblicki.
Najtrudniej FGE będzie przekonać działaczy związku do nowych limitów zawodniczek - jednej polskiej koszykarki na parkiecie i pięciu w składzie. - To marginalizacja roli Polek w lidze - mówił "Gazecie" Zdzisław Kassyk, wiceprezes ds. sportowych związku.
Z takiego rozwiązania cieszyłyby się drużyny grające także w Europie. Wisła ma już w składzie cztery Polki, a kontuzjowana Magdalena Leciejewska powinna wrócić na początku roku. Wtedy też krakowianie mogą pozyskać Agnieszkę Bibrzycką, która skończy urlop macierzyński. - Wiem, że propozycja ligi była sprzeczna z opiniami trenerów reprezentacji. Poważniejszym problemem jest wielkość FGE, która już w zeszłym sezonie była zbyt rozbudowana. Zarząd nie zmniejszy rozgrywek, ale może podnieść wymogi - uważa Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes Wisły.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35800,9616588,Wreszcie_bedzie_pelny_sklad_w_lidze_koszykarek.html#ixzz1MdgJFfjD
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Re: Co słychać w Wiśle?
źrodło: KoszykowkaKobiet.pl
Milka Bjelica koszykarką... Wisły Can-Pack Kraków?!
Wszystko wskazuje na to, że jedna z liderek Lotosu Gdynia z ostatniego sezonu - Serbka Milka Bjelica zostanie koszykarką Wisły Can-Pack Kraków!
Informację potwierdzają źródła związane z portalem społecznościowym Facebook.
Milka Bjelica ma 29 lat, 193 centymetry wzrostu i gra na pozycji skrzydłowej.
To nie pierwszy transfer na linii Gdynia - Kraków. W ostatnich latach do Wisły Can-Pack Kraków z Lotosu Gdynia przechodziły już między innymi: Paulina Pawlak, Magdalena Leciejewska i Erin Phillips.
KoszykowkaKobiet.pl
Milka Bjelica koszykarką... Wisły Can-Pack Kraków?!
Wszystko wskazuje na to, że jedna z liderek Lotosu Gdynia z ostatniego sezonu - Serbka Milka Bjelica zostanie koszykarką Wisły Can-Pack Kraków!
Informację potwierdzają źródła związane z portalem społecznościowym Facebook.
Milka Bjelica ma 29 lat, 193 centymetry wzrostu i gra na pozycji skrzydłowej.
To nie pierwszy transfer na linii Gdynia - Kraków. W ostatnich latach do Wisły Can-Pack Kraków z Lotosu Gdynia przechodziły już między innymi: Paulina Pawlak, Magdalena Leciejewska i Erin Phillips.
KoszykowkaKobiet.pl
Re: Co słychać w Wiśle?
No nie, powiedzcie, że z tą Bjelicą to jakieś jaja...
To na razie plotka transferowa, więc sie wstrzymam z dalszymi komentarzami - mam po prostu nadzieję, Wisła sama zqanjdzie jakąś ciekawą, fajną koszykarkę, która nie grała jeszcze w naszej lidze i będzie nową twarzą.
Albo jeżelibyśmy już chcieli byłe zawodniczki Lotosu ściągać, to może warto by zainwestować w Vodopianową?
Z Bjelicą to byłby już wyjątkowo kiepski żart - Kobryn, Lecia, Pawlak, Philips... zobaczymy, mam nadzieję, że tak się nie stanie.
To na razie plotka transferowa, więc sie wstrzymam z dalszymi komentarzami - mam po prostu nadzieję, Wisła sama zqanjdzie jakąś ciekawą, fajną koszykarkę, która nie grała jeszcze w naszej lidze i będzie nową twarzą.
Albo jeżelibyśmy już chcieli byłe zawodniczki Lotosu ściągać, to może warto by zainwestować w Vodopianową?
Z Bjelicą to byłby już wyjątkowo kiepski żart - Kobryn, Lecia, Pawlak, Philips... zobaczymy, mam nadzieję, że tak się nie stanie.
Re: Co słychać w Wiśle?
to ciągłe pisanie przez niektórych forumowiczów o ściąganiu byłych zawodniczek Lotosu już nawet zabawne nie jest:)
ściąga się takie zawodniczki jakie pasują do koncepcji trenera. czemu nikt nie pisze że powiedzmy Polkowice byłe Wiślaczki kupują? ludzie litości.
jeżeli o mnie chodzi to jedynie o Wędrowniczki miałam pretensje do działaczy, cała reszta jest bardzo ok. takie są prawa rynku transferowego, ale widzę że niektórym ciężko to zrozumieć:) mnie cieszy obecność każdej dobrej zawodniczki w Wiśle, a czy grała w Lotosie, Lesznie czy każdej innej drużynie nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
EOT
aha żeby była jasność w Milkę nie wierzę na razie na podstawie tego info z FB, bo to moze być taka sama ściema jak z McCoughtry. czekam na oficjalne wieści z Wisły, które zapewne pojawią się po informacji PZKosz o liczbie Polek na parkiecie.
ściąga się takie zawodniczki jakie pasują do koncepcji trenera. czemu nikt nie pisze że powiedzmy Polkowice byłe Wiślaczki kupują? ludzie litości.
jeżeli o mnie chodzi to jedynie o Wędrowniczki miałam pretensje do działaczy, cała reszta jest bardzo ok. takie są prawa rynku transferowego, ale widzę że niektórym ciężko to zrozumieć:) mnie cieszy obecność każdej dobrej zawodniczki w Wiśle, a czy grała w Lotosie, Lesznie czy każdej innej drużynie nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
EOT
aha żeby była jasność w Milkę nie wierzę na razie na podstawie tego info z FB, bo to moze być taka sama ściema jak z McCoughtry. czekam na oficjalne wieści z Wisły, które zapewne pojawią się po informacji PZKosz o liczbie Polek na parkiecie.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 86 gości



