reaktywacja pisze:Nie ukrywam, że "nieoczekiwana zmiana miejsc" w Wiśle najpierw bardzo mnie ubawiła, bo po tym jak wyciągaliście nam kolejne fajne zawodniczki należało wam się, żeby jakiś większy kozak zagrał wam na nosie. I opiewana przez was Jelenka nagle puściła was kantem.
To wyciągnie to takie srednio trudne było w wiekszości przypadków same przychodziły

. Co do Leuchanki - jesli piszac że była przez nas opiewana masz na mysli ze uwazalismy ( i zreszta to sie nie zmienia) ja za czołową europejska koszykarke to masz racje. Jeśli chodzi o kwestie pozasportowe to nie sadze by była czyjąkolwiek idolką na Wiśle (no, moze poza Shavo

), jej przyjście do nas to było małżeństwo nie z milości a z rozsądku. I jej odejscie tez pewnie malo kogo dziwi, z naszych zawodniczek ona była najbardziej łakomym kąskiem.. Spodziewałem się że może zwiać, choc oczywiscie jak już podpisała kontrakt a "potentaci" mieli juz niezłe grupy podkoszowe to miałem nadzieje ze zagra u nas. Niestety nie uwzględnilem że Jeki po przegranje walce o Lyttle beda kogos chciały sciagnąc mając duuuzy zapas gotówki.
Ale po krótkim momencie satysfakcji przyszła refleksja, że macie teraz pod koszem niezły rów mariański, że właściwie każdy możny w Eurolidze skopie wam pod koszem tyłek z palcem w... no chyba, że Ewka będzie grać na 20 pkt i 15 zb w każdym meczu. A co by nie mówić ostatnio tylko Wisła broniła honoru Polski w Euro.
No niestety Leuchanka robiła pod koszem różnice. Z nią , Ewką i Bjelica jako zmienniczką mogliśmy podjąć w miarę równą walkę wtej strefie z niemal każdym. Teraz Ci najwieksi nam odjechali dalko a średniacy doszli (a w niektórych przypadkach - np Orenburg - przeszli) W obronie i na zbiórce jeszcze nie powinno byc dramatu i to bez 15 zbiórek Ewki (troszke Cie poniosło..) bo i Bjelica i Petra potrafią się poprzepychać. Ale z punktami może być już bardzo ciężko zwłaszcza że i Ewce bedzie się grać ciężej. Od czasu do czasu pewnie Bjelica trafi w swój dzień, ale na Wegierke tu nie liczę. Punktów bedziemy musieli wiec szukać bardziej na obwodzie gdzie potencjał ofensywny mamy wiekszy niż rok temu, o ile uda się wpasowac w drużyne Dabovic.
W tym miejscu wyrażę jeszcze raz żal ze nie dostała tej ofery z Jeków wczesniej. wtedy można bylo kombinonowac na więcej sposobów. Np zamaist jej, Powell no i Ujhelyi próbowac sicgnac duet Douglas-Langhorne (albo Snow, Dupree, Cambage etc)
Lepszych od Leuchanki jest w Europie kilka.
No w tym problem ze dla mnie - jesli mówimy o silnym fizycznie centrze - to kilka = 2: Gruda i naturalizowana Hiszpanka Lyttle. Do tego dochodzi kilka pań porównywalnych do Leuchanki (może ciut lepszych, moze ciut gorszych - można dyskutować): Ndongue, Yacoubou, Wauters, Stepanova, Yilmaz, Matovic, Veremeenka. I ta 10-tka tak naprawde wyczerpuje dla mnie zbiór zawodniczek ktore widziałbym w S5 Wisly na pozycji centra (pomijam Ewka, ktora wole na PF). Do tego jeszcze dochodzą 2 "mlode" które dobrze rokuja i ktore dawałyby nadzieję (ale juz nie pewność) ze beda stanowić nasz w miarę mocny punkt: Horti i Petronyte. i to koniec, a wszystkie te panie są już "zajęte".
Cała reszta jest juz albo za stara, albo zbyt drewniana, albo chaotyczna, albo za niską i słaba fizycznie. Albo - najczęsciej - posiada kilka z powyższych wad. I niestety trzeba bylo cos z tego grona wybrać..
Na dziś najsilniejszym zespołem w PLKK pod koszem (przynajmniej do powrotu do pełnej sprawności Leciejewskiej - czyli luty/marzec jak sądzę) jest dla mnie CCC Polkowice - i to niezależnie od tego, czy zostanie Carter, czy Mieloszyńska zagra u nich czwórkę.
Ja tu bym sie jednak wstrzymał z jednoznaczną oceną. Owszem, kwartet Petronyte, Perovanovic, Pałka, Walich robi solidne wrażenie, ale jednak brak tam osoby pokroju Ewki, a mimo wszytko twierdzenie ze np Iva jest lepsza od Bjelicy jest sprawa mocno dyskusyjną. Najwiekszą niewadomą w tym gronie jest Petronyte. Ona moze zrobić róznice. Może, ale nie musi. (żeby nie bylo - dokladnie to samo moge napisać o Dabovic).
Inna sprawa ze na ten moment liga martwie sie zancznie mniej niż pucharami. jesli okaze sie ze nasze podkoszowe nie dają rady to zawsze bedzie można sciagnac od stycznia jeszcze jedna amerykankę, juz tylko na lige.
O Węgierce się nie wypowiadam, bo za rzadko oglądałem ją na żywo w akcji, ale to solidna wysoka, która te 8 pkt i 5 zb pewnie wam dołoży.
Dla mnie to taka Wasza Irvin. Powalczyc na desce umie, ale rzucac do kosza juz niespecjalnie. Na szczescie nie ma zbyt wysokiego mniemania o sobie, wiec rzuca raczej tylko wtedy gdy musi lub gdy ma czystą pozycje, a jak jej nie idzie to sobie odpuszcza kolejne proby. Wiec może miec mecz ze skutecznoscia 1/5 ale juz z 3/15 raczej nie.
Za to pomysł z Bjelicą to fantastyka - zwłaszcza w kontekście ambicji Wisły i tego, że w obecnej sytuacji szykuje się jej wyjściowa piątka. To bardzo zdolny gracz, który ma poważne problemy z myśleniem - nagminnie łamie taktykę zespołu, rzuca na kosz seriami i nie ma znaczenia czy seryjnie trafia (jak z Fene w Stambule) czy seryjnie pudłuje (co dzieje się znacznie częściej -nie znam większej podkoszowej streetballistki

). Jurek nie raz i nie dwa rysował jej akcję, w której miała podawać i ta rzucała na kosz. Brał czas, tłumaczył, że ma podawać lub postawić zasłonę, ale ta, jak tylko dostawała piłkę, znowu rzucała. Wtedy dostawała kilku-, kilkunastominutowy odpoczynek i na jakiś czas skutkowało. I tak niemal w każdym meczu. Fakt, że ma zdolność wybierania najcudaczniejszych możliwych pozycji do oddania rzutu i im jest trudniej, tym częściej trafia, nie powinno przesłonić czego innego. W zespole z ułożoną taktyką taki gracz powoduje tyle samo szkód co pożytku.
Coz, sama opinia o Bjelica pokrywa się moimi obserwacjami, pytanie tylko dlaczego nie było takich wypowiedzi z Gdynskiej strony wczesniej, np w meczach z nami w PO. Tam był jeden wspaniały zespoł, walczący ramię w ramię z przeciwnosciami losu, i precyzyjnie wypełniający założenia trenera...
W sytuacji, gdyby miała być trzecią opcją Wisły (po Leuchance i Ewce) i w kontekście powrotu Leci miało to ręce i nogi. Teraz - jeśli nic się nie zmieni - już wiadomo, że Wisła zdecydowanie najsłabsza jest pod koszem. W lidze pewnie nie będzie to specjalnie odczuwalne, w Euro może zaboleć.
Tu - niestety - musze sie w pełni zgodzić...
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...