Małgorzata Dydek nie żyje...

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Bury
Żak
Posty: 420
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: KuraKura
Kontaktowanie:

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: Bury » 27 maja 2011, 21:43

[*] bardzo smutna wiadomość usłyszałem o niej w radiowej trójce i nie mogłem uwierzyć...
Jakby ktoś mnie szukał to jestem w Muzeum Ziemi Podlaskiej...
http://www.historia-sportu.cba.pl portal o historii nie tylko koszykówki...

reaktywacja
Junior
Posty: 2236
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: reaktywacja » 27 maja 2011, 22:49

Kilka słów o Małgosi.

Poznałem ją kiedy przyjechała do Gdyni grać w zespole Foty Dajan Gdynia i zaraz na początku sezonu ustawiłem się w kolejce po autograf. Byłem onieśmielony jej wzrostem, tym bardziej, że stała, więc musiałem zadzierać głowę wysoko do góry, co było mocno deprymujące. Ale nawet ta prozaiczna czynność nie była mechanicznym składaniem podpisu - Gosia zawsze znalazła w sobie chęć by zamienić choć słowo, zażartować, również z siebie, uśmiechnąć się do osoby, z którą rozmawia, nawet jeśli to była 50 osoba tego dnia dopraszająca się o ten podpis. I tak zawsze, niezależnie od wyniku meczu. Tak ją wtedy w 1998 roku poznałem. Potem było wiele pięknych sportowych chwil, wiele rozmów po meczach, kilka przypadkowych spotkań na mieście, kilka bardziej lub mniej udanych koszykarskich wyjazdów. A ona przez cały czas była prawdziwym wulkanem pozytywnej energii - pocieszała po przegranych meczach, razem z nami cieszyła z sukcesów, zawsze wrażliwa na cudzą krzywdę, zawsze uśmiechnięta. Niezwykły człowiek, wielka osobowość, prawdziwa ikona polskiej koszykówki i ambasadorka polskiego sportu zagranicą. Zawsze chętnie wpadała na mecze Lotosu i reprezentacji Polski. Z niektórymi gdyńskimi kibicami przyjaźniła się od wielu, wielu lat. Niezapomniana.
Bardzo żal mi jej małych dzieci, bo o tym, jaka była ich mama, dowiedzą się z opowiadań innych.

Nigdy o Tobie, Małgosiu, nie zapomnę.
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...

- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.

ŻOŁNIERZ
Żak
Posty: 274
Rejestracja: 18 lipca 2005, 14:41
Lokalizacja: PYRLANDIA

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: ŻOŁNIERZ » 29 maja 2011, 11:51

Kiedy w latach 90tych zawitała do Poznania mieliśmy sporo radości z niej. Wysoka a szczuplutka. Wydawało się że zaraz się złamie. Była młoda a więc i umiejętności było ile było. Ale z każdym meczem zdobywała doświadczenia a i sił przybywało. Do też dla niej na Chwiałce czy w Arenie gromadziły się komplety. Jak głosił artykuł w Głosie Wlkp. dziś żaden klub i żadna dyscyplina nie potrafi zrobić takich rzeczy w Poznaniu. Dzięki Małgosiu za te chwile. Tego mi nikt nigdy nie zabierze.

Awatar użytkownika
Saletra
Junior
Posty: 2359
Rejestracja: 11 czerwca 2004, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: Saletra » 29 maja 2011, 20:55

Teraz moich słów kilka o Margo - "wielkiej" koszykarce na wielu płaszczyznach i w wielu znaczeniach.

I. Początki: transfer do Poznania - czyli sukcesy z Olimpią Poznań i przejazdy po Poznaniu maluchem z Iloną Mądrą i Kasią Dydek. Sukces Olimpii w lidze i w P. Liliany Ronchetti.

II. Dalsza kariera klubowa - wyjazdy zagraniczne i powrót do Lotosu Gdyni,a gdzie wraz z koleżankami z reprezentacji i nie tylko, wprowadziła zespół na wyżyny dwukrotnie zdobywając vicemistrzostwo Ojro. Lotos był zespołem, z którym trzeba było się liczyć, a pojedynki Lotos - Brno przeszły już do historii zmagań euroligowych. Margo odgrywała w nich role pierwszoplanowe.

III. Wreszcie WNBA - nasza prekursorka w tej lidze. Poźniej dołączyła Krysia Sz-L.

IV. Moja ulubiona działka, czyli Reprezentacja. Oj grała Gosia długo. Mozna by się rozpisywać o jej grze na kolejnych Mistrzostwach Europy, bo jest o czym pisać. Warto wspomnieć, że zawsze byłą chętna do gry w kadrze i to w niej zawsze ceniłem. Zwłaszcza gdy sie patrzy np na podjescie innych sportowców do kadry jak np Anna Barańska. Warto wspomnieć, że wróciła do kadry w eliminacjach chyba w 2007 roku, gdzie po spotkaniu z Niemrami złamała sobie palec stopy i przygoda z kadrą się w kocu zakończyła.

V. Całokształt: przez wiele lat łączył trzy fronty : ligę, WNBA plus repę. Ze względu na wzrost było jej niezwykle ciężko - u kobiet takie parametry są niespotykane.
Tak jak raczył wspomnieć Maras, niedawno sie podpalaliśmy, że może wrócić na ME. Cofam sie pamięcią do tego momentu i jakby mi ktos powiedział, że sprawy potoczą się w takim kierunku, to bym go uznał za szaleńca. Zycie niestety pisze własne scenariusze i to niestety w tym przypadku bardzo niesprawiedliwe.

Najpierw na forum pojawiły się wieści o śmierci Wiślackiego Kibica, teraz o śmierci Margo. Jedyne co teraz można zrobić, to się pomodlić za ich dusze. Wierzę, że najważniejsze koszykarskie mecze rozgrywają teraz w lepszym świecie.

Ja Małgosi chciałem podziękować za wiele wspaniałych meczy, zarówno w lidze jak i w reprezentacji. Te chwile na zawsze pozostaną w mojej pamięci tak jak i sama Margo.
Mam nadzieję, że inicjatywa kibiców Lotosu, znajdzie posłuch we władzach klubu. Bardzo bym się również ucieszył, gdyby Margo jako wielokrotna reprezentantka została odpowiednio uhonorowana na ME.
Wierzę rownież w Złote dziewczyny z 1999 roku, ze coś wymyślą.

Żegnaj Ptysiu - pomimo krótkiego życia zdziałałaś bardzo wiele a najważniejsze chyba w tym wszystkim jest to, że odeszłaś z tego świata jako osoba szczęśliwa. Teraz czas rozegrać mecze po tej lepszej stronie.

Awatar użytkownika
FAN PLKK
Młodzik
Posty: 628
Rejestracja: 18 marca 2007, 16:51
Lokalizacja: Brzeg
Kontaktowanie:

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: FAN PLKK » 29 maja 2011, 23:21

Ja mam jedno wielkie wspomnienie z Margo, kiedy w 2002 roku przyjechała z Lotosem do Brzegu na mecz z wtedy jeszcze całkiem silną Odrą. Najpierw na rozgrzewce wszyscy nawoływali na trybunach, żeby Gosia zrobiła wsad i oczywiście specjalnie dla tych wszystkich zebranych ludzi Margo zrobiła wsad, który został nagrodzony gromkimi brawami od brzeskiej publiki. Potem sam mecz, który Odra prowadziła bardzo wysoko by ostatnią kwartę przegrać bodajże 13:32 tym samym przegrywając mecz. Natomiast po nim podszedłem do Margo (ja mam 198 cm) a przy Gosi czułem się bardzo malutki, aby poprosić ją o zdjęcie. Z tym swoim wspaniałym uśmiechem na ustach (którego nigdy nie zapomnę) od razu się zgodziła. Chciałem kogoś poprosić, żeby nam zrobił to zdjęcie, ale na to Margo odrzekła z uśmiechem: "Nie spokojnie ja sama zrobię to zdjęcie - mam długie ręce przecież" i jeszcze dodała przy robieniu zdjęcia, że ma nadzieje, że wyjdzie, bo zawsze wychodziły jak robiła. Cyknęła i rzeczywiście wyszło i mam je do dzisiaj - moja największa pamiątka i jedyne wspomnienie z tak na żywo z bez wątpienia dla mnie najlepszą polską koszykarką i wspaniałym człowiekiem, który dla dobra innych zrobiłby wszystko. Taką Gosię na zawsze zapamiętam.

Żegnaj Margo - na zawsze pozostaniesz w sercach nie tylko nas - polskich kibiców - ale także w sercach kibiców całego świata. [*]
Im bardziej boisz się porażek tym więcej ich ponosisz..

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: hermes46 » 30 maja 2011, 07:18

Przechodzimy do wspomnień. No cóż Margo w Toruniu widziałem tylko raz. Roku nie pamietam, w którym to było. Zespoł AZS-u Toruń nigdy nie nalezał do jakis potenetatów, wiec przyjazd słynnej juz Olimpii robił spore wrażenie. Kiedy wchodziła na hale przez drzwi (te zaraz przy publicznosci) musiała się troche nachylić :lol: . I sam mecz. Torunianki cały czas goniły wynik. W pewnym momencie torunianki już dochodziły do Olimpii. Wtedy pojawiała sie na parkiecie Ona i po 2-3 akcjach przewaga rosła do 15-16 punktów dla Olimpii. Tak wygladał cały mecz. Końcowy wynik 70-93, ale nasze dziweczyny oklaskami zostały pożegnane. Margo z usmiechem na twarzy żegnała się z kibicami toruńskimi, często pozując do zdjęc i rozdając mnóstwo autografów.
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

Awatar użytkownika
fearless
Kadet
Posty: 1096
Rejestracja: 18 października 2005, 12:29
Lokalizacja: Kraków

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: fearless » 30 maja 2011, 12:59

Ze swojej strony chciałem napisać, że niezwykle miło czyta się Wasze wspomnienia. Dzięki nim, choć smutno w środku, to jednak cieplej się robi człowiekowi. I za te wspomnienia dziękuję.

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: Kuba » 02 czerwca 2011, 12:25

Pogrzeb Małgorzaty Dydek w Polsce
PAP | 2011.06.02 12:10(fot. PAP)

Pogrzeb jednej z najlepszych polskich koszykarek w historii Małgorzaty Dydek odbędzie się w połowie czerwca w Ząbkach pod Warszawą - poinformowała starsza siostra zmarłej Katarzyna Dydek.

- Na razie odbyło się w Australii pożegnanie dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Pogrzeb odbędzie się na pewno w Ząbkach, między 11 a 17 czerwca. Najważniejsze jest to, kiedy urna z prochami Małgosi dotrze do Polski - powiedziała Dydek.

Małgorzata Dydek zmarła 27 maja nad ranem czasu australijskiego w szpitalu w Brisbane. Miała 37 lat. Od tygodnia znajdowała się w śpiączce farmakologicznej po tym, jak straciła w domu przytomność i doszło do zatrzymania pracy serca. Osierociła dwóch synów: Davida i Aleksandra. Była w czwartym miesiącu ciąży.

Dydek w Australii mieszkała od kilku lat. Była czołową zawodniczką reprezentacji Polski, która w 1999 roku w Katowicach zdobyła mistrzostwo Europy. Grała z sukcesami w zawodowej lidze amerykańskiej WNBA i w Europie, między innymi w Hiszpanii i Rosji. Karierę zakończyła w barwach Los Angeles Sparks w 2008 roku.
www.wp.pl

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: matrix » 07 czerwca 2011, 12:22

jeszcze o Ptysiu.....z tego co pamiętam to jedyna recepta na pokonanie zespołu w którym występowała to przejście do szybkiego ataku tylko w taki sposób,aby Gosia pod własną tablicę nie mogła zdążyć.

http://www.youtube.com/watch?v=6YKQIaFfdx4
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html

kanpak
Nowy na forum
Posty: 62
Rejestracja: 11 kwietnia 2011, 20:59
Lokalizacja: Łódź

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: kanpak » 10 czerwca 2011, 20:56

Mozna bylo jeszcze wymuszac faule... a sedziowie chetnie gwizdali, nawet jak nie bylo kontaktu.

Awatar użytkownika
przemoe
Senior
Posty: 4354
Rejestracja: 22 listopada 2007, 20:18
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: przemoe » 12 czerwca 2011, 09:54

http://www.sports.pl/Koszykowka/Pogrzeb ... 1,297.html

Pogrzeb jednej z najlepszych polskich koszykarek w historii Małgorzaty Dydek odbędzie się w najbliższy piątek o godz. 12 w kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Ząbkach pod Warszawą - poinformowała starsza siostra zmarłej Katarzyna Dydek.

Urna z prochami zostanie wystawiona o godz. 11, a wartę przy niej będą pełnić najbliższa rodzina koszykarki, byłe koleżanki z parkietu oraz przedstawiciele Urzędu Miasta Gdyni i Ministerstwa Sportu i Turystyki. Rodzina prosi o nieskładanie wieńców i kwiatów.

"Małgosia nigdy nie lubiła żadnych uroczystości i stąd nasza prośba. Zamiast wieńców i kwiatów w kościele będzie wystawiona puszka, do której będzie można składać datki. Pieniądze zostaną przeznaczone na jeden z domów dziecka oraz szpital w Warszawie" - powiedziała Katarzyna Dydek.

Małgorzata Dydek zmarła 27 maja nad ranem czasu australijskiego w szpitalu w Brisbane. Miała 37 lat. Od tygodnia znajdowała się w śpiączce farmakologicznej po tym, jak straciła w domu przytomność i doszło do zatrzymania pracy serca. Osierociła dwóch synów: Davida i Aleksandra. Była w czwartym miesiącu ciąży.

Dydek w Australii mieszkała od kilku lat. Była czołową zawodniczką reprezentacji Polski, która w 1999 roku w Katowicach zdobyła mistrzostwo Europy. Grała z sukcesami w zawodowej lidze amerykańskiej WNBA i w Europie, między innymi w Hiszpanii i Rosji. Karierę zakończyła w barwach Los Angeles Sparks w 2008 roku.
Pozdrawiam,
Pszemek.
----------------
Obrazek

http://toiowonasportowo.blox.pl

jolmirek
Nowy na forum
Posty: 2
Rejestracja: 12 czerwca 2011, 16:05

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: jolmirek » 12 czerwca 2011, 16:10

Jest możliwość ostatniego pożegnania z Małgorzatą Dydek na dzień przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy.
Wklejam link do informacji o uroczystości pogrzebowej, która odbędzie się w najbliższy piątek w Ząbkach.

http://www.sport.pl/sport-trojmiasto/1,111909,9770211,Ostatnie_pozegnanie_z_Malgorzata_Dydek.html

jolmirek
Nowy na forum
Posty: 2
Rejestracja: 12 czerwca 2011, 16:05

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: jolmirek » 13 czerwca 2011, 00:50

Okazja do poczytania jak Małgosię wspomina siostra Katarzyna, prezes Krawczyk, koleżanki z drużyny - Joanna Cupryś, Paulina Pawlak, Edna Campbell, kibic Lotosu.

http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9723278,Najwyzszy_aniol_w_niebie__Wspominamy_Malgorzate_Dydek.html

kristofer
Kadet
Posty: 1347
Rejestracja: 27 grudnia 2008, 16:34

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: kristofer » 17 czerwca 2011, 19:25

Żegnaj Małgosiu :(
na zawsze zostaniesz w moim sercu. To dzięki Tobie zainteresowałem się na poważnie sportem, a dokładnie w 1998 roku, kiedy wróciłaś na dobre do Polski...

Awatar użytkownika
Saletra
Junior
Posty: 2359
Rejestracja: 11 czerwca 2004, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Re: Małgorzata Dydek nie żyje...

Postautor: Saletra » 21 czerwca 2011, 01:00

Order dla Małgorzaty Dydek

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski nadał pośmiertnie, za wybitne osiągnięcia sportowe, za zasługi dla rozwoju koszykówki kobiet, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski Małgorzacie Teresie Dydek-Twigg – jednej z najwybitniejszych i zarazem najbardziej utytułowanych zawodniczek w historii polskiej koszykówki, wielokrotnej reprezentantce Polski i złotej medalistce Mistrzostw Europy w 1999 r.

Nadany pośmiertnie order został przekazany najbliższej rodzinie zmarłej przez Doradcę Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Jana Lityńskiego podczas uroczystości pogrzebowych w Ząbkach k. Warszawy.

PAP


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 79 gości