Postautor: Greebo » 18 października 2011, 07:18
No to kolejka nr 2 przed nami. W weekend wszystkie 3 nasze eksportowe drużyny wyjątkowo zgodnie odprawiały z kwitkiem ligowych średniaków wiec w niezłych nastrojach powinny przystąpić do spotkań w eurolidze. Tu jednak tak lekko, łatwo a przede wszystkim przyjemnie nie będzie, bo nie dość ze rywale z innej półki (w 2 przypadkach głowni faworyci swoich grup) t na dodatek cała trójka rozegra swoje mecze w halach rywali. A ile znaczy dla polskich zespołowo własnych parkiet nie trzeba nikomu mówić.
Znaczne od zespołu, który ma niewątpliwie największe szanse na wygrana, co więcej, może uchodzić w tym spotkaniu za faworyta a więc do Lotosu. Wyjazd do Gyoru może mieć dla tego zespołu kluczowe znaczenie, bo jeśli w Gdyni myślą na poważnie o wyjściu grupy, to musza w jakiś sposób zdystansować bądź to Prage bądź Bourges. Tego raczej nie uda się osiągnąć bez choćby jednego zwycięstwa w meczu wyjazdowy a gdzie go szukać jak nie na Węgrzech? Gyor potentatem nie jest, klasa i potencjałem ustępuje Sopronowi z którym to Lotos mierzył się w zeszłym sezonie a i w 1 kolejce swa gra nie zachwycił. Biorąc pod uwagę fakt ze Walencja przyjechała na Wegry praktycznie w 6-osobowym składzie, bez większości swoich gwiazd (Lyttle, LJ, Moore, Dominguez) to łatwość z jaka wygrała nie wystawia Gyorowi najlepszej cenzurki. Lotosowi tak łatwo zapewne nie będzie, ale szanse na wygrana ma, i wypadałoby ją wykorzystać choćby po to by przerwać dwie wyjątkowo podle serie: 8 spotkań przegranych z rzędu (ostatnia wygrana z Gospicem) oraz 13 kolejnych wyjazdowych porażek (ostatnia wygrana tez z Gospicem, tylko ze 2 lata wcześniej)
Polkowice na wyjazdach maja póki co czyste konto, ale ten stan raczej nie potrwa długo. Jak się przegrywa u siebie z Salamanką to ciężko myśleć o ograniu Fenerbahce i to w meczu wyjazdowym. W Stambule cel maja zapewne jeden – wygrana w całych rozgrywkach, i zapewne nikt nawet nie dopuszcza myśli że euroligowy nowicjusz z Polkowic już na dzień dobry mógłby utrudnić im droge do tego celu. Co prawda nie udało im się zrealizować wszystkich planów transferowych, ale i tak dysponują jednym z najsilniejszych składów w eurolidze (jak dla mnie miejsca 2-3 miejsce w stawce), który fazie grupowa powinien przejść z góra 1-2 porażkami. W tym meczu w każdym razie problemów mieć nie powinni, wygrają zapewne łatwo, aczkolwiek wielkiego pogromu Polkowic tez się nie spodziewam. Mając ogromny potencjał w ofensywie, raczej skupia się na efektownych akcjach, wiec Maltsi i spółka powinny tez trochę punkcików nawrzucać.
Z głównym faworytem w grupie gramy tez i my, choć jak dla mnie Spartak jednak ma skład o poziom słabszy niż 4 głównych faworytów – ale tez i poziom silniejszy do „grupy pościgowej”. Nie zmienia to faktu ze w meczu z nami będzie zdecydowanym faworytem, zwłaszcza ze gra we własnej hali w której nie przegrał już w eurolidze od niemal 5 lat, czy jak kto woli od 33 spotkań. Ostatnia drużyna która zdobyła ten teren było Brno w 1 meczu PO 9nie wystarczyło to do awansu) zaś ostatnim pogromcom Spartaka w jego hali w sezonie zasadniczym była Wisła.. Z tamtego zespołu nie ostał się u nas nikt, a jedna z kluczowych postaci – czyli Skera – będzie teraz po drugiej stronie barykady. Ta passa Spartaka jest niesamowita, następnym wynikiem może się chyba pochwalić Salamanka, ale ona wygrała ledwie 7 spotkań z rzedu.. Milo by było przerwać tą seria Spartaka, ale bez Ewki szanse sa na to iluzoryczne. Rosyjski zespołu co prawda pod koszem nie imponuje, brak tam klasycznego centra, ale jednak duet Dupree – Milovanovic wspomagany przez Osipova to 2 półki wyżej niż duet Ujhelyi – Bjelica. Natomiast na obwodzie szanse wydają się wyrównane, choć dużo zależy od tego czy zagra już Augustus, a jeśli tak to w jakiej będzie formie (w WNBA imponowała nia pod koniec rozgrywek). Niewiadoma tez jest gra duetu rozgrywających Spartaka czyli Skery i Hammon. Z jednej strony to bodajże najbardziej kretyna para rozgrywajek w eurolidze, z drugiej strony nie należą one do tytanów w grze obronnej a i z mobilizacja miewają niejednokrotnie problemy. Wiec jeśli dzień będzie miała Erin to może mocno poszaleć a i Dabovic nie jest bez szans na efektowny występ. W każdym razie przed meczem czarnych mysli nie mam, zwycięstwa się nie spodziewam, ale i jakiejś klęski wielkiej tez nie. Oczywiście jeśli Spartakowi wyjdzie mecz to może nas rozjechać, ale jak dla mnie jest to scenariusz „czarny” a nie ten najbardziej prawdopodobny. W każdym razie tak jak napisał Paulo – możemy zagrać bez obciążeń, i zobaczyć na co nas stać. Jak przegramy nic się nie stanie, a jeśli udałoby się sprawić sensacje to już na początku sezonu wyrobimy sobie świetna pozycje startowa.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...