Po kolejce nr 5:
Grupa A
Lotos bo raz drugi w tym sezonie napędził trochę strachu jednemu z faworytów rozgrywek i co cenniejsze - tym razem w meczu wyjazdowym. Wynik osiągnięty w Stambule na pewno zostanie odebrany w Gdyni optymistycznie choć pewnie wiele osób myśli tak jak Rzymi: porażka jest porażka, i lepiej było wygrać choćby 1 punktem na Węgrzech a Turcji przegrać i 30-tama, niż osiągnąć takie rezultaty jakie sa zapisane Lotosowi. Osobną kwestią jest sprawa motywacji zespołu Galatasaray, który - nie ma co sie oszukiwać - w fazie grupowej Euroligi gra o nic. Wiec nie jestem w stanie uwierzyć by byli w stanie grac w pełni zmobilizowani, zwłaszcza ze sezon jest długi a oni nie maja az tak silnej ławki jak choćby Walencja. Oczywiście grając przed własna publicznością - nie będą chcieli sie splamić porażka, ale juz jej rozmiary maja dla nich pewnie drugorzędne znaczenie. A już grając mecz rewanżowy u siebie Lotos (ale także i Bourges za tydzień) może pokusić sie o wygrana, o ile zagra od poczatku bardzo agresywnie.
W innych meczach tej grupy nie dość ze bez niespodzianek, to nawet i bez większych emocji. Jakaterinburg i Walencja z dziecinna łatwością ograły w meczach wyjazdowych Pragę I Bougres, co jest korzystne zarówno dla Lotosu (bo nie traci dystansu do Francuzek i Czeszek) jak i dla nas (bo szanse na to by ktoś spoza potentatów miał bilans 10-4 lub lepszy juz teraz sa znikome, a wydaje sie ze nawet 9-5 bedzie nie osiągalne). Raczej dobrym wynikiem dla Lotosu jest tez wygrana Kowna, ale tylko pod warunkiem ze Gdynianki za tydzień zrobią to co muszą, czyli wygrają u siebie z Litwinkami.
Grupa B
W przeciwieństwie do Lotosu Polkowice po wczorajszym meczu nie mogą mieć absolutnie żadnych powodów do radości. Nie dość ze przegrali z głównym rywalem w walce o PO to na dodatek w bardzo marnym stylu. 17 punktów straty to przepaść, którą ciężko będzie nadrobić w rewanżu. Dodatkowo niepokojem powinien napawać fakt ze Maltsi mimo kolejnego bardzo słabego spotkania nie zeszła z parkietu ani na sekunde.. wygląda na to ze nowy trener nie miał specjalnego pomysłu na gre i liczył tylko na nagłe przebudzenie swojej potencjalnie największej gwiazdy. Za tydzień do Polkowic przyjeżdża jedyny zespól w eurolidze ktory jeszcze nie zaznał smaku zwycięstwa, czyli Tarbes, wiec podobnie jak i Lotos Polkowiczanki nie maja wyjścia - muszą ten mecz wygrać.
Podobnie jak w grupie A pozostałe dwa spotkania zakonnicy sie pomyśli naszych drużyn. Salamanka ogrywając na wyjeździe Orenburg ma juz prosta drogę do zapewnienia sobie rozstawienia przed PO, podobnie zresztą jak i Fenerbahce. Natomiast pozostałe drużyny będą miały duże problemy by osiągnąć bilans choćby 8-4, co z kolei jest bardzo korzystne dla nas. teoretycznie największe szanse ma w tym momencie Nadezda, bo do tej pory przegrała tylko2 razy, ale juz za tydzień powinna do jej konta zostać dopisana kolejna porażka, gdyż czeka ja wyjazd do Stambułu.
Grupa C
Dobre dla nas wyniki winnych grupach nic by nie dały , gdyby nasze panie zagrały tak jak tydzień temu i poniosły kolejna porażkę. Na szczęście wczoraj nasza gra była jednak zdecydowanie lepsza - wróciliśmy zwłaszcza do "swojej" obrony - co przełożyło sie na dość łatwa wygraną. Ale tak czy siak porażki z Brna ciągle bardzo szkoda i to się nie zmieni o ile nie wygramy 3 kolejnych spotkań. Bo tylko komplet zwycięstw w nich pozwoli nam ze spokojem patrzyć na końcówkę sezonu zasadniczego. Trudno sie bowiem nie zgodzić z Reaktywacja piszącym ze z jednej strony jesteśmy liderami,z drugiej - w sumie niewiele nas dzieli nawet od 6-tego miejsca, oznaczającego eliminacje. 1-2 wpadki i moze sie zrobić gorąco. Obyśmy ich uniknęli, szanse na upragniony bilans 10-4 sa cały czas bardzo duże (a patrząc na inne grupy może sie okazać ze i 9-5 wystarczy do rozstawienia)
Na pewno dobrze dla nas ze kolejnej wpadki nie zaliczył Spartak (btw, gdyby RS zakończył sie tydzień temu, to w PO właśnie z Moskwiankami byśmy sie mierzyli.. teraz natomiast naszym rywalem byłby Orenburg). W kontekście spotkania za tydzień niepokój może budzić łatwość z jaka Rivas ograła Brno, a zwłaszcza to co zrobiło z rywalkami na desce (55-30). bez Ewki powstrzymania Jones, Dubljevic i Nicholas może okazać sie zadaniem bardzo ciężkim. W ostatnim meczu Montpelliere wygrało dość wysoko w Gopsicu mimo ze po 1 kwarcie zanosiło sie na wynik zdecydowanie odwrotny. Warto zauważyć ze Chorwatki oddały az 30 rzutów 3-punktowych z których trafiły dokładnie połowę

edit: dopiero teraz zauważyłem ze w Sopronie nie było Gajdy, co rzeczywiście mocno utrudniało rotacje równocześnie juz od reszty kompromitując Musine

... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...