EUROLIGA - FINAL EIGHT
Moderatorzy: ann, Ałgaja, bart_81
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Spartak i tak za dużo zdobył tych punktów. W dwóch pierwszych kwartach obrona Wisły nie za bardzo skoncentrowana i Spartak w bardzo łatwy sposób dochodził do czystych rzutów i konstruował akcje. I trafiał kosze, których trafić nie powinnien. Potem w obronie się nieco poprawiło i poszło.. wynik idzie w świat, który brzmi w jeden sposób - Spartak zmiażdzony i ośmieszony przez Wisłę.
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Bourges dołączyło do Kowna i nas i sprawiło kolejna w dniu dzisiejszym sensacje przez co szanse Lotosu na awans maleją coraz bardziej.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Niesamowity mecz wiślaczek! Nie spodziewałem się, że wytrzymają na takim poziomie 40 minut, bałem się o stronę kondycyjną. Jose Ignacio jednak poszedł trochę po bandzie, grając tylko siódemką zawodniczek, w tym trójka niemal nie schodziła z parkietu. Wisła miała dzisiaj w swoim składzie dwie wspaniale grające zawodniczki, a reszta robiła swoje. Jeśli ktoś tutaj pisze, że Augustus zagrała fatalnie, a Hammon też nie za wiele pokazała, to niech najpierw zastanowi się, czy to jest efekt wyłącznie ich niefartu lub niemocy, czy też do tego przyczyniła się defensywa rywalek. Moim zdaniem bardzo wiele znaczenia miała tutaj ta druga opcja. Stara prawda mówi - gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Trzeba oczywiście wspomnieć o świetnej grze w ataku. Przed meczem myślałem, że wynik będzie się kręcić na styku w granicach 60 pkt, a jeśli już jedna z drużyn wygra bardziej przekonująco (tu więcej przemawiało, że o taką wygraną pokusi się Spartak), to wynik będzie punktowo zbliżony do meczu sprzed trzech tygodni z Rivas. A tymczasem gra ofensywna była niesamowita! Oczywiście, w pewnej mierze była oparta na indywidualnych akcjach, ale też nie było jakiegoś streetballu. Milka niejako tradycyjnie nieco mnie zdenenerwowała, ale jej dwa haki/półhaki i szalona "trójka" to zrekompensowały. Ważna jest tez bardzo mała jak na wiślaczki ilość strat. Nie było zauważalnych przestojów - co prawda pod koniec drugiej i na początku trzeciej kwarty był pewien kryzys, ale właśnie wtedy któraś z zawodniczek brała na siebie ciężar odpowiedzialności. Ewka tak jak rozczarowywała w pierwszej połowie, tak drugą miała wyborną, trafiając na swoją klepkę i kończąc fajne podania Erin czy Pauliny. Kolejny plus to rozrzucanie piłek, rozciąganie akcji - mając takie dwie strzelby na obwodzie, to był bardzo dobry pomysł i jego wykonanie tym bardziej. Spartak stracił jakikolwiek pomysł na jakieś 4 min do końca. Nie było desperacji, krycia na całym, odpalania rzutów z dystansu. Obydwie byłe wiślaczki poniżej swojego poziomu, chociaż nieco lepsze wrażenie sprawiła Dupree.
Akurat to słowo w przypadku wygranej Wisły średnio pasuje, zwłaszcza biorąc pod uwagę wynik pierwszego meczu. Tak, wtedy można było traktować to w kategoriach dużej niespodzianki. Teraz zaskoczenie budzą same rozmiary zwycięstwa, ale sam jego fakt - już znacznie mniej. Przecież do tego meczu w tabeli było po równo pod względem zwycięstw. Oczywiście nie oznacza to, że Spartak nie jest bardziej renomowaną drużyną i nikt by się nie zdziwił jakby ich bilans był 9-0.
Kowno faktycznie sprawiło sporą sensację, Bourges również zaskoczyło. Gospic już raczej tak nie zdziwił dzisiejszą wygraną, udowadniając tylko, że ma silniejszy team niż w poprzednich sezonach (chociaż "nazwiskowo" to ta sama półka właściwie). Uwagę zwraca jednak znowu zwycięstwo w przekonujących rozmiarach i w tym kontekście wygrana Wisły w Chorwacji nabiera większego znaczenia (tak jak in minus porażka w Brnie po kolejnych "wyczynach" czeskiej ekipy). Taranto może mieć spore problemy z awansem, co przed rozgrywkami byłoby raczej zaskakujące.
Greebo pisze:Bourges dołączyło do Kowna i nas i sprawiło kolejna w dniu dzisiejszym sensacje przez co szanse Lotosu na awans maleją coraz bardziej.
Akurat to słowo w przypadku wygranej Wisły średnio pasuje, zwłaszcza biorąc pod uwagę wynik pierwszego meczu. Tak, wtedy można było traktować to w kategoriach dużej niespodzianki. Teraz zaskoczenie budzą same rozmiary zwycięstwa, ale sam jego fakt - już znacznie mniej. Przecież do tego meczu w tabeli było po równo pod względem zwycięstw. Oczywiście nie oznacza to, że Spartak nie jest bardziej renomowaną drużyną i nikt by się nie zdziwił jakby ich bilans był 9-0.
Kowno faktycznie sprawiło sporą sensację, Bourges również zaskoczyło. Gospic już raczej tak nie zdziwił dzisiejszą wygraną, udowadniając tylko, że ma silniejszy team niż w poprzednich sezonach (chociaż "nazwiskowo" to ta sama półka właściwie). Uwagę zwraca jednak znowu zwycięstwo w przekonujących rozmiarach i w tym kontekście wygrana Wisły w Chorwacji nabiera większego znaczenia (tak jak in minus porażka w Brnie po kolejnych "wyczynach" czeskiej ekipy). Taranto może mieć spore problemy z awansem, co przed rozgrywkami byłoby raczej zaskakujące.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2011, 22:43 przez paulo2907, łącznie zmieniany 3 razy.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Re: EUROLIGA - faza grupowa
paulo2907 pisze:Niesamowity mecz wiślaczek! Nie spodziewałem się, że wytrzymają na takim poziomie 40 minut, bałem się o stronę kondycyjną. Jose Ignacio jednak poszedł trochę po bandzie, grając tylko siódemką zawodniczek, w tym trójka niemal nie schodziła z parkietu. Wisła miała dzisiaj w swoim składzie dwie wspaniale grające zawodniczki, a reszta robiła swoje. Jeśli ktoś tutaj pisze, że Augustus zagrała fatalnie, a Hammon też nie za wiele pokazała, to niech najpierw zastanowi się, czy to jest efekt wyłącznie ich niefartu lub niemocy, czy też do tego przyczyniła się defensywa rywalek. Moim zdaniem bardzo wiele znaczenia miała tutaj ta druga opcja. Stara prawda mówi - gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Trzeba oczywiście wspomnieć o świetnej grze w ataku. Przed meczem myślałem, że wynik będzie się kręcić na styku w granicach 60 pkt, a jeśli już jedna z drużyn wygra bardziej przekonująco (tu więcej przemawiało, że o taką wygraną pokusi się Spartak), to wynik będzie punktowo zbliżony do meczu sprzed trzech tygodni z Rivas. A tymczasem gra ofensywna była niesamowita! Oczywiście, w pewnej mierze była oparta na indywidualnych akcjach, ale też nie było jakiegoś streetballu. Milka niejako tradycyjnie nieco mnie zdenenerwowała, ale jej dwa haki/półhaki i szalona "trójka" to zrekompensowały. Ważna jest tez bardzo mała jak na wiślaczki ilość strat. Nie było zauważalnych przestojów - co prawda pod koniec drugiej i na początku trzeciej kwarty był pewien kryzys, ale właśnie wtedy któraś z zawodniczek brała na siebie ciężar odpowiedzialności. Ewka tak jak rozczarowywała w pierwszej połowie, tak drugą miała wyborną, trafiając na swoją klepkę i kończąc fajne podania Erin czy Pauliny. Kolejny plus to rozrzucanie piłek, rozciąganie akcji - mając takie dwie strzelby na obwodzie, to był bardzo dobry pomysł. Spartak stracił jakikolwiek pomysł na jakieś 4 min do końca. Nie było desperacji, krycia na całym, odpalania rzutów z dystansu. Obydwie byłe wiślaczki poniżej swojego poziomu, chociaż nieco lepsze wrażenie sprawiał Dupree.
Pojawiły się już pierwsze zdjęcia
http://wislalive.pl/news/pierwsze_zdjec ... akiem-134/
-
reaktywacja
- Junior
- Posty: 2236
- Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
- Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Wyniki w grupie Lotosu pokazują, że ambicjami i zespołowością można nadrobić braki (jak Hiszpanki mogły wtopić w Kownie??!). Oznacza to też, że w naszej grupie awans do dalszej fazy w grupie A da co najmniej 6 zwycięstw o ile Bourges i ZVVZ USK nie sprawią już żadnej niespodzianki - obie ekipy mają mecze z Kownem u siebie i z Gyorem (Bourges na Węgrzech, Czeszki w Pradze). Lotos musiałby odnieść jeszcze co najmniej cztery zwycięstwa (w tym obowiązkowo nad Bourges we Francji). Teoretycznie nie jest to niemożliwe - Gyor, Praga w Gdyni, Bourges i Kowno na wyjazdach i koniecznie trzeba powalczyć o dobry wynik z Galatasaray, które na pewno komuś sprezentuje zwycięstwo (mam nadzieję, że nie będzie to jutro z ZVVZ USK). Biorąc pod uwagę obecne wyniki - Czeszki będą miały w najgorszym wypadku 7:7, a Bourges 6:8. My realnie rzecz biorąc wspinając się na szczyty możliwości możemy szarpnąć taki bilans (choć uważam, że łatwiej będzie ograć w Gdyni Galatę niż pokonać Francuzki w Bourges, a to nam by niewiele dało w kontekście awansu).
Z drugiej strony - to jest sport. CCC mogło znokautować mistrza Euroligi, Wisła dwa razy ogrywa żelaznego faworyta grupy, jak się wydawało przed startem Euro, więc czemu my nie mielibyśmy mieć super drugiej rundy i rzutem na taśmę nie wskoczyć do PO?

Z drugiej strony - to jest sport. CCC mogło znokautować mistrza Euroligi, Wisła dwa razy ogrywa żelaznego faworyta grupy, jak się wydawało przed startem Euro, więc czemu my nie mielibyśmy mieć super drugiej rundy i rzutem na taśmę nie wskoczyć do PO?
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Muszę w wolnej chwili policzyć ponownie ale wg wstępnych przeliczeń Wisła odniosła 53 zwycięstwo w Euro i jest jedynym zespołem, który ma dodatni bilans zwycięstw w stosunku do porażek.
Bilans ten na dzień dzisiejszy wynosi 53:51
Niestety nasz drugi potentat euroligowy - Lotos Gdynia w zeszłym tygodniu doznał 100 porażki
. to przykre, bo karta Lotosu w tych rozgrywkach była wspaniała.
Tymczasem Mietek pcha od paru sezonów Lotos na siłę w Euro - szkoda, bo kasiorę można by przeznaczyć na odrodzenie zespołu niż na kosztowne wyjazdy euroligowe.
Obecnie bilans gdynianek wynosi 95:100.... No nic liczmy, że marka jaką była kiedyś Gdynia się odrodzi i przyjdzie jakis normalny sponsor - a gdyby tak się nie stało to żeby Miecio przy porownywalnym budzecie z ubiegłorocznym nie pchał zespołu do Ojro tylko po to by zebrać ujemny bilans.
Bilans ten na dzień dzisiejszy wynosi 53:51
Niestety nasz drugi potentat euroligowy - Lotos Gdynia w zeszłym tygodniu doznał 100 porażki
Tymczasem Mietek pcha od paru sezonów Lotos na siłę w Euro - szkoda, bo kasiorę można by przeznaczyć na odrodzenie zespołu niż na kosztowne wyjazdy euroligowe.
Obecnie bilans gdynianek wynosi 95:100.... No nic liczmy, że marka jaką była kiedyś Gdynia się odrodzi i przyjdzie jakis normalny sponsor - a gdyby tak się nie stało to żeby Miecio przy porownywalnym budzecie z ubiegłorocznym nie pchał zespołu do Ojro tylko po to by zebrać ujemny bilans.
Re: EUROLIGA - faza grupowa
A pomyślałeś, że to może nie Mietek tak pcha na siłę tą Euroligę?
Po drugie posiadanie Euroligi, jakie by to nie były wyniki, w kontekście potrzeby pozyskania nowego sponsora tytularnego (o czym wiadomo od dwóch lat) brzmi trochę inaczej.
Po drugie posiadanie Euroligi, jakie by to nie były wyniki, w kontekście potrzeby pozyskania nowego sponsora tytularnego (o czym wiadomo od dwóch lat) brzmi trochę inaczej.
Re: EUROLIGA - faza grupowa
No to na spokojnie.
Zwycięstwo ze Spartakiem, i to w takim stylu cieszy, bo cieszyć musi, ale ja od euforycznego stanu który wczoraj zapanował jestem jednak dość daleki, z kilku powodów:
- Spartak to najbardziej utytułowany klub ostatnich 5 lat, ale jednak w tym sezonie sporo słabszy niż ostatnimi laty (no, może poza poprzednim sezonem). Nazwiska dalej ma fajne, ale jednak mimo wszystko Hammon to nie Bird, Augustus nie Taurasi a Dupree to nie Fowles.
- Stawka tego meczu dla Spartaka była taka sobie. Powiększenie grup do 8 zespołów, a co za tym idzie zwiększenie liczby spotkań grupowych powoduje ze te najsilniejsze kluby bez większych konsekwencji mogą sobie pozwolić na pojedyncze wpadki. Rosjanki zaliczyły już co prawda 3-cia, ale dalej sytuacje maja dość dobre (inna sprawa ze bardzo pozytywne dla nas jest to ,z e teraz będą musimy się torcie zmobilizować, i zacząć wygrywać regularnie) a to zawsze obniża range meczu.
- Mecz grupowy to mecz grupowy, każdy punktowany jest tak samo. Nie ma większego znaczenia czy wygra się 1 pkt z Gospicem czy 20-toma za Spartakiem. Co więcej – z perspektywy dalszej części sezonu ważniejsze było wygranie meczu z Rivas (czy np. wygranie za tydzień we Francji) niż ogranie Spartaka, bo tamte zespoły są dla nas bardziej istotnymi rywalami.
Dobra, kończę marudzić, bo mimo tego co napisałem ciężko nie docenić tego co się wczoraj wydarzyło. Tak jak napisał michnik2 – wynik idzie w świat. Dwukrotne ogranie Spartaka na łączną sumę 33 pkt musi robić wrażenie na naszych kolejnych rywalach. Nasze zawodniczki dały kolejny sygnał, iż sa w stanie wygrać z niemal każdym (przy czym od razu zaznaczam ze z tego bynajmniej nie wynika ze sa w stanie wygrać wszystkie mecze) i ze trzeba na nie uważać. To po pierwsze. Po drugie: lepiej było wygrać z Rivas ale jak już się to nie udało – to świetnie ze wczoraj nadrobiliśmy ta porażkę, a wygrana nad Spartakiem przecież wcale nie wyklucza także kolejnego zwycięstwa za tydzień. Co więcej: znów wróciliśmy poważnie do gry o rozstawienie przed PO. Zważywszy na sprzyjające wyniki innych spotkań może się okazać ze już bilans 9-5 wystarczy do rozstawienia w PO, a do tego wystarczyłyby domowe wygrane z Brnem i Gospicem (tu dokładniejsza analizę zrobię jutro, po zakończeniu całej kolejki)
No i jeszcze może i najważniejsza kwestia: styl gry. W dotychczasowych spotkaniach z reguły wygrywaliśmy ale jakoś gry pozostawała sporo do życzenia: zwycięstwa zawdzięczaliśmy co najmniej poprawnej grze w obronie, natomiast gra ofensywna szwankowała dość mocno. Wczoraj wreszcie wzbiliśmy się na wysoki poziom gry po obu stronach parkietu. Obrona po raz kolejny nie zeszła poniżej solidnego poziomu, bo zatrzymanie Spartaka na 60 pkt to wynik więcej niż dobry. Owszem, w pierwszej połowie kilkakrotnie można było odnieść wrażenie ze rywalki trochei zbyt łatwo zdobywają punkty pod kosza – penetrujące Skera bądź Hammon ściągały na siebie nasze podkoszowe i odgrywały do niepilnowanych koleżanek, ale w tym miejscu jednak ciężko tez niedocenia umiejętności tych pań. Jeśli miałbym już o cos pretensje to o fakt, ze w pierwszych 3 kwartach pozwalaliśmy rywalkom na skuteczne ostatnie akcje. 6 tak zdobytych punktow to spory odsetek całego dorobku Spartaka.
Natomiast jeśli chodzi o atak, to tak funkcjonującą drużynę chciałoby się oglądać zawsze. Tak jak napisał Paulo- udało nam się zachować bardzo wysoką koncentracje praktycznie przez pełne 40 minut. Długimi momentami graliśmy niemal wzorowo, akcje były przemyślane, niemal perfekcyjnie wykorzystywaliśmy nasze największe atuty czyli duet Erin-Nicole, a po przerwie także Ewie. Do minimum ograniczyliśmy liczbę strat, zwłaszcza tych nie wymuszonych, no i wreszcie rozegraliśmy końcówkę spotkania tak jak sobie można życzyć. Wczesnej niejednokrotnie nam się zdarzało (np. Orenburg czy Taranto u nas, wyjazd do Koszyc) ze mając spore (10 pkt lub więcej) przewagę w ostatniej kwarcie staraliśmy się grac bardzo zachowawcze, długie akcje tak by dowieść wygrana do końca. Niestety wychodziło nam to co najwyżej średnio – zwolnienie tempa gry z reguły owocowało dłuższymi przestojami w zdobywaniu punktów a w konsekwencji nerwówka w ostatnich minutach. Wczoraj wreszcie udało się połączyć„chłodną” grę z przyspieszeniem w odpowiednich momentach. Akcje w końcówce były rozgrywane spokojnie, nie było bezmyślnego szaleństwa, ale gdy się tylko nadarzała okazja to następowała bezlitosna egzekucja.
Indywidualnie oczywiście największe brawa dla duetu spoza europy. Nicole po raz kolejny zagrała świetny mecz. Od spotkania z Rivas jest wybornej dyspozycji, nie dość ze była skuteczna w ataku to niemiłosiernie uprzykrzyła życie Augustus. Można gdybać co by było, gdyby w takiej formie była w zeszłorocznej rywalizacji z Salamanką.. Oby utrzymała ja jak najdłużej. Wczoraj do jej poziomu dołączyła tez Erin. U niej tez od kilku spotkań widać było rosnącą dyspozycje a wczoraj zagrała tak jak nas przyzwyczaiła w zeszłym sezonie. Nie ma już tej „złej” Erin z początku rozgrywek, gdy grała tak jakby zapatrzyła się w panią Mitchell z Torunia. Wyraźnie wróciła do „europejskiego” stylu gry, nie pcha się na ślepo pod kosz, nie stara się rozbiec głowa muru za to cynicznie punktuje rywalki. Poza ta dwójką cieszy przełamanie się Ewki w 2 części spotkania, oraz zwyżka formy de Mondt. Jej rola już nie jest tak pierwszoplanowa jak na początku sezonu ale swoje zrobiła.
Jeśli chodzi o Spartaka to trudno się oczywiście zachwycać drużyna która przegrywa tak wysoko, ale bardzo ostrożnie podchodzić do oceny poszczególnych zawodniczek, zwłaszcza Augustus. Wczoraj rozpoczęła przyzwoicie, natomiast później udało nam się ją mocna ograniczyć, przez co wypadła blado. Ale to zawodniczka na która trzeba było uważać do końca. W każdej chwili mogła się przebudzić a wtedy nasza „kontrola” meczu mogłaby się okazać bardzo krucha. Natomiast w tym zespole co innego mnie poki co razi: brak tam jakiegoś takiego „charakteru”. W końcówce niby starały się gonić wynik, ale nie widać było takiej sportowej złości. Mam wrażenie ze po sporej części zespołu ta porażka „spłynęła”.
I na koniec uwaga statystyczna: Wisła – Spartak 3-1
Takim bilansem z ta drużyna nikt się nie może w eurolidze pochwalić.
Zwycięstwo ze Spartakiem, i to w takim stylu cieszy, bo cieszyć musi, ale ja od euforycznego stanu który wczoraj zapanował jestem jednak dość daleki, z kilku powodów:
- Spartak to najbardziej utytułowany klub ostatnich 5 lat, ale jednak w tym sezonie sporo słabszy niż ostatnimi laty (no, może poza poprzednim sezonem). Nazwiska dalej ma fajne, ale jednak mimo wszystko Hammon to nie Bird, Augustus nie Taurasi a Dupree to nie Fowles.
- Stawka tego meczu dla Spartaka była taka sobie. Powiększenie grup do 8 zespołów, a co za tym idzie zwiększenie liczby spotkań grupowych powoduje ze te najsilniejsze kluby bez większych konsekwencji mogą sobie pozwolić na pojedyncze wpadki. Rosjanki zaliczyły już co prawda 3-cia, ale dalej sytuacje maja dość dobre (inna sprawa ze bardzo pozytywne dla nas jest to ,z e teraz będą musimy się torcie zmobilizować, i zacząć wygrywać regularnie) a to zawsze obniża range meczu.
- Mecz grupowy to mecz grupowy, każdy punktowany jest tak samo. Nie ma większego znaczenia czy wygra się 1 pkt z Gospicem czy 20-toma za Spartakiem. Co więcej – z perspektywy dalszej części sezonu ważniejsze było wygranie meczu z Rivas (czy np. wygranie za tydzień we Francji) niż ogranie Spartaka, bo tamte zespoły są dla nas bardziej istotnymi rywalami.
Dobra, kończę marudzić, bo mimo tego co napisałem ciężko nie docenić tego co się wczoraj wydarzyło. Tak jak napisał michnik2 – wynik idzie w świat. Dwukrotne ogranie Spartaka na łączną sumę 33 pkt musi robić wrażenie na naszych kolejnych rywalach. Nasze zawodniczki dały kolejny sygnał, iż sa w stanie wygrać z niemal każdym (przy czym od razu zaznaczam ze z tego bynajmniej nie wynika ze sa w stanie wygrać wszystkie mecze) i ze trzeba na nie uważać. To po pierwsze. Po drugie: lepiej było wygrać z Rivas ale jak już się to nie udało – to świetnie ze wczoraj nadrobiliśmy ta porażkę, a wygrana nad Spartakiem przecież wcale nie wyklucza także kolejnego zwycięstwa za tydzień. Co więcej: znów wróciliśmy poważnie do gry o rozstawienie przed PO. Zważywszy na sprzyjające wyniki innych spotkań może się okazać ze już bilans 9-5 wystarczy do rozstawienia w PO, a do tego wystarczyłyby domowe wygrane z Brnem i Gospicem (tu dokładniejsza analizę zrobię jutro, po zakończeniu całej kolejki)
No i jeszcze może i najważniejsza kwestia: styl gry. W dotychczasowych spotkaniach z reguły wygrywaliśmy ale jakoś gry pozostawała sporo do życzenia: zwycięstwa zawdzięczaliśmy co najmniej poprawnej grze w obronie, natomiast gra ofensywna szwankowała dość mocno. Wczoraj wreszcie wzbiliśmy się na wysoki poziom gry po obu stronach parkietu. Obrona po raz kolejny nie zeszła poniżej solidnego poziomu, bo zatrzymanie Spartaka na 60 pkt to wynik więcej niż dobry. Owszem, w pierwszej połowie kilkakrotnie można było odnieść wrażenie ze rywalki trochei zbyt łatwo zdobywają punkty pod kosza – penetrujące Skera bądź Hammon ściągały na siebie nasze podkoszowe i odgrywały do niepilnowanych koleżanek, ale w tym miejscu jednak ciężko tez niedocenia umiejętności tych pań. Jeśli miałbym już o cos pretensje to o fakt, ze w pierwszych 3 kwartach pozwalaliśmy rywalkom na skuteczne ostatnie akcje. 6 tak zdobytych punktow to spory odsetek całego dorobku Spartaka.
Natomiast jeśli chodzi o atak, to tak funkcjonującą drużynę chciałoby się oglądać zawsze. Tak jak napisał Paulo- udało nam się zachować bardzo wysoką koncentracje praktycznie przez pełne 40 minut. Długimi momentami graliśmy niemal wzorowo, akcje były przemyślane, niemal perfekcyjnie wykorzystywaliśmy nasze największe atuty czyli duet Erin-Nicole, a po przerwie także Ewie. Do minimum ograniczyliśmy liczbę strat, zwłaszcza tych nie wymuszonych, no i wreszcie rozegraliśmy końcówkę spotkania tak jak sobie można życzyć. Wczesnej niejednokrotnie nam się zdarzało (np. Orenburg czy Taranto u nas, wyjazd do Koszyc) ze mając spore (10 pkt lub więcej) przewagę w ostatniej kwarcie staraliśmy się grac bardzo zachowawcze, długie akcje tak by dowieść wygrana do końca. Niestety wychodziło nam to co najwyżej średnio – zwolnienie tempa gry z reguły owocowało dłuższymi przestojami w zdobywaniu punktów a w konsekwencji nerwówka w ostatnich minutach. Wczoraj wreszcie udało się połączyć„chłodną” grę z przyspieszeniem w odpowiednich momentach. Akcje w końcówce były rozgrywane spokojnie, nie było bezmyślnego szaleństwa, ale gdy się tylko nadarzała okazja to następowała bezlitosna egzekucja.
Indywidualnie oczywiście największe brawa dla duetu spoza europy. Nicole po raz kolejny zagrała świetny mecz. Od spotkania z Rivas jest wybornej dyspozycji, nie dość ze była skuteczna w ataku to niemiłosiernie uprzykrzyła życie Augustus. Można gdybać co by było, gdyby w takiej formie była w zeszłorocznej rywalizacji z Salamanką.. Oby utrzymała ja jak najdłużej. Wczoraj do jej poziomu dołączyła tez Erin. U niej tez od kilku spotkań widać było rosnącą dyspozycje a wczoraj zagrała tak jak nas przyzwyczaiła w zeszłym sezonie. Nie ma już tej „złej” Erin z początku rozgrywek, gdy grała tak jakby zapatrzyła się w panią Mitchell z Torunia. Wyraźnie wróciła do „europejskiego” stylu gry, nie pcha się na ślepo pod kosz, nie stara się rozbiec głowa muru za to cynicznie punktuje rywalki. Poza ta dwójką cieszy przełamanie się Ewki w 2 części spotkania, oraz zwyżka formy de Mondt. Jej rola już nie jest tak pierwszoplanowa jak na początku sezonu ale swoje zrobiła.
Jeśli chodzi o Spartaka to trudno się oczywiście zachwycać drużyna która przegrywa tak wysoko, ale bardzo ostrożnie podchodzić do oceny poszczególnych zawodniczek, zwłaszcza Augustus. Wczoraj rozpoczęła przyzwoicie, natomiast później udało nam się ją mocna ograniczyć, przez co wypadła blado. Ale to zawodniczka na która trzeba było uważać do końca. W każdej chwili mogła się przebudzić a wtedy nasza „kontrola” meczu mogłaby się okazać bardzo krucha. Natomiast w tym zespole co innego mnie poki co razi: brak tam jakiegoś takiego „charakteru”. W końcówce niby starały się gonić wynik, ale nie widać było takiej sportowej złości. Mam wrażenie ze po sporej części zespołu ta porażka „spłynęła”.
I na koniec uwaga statystyczna: Wisła – Spartak 3-1
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Greebo pisze:I na koniec uwaga statystyczna: Wisła – Spartak 3-1Takim bilansem z ta drużyna nikt się nie może w eurolidze pochwalić.
Jak już mówimy o ciekawostkach to wczorajsza porażka była największą w historii występów Spartaka w europejskich pucharach.
P.S. wie ktoś może gdzie można oglądnąć retransmisje meczu Wisły?
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Nasze dziewczyny zagrały wczoraj naprawdę fajny mecz. Nie było tak rażących pudeł jak chociażby w meczu z Lotosem. Szkoda tylko, że tak długo brnęliśmy w obronę strefową, która tak naprawdę nie spełniała swojego zadania (zaledwie 6 prób za trzy Fener w całym meczu). No, ale nie musiały korzystać z obwodu, kiedy ma się takie zawodniczki jak Ivana, Yilmaz i wsparte Amerykankami Taylor i Angel... do przerwy wyrównane zawody z nadzieją na kolejną niespodziankę. ale po przerwie rywal stopniowo odjeżdżał i w zasadzie nie było sposobu by się temu przeciwstawić. Zaglądając w statystyki - po przerwie Turczynki trafiły 20/27 'za dwa' :O choć przyznam szczerze, że nie wiem, kiedy te 7 rzutów nie wpadło, bowiem można było odnieść wrażenie, że co rzut, to kosz. Przewaga na deskach kolosalna, co stworzyło wiele szans na ponawianie akcji (zdarzyły się i 4 pod rząd...)
Bardzo fajne zawody, kolejny raz, zagrała Aga Majewska. Potwierdziła tylko, że na dzień dzisiejszy Petronyte potrzebna do niczego nie jest (co najwyżej, by dać jej odpocząć w meczach z MUKSem czy Odrą Brzeg...) i działacze mogą się skupić na poszukiwaniu wartościowego centra, z którym w parze Pałeczka może grać jeszcze lepiej. Jedyne, czego można żałować, że tak mało punktów zdobytych w akcjach podkoszowych. Główne zdobycze Agnieszki do rzuty z 5-6 metra od kosza. Wiadomo, że stając naprzeciw Matovic łatwiej jest rzucić z dystansu niż przepychać z nią pod koszem, ale zwyczajnie szkoda
Fajną zmianę dała Asia Walich, bez kompleksów kolejny raz. duży plus. Iva powoli wraca na właściwe tory, to dobrze w kontekście 17.12.... Maltsi w pierwszych minutach meczu utykając opuszczała boisko i większości na hali zamarły serca na chwilę. Całe szczęście, że uraz okazał się niegroźny i mogła zaliczyć dobry występ. i ważne, że była zagrożeniem praktycznie przez cały mecz równomiernie, a nie jak zdarzało się w poprzednich meczach - jedna kwarta na kilkanaście punktów, a potem nic. Musina kolejny mecz "rzeźbi cuda na kiju". tym razem tylko/aż 25min.
Brawa dla naszych dziewczyn za naprawdę fajny mecz. Oby ustabilizowała się dobra forma, przyszedł KONKRETNY center i będzie dobrze
Fenerbahce niestety jeszcze nie na naszym poziomie...
Bardzo fajne zawody, kolejny raz, zagrała Aga Majewska. Potwierdziła tylko, że na dzień dzisiejszy Petronyte potrzebna do niczego nie jest (co najwyżej, by dać jej odpocząć w meczach z MUKSem czy Odrą Brzeg...) i działacze mogą się skupić na poszukiwaniu wartościowego centra, z którym w parze Pałeczka może grać jeszcze lepiej. Jedyne, czego można żałować, że tak mało punktów zdobytych w akcjach podkoszowych. Główne zdobycze Agnieszki do rzuty z 5-6 metra od kosza. Wiadomo, że stając naprzeciw Matovic łatwiej jest rzucić z dystansu niż przepychać z nią pod koszem, ale zwyczajnie szkoda
Brawa dla naszych dziewczyn za naprawdę fajny mecz. Oby ustabilizowała się dobra forma, przyszedł KONKRETNY center i będzie dobrze
Re: EUROLIGA - faza grupowa
przyszedł KONKRETNY center i będzie dobrze Fenerbahce niestety jeszcze nie na naszym poziomie...
Hmm.. łatwiej chyba napisac niz zrobic, zwłaszcza jesli to miałaby byc zawodniczka z paszortem europejskim.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA - faza grupowa
może z Ivaną ktoś zagadał wczoraj po meczu.... 
a na poważnie - łatwo nie będzie. ale uważam, że może być tylko lepiej, bo Petronyte niestety tylko w spotkaniach ze słabymi zespołami pokazywała jakieś tam granie. a my potrzebujemy kogoś, kto będzie siłą w zestawie z Frazee, Ivą, Pałeczką i Kulfonem przeciwko Kobryn, Bjelicy czy Henry. o Euro nie wspominając...
a na poważnie - łatwo nie będzie. ale uważam, że może być tylko lepiej, bo Petronyte niestety tylko w spotkaniach ze słabymi zespołami pokazywała jakieś tam granie. a my potrzebujemy kogoś, kto będzie siłą w zestawie z Frazee, Ivą, Pałeczką i Kulfonem przeciwko Kobryn, Bjelicy czy Henry. o Euro nie wspominając...
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Jest jakaś transmisja Lotosu na kompie?
Re: EUROLIGA - faza grupowa
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
Wróć do „Rozgrywki w Europie/ME”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 123 gości

