Greebo pisze:"czarnowidztwo" niejako z założenia jest irracjonalne - tak jak hurraoptymizm - nie może być wiec w pełni uzasadnioneZresztą jak już przytaczasz przykład Brna - to odbija piłeczkę - 2 sezony temu tez uważałeś ze wpadniecie na nas przez ten zespół nie wróży nam sukcesu - jakoś sie udało
Co prawda, to prawda z tymże jak doskonale pamiętasz mecze z Brnem były horrendalnie ciężkie i niewiele zabrakło a to Brno grałoby dalej a nie my. W pamięci utknął zwłaszcza pierwszy mecz, w którym to Wiślaczkom udało się jakimś cudem nadognić sporą przewagę zespołu Bobra. Niewiele dzieliło zwycięzców od przegranych. Całe szczęście, że Wisła przeszła dalej - dokonała tego czego Lotosowi z Brnem się nigdy nie udało- czyli wyeliminować ten zespół w fazie play-off ( jednym z nielicznych znaczących sukcesów Gdynianek w starciu z tym zespołem było pamiętne zwycięstwo dopiero w Final Four i w rezultacie prawo gry o Mistrzostwo Euroligii).
Niestety nawet teraz gdy Brno ma skład najsłabszy w jego euroligowych dziejach to i tak nie udaje się pokonac tego zespołu właśnie w Brnie. Chyba jedyną szansą na zwycięstwo tam byłoby wystawienie składu przez Czeszki na poziomie MUKS-u. A i tutaj w 100 procentach nie byłbym chyba pewny...
Zresztą zobaczy się czy kompleks Brna istnieje gdy przyjedzie do Krakowa. Jeżeli Wisła będzie się męczyła z tym zespołem i wygra 1-5 pkt to będzie to oznaczało, że coś jest jednak nie tak. Myślę, jednakże że Wiślaczki są na tyle w dobrej formie, iż rozwieją wszelkie nie do końca dające się wytłumaczyć przeczucia itp
A co do czarnowidztwa- oczywiście, iż irracjonalne ale jaka później przyjemność gdy okaże się odwrotnie
Wracając do meczu- wg moich obliczeń bilans Wisły w Euro wynosi 54:51. Mecz z Francuzkami będzie zatem szansą na 55 zwycięstwo w tych rozgrywkach a także 106 meczem w ogóle w E. Mecz z Gospiciem Croatią Osinguranje będzie zaś małym, jubileuszowym spotkaniem nr 110.


