Coz, dramatu z naszej gry robić nie zamierzam, zakładam ze mając taki a nie inny terminarz (tzn teraz 1,5 tyg przerwy) "poświeciliśmy" ten czas na bardzo intensywny trening, przez co zarówno ogólna forma fizyczna jak i "czucie" piłki jest dalekie od optimum. Jeśli tak rzeczywiście było to jest to czesciowe usprawiedliwienie zwłaszcza dla naszych wysokich, bo wiadomo że łatwiej sie zregenerować małej zwinnej Ouvinie, niż wielkiej Stampaliji ktora zagrała drugi kompromitujący mecz z rzedu. I nie hcodiz mi nawet o dwa pudeł spod obręczy bez krycia, czy o kilak podań w rece rywalek, alel o to ze ona w ogole nie odbija się od ziemi przy zbiorkach. A ze nie wiele lepiej w tym elemencie wygląda Horti, która na dodatek -z pomocą sędziów - szybko spadła za faule, to praz kolejny rywalki skakały nam po głowach, zbierając wstydliwa dla nas liczbę piłek na atakowanej tablicy.
Nie zawiodła mnie natomiast Ouvina, ktora nie ustępowała szybkością i zwrotnością Colson,a także Zurowska. Nie grała wielkiego meczu, miała pare fatalnych zagrań, ale jednak w 4 kwarcie jej waleczność bardzo nam pomogła w ponownym przejęciu inicjatywy.
W Pruszkowie postacią nr 1 bez dwóch zdań Kaczmarczyk, która miała swój dzień. To jej trojki najpierw pozwalały zachować przyzwoity dystans przed przerwa, a potem dojść Wisłe i grac z nia "punkt za punkt". Przyzwoicie także Colson, w przeciwieństwie do meczu sprzed roku dzis w miarę jej głowa nadarzała za nogami a także Grabowska. Reszta - w tym amerykanki - bardzo słabo