Sporo emocji towarzyszyło konferencji prasowej po meczu KK ROW Rybnik – Widzew Łódź, podczas której główną bohaterką była prezes rybnickiego klubu, Gabriela Wistuba
Z powodu trudnej sytuacji finansowej rybnicki klub w najbliższych dniach rozwiąże umowy z Aleksandrą Chomać i Amerykankami – Marcedes Walker i Leah Metcalf. Pozostałe koszykarki, po meczu z Widzewem, rozjechały się do domów. Czy wrócą do Rybnika na kolejne mecze w Ford Germaz Ekstraklasie? O tym dowiemy się w najbliższych dniach
Skąd wzięły się tak poważne kłopoty finansowe KK ROW? Otóż władze klubu otrzymały informację z urzędu miasta, że nie otrzymają drugiej transzy dotacji w wysokości 400 tys. zł. – Jednym z powodów jest to, że nie potrafimy rozliczyć się z 80 tysięcy z pierwszej transzy w wysokości 300 tysięcy złotych. Według mnie nie jest to do końca prawda. Faktem jest, że zapis w umowie mówi o tym, że rozliczenie pierwszej transzy spowoduje wypłatę drugiej. Na dziś taka sytuacja nie ma miejsca – skomentowała prezes KK ROW, Gabriela Wistuba. – Powiedziałam panu prezydentowi, że mam żal o jedną rzecz: zgodnie z umową pierwsze sprawozdanie z realizacji zadania „Rybnik w Ekstraklasie” złożyliśmy 10 lipca. Dopiero po 100 dniach, czyli w miniony piątek, otrzymałam informację, że nie dostaniemy drugiej transzy. Jeśli rzeczywiście naruszenia z naszej strony były takie, jak się okazało, to pytam dlaczego dowiedziałam się o tym dopiero po 100 dniach? Gdyby ktoś wykonał swoją robotę właściwie, to bym się o tym dowiedziała 31 lipca. I prawda jest taka, że jeśli wnioski byłyby takie jak dzisiaj, nie zgłosilibyśmy się do rozgrywek w ekstraklasie. Dziś, po 6. kolejkach, gdy maszyna ruszyła, zostaliśmy postawieni pod ścianą – dodała Wistuba.
Dotacja z miasta miała być przeznaczona na organizację meczów, jednak teraz są zastrzeżenia co do celowości wydatkowanych pieniędzy. – Nie mam sobie nic do zarzucenia. Ani jedna złotówka nie została zmarnowana w tym klubie. Jestem umówiona z prawnikami, by wyjaśnić tę sytuację – powiedziała Wistuba, która zaznaczyła, że zainwestowała w klub swoje pieniądze. Mowa o kwocie 162 tys. – Niektórzy myślą, że ja zarabiam na tym klubie. Kontrola wykazała, że mam 36 tys. zaległego wynagrodzenia. Ja zarabiam pieniądze pracując w szkole, a nie w tym klubie.
Póki co rybnicki klub nie został wycofany z rozgrywek Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. – Jeśli wycofamy się z ligi, to niektóre firmy puszczą mnie z torbami. Mam przecież zobowiązania reklamowe – żaliła się Wistuba. – Mam zrozumienie we władzach ligi. Jest grono osób, które chcą pomóc i mnie wspierają. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby koszykówka żeńska w Rybniku przetrwała. Ja broni nie złożyłam. Sytuacja jest katastrofalna, ale wierzę, że uda się to uratować. To jest porażka tego miasta, że taka sytuacja ma miejsce – zakończyła prezes KK ROW.
http://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,czy ... 18478.html