Euroliga 2012/2013
Moderatorzy: ann, Ałgaja, bart_81
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Charles to chyba nadal będzie miała 100% jeśli chodzi o tytuły MVP w poszczególnych kolejkach Euroligi.
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
No to do przerwy w Madrycie remis. Póki co bardzo wyrównany mecz. Tina szaleje, ale obawiam się, że w drugiej połowie już nie będzie grać na tak dobrej skuteczności, a nie bardzo wiadomo, czy ktoś ją wtedy zastąpi w punktowaniu. Na plus dość dobra zmiana Żurowskiej. Martwi brak jakiegokolwiek zagrożenia w rzutach za 3 pkt.
Mecz w Polkowicach zacięty, w końcówce dała o sobie znać Skera (o mały włos zaliczyłaby double-double).
Brawa dla Ewki za bardzo fajny występ przeciwko Salamance. Przewaga jej teamu była bezdyskusyjna, ale wykręcić 14 pkt i 12 zbiórek (eval 22) w ciągu 15 min na parkiecie to zawsze fajne osiągnięcie.
Mocno zaskakują rozmiary zwycięstw Tarsusu i Zagrzebia. Turecki zespół to jak dla mnie - mimo "nazwisk" - ta sama półka co Brno, a Mondeville jednak grało w tym sezonie całkiem fajnie.
Co racja, to racja...
Mecz w Polkowicach zacięty, w końcówce dała o sobie znać Skera (o mały włos zaliczyłaby double-double).
Brawa dla Ewki za bardzo fajny występ przeciwko Salamance. Przewaga jej teamu była bezdyskusyjna, ale wykręcić 14 pkt i 12 zbiórek (eval 22) w ciągu 15 min na parkiecie to zawsze fajne osiągnięcie.
Mocno zaskakują rozmiary zwycięstw Tarsusu i Zagrzebia. Turecki zespół to jak dla mnie - mimo "nazwisk" - ta sama półka co Brno, a Mondeville jednak grało w tym sezonie całkiem fajnie.
zibiz pisze:R. Łabędź "Ile razy pialiśmy z zachwyty gdy Skerowic wykonywała takie akcje w barwach Wisły". Kto piał z zachwytu to piał, ale raczej nie pan redaktor.
CCC niestety przegrywa swój mecz.
Co racja, to racja...
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
uff... tym razem koncowka dla nas.. wracamy do gry w tabeli, pytanie tylko co z Kryska?
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Yes, yes, yes

Wracamy do gry
Wracamy do gry
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Jest zwycięstwo. Chyba pierwsze nad Madrytem. Wszystko wraca na dobry kierunek. Oby tak dalej. Na szczęście Tina miała jeszcze siły w II części meczu.
Gratulacje dla WIŚLACZEK.
Gratulacje dla WIŚLACZEK.
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Wisła ma całkiem realne szanse na zajęcie drugiego miejsca w grupie. Porażki były nieznaczne, więc to wszystko można odrobić w rewanżach z Amerykankami. Całkiem możliwe, że w play-offach będzie przeciwnik z grupy, bo w tej grupie kilka zespołów może legitymować się tym samym bilansem.
Charles 31 punktów i 11 zbiórek. Kolejne double-double. Eval 34, który powinien wystarczyć do tytułu MVP 6 kolejki Euroligi. Zresztą średnia liczba punktów Tiny w Eurolidze to 30 punktów. Może w końcu będzie uwzględniana w statystykach, bo uczestniczyła w połowie rozegranych kolejek.
Charles 31 punktów i 11 zbiórek. Kolejne double-double. Eval 34, który powinien wystarczyć do tytułu MVP 6 kolejki Euroligi. Zresztą średnia liczba punktów Tiny w Eurolidze to 30 punktów. Może w końcu będzie uwzględniana w statystykach, bo uczestniczyła w połowie rozegranych kolejek.
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Na takim meczu jak ten dostanę kiedyś zawału.
Ja nie wiem jak one to zrobiły, że wygrały.
W obronie za dużo luzu było, w ataku nasze dziewuchy za mało się pokazywały do gry.
Rzuty za trzy - był w ogóle jakiś celny?
Zaczyna mnie irytować gra na Charles bez przerwy, podają do niej nawet w sytuacji bez szans. Kilka razy trzeba było po prostu przymierzyć i rzucić, a nie ciskać piłkę na siłę do Amerykanki, która w takich sytuacjach była pod presją i czasu i przeciwniczek.
Dobrze, że w tym roku Hiszpanki słabsze kadrowo (porównując do zeszłego sezonu) bo by nas znów rozstrzelały
Ja nie wiem jak one to zrobiły, że wygrały.
W obronie za dużo luzu było, w ataku nasze dziewuchy za mało się pokazywały do gry.
Rzuty za trzy - był w ogóle jakiś celny?
Zaczyna mnie irytować gra na Charles bez przerwy, podają do niej nawet w sytuacji bez szans. Kilka razy trzeba było po prostu przymierzyć i rzucić, a nie ciskać piłkę na siłę do Amerykanki, która w takich sytuacjach była pod presją i czasu i przeciwniczek.
Dobrze, że w tym roku Hiszpanki słabsze kadrowo (porównując do zeszłego sezonu) bo by nas znów rozstrzelały
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Niby zajebiście mieć takiego gracza, ale jeszcze 1-2 takie mecze i Tina się może zajechać, a opcji w ataku jest dramatycznie mało, skoro razem z Alaną oddają 49/61 rzutów drużyny... Z drugiej strony jak się ma 14/20 to nic dziwnego, że taka taktyka.
Zwycięstwo mega ważne, tak samo jak wtopa Polkowic, Palau Ślimak powinien wysłać na karną godzinkę z osobowymi. Szkoda, mając bilans 3-3 to CCC reszta musiałaby gonić a tak po odbębnieniu pauzy nagle mogą się Polkowiczanki obudzić na 5 miejscu.
Zwycięstwo mega ważne, tak samo jak wtopa Polkowic, Palau Ślimak powinien wysłać na karną godzinkę z osobowymi. Szkoda, mając bilans 3-3 to CCC reszta musiałaby gonić a tak po odbębnieniu pauzy nagle mogą się Polkowiczanki obudzić na 5 miejscu.
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Dobrze, że w końcu udało się wygrać mecz "na styku". Fajnie, że Mieloch wchodzi w 4kw i punktuje.
Pytanie nr 1 po meczu brzmi: co z Ouviną?
Pytanie nr 1 po meczu brzmi: co z Ouviną?
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Tak na gorąco.
Można pisać: jakby to wygladało bez Charles, czy nie jesteśmy od niej za bardzo uzależnieni, co bedzie gdy rywal odetnię ją od podań czy będzie mądrze podwajał?
Odpowiedzi są jednak proste:
Po to kontraktowaliśmy Charles, kompletując z tego powodu na ławce parę zawodniczek które nie powinny się w Wiśle znależć by Tina "wygrywała sama" mecze.
Jesteśmy..ale cóż tak obraliśmy drogę - jak nie dotknie nas syndrom Taurasi [domniemany doping] w postaci tfu,tfu urazu to możemy myśleć o F8, jeżeli szczęścia zabraknie skończymy jak Fener w opisywanym sezonie.
Nie jest to takie proste wyłączyć Tinę choćby z tego powodu że znakomicie się ustawia w ataku a także doskonale widzi partnerki na dobrych pozycjach popisując się mocnym celnymi podaniami i to też bedzie okazja by parę zawodniczek pokazało, że coś znaczy w tej drużynie.
O samym meczu warto napisać, że jak na parkiecie są razem Beard, Ouvina i de Mondt gra w ataku jest prowadzona szybkimi podaniami i dużą ilością wyjść na czyste pozycje, w innej konfiguracji ciężko się na to patrzy.Szanse na poprawę w tej sferze upatruję w powrocie do gry Mieloszyńskiej.
Pozostaje wierzyć, że kontuzja Ouviny tylko wyglądała nieciekawie
Można pisać: jakby to wygladało bez Charles, czy nie jesteśmy od niej za bardzo uzależnieni, co bedzie gdy rywal odetnię ją od podań czy będzie mądrze podwajał?
Odpowiedzi są jednak proste:
Po to kontraktowaliśmy Charles, kompletując z tego powodu na ławce parę zawodniczek które nie powinny się w Wiśle znależć by Tina "wygrywała sama" mecze.
Jesteśmy..ale cóż tak obraliśmy drogę - jak nie dotknie nas syndrom Taurasi [domniemany doping] w postaci tfu,tfu urazu to możemy myśleć o F8, jeżeli szczęścia zabraknie skończymy jak Fener w opisywanym sezonie.
Nie jest to takie proste wyłączyć Tinę choćby z tego powodu że znakomicie się ustawia w ataku a także doskonale widzi partnerki na dobrych pozycjach popisując się mocnym celnymi podaniami i to też bedzie okazja by parę zawodniczek pokazało, że coś znaczy w tej drużynie.
O samym meczu warto napisać, że jak na parkiecie są razem Beard, Ouvina i de Mondt gra w ataku jest prowadzona szybkimi podaniami i dużą ilością wyjść na czyste pozycje, w innej konfiguracji ciężko się na to patrzy.Szanse na poprawę w tej sferze upatruję w powrocie do gry Mieloszyńskiej.
Pozostaje wierzyć, że kontuzja Ouviny tylko wyglądała nieciekawie
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Ufff bardzo ważna wygrana! Pamiętając co wydarzyło się w Brnie, drżałem o wynik aż do wolnych Dory. Zresztą w dzisiejszej koszykówce posiadanie piłki kilka sekund do końca przy 2-punktowym prowadzeniu wcale nie gwarantuje wygranej. Faktycznie irytuje nieco to gra na Tinę. Cóż, bezspornie jest ona koszykarką z najwyższej półki, ale nie można mieć jednej koncpecji na wygraną, przydałoby się, żeby inne zawodniczki trochę porzucały. Dobrze, że w drugiej połowie włączyła się Alana - jej "trójka" była cholernie ważna. Szacunek też dla Darii, która weszła na samą końcówkę i nie zawiodła w tak ważnej chwili. Martwi co z Cristiną - oby to nie był jakiś poważny uraz.
Nie pierwszy raz została poturbowana w trakcie meczu, ale dotąd nie wyglądało to tak nieciekawie. Dwie nominalne PG (Suknarowska to jednak zupełnie inny level...) nie w pełni sił, wiadomo, że klepać może Beard, ale nie do takiej roli była przewidywana w Wiśle.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
- pafelek
- Żak
- Posty: 206
- Rejestracja: 21 października 2007, 09:54
- Lokalizacja: POLKOWICE
- Kontaktowanie:
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
28.11.2012 CCC Polkowice [65] - [67] USK Praga




więcej fot: http://www.mojepolkowice.pl/photogallery.php?album_id=190
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
...szkoda ze nie zwyciestwo Polkowic
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Podobno wczoraj po meczu Kryśka mówiła, że nic poważnego jej się nie stało.
Oby i ona i Paula były zdrowe na środę.
Oby i ona i Paula były zdrowe na środę.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Euroliga 2012/2013 - faza grupowa
Miało byc na styku w obu meczach i tak tez było.
Polkowice wczoraj nie wykorzystały szansy na walkę o coś więcej niż tylko awans do PO. A patrzac na przebieg spotkania była ona spora, zwłaszcza ze w Pradze Dubljevic pograła sobie nieco ponad minute.. Niestety dla Polkowic Skerze najwyraźniej poprawia sie celownik, gdy staje przeciwko drużynom z naszego kraju. Ostatnio taki dorobek punktowy w Eurolidze zanotowała (3 razy z rzedu) grając w barwach Brna przeciwko Wisle w pamiętnej serii ktorej stawka była awans do F4 w roku 2010. W rywalizacji silnych skrzydłowych statsy porównywalne, ale to Brunson zdobyła ostatnie punkty.
Ta porażka bardzo mocno komplikuje sytuacje Polkowic w tabeli. Co prawda poki co w tabeli pozycja jeszcze wysoka, ale to w dużej mierze efekt tego że zespół ten pauzowac będzie dopiero w ostatniej, przyszłotygodniowej kolejce. Gdyby obecnie uwzględnić bilans zwycięstw do porażek, to Polkowiczanki co prawda weszłyby do PO, ale z 5 miejsca w grupie, i z najgorszym bilansem ze wszystkich druzyn tam grających. W 1 rundzie czekałoby ich starcie z Galatasaray. Ta sytuacje można jeszcze poprawić, ale w pierwszej kolejności trzeba się skupic na samym awansie, bo terminarz jest mocno nie sprzyjający. W rundzie rewanżowej az 4 spotkania Polkowiczanki zagraja na wyjazdach, a we własnej hali podejmą tylko Salamankę i UMMC. W takiej sytuacji do rangi kluczowych urastają dwa ostatnie spotkania CCC w tym roku kalendarzowym: najpierw wyjazd do Francji, a potem rywalizacja we własnej hali z hiszpankami. Brak min 1 wygranej w tych meczach może oznaczać pożegnanie z euroliga już po fazie grupowej.
Odwrotnie w tym momencie wygląda nasza sytuacja. Wygrana w Madrycie nie dała nam co prawda znacznego awansu w tabeli, ale znacznie poprawiła perspektywy na przyszłość. Teraz przed nami dwa mecze u siebie z Tarsus i Bourges, potem tuz przed świętami wyjazd do Gyor a w pierwszej kolejce rozgrywanej już w roku 2013 mecz na R22 z Brnem. W każdym z tych spotkań stać nas na wygraną, choć daleki jestem od przypisywania nam 2 pkt już przed którymkolwiek z tych spotkań (no może ciężko mi sobie wyobrazić wtopi z Czeszkami) Tak wiecej jest realna szansa na systematyczne pniecie się tabeli tak grupowej, jak i tej decydującej o rozstawienie w PO (tam poki co jesteśmy na 12 pozycji, co w tym momencie dawałoby nam rywalizacje ze Schio – oczywiście bez przewagi własnego parkietu).
Jeśli chodzi o sam mecz, to tak jak się spodziewałem nasza gra odbiegała znacząco od tego co graliśmy tydzień temu ze Spartakiem – coz, nie co dzień jest wiosna. Mecz znów przypominał to co się działo w Brnie czy Polkowicach, szalała Tina, ale punktowo wspomagała ja tylko jedna zawodniczka – tym razem Beard i to grajac na słabej skuteczności. Znow fatalnie wypadliśmy w rzutach z dystansu (jedna – choc kluczowa – trojak w całym meczu), znów tez pozwoliliśmy rywalką na zbyt wiele zbiorek na naszej desce. Nie zachwycała mnie tez gra w obronie, ani ta indywidualna ani ta strefowa, mimo ze koniec końców ta druga mocno ograniczyła zdobycze punktowe Rivas. Inna sprawa ze Hiszpanki długimi momentami grały bardzo przyjemna dla oka, a zarazem skuteczną koszykówkę. Akcje przeprowadzały szybko, płynnie, a dodatkowo świetny dzień miała jej Gorbunova, która chyba za wcześnie skreśliłem – po kilku słabszych sezonach już w Sopranie miała przebłyski lepszej gra a teraz zaczyna przypominać dlaczego uważano ja za jeden z większych talentów europejskiej koszykówki (zresztą optycznie tez jej sylwetka wróciła do normy..) Ostatnim dużym minusem był straty. Nie było ich co prawda jakos strasznie duzo, ale przynajmniej kilka z nich było bardzo bolesnych. Bo strata stracie nie równa. są takie która można „przełknąć” – jak np. te o których decydują sędziowie (faul w ataku, bład 3 sek, częste u amerykanek kroki w momencie rozpoczęcia akcji) czy takie w które wynikają z podjęcia momentami zbyt dużego ryzyka (np. w meczu ze Spartakiem przecięte przez Dupree podanie Anki de Mondt) – coz, czasem trzeba trochę zaryzykować. Ale są i takie które wzbudzają moja ogromna irytacje – albo wynikające z bezmyślnych zagrań (próba podania do zawodniczki otoczonej przez kilka rywalek, wbiegniecie na ślepo w „tłok” – tu kłania się sytuacja przy której urazu doznał Ouvina) albo z nieuwagi (strata piłki przy wyprowadzaniu przez Alane, wyrywanie przez rywalki piłek po naszych zbiorkach) a zwłaszcza niedokładności (braku umiejętności?) w prostych sytuacjach. Nie wiem jak można przerzucić Tine podając jej piłkę z odl 3 metrów (Kaśka Krężel) czy podać tak jak Żurowska pod koniec drugiej kwarty. Nie dość ze w banalny sposób straciliśmy wówczas piłkę, to po chwili były rzuty osobiste i piłka z boku dla rywalek (w sumie skończyło się na 3 pkt dla nich) bo chcąc naprawić sytuacje Justyna zaliczyła faul umyślny.
Nie mam za to pretensji o „ganie na Charles”. Tak jak napisałe Garnett – po to ściągaliśmy jedna z najlepszych, a przy okazji chyba najrowniej z nich grającą, zawodniczką na świecie by ja wykorzystywać. I wg mnie robimy to bardzo dobrze. Warto zauważać ze Tina z reguły bynajmniej nie była „wrzucana na mine”. Rywalki – jak to zreszta przyznał ich trener – miały za cel zneutralizować przede wszystkim punkty naszych „nie-amerykanek”, to im się udało, ale konsekwencją tego było granie w obronie z Tina 1-1. A jak rywal podejmuje taka probe to grzechem byłoby tego nie wykorzystywać. (już widze zresztą pretensje do Jozka z e nie umie korzystać z jej umiejętności
) Co się stanie jak Tina nabawi się urazu lub będzie miała słabszy dzien/rywalki ja staranniej przypilnują? To zalezy.
W pierwszym przypadku b. duze problemy – o tym przekonaliśmy się już na początku sezonu gdy jej nie było. Ale –po raz kolejny zgodzę się z Garnettem – świadomi tego musieliśmy być już w momencie jej kontraktowania, bez znacznego zwiększania budżetu. Nie jesteśmy Jekami by mieć 10 czy 12 w miarę równych zawodniczek. A skoro tak to musimy się liczyć z problemami w wypadku jej kontuzji etc.. Ale nie jesteśmy wyjątkiem. Orenburg będzie miał problem gdy cos się stanie Bonner, Praga odczuje brak Brunon itd. Nasz problem będzie o tyle większy, ze Charles jest po prostu od nich jeszcze o klase lepsza.
Jeśli chodzi o druga możliwość czyli sytuacje gdy Tina nie bedzie tak punktować jak wczoraj – coz, pewnie i takie mecze się zdarza. Wtedy problem tez będzie, ale już nie tak duzy. Tina już w tych 3 meczach – a zwłaszcza w spotkaniu ze Spartakiem udowodniła, ze jest zawodniczką niemal kompletną a zarazem inteligentna. Ona nie tylko umie zbierać czy rzucać na wszystkie znane centrom sposoby ale także bardzo dużo widzi na palcu i potrafi swietnie dogrywać piłkę koleżankom. Jej podania są takie jak oczekuje od klasowych koszykarek, mocne, szybki, ale równocześnie precyzyjne, wiec gdy tylko rywale będą kłaść większy nacisk na pilnowanie jej powinna znajdywać lepiej ustawione koleżanki. I licze ze zwłaszcza Alana i Anke (ale także Mieloch czy Dora) mając wówczas czyste sytuacje staną na wysokości zadanie.
Polkowice wczoraj nie wykorzystały szansy na walkę o coś więcej niż tylko awans do PO. A patrzac na przebieg spotkania była ona spora, zwłaszcza ze w Pradze Dubljevic pograła sobie nieco ponad minute.. Niestety dla Polkowic Skerze najwyraźniej poprawia sie celownik, gdy staje przeciwko drużynom z naszego kraju. Ostatnio taki dorobek punktowy w Eurolidze zanotowała (3 razy z rzedu) grając w barwach Brna przeciwko Wisle w pamiętnej serii ktorej stawka była awans do F4 w roku 2010. W rywalizacji silnych skrzydłowych statsy porównywalne, ale to Brunson zdobyła ostatnie punkty.
Ta porażka bardzo mocno komplikuje sytuacje Polkowic w tabeli. Co prawda poki co w tabeli pozycja jeszcze wysoka, ale to w dużej mierze efekt tego że zespół ten pauzowac będzie dopiero w ostatniej, przyszłotygodniowej kolejce. Gdyby obecnie uwzględnić bilans zwycięstw do porażek, to Polkowiczanki co prawda weszłyby do PO, ale z 5 miejsca w grupie, i z najgorszym bilansem ze wszystkich druzyn tam grających. W 1 rundzie czekałoby ich starcie z Galatasaray. Ta sytuacje można jeszcze poprawić, ale w pierwszej kolejności trzeba się skupic na samym awansie, bo terminarz jest mocno nie sprzyjający. W rundzie rewanżowej az 4 spotkania Polkowiczanki zagraja na wyjazdach, a we własnej hali podejmą tylko Salamankę i UMMC. W takiej sytuacji do rangi kluczowych urastają dwa ostatnie spotkania CCC w tym roku kalendarzowym: najpierw wyjazd do Francji, a potem rywalizacja we własnej hali z hiszpankami. Brak min 1 wygranej w tych meczach może oznaczać pożegnanie z euroliga już po fazie grupowej.
Odwrotnie w tym momencie wygląda nasza sytuacja. Wygrana w Madrycie nie dała nam co prawda znacznego awansu w tabeli, ale znacznie poprawiła perspektywy na przyszłość. Teraz przed nami dwa mecze u siebie z Tarsus i Bourges, potem tuz przed świętami wyjazd do Gyor a w pierwszej kolejce rozgrywanej już w roku 2013 mecz na R22 z Brnem. W każdym z tych spotkań stać nas na wygraną, choć daleki jestem od przypisywania nam 2 pkt już przed którymkolwiek z tych spotkań (no może ciężko mi sobie wyobrazić wtopi z Czeszkami) Tak wiecej jest realna szansa na systematyczne pniecie się tabeli tak grupowej, jak i tej decydującej o rozstawienie w PO (tam poki co jesteśmy na 12 pozycji, co w tym momencie dawałoby nam rywalizacje ze Schio – oczywiście bez przewagi własnego parkietu).
Jeśli chodzi o sam mecz, to tak jak się spodziewałem nasza gra odbiegała znacząco od tego co graliśmy tydzień temu ze Spartakiem – coz, nie co dzień jest wiosna. Mecz znów przypominał to co się działo w Brnie czy Polkowicach, szalała Tina, ale punktowo wspomagała ja tylko jedna zawodniczka – tym razem Beard i to grajac na słabej skuteczności. Znow fatalnie wypadliśmy w rzutach z dystansu (jedna – choc kluczowa – trojak w całym meczu), znów tez pozwoliliśmy rywalką na zbyt wiele zbiorek na naszej desce. Nie zachwycała mnie tez gra w obronie, ani ta indywidualna ani ta strefowa, mimo ze koniec końców ta druga mocno ograniczyła zdobycze punktowe Rivas. Inna sprawa ze Hiszpanki długimi momentami grały bardzo przyjemna dla oka, a zarazem skuteczną koszykówkę. Akcje przeprowadzały szybko, płynnie, a dodatkowo świetny dzień miała jej Gorbunova, która chyba za wcześnie skreśliłem – po kilku słabszych sezonach już w Sopranie miała przebłyski lepszej gra a teraz zaczyna przypominać dlaczego uważano ja za jeden z większych talentów europejskiej koszykówki (zresztą optycznie tez jej sylwetka wróciła do normy..) Ostatnim dużym minusem był straty. Nie było ich co prawda jakos strasznie duzo, ale przynajmniej kilka z nich było bardzo bolesnych. Bo strata stracie nie równa. są takie która można „przełknąć” – jak np. te o których decydują sędziowie (faul w ataku, bład 3 sek, częste u amerykanek kroki w momencie rozpoczęcia akcji) czy takie w które wynikają z podjęcia momentami zbyt dużego ryzyka (np. w meczu ze Spartakiem przecięte przez Dupree podanie Anki de Mondt) – coz, czasem trzeba trochę zaryzykować. Ale są i takie które wzbudzają moja ogromna irytacje – albo wynikające z bezmyślnych zagrań (próba podania do zawodniczki otoczonej przez kilka rywalek, wbiegniecie na ślepo w „tłok” – tu kłania się sytuacja przy której urazu doznał Ouvina) albo z nieuwagi (strata piłki przy wyprowadzaniu przez Alane, wyrywanie przez rywalki piłek po naszych zbiorkach) a zwłaszcza niedokładności (braku umiejętności?) w prostych sytuacjach. Nie wiem jak można przerzucić Tine podając jej piłkę z odl 3 metrów (Kaśka Krężel) czy podać tak jak Żurowska pod koniec drugiej kwarty. Nie dość ze w banalny sposób straciliśmy wówczas piłkę, to po chwili były rzuty osobiste i piłka z boku dla rywalek (w sumie skończyło się na 3 pkt dla nich) bo chcąc naprawić sytuacje Justyna zaliczyła faul umyślny.
Nie mam za to pretensji o „ganie na Charles”. Tak jak napisałe Garnett – po to ściągaliśmy jedna z najlepszych, a przy okazji chyba najrowniej z nich grającą, zawodniczką na świecie by ja wykorzystywać. I wg mnie robimy to bardzo dobrze. Warto zauważać ze Tina z reguły bynajmniej nie była „wrzucana na mine”. Rywalki – jak to zreszta przyznał ich trener – miały za cel zneutralizować przede wszystkim punkty naszych „nie-amerykanek”, to im się udało, ale konsekwencją tego było granie w obronie z Tina 1-1. A jak rywal podejmuje taka probe to grzechem byłoby tego nie wykorzystywać. (już widze zresztą pretensje do Jozka z e nie umie korzystać z jej umiejętności
W pierwszym przypadku b. duze problemy – o tym przekonaliśmy się już na początku sezonu gdy jej nie było. Ale –po raz kolejny zgodzę się z Garnettem – świadomi tego musieliśmy być już w momencie jej kontraktowania, bez znacznego zwiększania budżetu. Nie jesteśmy Jekami by mieć 10 czy 12 w miarę równych zawodniczek. A skoro tak to musimy się liczyć z problemami w wypadku jej kontuzji etc.. Ale nie jesteśmy wyjątkiem. Orenburg będzie miał problem gdy cos się stanie Bonner, Praga odczuje brak Brunon itd. Nasz problem będzie o tyle większy, ze Charles jest po prostu od nich jeszcze o klase lepsza.
Jeśli chodzi o druga możliwość czyli sytuacje gdy Tina nie bedzie tak punktować jak wczoraj – coz, pewnie i takie mecze się zdarza. Wtedy problem tez będzie, ale już nie tak duzy. Tina już w tych 3 meczach – a zwłaszcza w spotkaniu ze Spartakiem udowodniła, ze jest zawodniczką niemal kompletną a zarazem inteligentna. Ona nie tylko umie zbierać czy rzucać na wszystkie znane centrom sposoby ale także bardzo dużo widzi na palcu i potrafi swietnie dogrywać piłkę koleżankom. Jej podania są takie jak oczekuje od klasowych koszykarek, mocne, szybki, ale równocześnie precyzyjne, wiec gdy tylko rywale będą kłaść większy nacisk na pilnowanie jej powinna znajdywać lepiej ustawione koleżanki. I licze ze zwłaszcza Alana i Anke (ale także Mieloch czy Dora) mając wówczas czyste sytuacje staną na wysokości zadanie.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Wróć do „Rozgrywki w Europie/ME”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 98 gości

