Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Co słychać w Wiśle?
"była gwiazda Edo" jest w ciąży więc raczej nie zagra w Wiśle 
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Wiśle?
Co miesiąc redakcja WislaLive.pl wybiera zawodniczkę miesiąca w ekipie Jose Hernandeza. Tym razem nasze uznanie zyskała Tina Charles.
Więcej Tina Charles najlepsza w listopadzie
Więcej Tina Charles najlepsza w listopadzie


WislaLive.pl
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Re: Co słychać w Wiśle?
Świąteczne życzenia min. od koszykarek
)
http://wislakosz.pl/index.php/multimedia/item/682
i backstage http://wislakosz.pl/index.php/multimedia/item/683
http://wislakosz.pl/index.php/multimedia/item/682
i backstage http://wislakosz.pl/index.php/multimedia/item/683
Re: Co słychać w Wiśle?
PRZEGLĄD PRASY. W przerwie świąteczno-noworocznej z Krakowa wyprowadzi się Stampalija. Na liście życzeń Wisły znajdują się Jelena Milovanović i Milka Bjelica.
Chorwatka przenosi się do Union Saint-Amand Porte du Hainaut, z którego latem trafiła do Polski. W miejsce środkowej mistrzynie kraju zamierzają sprowadzić nową koszykarkę. - Po przerwie świątecznej przeanalizujemy wraz z działaczami, jaka zawodniczka by nas ewentualnie interesowała. Czy bardziej zależałoby nam na wzmocnieniu strefy podkoszowej, czy też obwodu - mówi na łamach "Gazety Krakowskiej" trener Jose Hernandez.
Zdaniem dziennika Wisła interesuje się Milovanović i Bjelicą. Pierwsza z nich jest skrzydłową węgierskiego Sopronu. - To świetna zawodniczka, grająca na bardzo wysokim poziomie. Wydaje mi się jednak, że byłaby bardzo kosztowna. Poza tym ma ważny kontrakt i nie sądzę, by było właściwe, bym wypowiadał się na temat koszykarki zatrudnionej w innym klubie - ucina Hernandez, który w zeszłym roku pracował z Bjelicą.
Reprezentantka Czarnogóry występowała wtedy pod Wawelem. Teraz gra w rumuńskim CSM Targoviste. Jej pozyskanie nie powinno sprawić problemów działaczom, bo klub ma kłopoty finansowe. W Krakowie chcą ponownie zaufać Bjelicy, choć ta, kiedy była koszykarką Wisły, samowolnie zażywała suplementy na zbicie wagi. Znajdowały się w nich środki dopingujące, przez które koszykarka została zawieszona na pół roku.
źródło: GW
Mam nadzieję, że z Milką to ponury żart, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...szczególnie gdy ta rzeka brudna była z głupoty własnej.
Milka sportowo na pewno mogłaby wnieść dużo więcej niż Petra, jest to też zawodniczka grająca w innym stylu niż Dora it.itp., ale raczej klub nie powinien rozważać jej zatrudnienia, bo marketingowo powrót pani bawiącej się "odżywkami" nie jest fajny..
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
Święta za nami, pod choinkami pewnie nie brakowało prezentów, swoja niespodziankę otrzymały także Polkowice (bo zakładam ze T.Wright nie ściemnia) więc pewnie niedługo pojawi sie tez i jakieś nowe nazwisko w Krakowie. Początkowo miała to byc zapewne tylko jedna zawodniczka, ale wobec sytuacji z Petra raczej nikogo nie zdziwi jak pojawia sie i dwie. Tak jak już pisałem swego czasu, w mojej opini najbardziej potrzeba nam jednej zawodniczki podkoszowej, potrafiącej dobrze walczyć na deskach i jednej obwodowej, mogącej grac na pozycjach SG/SF, posiadającej dobry rzut z dystansu. Obowiązkowo min jedna z nich powinna miec europejski paszport. Nie widzę natomiast sensu wzmacniania rozegrania - w porównaniu z poprzednimi sezonami wyglądamy tu i tak relatywnie dobrze (poza momentami gdy na placu pojawia sie Paula) Ouvina wspomagana przez Alane i Anke ogólnie rzecz biorąc daje rade, w ataku gramy dosc szybko, płynnie mamy tez sporo wiecej asyst niz np w ubiegłym sezonie. To nie tu tkwi nasz problem - jasne ze ktoś z takimi umiejtnościami jak Skera by sie przydał, ale zamiast Pauli, a to nie realne ze względu na limit zawodniczek zagranicznych (no chyba ze ściągnęlibyśmy tez Ewke lub Bibe
)
Jeśli chodzi o zawodniczki podkoszowe, to w pasie padły dwa nazwiska: Milovanovic i Bjelica, ale ze mam wrazenie ze i hasło "Leuchanka" może byc brane pod uwagę to skrobnę parę zdań o całej trojce.
1. Jelena Leuchanka - jesli chodzi o umiejętności sportowe ta ja z tej trójki cenie najwyżej. W moim prywatnym rankingu podkoszowych zawodniczek europejskich zajmuje miejsce 4. Za Wauters, Grudą i Matovic. Posiada i siłe, i umiejętności techniczne i niezły rzut - potrafi trafic także z dystansu, a dodatkowym plusem w naszej sytuacji byłoby to, że zna już styl Jozka. Największy minus to jej charakter, czy jak kto woli ambicja. Jak zwał, tak zwał. Niewątpliwie Białorusinka nie jest tytanem pracy, czesto w meczach ze słabszymi rywalami nie grzeszy wolą walki. Wie ile potrafi, wie ze na kontynencie nie ma wielu lepszych od niej i jest świadoma tego ze i tak znajda sie chętni na jej usługi. To oczywiście nie jest najfajniejsza cecha, ale w naszej obecnej
sytuacji to jej zadufanie w sobie mogłoby się okazać bardzo przydatne. Bo istnieje duza szansa ze nie wystąpiłby u niej syndrom Dory - tzn nie bałaby się grac mając obok siebie na parkiecie Tine. Natomiast problemem mogłoby sie okazać to, ze jest jednak typowym centrem, i ciezko mi sobie ja wyobrazić na palcu wraz z Dorą.
Osobna kwestia to sprawa jest to, że poki co gra sobie w najlepsze w Chinach a także to, jak sie z nami pożegnała ostatnim razem. Jej zachowanie delikatnie mówiąc nie było najsympatyczniejsze, i z cała pewnością ponowne ściągniecie jej nie najlepiej świadczyłoby o naszych zasadach. Ale skoro w klubie było juz kilka transferów które miejsca mieć nie powinny to pewnie i ją by sie "przeżyło".
2. Jelena Milovanovic. Przed sezonem po cichu liczyłem ze spróbujemy ja pozyskać, co więcej, jeszcze w październiku czy listopadzie miałem spore pretensje do działaczy, że o nia nie powalczyli, bo nie wydawało mi sie możliwe by w Sopronie dostawała dużo więcej niż to co moglibysmy jej zaoferować zamiast wydania kasy na Stampalije i np Czarnecką (a jak byłoby za mało to chętnie zgodziłbym sie na zmniejszenie puli na transfer zimowy). Natomiast w tym momencie pojawiły sie u mnie spore wątpliwości, i to mimo tego ze w Sopronie gra na razie bardzo dobrze. Powod jest jeden a ma na imie Tina. W przeciwieństwie do Leuchanki miałbym bowiem duże obawy ze stanie sie z nią to samo co po przejściu do Spartaka - zgaśnie. W Sopronie radzi i dzieli i czuje sie z tym bardzo dobrze, ale
warto zauważyć ze jest tam jedna z dwóch głównych opcji w ataku, i ze ostatnio w meczach euroligowych oddawała po ok 20 rzutów, czyli tyle ile u nas Tina. W Krakowie takiego luksusu by nie miała, musiałaby zapewne w większym stopniu liczyc na to co sama wywalczy, np na atakowanej tablicy. I tu pojawia sie kolejny problem. Jak przeglądaczem jej statsy z ostatnich sezonów to byłem zaskoczony tym jak mało ona zbiera. 4,9 zb w obronie jeszcze ujdzie, ale tylko jedna na mecz w ataku, u zawodniczki podkoszowej grającej po ok 35 min w meczu to katastrofa. Na plus natomiast w jej wypadku odnotuje nadspodziewanie dobra skuteczność w rzutach za 3, i to przy dużej ilosci rzutów oddanych. Jak dotąd trafiła juz 15 trojek podczas gdy cały nas zespół.. 20. Rasumując - uważam Milovanovic za klasowa zawodniczkę (tak koncowka pierwszej dziesiatki wsrod europejskich podkoszowych), w innym ukłądzie personalnym witałbym ja z otwartymi ramionami - zwłaszcza gdyby miała grac w S5 obok Dory ktora zna z Sopronu - ale obecnie miałbym spore obawy co do tego jak sie będzie prezentować. To tyle w kwestii sportowej.
Jest tez kwestia "nie sportowa" a zwiazana z tym ze jest ona poki co związana kontraktem z Sopronem. I tak: jeżeli Wegierski zespół ma wobec niej jakies poważne zaległości finansowe - to nie mam nic przeciwko probie ściągnięcia jej do nas. Ale jeśli płąca jej na czas, lub maja jakieś niewielkie opóźnienia a my próbujemy załatwić sprawe na zasadzie kuszenia jej (i jej menagera) ze tu dostanie więcej to uważam to za bardzo smutną zagrywkę z naszej strony. Ogolnie jestem jak najmocniej za tym, by w eurolidze obowiązywała taka zasada jak w lidze mistrzów w piłce noznej - zawodnik grajacy w barwach jednej druzyny byłby juz do końca sezonu "spalony" w tym pucharze. (oczywiscie można podchodzić do sprawy na zasadzie morlanosci Kalego, i twardzic ze byloby wówczas wsjo ok, tylko nie płączmy wówczas jęśli np za miesiąc kontuzji nabawi sie Fowles a Galatasaray uśmiechnie sie do Tiny..)
3. Milka Bjelica. Sportowo niewątpliwie słabsza od obu wcześniej wspomnianych zawodniczek, na dodatek wyjątkowo nieprzewidywalna - nigdy nie wiadomo co jej strzeli do głowy. Ale ta "nieprzewidywalność" powoduje, ze mogłaby sie okazać bardziej przydatna od Milovanovic. Ona raczej nie miałaby oporów by probować swoich sił bedac na placu, a na dodatek duzo lepiej czuje sie w walce na tablicach. W przeciwieństwie do Serbki ona potrafi sobie dosc czesto sama wyrobić pozycje czy to jakas "szaloną" akcją, czy tez zbiorka w ataku. Oczywiście pewnie nie raz spowodowałby moja irytacje, ale zawsze istniałaby szansa ze nagle odpali - a wtedy Tina miałby batrdzo solidne wsparcie. Dodatkowym plusem jest oczywiscie znajomość z częścią zespołu, a zwłaszcza z Hernandezem.
No ale jest tez druga strona medalu, czyli kwestie pozasportowe. Ona podobnie jak Leuchanka odeszła od nas w nie najlepszej atmosferze choc z zupełnie innych powodów. A ja niespecjalnie popieram dawanie "drugich szans"..
Podsumowując - pod względem sportowym kazda z wymienionych przeze mnie pań mogłaby sie okazać wzmocnieniem, ale przy każdej pojawia sie tez jakieś "ale".. wiec gdyby sie dało to marzeniem byłoby wypożyczenie Ewki ale to pewnie nie realne.
Druga sprawa to zawodniczka obwodowa. Tutaj zdecydowanie potrzebujemy kogos z dobrym rzutem z dystansu, bo w tym elemencie jesteśmy poki co wrecz tragiczni. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to pewnie podpisanie kontraktu z ta panią, ktora juz nawet wylądowała w Balicach, a wiec Katie. Zawodniczka świetna, idealnie pasująca do "układanki" z jednym ale.. byłaby tylko na lige. To samo "ale" pojawia sie przy innych kandydaturach ktore gdzieś tam lataja w powietrzu - i tej dość prawdopodobnej czyli Erin (przy czym jej bym nie chciał, jak dla mnie potrzebujemy kogoś bardziej na pozycje 2/3 a nie na 1/2) i do tej jak dla mnie nierealnej - czyli Catch (ktora pomału wyciąga swoj Chinski zespół do fazy PO). W wypadku ewentualnego podpisania tej drugiej, wypadałoby oczywiscie rozważyć zgłoszenie jej do FIBA kosztem Beard, bo z całym szacunkiem dla Alany to jednak inna koszykarska półka (para Catch - Tina byłaby obok duetu Parker - Diana niewątpliwie najsilniejszym zestawieniem "nieeuropejek' w eurolidze) Rodziłoby sie jendak we mnie wówczas pytanie - czy skoro mamy tyle kasy by kontraktować jeszcze taka zawodniczka, to czy nie lepiej było sciaganc przed sezonem 2 klasowe europejki i postawić mocno na eurolige nawet kosztem ewentualnej (ale bynajmniej nie pewnej, szanse byłyby i tak co najmniej zbliżone) porażki z Polkowicami? Zreszta takie wątpliwości - tylko w mniejszej skali bede miał pewnie i tak, bo nie wierze ze nagle działacze ulecza sie z Pomarańczowego problemu ktory najwyraźniej ich mocno trawi i nie zakontraktują zamiast np Kaski takiej Marginean (o ile ta rozirytowałaby kontrakt ze swoim klubem).
Jeśli chodzi o zawodniczki podkoszowe, to w pasie padły dwa nazwiska: Milovanovic i Bjelica, ale ze mam wrazenie ze i hasło "Leuchanka" może byc brane pod uwagę to skrobnę parę zdań o całej trojce.
1. Jelena Leuchanka - jesli chodzi o umiejętności sportowe ta ja z tej trójki cenie najwyżej. W moim prywatnym rankingu podkoszowych zawodniczek europejskich zajmuje miejsce 4. Za Wauters, Grudą i Matovic. Posiada i siłe, i umiejętności techniczne i niezły rzut - potrafi trafic także z dystansu, a dodatkowym plusem w naszej sytuacji byłoby to, że zna już styl Jozka. Największy minus to jej charakter, czy jak kto woli ambicja. Jak zwał, tak zwał. Niewątpliwie Białorusinka nie jest tytanem pracy, czesto w meczach ze słabszymi rywalami nie grzeszy wolą walki. Wie ile potrafi, wie ze na kontynencie nie ma wielu lepszych od niej i jest świadoma tego ze i tak znajda sie chętni na jej usługi. To oczywiście nie jest najfajniejsza cecha, ale w naszej obecnej
sytuacji to jej zadufanie w sobie mogłoby się okazać bardzo przydatne. Bo istnieje duza szansa ze nie wystąpiłby u niej syndrom Dory - tzn nie bałaby się grac mając obok siebie na parkiecie Tine. Natomiast problemem mogłoby sie okazać to, ze jest jednak typowym centrem, i ciezko mi sobie ja wyobrazić na palcu wraz z Dorą.
Osobna kwestia to sprawa jest to, że poki co gra sobie w najlepsze w Chinach a także to, jak sie z nami pożegnała ostatnim razem. Jej zachowanie delikatnie mówiąc nie było najsympatyczniejsze, i z cała pewnością ponowne ściągniecie jej nie najlepiej świadczyłoby o naszych zasadach. Ale skoro w klubie było juz kilka transferów które miejsca mieć nie powinny to pewnie i ją by sie "przeżyło".
2. Jelena Milovanovic. Przed sezonem po cichu liczyłem ze spróbujemy ja pozyskać, co więcej, jeszcze w październiku czy listopadzie miałem spore pretensje do działaczy, że o nia nie powalczyli, bo nie wydawało mi sie możliwe by w Sopronie dostawała dużo więcej niż to co moglibysmy jej zaoferować zamiast wydania kasy na Stampalije i np Czarnecką (a jak byłoby za mało to chętnie zgodziłbym sie na zmniejszenie puli na transfer zimowy). Natomiast w tym momencie pojawiły sie u mnie spore wątpliwości, i to mimo tego ze w Sopronie gra na razie bardzo dobrze. Powod jest jeden a ma na imie Tina. W przeciwieństwie do Leuchanki miałbym bowiem duże obawy ze stanie sie z nią to samo co po przejściu do Spartaka - zgaśnie. W Sopronie radzi i dzieli i czuje sie z tym bardzo dobrze, ale
warto zauważyć ze jest tam jedna z dwóch głównych opcji w ataku, i ze ostatnio w meczach euroligowych oddawała po ok 20 rzutów, czyli tyle ile u nas Tina. W Krakowie takiego luksusu by nie miała, musiałaby zapewne w większym stopniu liczyc na to co sama wywalczy, np na atakowanej tablicy. I tu pojawia sie kolejny problem. Jak przeglądaczem jej statsy z ostatnich sezonów to byłem zaskoczony tym jak mało ona zbiera. 4,9 zb w obronie jeszcze ujdzie, ale tylko jedna na mecz w ataku, u zawodniczki podkoszowej grającej po ok 35 min w meczu to katastrofa. Na plus natomiast w jej wypadku odnotuje nadspodziewanie dobra skuteczność w rzutach za 3, i to przy dużej ilosci rzutów oddanych. Jak dotąd trafiła juz 15 trojek podczas gdy cały nas zespół.. 20. Rasumując - uważam Milovanovic za klasowa zawodniczkę (tak koncowka pierwszej dziesiatki wsrod europejskich podkoszowych), w innym ukłądzie personalnym witałbym ja z otwartymi ramionami - zwłaszcza gdyby miała grac w S5 obok Dory ktora zna z Sopronu - ale obecnie miałbym spore obawy co do tego jak sie będzie prezentować. To tyle w kwestii sportowej.
Jest tez kwestia "nie sportowa" a zwiazana z tym ze jest ona poki co związana kontraktem z Sopronem. I tak: jeżeli Wegierski zespół ma wobec niej jakies poważne zaległości finansowe - to nie mam nic przeciwko probie ściągnięcia jej do nas. Ale jeśli płąca jej na czas, lub maja jakieś niewielkie opóźnienia a my próbujemy załatwić sprawe na zasadzie kuszenia jej (i jej menagera) ze tu dostanie więcej to uważam to za bardzo smutną zagrywkę z naszej strony. Ogolnie jestem jak najmocniej za tym, by w eurolidze obowiązywała taka zasada jak w lidze mistrzów w piłce noznej - zawodnik grajacy w barwach jednej druzyny byłby juz do końca sezonu "spalony" w tym pucharze. (oczywiscie można podchodzić do sprawy na zasadzie morlanosci Kalego, i twardzic ze byloby wówczas wsjo ok, tylko nie płączmy wówczas jęśli np za miesiąc kontuzji nabawi sie Fowles a Galatasaray uśmiechnie sie do Tiny..)
3. Milka Bjelica. Sportowo niewątpliwie słabsza od obu wcześniej wspomnianych zawodniczek, na dodatek wyjątkowo nieprzewidywalna - nigdy nie wiadomo co jej strzeli do głowy. Ale ta "nieprzewidywalność" powoduje, ze mogłaby sie okazać bardziej przydatna od Milovanovic. Ona raczej nie miałaby oporów by probować swoich sił bedac na placu, a na dodatek duzo lepiej czuje sie w walce na tablicach. W przeciwieństwie do Serbki ona potrafi sobie dosc czesto sama wyrobić pozycje czy to jakas "szaloną" akcją, czy tez zbiorka w ataku. Oczywiście pewnie nie raz spowodowałby moja irytacje, ale zawsze istniałaby szansa ze nagle odpali - a wtedy Tina miałby batrdzo solidne wsparcie. Dodatkowym plusem jest oczywiscie znajomość z częścią zespołu, a zwłaszcza z Hernandezem.
No ale jest tez druga strona medalu, czyli kwestie pozasportowe. Ona podobnie jak Leuchanka odeszła od nas w nie najlepszej atmosferze choc z zupełnie innych powodów. A ja niespecjalnie popieram dawanie "drugich szans"..
Podsumowując - pod względem sportowym kazda z wymienionych przeze mnie pań mogłaby sie okazać wzmocnieniem, ale przy każdej pojawia sie tez jakieś "ale".. wiec gdyby sie dało to marzeniem byłoby wypożyczenie Ewki ale to pewnie nie realne.
Druga sprawa to zawodniczka obwodowa. Tutaj zdecydowanie potrzebujemy kogos z dobrym rzutem z dystansu, bo w tym elemencie jesteśmy poki co wrecz tragiczni. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to pewnie podpisanie kontraktu z ta panią, ktora juz nawet wylądowała w Balicach, a wiec Katie. Zawodniczka świetna, idealnie pasująca do "układanki" z jednym ale.. byłaby tylko na lige. To samo "ale" pojawia sie przy innych kandydaturach ktore gdzieś tam lataja w powietrzu - i tej dość prawdopodobnej czyli Erin (przy czym jej bym nie chciał, jak dla mnie potrzebujemy kogoś bardziej na pozycje 2/3 a nie na 1/2) i do tej jak dla mnie nierealnej - czyli Catch (ktora pomału wyciąga swoj Chinski zespół do fazy PO). W wypadku ewentualnego podpisania tej drugiej, wypadałoby oczywiscie rozważyć zgłoszenie jej do FIBA kosztem Beard, bo z całym szacunkiem dla Alany to jednak inna koszykarska półka (para Catch - Tina byłaby obok duetu Parker - Diana niewątpliwie najsilniejszym zestawieniem "nieeuropejek' w eurolidze) Rodziłoby sie jendak we mnie wówczas pytanie - czy skoro mamy tyle kasy by kontraktować jeszcze taka zawodniczka, to czy nie lepiej było sciaganc przed sezonem 2 klasowe europejki i postawić mocno na eurolige nawet kosztem ewentualnej (ale bynajmniej nie pewnej, szanse byłyby i tak co najmniej zbliżone) porażki z Polkowicami? Zreszta takie wątpliwości - tylko w mniejszej skali bede miał pewnie i tak, bo nie wierze ze nagle działacze ulecza sie z Pomarańczowego problemu ktory najwyraźniej ich mocno trawi i nie zakontraktują zamiast np Kaski takiej Marginean (o ile ta rozirytowałaby kontrakt ze swoim klubem).
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
za wislacanpack.pl
Czy gra w Wiśle Can-Pack w bieżącym sezonie Katie Douglas jest nadal sprawą otwartą? Czy ze względu na euroligowy limit zawodniczek spoza Europy raczej ta opcja w tym sezonie nie będzie już brana pod uwagę?
Piotr Dunin-Suligostowski: Na dzisiaj sprawa uzupełnienia składu przez Katie Douglas nie jest aktualna. Przyczyny są dwie z jednej strony wspomniana przez Pana limitowana ilość zawodniczek z krajów pozaeuropejskich jeżeli chodzi o rozgrywki ELW. Z drugiej strony zaproponowane przez nas warunki finansowe dla tej zawodniczki - przypomnę tylko do rozgrywek krajowych - nie zostały zaakceptowane. Musimy poruszać się w realnym świecie i podejmować racjonalne decyzje - niestety oczekiwania Katie Douglas w tym zakresie zbyt znacząco odbiegały od możliwości finansowych i zdrowego rozsądku. Ale przysłowie mówi: nigdy nie mów nigdy... może w przyszłości ta opcja okaże się realna.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Greebo pisze:
2. Jelena Milovanovic.
Jak przeglądaczem jej statsy z ostatnich sezonów to byłem zaskoczony tym jak mało ona zbiera. 4,9 zb w obronie jeszcze ujdzie, ale tylko jedna na mecz w ataku, u zawodniczki podkoszowej grającej po ok 35 min w meczu to katastrofa.
Greebo, trochę chyba szukasz dziury w całym... Matovic - jak prześledzisz jej karierę - na desce jest równie "katastrofalna", a chyba w ciemno brałbyś ją do Wisły? Przy takich graczach jak Matovic czy Milovanovic kluczem jest dobranie im do pary zwierzaka podkoszowego
P.S.
Matovic i Milovanovic mają mało zbiórek w ataku, bo nie muszą zbierać po sobie jak ich mniej utalentowane koleżanki.
bball
Re: Co słychać w Wiśle?
M. Starowicz: Polki powinny dostać większy kredyt zaufania
Obecnie, do 6 stycznia 2013 r., trwa przerwa w rozgrywkach Ford Germaz Ekstraklasy. Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków swój kolejny mecz w Eurolidze (z BK IMOS Brno u siebie) rozegrają 3 dni później.
Dlatego też można pokusić się o małe podsumowanie dotychczasowych występów podopiecznych Jose Hernandeza w obecnym sezonie. O opinię w tej kwestii nasz serwis poprosił Macieja Starowicza – znanego dziennikarza krakowskiego oddziału TVP, wieloletniego komentatora meczów koszykówki, a także trenera, który w poprzednim sezonie prowadził drugoligowych koszykarzy Wisły Kraków.
Naszą rozmowę zacznijmy od ostatniego występu koszykarek Wisły Can-Pack. Jakie - Pana zdaniem - były przyczyny porażki w Gyor?
Powiem szczerze, że nie widziałem tego meczu, więc ciężko jednoznacznie ocenić. Same obserwacje statystyczne bywają niekiedy mylące. Zdarza się tak, że drużyny są w stanie rozpracować sposób gry przeciwnika, jednak dużą rolę – zwłaszcza w koszykówce - odgrywa tzw. dyspozycja dnia. Kiedy wszystko w danym spotkaniu wychodzi, trudno przeciwnikowi pokusić się o wygraną.
Wiślaczki w zasadzie już straciły szansę na rozstawienie w play off Euroligi. Bilans w tych rozgrywkach oraz Ford Germaz Ekstraklasie jest słabszy niż rok temu w analogicznej fazie sezonu. Może w Krakowie przesadzono z oczekiwaniami wobec zespołu, a skład jest słabszy?
Skład Wisły jest budowany przez trenera oraz generalnego menedżera. Ten pierwszy wybiera zawodniczki, w oparciu o określony budżet, którym dysponuje generalny menedżer. Trzeba jednak zauważyć, że ciężko zastąpić Ewelinę Kobryn. Zawsze wyznaję zasadę, że musi być stabilizacja składu. To nie jest żużel, gdzie zawodnicy zlatują się na określony mecz, ale sport zespołowy. Wychodzę z założenia, że co najmniej 5-6 koszykarek powinno grać ze sobą 2-3 sezony. Wówczas, po uzupełnieniu składu o taką gwiazdę, jak Tina Charles, można marzyć o czymś więcej niż awans do najlepszej ósemki w Eurolidze.
Właśnie, od tematu Charles nie uciekniemy, jest to zawodniczka światowej klasy. Czy jednak gra drużyny jest za bardzo skupiona na tej właśnie koszykarce?
Generalnie, jeśli ma się tego typu zawodniczkę, trudno, żeby gra nie opierała się w pewnym – podkreślam – pewnym sensie na niej. Wiadomo, że taka indywidualność skupia na sobie dużą uwagę rywalek. Cała sztuka sprowadza się do tego, aby pozostałe zawodniczki wykorzystały ten fakt. Charles może zdobyć np. 25 punktów, może zanotować znakomite statystyki, jednak wówczas reszta koszykarek musi mieć swój udział w dorobku zespołu. Przynajmniej 7-8 zawodniczek powinno zagrać na odpowiednim poziomie i dopiero wówczas można myśleć o zwycięstwach, zwłaszcza na poziomie Euroligi.
Wpływ na pierwsze porażki w Eurolidze mogła mieć kontuzja Katie Douglas i ostatecznie jej zamiana na Alanę Beard?
Na pewno miało to znaczenie. Poza tym istotna była wymiana sporej części składu, w tym odejście Kobryn. Potrzeba kilku mikrocykli treningowych, aby wszystko w grze zespołu zaskoczyło, nie stanie się to z dnia na dzień. Nie ma co się sugerować początkiem sezonu, bowiem wówczas nastąpił zbieg kilku okoliczności. Oprócz Douglas, kontuzji doznała Daria Mieloszyńska, zatem wypadła kluczowa zawodniczka z USA, za którą poszukiwano następczyni oraz ważna Polka, cały czas oczekiwany był przyjazd Charles. Daleki jestem jednak od tego, aby teraz cokolwiek podsumowywać. Czas pracuje na korzyść Wisły, powinno być coraz lepiej. Mieloszyńska powraca do formy po poważnej dla koszykarki kontuzji, Charles już się oswoiła z zespołem. Właśnie taki mecz jak na Węgrzech pokazuje, że trzeba dać im jeszcze trochę czasu, żeby ze sobą pograły.
Jeśli chodzi o zawodniczki podkoszowe - Dora Horti i Justyna Żurowska to nie ten poziom co Kobryn i Magda Leciejewska?
Wiadomo, że Ewelina to zawodniczka nawet nie europejskiej, co światowej klasy, o czym świadczy podpisanie kontraktu w lidze WNBA oraz z jednym z najlepszych klubów w Europie. Uważam, że polskie koszykarki muszą mieć większy kredyt zaufania. Z moich obserwacji wynika, że nie ma dla nich tolerancji błędu i to wyraźnie odczuwa się w ich grze. To, co może zawodniczka z zagranicy w lidze polskiej, tego nie może Polka. Nie mogę tego pojąć, ponieważ za granicą jest odwrotnie – obcokrajowiec musi szybko nauczyć się nowego języka i musi być lepszy od miejscowego zawodnika. Większym zaufaniem powinny zostać obdarzone Mieloszyńska i Żurowska. Jeśli poczują one większe wsparcie, będą lepiej funkcjonować w zespole. Podsumowując - skład Wisły musi być budowany na dobrych Polkach, które są docenione i mają kredyt zaufania, natomiast zawodniczka zagraniczna musi być dwa razy lepsza od polskiej. Tak jest na całym świecie i przynosi to efekty.
Czy Cristina Ouvina jest na pozycji rozgrywającej lepszą koszykarką od Pauliny Pawlak, która – jak się wydaje – gra słabiej niż w poprzednich sezonach?
Paulina jest bardzo dobrą zawodniczką, ale tzw. zadaniową. Tak było w SMS Warszawa, a potem w Lotosie Gdynia. Nie decydowała o obliczu gry, jej konstruowaniu. Teraz jest inaczej ustawiana, a Ouvina jest młodą zawodniczką. Na tej pozycji nie ma więc porównania choćby z Jeleną Skerović, która rządziła na parkiecie, mając ogromny wpływ na postawę drużyny. Podkreślę jeszcze raz – Pawlak bardzo dobrze sprawdza się w roli zawodniczki, która ma wypełniać określone zadania w ataku czy obronie, a nigdy nie była typowym konstruktorem gry, czego wymaga się od niej teraz.
Czy jednak hiszpańska rozgrywająca może wnieść jeszcze dużo do gry Wisły w tym sezonie? Choćby w meczu ze Spartakiem Moskwa Region zagrała świetnie.
Zdecydowanie tak. Ouvina to bardzo zdolna zawodniczka. Na tej pozycji z niektórymi cechami trzeba się urodzić, nie można tego wytrenować. Hiszpanka dysponuje świetnym podaniem, ale trochę brakuje jej jeszcze doświadczenia. Czas powinien pracować jednak na jej korzyść i będzie to wpływać pozytywnie na współpracę w drużynie, zwłaszcza że od strony organizacyjnej i szkoleniowej wszystko jest poukładane bardzo dobrze.
Według Pana – decyzja o rozwiązaniu kontraktu z Petrą Stampaliją jest trafna?
Widzieliśmy, że to nie jest koszykarka nawet na polską ligę. Każdy ma prawo do błędu - również trener i menedżer mogą pomylić się w wyborze zawodniczki do zespołu. Decyzja, którą teraz podjęto, jest moim zdaniem bardzo dobra. Wolałbym, aby tego typu błędy jak Stampalija popełniała 17-, 18-letnia Polka, która uczy się i dopiero wchodzi do poważnej koszykówki, a nie zawodniczka ściągana z zagranicy, bo to po prostu nie ma sensu.
Pojawiły się już spekulacje dotyczące potencjalnej następczyni Chorwatki – wymienia się w tym gronie m. in. Milkę Bjelicę, której obecny klub, rumuński Municipal Targoviste, ma poważne problemy finansowe.
Powrót Bjelicy mógłby być dobrym posunięciem. Zdziwił mnie jej brak w składzie Wisły na ten sezon. Doskonale rozumiem, że wpływ na to mogła mieć wpadka dopingowa, ale ona już odbyła karę (Bjelica została ukarana przez FIBA za stosowanie niedozwolonych środków półroczną dyskwalifikacją, obowiązującą od 27.04.2012 r. do 26.10.2012 r. - przyp. autor). Pomijając już ten fakt, jest to zawodniczka świetnie przygotowana do gry w koszykówkę, zwłaszcza pod względem motorycznym, sporo pozytywnego wnosiła do drużyny.
Przed mistrzyniami Polski w styczniu i lutym bardzo ważne spotkania zarówno na krajowych, jak i europejskich parkietach. Czy zespół powinien jednak skupić się przede wszystkim na rywalizacji w play off Euroligi?
Jose Hernandeza czeka o tyle trudne zadanie, że będzie musiał przygotowywać drużynę niejako dwutorowo. Wisła jest w „szesnastce” Euroligi, ale – umówmy się – to nie jest sukces. Aspiracje sponsora na pewno sięgają ponownego awansu do Final Eight. Uważam, że najważniejsze jest optymalne przygotowanie się do fazy play off tych rozgrywek, bez względu na to, kto będzie rywalem. Drużyna musi znajdować się wówczas w bardzo dobrej formie. Zawodniczki powinny być jak najlepiej dysponowane indywidualnie i zespołowo – tylko wtedy jest szansa na awans. Natomiast jeśli chodzi o polską ligę, to moim zdaniem Polska Ligi Koszykówki Kobiet bardzo promuje drużynę CCC Polkowice. Prezes PLKK, Wiesław Zych, lubi „przyklejać się” do wybranych zespołów – kiedyś na topie był gdyński Lotos, a teraz jest CCC. Wynik finału jest sprawą otwartą. Nie wyobrażam sobie, aby zagrał w nich inny zespół spoza duetu: Wisła i CCC.
Jakie – Pana zdaniem – są przejawy faworyzowania klubu z Polkowic przez władze ligi?
Przede wszystkim kara dla generalnego menedżera Wisły Can-Pack, Piotra Dunina – Suligostowskiego. Znam go już bardzo długo i nie uwierzę, aby człowiek o takiej kulturze i obyciu rzucił się z pięściami na kibiców. Taka wersja zdarzenia jest tanią zagrywką ze strony działaczy CCC. Dunin Suligostowski został z kapelusza ukarany kwotą 10 000 zł i został odsunięty od udziału w trzech meczach. Wiem, jak reaguje publiczność, jak zachowują się niektórzy kibice - święty nieraz by nie wytrzymał. Jednak powtórzę - w życiu nie uwierzę, że Dunin – Suligostowski mógłby zachować się w jakiś karygodny sposób w Polkowicach.
Czy usłyszymy Pana komentarz podczas transmisji meczów Euroligi lub FGE, rozgrywanych w tym sezonie w hali przy ul. Reymonta w Krakowie?
W tej chwili nie jestem brany pod uwagę, jeśli chodzi o komentowanie meczów. Taka sytuacja mogłaby ewentualnie nastąpić, gdyby dwaj koledzy zachorowali. Dziennikarze mieszkający w Warszawie są niejako z automatu zatrudniani przez TVP Sport, a ja wypadłem z pewnego układu. Nie będę ukrywać, że przyczyną mogło być również to, że kilka razy skrytykowałem pracę sędziów, co nie spotkało się z pozytywną reakcją władz PLKK. Zawsze będę uważać, że jeśli ktoś wychodzi na parkiet, to podlega ocenie – obojętnie, czy jest to zawodniczka, czy arbiter. Takiego problemu nie ma w piłce nożnej, gdzie dokładnie analizuje się pomyłki sędziowskie. Natomiast prezes PLKK, Wiesław Zych, zapowiedział, że absolutnie nie wolno podejmować rozmowy na temat pracy arbitrów. Można powiedzieć, że to jest ustrój białoruski. W zeszłym sezonie powstał filmik z meczu Energi Toruń, wskazujący aż 21 błędów popełnionych przez sędziów na niekorzyść tej drużyny w jednym meczu. Znamy doskonale porywczy charakter trenera toruńskiego zespołu, Elmedina Omanicia, ale nawet święty by w tej sytuacji nie wytrzymał. Denerwujące jest to, że w takich sytuacjach karani są trenerzy, a sędziowie - nie.
Czy obecnie pracuje Pan jako trener?
Tak, od tego sezonu jestem trenerem koszykarzy AZS AWF Kraków – reaktywowaliśmy sekcję męską i po pierwszej rundzie w trzeciej lidze wygraliśmy wszystkie osiem spotkań. Chcemy awansować do drugiej ligi.
Życzę Panu powodzenia w realizacji tego celu, jak również dziękuję serdecznie za rozmowę.
Dziękuję również.
WislaLive.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Najwyżej jeden transfer
KOSZYKÓWKA. Wisła Can-Pack dziś wznawia treningi po przerwie świątecznej
Chorwatka Petra Stampalija opuściła krakowską Wisłę Fot. Robert Szwedowski
W niedzielę wiślaczki wznowią zmagania ligowe. Krakowianki podejmą ekipę AZS PWSZ Gorzów. W meczu tym kibice nie zobaczą już w składzie "Białej Gwiazdy" Petry Stampaliji.
Chorwatka rozwiązała umowę za porozumieniem stron. Nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań - miała być solidną zmienniczką dla gwiazd Wisły, a nie sprawdzała się nawet w polskiej lidze. Teraz w krakowskim klubie trwają dyskusje, kogo należy zatrudnić w jej miejsce.
Działacze muszą podjąć decyzję, czy wolą wzmocnić zespół pod kątem Euroligi, czy na potrzeby walki o mistrzostwo Polski. Najłatwiej byłoby zakontraktować zawodniczkę amerykańską, ale mogłaby ona wesprzeć zespół jedynie w rozgrywkach ekstraklasy. W Eurolidze obowiązują ograniczenia dla koszykarek spoza kontynentu - dany klub może zgłosić ich tylko dwie. A na więcej niż jedno wzmocnienie nie ma teraz co liczyć.
- Dwóch transferów absolutnie nie zamierzamy dokonywać - podkreśla generalny menedżer Wisły Piotr Dunin-Suligostowski. - Rozważamy ściągnięcie jednej zawodniczki, ale i to nie jest jeszcze przesądzone. W najbliższych dniach spotkamy się ze sztabem trenerskim i zastanowimy się, która opcja jest dla drużyny najlepsza.
Przegrany mecz w Gyor dobitnie pokazał, że zespołowi przydałaby się zawodniczka, która będzie walczyć na tablicach i wykonywać "czarną robotę" pod koszem. Z drugiej jednak strony Wiśle brakuje też zawodniczki dobrze rzucającej z obwodu. Oprócz Anke De Mondt nie ma w drużynie koszykarki, która seriami potrafi trafiać "trójki". Taką rolę przewidywano dla Katie Douglas, ale Amerykanki nie zobaczymy już w tym sezonie pod Wawelem. W listopadzie zrezygnowano z niej z powodu jej problemów zdrowotnych. Zapowiadano, że temat zatrudnienia tej zawodniczki może wrócić po przerwie świątecznej.
- Sprawa uzupełnienia składu przez Katie nie jest aktualna. Oczekiwania finansowe zawodniczki były zbyt wysokie. Zwłaszcza że Amerykanka mogłaby pomóc drużynie jedynie w rozgrywkach ligowych - mówi Dunin-Suligostowski.
W klubie przyznają, że nie wykluczają nawet powrotu pod Wawel Erin Phillips lub Milki Bjelicy. - Nasze decyzje muszą być jednak racjonalne z ekonomicznego punktu widzenia - podkreśla menedżer.
Tymczasem największy rywal Wisły do tytułu, CCC Polkowice, też się zbroi. - Będą mieli niebawem nową Amerykankę w składzie, ale my musimy patrzeć przede wszystkim na własny zespół - podkreśla Dunin-Suligostowski.
Justyna Krupa, Dziennik Polski
Czyli albo europejka na euroligę i plkk, albo amerykanka tylko na ligę?
Ta druga opcja jest mocno ryzykowna, gdy pod koszem ma się 3 zawodniczki do gry.. od biedy na 4ce można ustawiać Mielocha, a potem to już czeka Czarnecka
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
Ewentualne ściągniecie tylko nie-europejki będzie dla mnie jasnym sygnałem że wybór ten wynika z ambicjonalnych problemów naszego managera. I im lepsza będzie to zawodniczka, tym większy jest ten problem. Równocześnie będzie dla mnie oczywiste że priorytetem jest tylko i wyłącznie liga, a eurolige traktujemy na zasadzie "uda sie to dobrze, nie - to trudno". A co za tym idzie ocena pracy trenera i zawodniczek będzie tez uzależniona głównie do rozgrywek krajowych.
PS. Jesli prawda jest to ze dopiero teraz ma zamiar rozmawiać z trenerem o tym co jest dla zespołu lepsze, to znaczy ze jeszcze nie doszedł do siebie po polkowickim "zdarzeniu".
PS. Jesli prawda jest to ze dopiero teraz ma zamiar rozmawiać z trenerem o tym co jest dla zespołu lepsze, to znaczy ze jeszcze nie doszedł do siebie po polkowickim "zdarzeniu".
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Wiśle?
Powitaliśmy Nowy Rok pełni nadziei, że będzie on lepszy od poprzedniego. Dla nas, tworzących serwis WislaLive.pl, rozpoczął się tragiczną informacją o śmierci naszego kolegi redakcyjnego Staszka. Każdy z nas miał okazję poznać go, jako fantastycznego, młodego, pełnego entuzjazmu człowieka ...
Pamiętam doskonale. Spóźniłem się, a Wy byliście gdzie indziej. Wy, to znaczy oni, bo nie przypuszczałem, że Ty będziesz z nimi. Czekałem w knajpianym ogródku, z rowerem opartym o stół. Michała i Marco znałem doskonale, Ciebie ujrzałem pierwszy raz.
Za chwilę byłem w szoku, jak ktoś, kto czegoś w najmniejszym stopniu się nie spodziewał... Byłem w szoku, bo usłyszałem opinie prawdziwego świra na temat kobiecego basketu. Człowieka mega inteligentnego, entuzjasty pełnego fajnych pomysłów i szczerego zapału.
Gdy rozeszliśmy się do domów, nazwałem Cię super "transferem" do WislaLive.pl. Nigdy mnie nie zawiodłeś. Zawsze wszystko było sumienne, rzetelne i na czas. Wklejałeś mi linki, gdy cytowały Cię media ogólnopolskie. Ty się cieszyłeś, a ja zastanawiałem - kim trzeba by było być, by nie korzystać z tak przygotowanych "produktów".
Wraz z Pawłem stworzyłeś nasz wewnętrzny "team kosz", prawdziwie profesjonalną wizytówkę naszego serwisu. Dziękuję Ci za to i za ten zapał, tę radość z tego, co robiłeś. Takim Cię zapamiętam, choć ciągle nie wierzę...
(MARCIN)
-------------------------------
"Staszka znałem od września 2012. To On polecił mnie do WislaLive. Było to dla mnie ogromne pozytywne zaskoczenie i zarazem wyzwanie. Zastanawiałem się, czym sobie zasłużyłem na takie wyróżnienie. Widywaliśmy się głównie z okazji meczów koszykarek Wisły, ale też utrzymywaliśmy częsty kontakt w sieci. Posiadał ogromną wiedzę na temat koszykówki - zarówno jeśli chodzi o "czytanie" gry, jak i pamięć do statystyk. Uwielbiał wręcz ligę WNBA, posiadał wiele informacji z koszykarskiego światka, określanych jako "poufne". Bardzo aktywny, z poczuciem humoru, pełen pomysłów, cieszył się dużą popularnością w szkole (IX LO), gdzie na początku grudnia został zastępcą przewodniczącego samorządu szkolnego. Bardzo interesował się teatrem i fotografią. Ciągle nie umiem uwierzyć, że to wszystko już w czasie przeszłym...
Staszku - wiem, że Stamtąd będziesz oglądać kolejne mecze i zarazisz wszystkich w Niebie pasją do kobiecej koszykówki..."
(PAWEŁ)
-------------------------------
Pamiętam, jak 30 lipca 2012 skontaktowałem się ze Staszkiem, anonimowym dla mnie wtedy użytkownikiem forum koszykówki kobiet, by zadać mu pytanie, czy chciałby być częścią naszego teamu i tworzyć dział koszykówki serwisu WislaLive.pl. Miałem wątpliwości, czy mój wybór okaże się trafny. Zostały one jednak rozwiane bardzo szybko. Okazało się, że trafiłem na człowieka, dla którego koszykówka kobiet jest ogromną pasją, na człowieka kreatywnego, sumiennego i będącego normalnie rzecz ujmując, bardzo w porządku wobec innych. To dzięki niemu do naszej redakcji dołączył Paweł, z którym wspólnie tworzyli materiały ze świata basketu. Jeszcze kilka dni temu pisał, że wkrótce zamieści wywiad z DeLishą Milton-Jones... nie zdążył.
Marco
-----------------------------------
Staszku, znaliśmy się tylko kilka miesięcy, ale przez ten krótki czas pokazałeś, że ludzie z pasją są w stanie zdziałać niesamowite rzeczy. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, kiedy w letnie, gorące popołudnie mówiłeś o coraz ciekawszych pomysłach, że ja podobnie, jak Marcin byłem wielce zdumiony, ile świetnych wizji może przechodzić przez ludzką głowę. Szkoda, że tych planów nie udało Ci się zrealizować. Kibicuj Wiśle z góry...
Michał
Redakcja WislaLive.pl
Wielu z Was znało go pod nickiem Shavo.


WislaLive.pl
Re: Co słychać w Wiśle?
Nieprawdopodobne.
Po takiej informacji wszystko wydaje się bez znaczenia i bez sensu.
[*] [*] [*]
Po takiej informacji wszystko wydaje się bez znaczenia i bez sensu.
[*] [*] [*]
Re: Co słychać w Wiśle?
Brakuje słów.
Spoczywaj w pokoju.
Spoczywaj w pokoju.
Re: Co słychać w Wiśle?
sporo rozmawialiśmy... choć ostatnio trochę mniej
niezwykle sympatyczny,uczynny, przemiły i zawsze uśmiechnięty chłopak
cały czas trudno w to uwierzyć...;(
niezwykle sympatyczny,uczynny, przemiły i zawsze uśmiechnięty chłopak
cały czas trudno w to uwierzyć...;(
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Strasznie smutno... Co się stało?
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 100 gości

