2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Rybnik z Metcalf oraz Angelicą Henry . mysle ze tez bedzie gral coraz lepiej . Gdyby mieli jeszcze jakąś przyzwoitą Polke do rotacji , to ta drużyna mogłaby odwazniej myslec o play off (czołowa 6).
Lublin cos sie sypie......w Bydgoszczy w niepelnym skladzie. Konin z kolei tym razem juz gladko przegral , niestety poza pierwszą piątka , nic wiecej .
SIEDLCE , ta druzyna poki co najbardziej solidnie , ze wszystkich nowych tworow
Lublin cos sie sypie......w Bydgoszczy w niepelnym skladzie. Konin z kolei tym razem juz gladko przegral , niestety poza pierwszą piątka , nic wiecej .
SIEDLCE , ta druzyna poki co najbardziej solidnie , ze wszystkich nowych tworow
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
A na stronie ligi mecze w Bydgoszczy i Gdyni wciąż trwają... 
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
paulo2907 pisze:A na stronie ligi mecze w Bydgoszczy i Gdyni wciąż trwają...
awaria serwera
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
tam w ogole jest jedna wielka awaria 
WISŁA CAN-PACK KRAKÓW
Trener: Artur Golański. Asystent: Stefan Svitek
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
-
reaktywacja
- Junior
- Posty: 2236
- Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
- Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Parę uwag po meczu Basket Gdynia - Ślęza Wrocław.
Po pierwsze gdynianki. Dawno nie było takich emocji w Gdyni, takiej walki o każdą piłkę. Po prostu zebrano młode dziewczyny, które kosztują czapkę śliwek, ale walczą o każdy centymetr parkietu, są zmotywowane, gryzą parkiet po prostu. Kompletnie bez doświadczenia, ale z niezłymi już umiejętnościami i naprawdę dużym potencjałem. I z talentem do tej gry - to kurczę widać na pierwszy rzut oka.
Ślęzie nie wróżę sukcesów w tym składzie. Gra opiera się na kierowaniu piłek do Player, poza tym żyłowana do granic możliwości jest Pawlak, więc od połowy sezonu przestanie pewnie wytrzymywać kondycyjnie. Basket Gdynia powinien to spotkanie wygrać, niestety za przewinienia spadły w ostatniej kwarcie Simon, Stankiewicz i Miłoszewska i nie było nikogo, kto wstrzymałby i uspokoił grę, a młode rozgrywające w końcówce kompletnie się zagotowały. I ta nieszczęsna ostatnia akcja Naczk przy 64:64... ale emocje były. Szkoda tylko punktów, bo sądzę, że punkty ze Ślężą bardzo pomogłyby w walce o utrzymanie z Lublinem, Koninem i Widzewem. Główny problem gdynianek to brak centymetrów pod koszem i słabe zastawianie, więc rywalki mają okazję do ponawiania akcji w nieskończoność.
Więc po kolei:
Kateryna Dorogobuzowa - najbardziej kompletna zawodniczka Basketu. Inna rzecz, że takiej klasycznej czwórki nie mieliśmy od lat (oczywiście nie sposób jej porównać do Geraldine Robert czy Gosią Misiuk bo to kompletnie inny typ gracza), ma talent rzutowy, nie boi się brać decyzji w swoje ręce, ma warunki na solidną europejską czwórkę, a w Gdyni góruje nad wszystkimi doświadczeniem i opanowaniem (wyjątkowo rzadka cecha w tym zespole
) - co ciekawe, pierwsza kwarta w tym meczu kompletnie jej nie wyszła, ale przełamała się w drugiej po trzeciej próbie rzutowej i skończyła spotkanie z 20 punktami.
Kesley Simon - myślę, że w skali cena do wartości to całkiem przyzwoity zakup. Po pierwsze, obawiałem się, że będzie to bardzo drewniany gracz typu kloc, co stoi pod koszem i siłą fizyczną robi sobie miejsce, by wepchnąć piłkę do kosza, jeśli ktoś poda jej w ręce. Na szczęście nie. To dość szybka, nieźle wyszkolona technicznie, choć bardzo surowa zawodniczka, którą stać na niekonwencjonalną akcję. Oczywiście w stosunku do Danielle Wilson jest jakościowy poważny skok w dół, bo Simon nie będzie gwarancją dobrych występów (brakuje jej przede wszystkim wzrostu), ale będzie z niej pożytek w tym sezonie i na pewno w paru spotkaniach zabłyśnie.
Angelika Stankiewicz - wreszcie! mamy perełkę, gracza, na którym już teraz należy budować polski skład na kolejne lata. To dziewczyna dynamit, a może bardziej granat - czasem rozsadzi się sama, czasem paroma akcjami rozbije obronę rywala. GIGANTYCZNY TALENT - już teraz potrafi praktycznie wszystko co jest jej potrzebne do zrobienia kariery - musi tylko okrzepnąć, nabrać boiskowego doświadczenia, bo traci głowę a energia ją samą rozsadza (3 bezsensowne przewinienia w 2 minuty). Jest bardzo kreatywna, naturalny lider zespołu, typ przywódcy. Gdyby była na parkiecie pod koniec meczu, sądzę, że byśmy wygrali ze Ślęzą. Od czasów Agnieszki Bibrzyckiej nie biegał na parkiecie w gdyńskich barwach taki talent. Musi tylko przestawić się ze streetballowej gry na grę ułożoną, taktyczną i nauczyć się boiskowego cwaniactwa.
Anna Jakubiuk - cicha bohaterka zespołu. Przeszła w ubiegłym sezonie metamorfozę, a w tym ma niezbyt wdzięczną rolę koszykarki, która odwala czarną robotę. Nie widać jej na parkiecie, ale jest nieoceniona. W odróżnieniu od koleżanek nie robi tylu głupich błędów w ataku, jest skupiona i uważna, dość aktywna. Bierze na siebie ciężar walki z rywalkami, ściąga na siebie obrońców. Jej talent rozwija się prawidłowo, a ponieważ zanosi się na to, że będzie miała dużo gry w tym roku, ma szansę stać się dobrą koszykarką klasy ogólnopolskiej.
Dominika Miłoszewska - to bardzo delikatny gracz, trochę przypomina Martę Jujkę - trzeba mieć do niej dobre podejście by ją motywować, bo łatwo się irytuje i blokuje, skupiając na uwagach do koleżanek (również po swoich błędach). Mecz w Gdyni jej nie wyszedł, była niewyraźna. Za często uciekała na obwód z którego ciężko było wrócić z piłką pod kosz. Słusznie u Vadima Czeczury jest trzecią wysoką w rotacji. Ale tkwi w niej duży potencjał. Wierzę, że będzie grać lepiej, bo ma papiery na dobre granie.
Julia Adamowicz - dla mnie największe zaskoczenie. Dziewczyna to taki koszykarski dzikus - potrafi zrobić świetną akcję z kapelusza, potem "zapomnieć" wyjść koleżance do podania, gdy wznawiamy grę z boku. Kolejny bardzo duży talent do oszlifowania.
Karina Różyńska - ambicji i woli walki nie można jej odmówić. Potrafi nieźle bronić, jest nieustępliwa. I ma talent. Niestety, jak druga nowa rozgrywająca Monika Naczk - całkowicie niedoświadczona w grze na tym poziomie. Tu widać przeskok z prowadzenia przeciętnej pierwszoligowej drużyny z Olsztyna a ligowego słabiaka TBLK. Ale talent ma. Jak zacznie realizować polecenia trenera na boisku, będą z niej ludzie.
Monika Naczk - posturą przypomina Lindsay Whalen i na tym podobieństwa się kończą.
Surowa, surowa i jeszcze raz surowa. Kompletnie jej mecz z wrocławiankami nie wyszedł. Po niezłej pierwszej kwarcie (podobnie jak Różyńska na zmianę grały lepiej od Pauliny Pawlak w tej części gry) było już tylko gorzej. Całkowicie się zagotowała w ostatniej kwarcie. No i to ona zepsuła piłkę meczową gdynianek w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry i tę ostatnią akcję rozegrała najgorzej jak się dało. Ale również ma papiery na granie. Musi, jak wszystkie młode, okrzepnąć, dojrzeć koszykarsko i uwierzyć we własne możliwości.
Vadim Czeczuro - podziwiam trenera. Omanić by chodził po ścianach. Bierze czas, wszystko dokładnie rozpisuje, a młode od razu łamią założenia trenera i grają bez głowy. A on ponownie cierpliwie tłumaczy im że muszą zastawiać, przygotować pozycję... a one znowu robią szaloną akcję, czasem z tego są punkty, czasem strata. I tak w kółko.
Podsumowując: Basket Gdynia to fajny zespół jest, zaangażowany, pełen możliwości. Pomimo porażki ze Ślęzą dziewczyny pokazały, że mają już teraz całkiem niezłe umiejętności indywidualne, są kompletnie (w większości) surowe taktycznie, ale bardzo zaangażowane w walkę o każdy centymetr boiska. Zagrał zespół, to raz, a poza tym dziewczyny, którym się chce - to dwa. Dlatego z hali wyszedłem bardzo zadowolony, bo właśnie takiej walki i emocji od nich oczekuję.
A Ślęza?
Pawlak po początku, gdy dostosowała się poziomem gry do Naczk i Różyńskiej, od drugiej kwarty zaczęła dominować na naszymi rozgrywającymi przeglądem pola, doświadczeniem. Jest wolna, nieszkodliwa w obronie, za to dokładna w ataku, fajnie rozdziela piłki. Jednak jak gdynianki nacisnęły w końcówce, pogubiła się jak pozostałe.
Player - typowy strzelec, ma ogromną łatwość zdobywania punktów, nie trzeba przygotowywać dla niej pozycji - to jednak jedyne zagrożenie w ataku Ślęzy - zatrzymanie jej, albo odcięcie pozostałych oznacza spacerek dla zespołu, który to zrobi. W Gdyni oczywiście nie było nikogo, kto mógłby to zrobić, bo Jakubiuk w obronie przeciwko takiemu graczowi jest jeszcze zagubionym dzieckiem, ale zespoły z czołówki nie spocą się ze Ślęzą.
Brown to typowa przeciętna centerka z USA - drewniana, ale swoje zrobi. Na tle takiego zespołu jak Basket - czyli bez wysokich, wypadła ledwie przyzwoicie.
Fajnie, że dużo gry ma Kinga Bandyk. Jest drewniana jak była i wielkiej kariery pewnie nie zrobi, ale niech się ogrywa. Czarnecka to chyba teraz taka Agnieszka Majewska na emeryturze.
Po pierwsze gdynianki. Dawno nie było takich emocji w Gdyni, takiej walki o każdą piłkę. Po prostu zebrano młode dziewczyny, które kosztują czapkę śliwek, ale walczą o każdy centymetr parkietu, są zmotywowane, gryzą parkiet po prostu. Kompletnie bez doświadczenia, ale z niezłymi już umiejętnościami i naprawdę dużym potencjałem. I z talentem do tej gry - to kurczę widać na pierwszy rzut oka.
Ślęzie nie wróżę sukcesów w tym składzie. Gra opiera się na kierowaniu piłek do Player, poza tym żyłowana do granic możliwości jest Pawlak, więc od połowy sezonu przestanie pewnie wytrzymywać kondycyjnie. Basket Gdynia powinien to spotkanie wygrać, niestety za przewinienia spadły w ostatniej kwarcie Simon, Stankiewicz i Miłoszewska i nie było nikogo, kto wstrzymałby i uspokoił grę, a młode rozgrywające w końcówce kompletnie się zagotowały. I ta nieszczęsna ostatnia akcja Naczk przy 64:64... ale emocje były. Szkoda tylko punktów, bo sądzę, że punkty ze Ślężą bardzo pomogłyby w walce o utrzymanie z Lublinem, Koninem i Widzewem. Główny problem gdynianek to brak centymetrów pod koszem i słabe zastawianie, więc rywalki mają okazję do ponawiania akcji w nieskończoność.
Więc po kolei:
Kateryna Dorogobuzowa - najbardziej kompletna zawodniczka Basketu. Inna rzecz, że takiej klasycznej czwórki nie mieliśmy od lat (oczywiście nie sposób jej porównać do Geraldine Robert czy Gosią Misiuk bo to kompletnie inny typ gracza), ma talent rzutowy, nie boi się brać decyzji w swoje ręce, ma warunki na solidną europejską czwórkę, a w Gdyni góruje nad wszystkimi doświadczeniem i opanowaniem (wyjątkowo rzadka cecha w tym zespole
Kesley Simon - myślę, że w skali cena do wartości to całkiem przyzwoity zakup. Po pierwsze, obawiałem się, że będzie to bardzo drewniany gracz typu kloc, co stoi pod koszem i siłą fizyczną robi sobie miejsce, by wepchnąć piłkę do kosza, jeśli ktoś poda jej w ręce. Na szczęście nie. To dość szybka, nieźle wyszkolona technicznie, choć bardzo surowa zawodniczka, którą stać na niekonwencjonalną akcję. Oczywiście w stosunku do Danielle Wilson jest jakościowy poważny skok w dół, bo Simon nie będzie gwarancją dobrych występów (brakuje jej przede wszystkim wzrostu), ale będzie z niej pożytek w tym sezonie i na pewno w paru spotkaniach zabłyśnie.
Angelika Stankiewicz - wreszcie! mamy perełkę, gracza, na którym już teraz należy budować polski skład na kolejne lata. To dziewczyna dynamit, a może bardziej granat - czasem rozsadzi się sama, czasem paroma akcjami rozbije obronę rywala. GIGANTYCZNY TALENT - już teraz potrafi praktycznie wszystko co jest jej potrzebne do zrobienia kariery - musi tylko okrzepnąć, nabrać boiskowego doświadczenia, bo traci głowę a energia ją samą rozsadza (3 bezsensowne przewinienia w 2 minuty). Jest bardzo kreatywna, naturalny lider zespołu, typ przywódcy. Gdyby była na parkiecie pod koniec meczu, sądzę, że byśmy wygrali ze Ślęzą. Od czasów Agnieszki Bibrzyckiej nie biegał na parkiecie w gdyńskich barwach taki talent. Musi tylko przestawić się ze streetballowej gry na grę ułożoną, taktyczną i nauczyć się boiskowego cwaniactwa.
Anna Jakubiuk - cicha bohaterka zespołu. Przeszła w ubiegłym sezonie metamorfozę, a w tym ma niezbyt wdzięczną rolę koszykarki, która odwala czarną robotę. Nie widać jej na parkiecie, ale jest nieoceniona. W odróżnieniu od koleżanek nie robi tylu głupich błędów w ataku, jest skupiona i uważna, dość aktywna. Bierze na siebie ciężar walki z rywalkami, ściąga na siebie obrońców. Jej talent rozwija się prawidłowo, a ponieważ zanosi się na to, że będzie miała dużo gry w tym roku, ma szansę stać się dobrą koszykarką klasy ogólnopolskiej.
Dominika Miłoszewska - to bardzo delikatny gracz, trochę przypomina Martę Jujkę - trzeba mieć do niej dobre podejście by ją motywować, bo łatwo się irytuje i blokuje, skupiając na uwagach do koleżanek (również po swoich błędach). Mecz w Gdyni jej nie wyszedł, była niewyraźna. Za często uciekała na obwód z którego ciężko było wrócić z piłką pod kosz. Słusznie u Vadima Czeczury jest trzecią wysoką w rotacji. Ale tkwi w niej duży potencjał. Wierzę, że będzie grać lepiej, bo ma papiery na dobre granie.
Julia Adamowicz - dla mnie największe zaskoczenie. Dziewczyna to taki koszykarski dzikus - potrafi zrobić świetną akcję z kapelusza, potem "zapomnieć" wyjść koleżance do podania, gdy wznawiamy grę z boku. Kolejny bardzo duży talent do oszlifowania.
Karina Różyńska - ambicji i woli walki nie można jej odmówić. Potrafi nieźle bronić, jest nieustępliwa. I ma talent. Niestety, jak druga nowa rozgrywająca Monika Naczk - całkowicie niedoświadczona w grze na tym poziomie. Tu widać przeskok z prowadzenia przeciętnej pierwszoligowej drużyny z Olsztyna a ligowego słabiaka TBLK. Ale talent ma. Jak zacznie realizować polecenia trenera na boisku, będą z niej ludzie.
Monika Naczk - posturą przypomina Lindsay Whalen i na tym podobieństwa się kończą.
Vadim Czeczuro - podziwiam trenera. Omanić by chodził po ścianach. Bierze czas, wszystko dokładnie rozpisuje, a młode od razu łamią założenia trenera i grają bez głowy. A on ponownie cierpliwie tłumaczy im że muszą zastawiać, przygotować pozycję... a one znowu robią szaloną akcję, czasem z tego są punkty, czasem strata. I tak w kółko.
Podsumowując: Basket Gdynia to fajny zespół jest, zaangażowany, pełen możliwości. Pomimo porażki ze Ślęzą dziewczyny pokazały, że mają już teraz całkiem niezłe umiejętności indywidualne, są kompletnie (w większości) surowe taktycznie, ale bardzo zaangażowane w walkę o każdy centymetr boiska. Zagrał zespół, to raz, a poza tym dziewczyny, którym się chce - to dwa. Dlatego z hali wyszedłem bardzo zadowolony, bo właśnie takiej walki i emocji od nich oczekuję.
A Ślęza?
Pawlak po początku, gdy dostosowała się poziomem gry do Naczk i Różyńskiej, od drugiej kwarty zaczęła dominować na naszymi rozgrywającymi przeglądem pola, doświadczeniem. Jest wolna, nieszkodliwa w obronie, za to dokładna w ataku, fajnie rozdziela piłki. Jednak jak gdynianki nacisnęły w końcówce, pogubiła się jak pozostałe.
Player - typowy strzelec, ma ogromną łatwość zdobywania punktów, nie trzeba przygotowywać dla niej pozycji - to jednak jedyne zagrożenie w ataku Ślęzy - zatrzymanie jej, albo odcięcie pozostałych oznacza spacerek dla zespołu, który to zrobi. W Gdyni oczywiście nie było nikogo, kto mógłby to zrobić, bo Jakubiuk w obronie przeciwko takiemu graczowi jest jeszcze zagubionym dzieckiem, ale zespoły z czołówki nie spocą się ze Ślęzą.
Brown to typowa przeciętna centerka z USA - drewniana, ale swoje zrobi. Na tle takiego zespołu jak Basket - czyli bez wysokich, wypadła ledwie przyzwoicie.
Fajnie, że dużo gry ma Kinga Bandyk. Jest drewniana jak była i wielkiej kariery pewnie nie zrobi, ale niech się ogrywa. Czarnecka to chyba teraz taka Agnieszka Majewska na emeryturze.
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Radomenes pisze:Endrju pisze:[-o<bart_81 pisze:Endrju Was podpuszczał i to było czuć na km. ów
Niektorzy sa zbyt malo kumaci zeby zrozumiec. (I traktuja powaznie moja ironie).
Dobrze, że sam się określiłeś. Na trybunach też przegraliście. I to z kretesem
http://www.youtube.com/watch?v=e3yiZWRAKAk
Szkoda klawiatury na takich ananasków jak Wy
Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili, pokaż że się mylili
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
desix pisze:Szkoda klawiatury na takich ananasków jak Wy
ale o co Ci gościu chodzi? Śmiech Waldusia z całym szacunkiem tyczy się Waszego treneiro, bo dopuszcza do gry zawodniczki, które pomyliły dyscypliny chyba.
Bum
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Radomenes pisze:desix pisze:Szkoda klawiatury na takich ananasków jak Wy
ale o co Ci gościu chodzi? Śmiech Waldusia z całym szacunkiem tyczy się Waszego treneiro, bo dopuszcza do gry zawodniczki, które pomyliły dyscypliny chyba.
Wypowiadasz się w temacie o którym nie masz(cie) zielonego pojęcia(udowodniliście to nie po raz pierwszy w I kwarcie)
Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili, pokaż że się mylili
-
Septymiusz
- Młodzik
- Posty: 501
- Rejestracja: 16 grudnia 2009, 13:51
- Lokalizacja: Toruń
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Nie pamiętam takiego meczu Energi w którym punktowało 11 na 12 zawodniczek
. Do poziomu gry obu zespołów nie chciałbym się odnosić bo zbyt wielu pochlebnych słów nie uda mi się znaleźć.
Sporym atutem - chociaż może nie w Eurolidze - może być dla Katarzynek hala. Nie jest łatwo przyzwyczaić się do boiska wokół którego jest tyle wolnej przestrzeni. Szczególnym problemem dla gorzowianek były rzuty z dalszej odległości, nie chodzi mi o samą skuteczność, ale to że wiele tych niecelnych prób nie było nawet blisko obręczy.
Ewidentnie widać brak zgrania wśród dziewczyn z Torunia. Nie było jeszcze wiele takich wyćwiczonych akcji, a zwłaszcza Peckova biegała bez ładu i składu.
Sporym atutem - chociaż może nie w Eurolidze - może być dla Katarzynek hala. Nie jest łatwo przyzwyczaić się do boiska wokół którego jest tyle wolnej przestrzeni. Szczególnym problemem dla gorzowianek były rzuty z dalszej odległości, nie chodzi mi o samą skuteczność, ale to że wiele tych niecelnych prób nie było nawet blisko obręczy.
Ewidentnie widać brak zgrania wśród dziewczyn z Torunia. Nie było jeszcze wiele takich wyćwiczonych akcji, a zwłaszcza Peckova biegała bez ładu i składu.
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Ja myślę, że na wstępną ocenę zespołów trzeba poczekać jeszcze ze dwie kolejki, aż drużyny się zgrają, wiadomo, że niektóre zawodniczki dołączają na ostatnią chwilę. Nie dotyczy to drużyn euroligowych, które muszą być oceniane w tym kontekście.Także panowie z Torunia wstrzymajcie się chwilę z zachwytami i uszczypliwościami, bo sezon jest długi a Was życie nauczyło, a przynajmniej powinno, że różnie może być ze zdrowiem i pożyciem pracowników klubu
Podobnie optymizm niektórych we Wrocławiu mnie dziwi, po zwycięstwie ledwie wywalczonym w Gdyni, która to raczej potentatem nie będzie, sądzę iż prędzej rywalem m.in. Wrocławia w walce o pozostanie w lidze.
Podobnie optymizm niektórych we Wrocławiu mnie dziwi, po zwycięstwie ledwie wywalczonym w Gdyni, która to raczej potentatem nie będzie, sądzę iż prędzej rywalem m.in. Wrocławia w walce o pozostanie w lidze.
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
danpe_ pisze:Ja myślę, że na wstępną ocenę zespołów trzeba poczekać jeszcze ze dwie kolejki, aż drużyny się zgrają, wiadomo, że niektóre zawodniczki dołączają na ostatnią chwilę. Nie dotyczy to drużyn euroligowych, które muszą być oceniane w tym kontekście.Także panowie z Torunia wstrzymajcie się chwilę z zachwytami i uszczypliwościami, bo sezon jest długi a Was życie nauczyło, a przynajmniej powinno, że różnie może być ze zdrowiem i pożyciem pracowników klubu![]()
Podobnie optymizm niektórych we Wrocławiu mnie dziwi, po zwycięstwie ledwie wywalczonym w Gdyni, która to raczej potentatem nie będzie, sądzę iż prędzej rywalem m.in. Wrocławia w walce o pozostanie w lidze.
danpe jesteś chyba już 1238, który robi z torunian typowego wariata, furiata, fanatyka etc. Tutaj każdy twardo stąpa po ziemi. Nawet największy optymista tu w Toruniu mówi, że liczy się każdy następny mecz.
PS, Już tyle się naczytałem na różnych portalach w co mierzą inne zespoły (http://eurosport.onet.pl/koszykowka/tau ... orke/mnz9z), a zwłaszcza ten za miedzą, że głowa od tego boli. O pożycie się nie martw. W styczniu zawodniczki wracają. Nie wszystkie, ale jednak.
Bum
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Niektórym po prostu nie wypada wypowiadać się inaczej, tak jak Wisła musi twierdzić, że mierzy w MP, Artego, Energa i podejrzewam, że mimo wszystko CCC zapewne marzą o finale, tak są zespoły, dla których 4 miejsce to w tym sezonie będzie sukces i o tym marzą.
A mierzyć w sporcie w coś trzeba, bo jakiś plan trzeba mieć i jakieś nadzieje też. Dążyć uparcie do ich spełnienia. Obojętne co się robi, jaką dyscyplinę wybrało.
Myślę, że wypowiedź zapowiadająca walkę Gorzowa o pierwszą czwórkę (zapewne nieprzypadkowo nie o pierwszą trójkę) nie jest jakimś nadmiernym nadmuchiwaniem balonika, aczkolwiek jakbym miał stawiać, dałbym im (na ten moment) szansę raczej na zajęcie 5. miejsca w tabeli.
A mierzyć w sporcie w coś trzeba, bo jakiś plan trzeba mieć i jakieś nadzieje też. Dążyć uparcie do ich spełnienia. Obojętne co się robi, jaką dyscyplinę wybrało.
Myślę, że wypowiedź zapowiadająca walkę Gorzowa o pierwszą czwórkę (zapewne nieprzypadkowo nie o pierwszą trójkę) nie jest jakimś nadmiernym nadmuchiwaniem balonika, aczkolwiek jakbym miał stawiać, dałbym im (na ten moment) szansę raczej na zajęcie 5. miejsca w tabeli.
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Jak dla mnie to i to ewentualne 5-te miejsce dla Gorzowa jest mocno wyżyłowanym celem. Kadrowo są słabsi niż byli, a rywale jednak mocniejsi niż rok temu. Cała trójka beniaminków wygląda co najmniej solidnie, po dojściu Metcalf nieźle na papierze prezentuje Rybnik, silniejszy niż rok temu jest Konin.. Mecze miedzy tymi zespołami mogą się układać bardzo rożnie w zależności od formy w danym okresie czy nawet dyspozycji dnia. Na ten moment ciężko przewidzieć kto z tej grupy będzie najbliżej faworyzowanej czwórki (choć na papierze najrówniej wyglądają Siedlce) a kto skończy poza czołową ósemką.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Radomenes pisze:O pożycie się nie martw. W styczniu zawodniczki wracają. Nie wszystkie, ale jednak.
Czyzby do kontraktu mialy dodatkowy aneks o zakazie gry w "Słoneczko"?!
PS co do oceny potencjalu zespolow i miejsczajetych po sezonie bym sie troche wstrzymal, bo to jest jak wrozenie z fusow panie Greebo.
Przypominam ze okienko transferowe konczy sie w styczniu a seon w kwietniu/maju....
Wiele druzyn co pokazaly poprzednie lata konczy sezon w innym zestawieniu personalnym. (Niektorzy na plus inni na minus).
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
Re: 2 kolejka TBLK (11.10.2014)
Naucz sie czytać ze zrozumiem, panie Endrju. Np ten fragment:
Nie zmienia to faktu ze akurat w koszykówce kobiet typowanie kolejnosci przed sezonem nie jest wrozeniem z fusów co pokazuja np rokrocznie wszelkiego rodzaju typerki. Odchyłki od prognozowanych typów rzadko kiedy siegaja wiecej niz 1-2 miejsc.
PS. Ciekawe, ze jak ktos protestuję przeciwko takim prognozom to zawsze uwaza ze pomyłka w szacowaniu jest na niekorzyść jego druzyny
PS2 - Zapomniałes jeszcze dodać ze niedoceniam waszej młodzieży
..Na ten moment ciężko przewidzieć..
Nie zmienia to faktu ze akurat w koszykówce kobiet typowanie kolejnosci przed sezonem nie jest wrozeniem z fusów co pokazuja np rokrocznie wszelkiego rodzaju typerki. Odchyłki od prognozowanych typów rzadko kiedy siegaja wiecej niz 1-2 miejsc.
PS. Ciekawe, ze jak ktos protestuję przeciwko takim prognozom to zawsze uwaza ze pomyłka w szacowaniu jest na niekorzyść jego druzyny
PS2 - Zapomniałes jeszcze dodać ze niedoceniam waszej młodzieży
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 106 gości