Co słychać w Wiśle?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 22 marca 2016, 18:14

http://www.wislaportal.pl/30666,Piotr_D ... uzyny.html

W skrócie: nasz nad prezes twierdzi że Can-Pack zostaje i szykuje sie do budowy składu na zbliżonym budżecie do obecnego. Nie chce tez rewolucji w drużynie.

To plusy, zwłaszcza ta kwestia sponsora i budżetu bo to daje nam jakaś gwarancje ze w kolejnym sezonie będziemy oglądać zespól grający na przyzwoitym poziomie, pewnie tez w eurolidze. Natomiast jeśli chodzi o skład to wszystko zależy od personaliów. (np jesli miałaby zostać Kryska a odejsc Katka to super, jesli odwrotnie to dramat).

Reszty wywiadu komentować mi sie nie chce,bo i tak wystarczająco sie zirytowałem go czytając.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 31 marca 2016, 08:33

Tak w ramach ciekawostki - wczorajszy mecz był naszym 40-tym oficjalnym spotkaniem w tym sezonie. I jak dotąd Jozek zaledwie 4 razy miał do dyspozycji "komplet" naszych 9 seniorek. Ostatni raz w grudniu.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Adasss
Amator
Posty: 163
Rejestracja: 21 listopada 2009, 16:54
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Adasss » 03 kwietnia 2016, 13:58

Widzę, że w naszych zespołach juniorskich i młodzieżowych pojawiła się Ewa Bacik. Ktoś potrafi napisać o niej coś więcej, niż to, że dziewczyna ma słuszny wzrost (1,91) i dobre koszykarskie geny (zbieżność nazwisk z Mariuszem Bacikiem nieprzypadkowa)?

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 04 kwietnia 2016, 13:07

Tylko tyle co zobaczyłem wczoraj - jak na swój wzrost: silna, sprawna, zwinna, dobrze panuje nad piłką, widać ze wie co ma robić na parkiecie, tylko tyle ze pudłuje na potęgę. I patrząc po statsach choćby w sms-ie nie jest to niestety przypadek (choć optycznie wygląda to przyzwoicie).

Ogólnie ciekaw jestem czy coś wyrośnie z tego naszego nowego pokolenia, bo wydaje się ze parę dziewczynek jakiś potencjał tam ma. Ot, dwutakt wykonują spokojniej niż Kryśka :) W każdym razie wolę byśmy inwestowali w nie, niż w panie typu Wilk czy Zając jak to miało miejsce parę lat temu.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

wislakosz.pl
Młodzik
Posty: 595
Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: wislakosz.pl » 04 kwietnia 2016, 21:11

Adasss pisze:Widzę, że w naszych zespołach juniorskich i młodzieżowych pojawiła się Ewa Bacik. Ktoś potrafi napisać o niej coś więcej, niż to, że dziewczyna ma słuszny wzrost (1,91) i dobre koszykarskie geny (zbieżność nazwisk z Mariuszem Bacikiem nieprzypadkowa)?


Zawodniczka Wisły obecnie ucząca się w Łomiankach, co do nazwiska to zgadza się jest to jego córka.

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Ałgaja » 05 maja 2016, 14:34

na wislaportal jest tradycyjny posezonowy wywiad z Piotrem Duninem-Suligostowskim http://www.wislaportal.pl/30902,Piotr_D ... sezon.html

zacytuje z niego 2 fragmenty:

o Kryśce:
Również z punktu widzenia zawodniczek trzeba powiedzieć, że są to oferty "nie do odrzucenia". I z taką ofertą - wszystko na to wskazuje - mamy w tym przypadku do czynienia. Zagra ona w kolejnym sezonie w bardzo mocnej lidze rosyjskiej, w bardzo mocnym zespole.


o rozmowach z Turner:
Sprawa nie jest na dziś ostatecznie rozstrzygnięta. Zresztą choćby z formalnego punktu widzenia taka być nie może, bo funkcjonuje przepis zabraniający prowadzenia i finalizowania rozmów kontraktowych w trakcie trwania sezonu.



oj Panie Prezesie...
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 05 maja 2016, 21:39

Dobra ściema nie jest zła ;)
Turner podobno zostanie Wegierka i w tamtejszej lidze grać będzie :)
Ciekawia mnie natomiast te zagraniczne niespodzianki...bo ta z Polski zapewne jest Ewka :)
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Ałgaja » 06 maja 2016, 08:29

Sympatyczny wywiad Justyny Krupy z Ouviną;

Rozmowa. - Mój dom jest w Krakowie, to w Hiszpanii czuję się jak na wakacjach - wyznaje CRISTINA OUVINA, która jednak opuszcza Wisłę Can-Pack po czterech sezonach gry.
- Z końcem każdego poprzedniego sezonu żegnała się Pani z Krakowem z dużymi emocjami. Ponoć jednak tym razem to pożegnanie na dłużej, bo podjęła już Pani decyzję o zmianie klubu.
- Tym razem naprawdę opuszczam Wisłę, na sto procent. I czuję z tego powodu wielki żal. Jednak oferta, którą dostałam z innego klubu jest naprawdę nie do odrzucenia. Nie chodzi tylko o kwestie finansowe. Zmiana klubu w tym przypadku oznaczałaby też awans sportowy. Wydaje mi się, że muszę w tym momencie zrobić ten krok do przodu. Wcześniej, gdy dostawałam oferty z innych klubów, zawsze powtarzałam mojemu agentowi: negocjuj z Wisłą, chcę zostać w Krakowie.

- Czyli tę doskonałą ofertę otrzymała Pani od klubu, który w tym sezonie grał w Final Four Euroligi?
- Nie mogę jeszcze oficjalnie ogłosić nazwy tego klubu. Ale zgadza się, zespół ten był uczestnikiem ostatniego Final Four.

- Wychodzi na to, że Wisła stała się ofiarą własnego sukcesu. Wasze rewelacyjne występy w Eurolidze w tym sezonie przyciągnęły uwagę innych klubów. Konkurencja nie śpi i składa oferty wiślackim gwiazdom.
- Tak, to prawda. Ale muszę podkreślić, że to dzięki Wiśle tak się rozwinęłam. Zresztą, nie tylko na poziomie sportowym, ale również jako człowiek. Dojrzałam. Wszyscy, którzy dobrze mnie znają, dostrzegli tę zmianę w mojej psychice. Ta Cristina, która trafiła do Wisły, mocno różniła się od tej, która z niej odchodzi. Nauczyłam się np. asertywności. Nauczyłam się też, że przychodzą takie momenty, kiedy trzeba dać organizmowi odpocząć, bo człowiek nie ma już wydolności 20-latki.

- Wszystkie podkreślacie, jak ciężki był to sezon. Co było w nim najtrudniejsze, z Pani perspektywy?
- Moment, gdy doznałam kontuzji kostki. Mogę szczerze powiedzieć, że wszystkie mecze w tym roku grałam z bólem, mniejszym lub większym. Często kończyłam w pokoju fizjoterapeutów z płaczem. Czasem czułam, że po prostu nie jestem w stanie dłużej tego bólu wytrzymywać. On zresztą cały czas mi towarzyszy. Do momentu kontuzji ten sezon mijał mi błyskawicznie, a potem - dłużył się niesamowicie. Ale gdy na koniec zdobywamy mistrzostwo, wszystko to idzie w zapomnienie. - Do momentu kontuzji, była Pani w życiowej formie. Nigdy wcześniej nie rzucała Pani tylu punktów, co w tym sezonie. - Na moich barkach spoczywała też większa odpowiedzialność, niż wcześniej, co też bardzo mi się podobało. Bo w poprzednim roku pełniłam rolę rezerwowej rozgrywającej. Szkoda, że po tym urazie nie byłam już w stuprocentowej formie.

- Co będzie Pani najlepiej wspominać z tego pobytu w Wiśle?
- Tak naprawdę Kraków to po prostu mój dom! Powiem więcej, gdy wracam do rodzinnego domu w Saragossie, to tam czuję się bardziej obco. Cieszę się, że tam jestem, ale czuję się, jakbym była na wakacjach. Te cztery lata spędzone pod Wawelem sprawiły, że zapuściłam tu korzenie. I Kraków pozostanie dla mnie tym domem, w pewnym sensie. Chcę spędzić tu jeszcze cały maj, nacieszyć się Polską! Ale myślę, że w przyszłości wrócę do Wisły. Kiedy człowiek ma taki sentyment do jakiegoś miejsca… ech, łzy mi lecą po policzkach.

- Zostawia Pani w Krakowie rodaka, trenera Jose Hernandeza. A tak się wam dobrze współpracowało...
- Ostatnio po treningach mówiłam mu: Jose, płaczę po kątach, już mi żal, że odchodzę. A on na to: będziemy za sobą tęsknić, Cris. I to prawda. Ale koniec końców każde z nas musi iść swoją drogą w sportowej karierze. Mam jednak przeczucie, że jeszcze kiedyś będziemy razem pracować.

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/sport/a/ ... a,9959738/
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 06 maja 2016, 18:19

To jeszcze o Nicholls:

Laura Nicholls, jedna z liderek koszykarskiej "Białej Gwiazdy", żegna się z Krakowem. Dla 27-letniej podkoszowej był to pierwszy sezon pod Wawelem. Stała się kluczową zawodniczką krakowskiej ekipy w walce o mistrzostwo Polski i sukcesy w Eurolidze. Nie zamierza jednak przedłużać tej przygody, bo – podobnie, jak Cristina Ouvina – dostała kuszącą propozycję od innej euroligowej ekipy. - Każda z nas ma swoją drogę zawodową.

Nie chodzi o to, że źle się czułam w Krakowie, wręcz przeciwnie. Ludzie tu świetnie mnie traktowali. Ale trzeba stawiać sobie nowe cele i dojrzewać koszykarsko – podkreśla Hiszpanka. reklama

wielu to właśnie Nicholls, a nie Yvonne Turner, najbardziej zasłużyła na tytuł MVP tegorocznych finałów ekstraklasy. We wszystkich trzech meczach przeciwko Artego Bydgoszcz wykonywała tytaniczną pracę w obronie, dorzuciła też sporo punktów w ataku. Powstrzymywała najlepszą zawodniczkę rywali, czyli Amishę Carter. Ona sama jednak twierdzi, że nie przywiązuje wagi do takich wyróżnień.

- Tytuł MVP finałów? Szczerze mówiąc, nie robi mi to różnicy. Mam w kolekcji już sporo trofeów, więc nie koncentruję się na tytułach. Tak naprawdę człowiek po czasie pamięta po prostu piękne chwile. To, co człowiekowi potem zostaje, to nabyte dzięki takim udanym sezonom umiejętności i przyjaźnie, które się tu potworzyły. Liczy się to, co wzbogaciło mnie jako człowieka i zawodniczkę – przekonuje.

Hiszpanka nie kryje, że – mimo wspaniałego końcowego efektu - sezon ten był dla wiślaczek niezwykle trudny. - Były momenty zwątpienia, nie przeczę. Często nie miałyśmy doświadczonych zawodniczek do trenowania i do gry. Ale miałyśmy przede wszystkim świetnego trenera. A jeszcze lepsze zawodniczki – śmieje się Nicholls. – Żartuję oczywiście! Będę strasznie tęsknić za trenerem Jose Hernandezem.

Najwięcej tych chwil zwątpienia mogło być przy okazji batalii ze Ślęzą Wrocław w półfinale. - Paradoks polega na tym, że półfinały były dla nas bardziej wymagające i trudne, niż finały – przyznaje Nicholls. – Ale tak często bywa, również na poziomie rozgrywek europejskich.

Podkoszowa kadry Hiszpanii ma w swojej karierze mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo świata zdobyte ze swoją reprezentacją, więc wie, o czym mówi. Po zdobyciu mistrzowskiego tytułu, koszykarki Wisły postanowiły pochwalić się swoim sukcesem na murawie piłkarskiego stadionu przy Reymonta, podczas meczu „Białej Gwiazdy” z Jagiellonią Białystok.

- Wszystkie nasze zawodniczki pokazały w tym sezonie ogromną klasę i ogromną wolę walki. Czapki z głów przed nimi – podkreślał prezes TS Wisła Piotr Dunin-Suligostowski. Szef piłkarskiej i koszykarskiej Wisły nie ukrywa, że zatrzymanie najlepszych europejskich koszykarek krakowskiej ekipy po tak udanym sezonie w Eurolidze stało się „misją niemożliwą”. – Na pewno będą w zespole zmiany, ale trzon drużyny chcielibyśmy utrzymać – stwierdził prezes. – Nic nie trwa wiecznie, trzeba budować ekipę od nowa. Trzeba podjąć walkę o ten 26. mistrzowski tytuł w kolejnym sezonie. Jeśli chodzi o szczegóły, poznamy je w najbliższych dniach, może tygodniach. Klubowi zależy na zatrzymaniu polskich zawodniczek, w tym jednej z kluczowych koszykarek tego sezonu, Magdaleny Ziętary. Pozostać ma również m.in. Małgorzata Misiuk, ostatnio lecząca przewlekły uraz stopy.

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/sport/a/ ... e,9962640/
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 10 maja 2016, 06:00

W DP wywiad z Eweliną Kobryn, sugerujący jej możliwość powrotu na R22i straszący ze jak wróci to w klubie mogłaby zostać Stallworth :shock:
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
justi
Kadet
Posty: 1289
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: justi » 10 maja 2016, 09:57

To już Crystal Langhorne jest be?

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 10 maja 2016, 10:25

justi pisze:To już Crystal Langhorne jest be?


Hmm, a co ma ta pani do tego co napisałem?
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
justi
Kadet
Posty: 1289
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: justi » 10 maja 2016, 10:31

To że nie szukają już innych możliwości tylko biorą co im los dał. To było moje luźne spostrzeżenie na politykę transferową Wisły.

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 10 maja 2016, 10:35

A ok. Nie wiem czy w klubie ją chcą, czy są to tylko przemyślenia autorki tekstu.

Mam nadzieję ze to drugie.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 10 maja 2016, 11:46

Od ostatniego spotkania z Artego minęło już troszkę czasu ale doszedłem do wniosku że jednak pokuszę się o wystawienie naszym zawodniczkom i trenerowi ocen (opisowych) za ten sezon.

Patrząc z perspektywy samych meczów w PO naszej ligi można by pisać o 7 wspaniałych, bo tyle zawodniczek grało u nas w tych kluczowych momentach, (pomijam pojedyncze epizody w wykonaniu B.Puter i K.Wilk). W praktyce jednak tych wspaniałych było jak dla mnie 5, a 2 pozostałe pełniły głownie rolę pomocniczą. Oczywiści zarówno Aga Szott jak i Denesha Stallworth miały swój udział – i to momentami spory – w końcowym sukcesie, ale jednak rola każdej z 5 pozostałych pań był znacznie większy. I o ile mogę sobie jeszcze wyobrazić że bez Szott czy Stallworth bylibyśmy w stanie w tej fazie wu grac jakiś pojedynczy mecz o tyle bez którejś z pań z S5 już nie.

PG Cristina Ouvina. Przed sezonem gdy patrzyłem na nasz skład doszedłem do wniosku, że nasz sportowy los w dużej mierze zależy od postawy dwóch pań – właśnie Kryski a także Magdy Ziętary. Obie te zawodniczki były wówczas w dość podobnej sytuacji – po poprzednich rozgrywkach w których grały w miarę często ale jednak głownie w roli zmienniczek teraz ich znaczenie miało znacznie wzrosnąć. Z jednej strony obie stanęły więc przed szansą na pokazanie ze mogą coś w tej koszykówce jednak zdziałać , z drugiej – ich dobra gra była wręcz warunkiem koniecznym (ale nie wystarczającym) jeśli chcieliśmy myśleć o sukcesach choćby tylko i w kraju. I cieszę się że obie sprostały zadaniu.

Oczywiście w stosunku do Kryski te moje oczekiwania były większe, ale też i z innego pułapu startowała. Co prawda rok temu przegrała rywalizację z Vandersloot – ale to żaden wstyd, Amerykanka to dla mnie obecnie top 5 na tej pozycji na świecie, ale wcześniej grywała już dużo i często na wysokim poziomie a dorobku miała już i złoty medal ME. I teraz udowodniła że jak się chce to można sporo nauczyć się od lepszych koleżanek z drużyny. Nie wątpię bowiem że ten rok terminowania u boku Vandersloot pomógł jej się rozwinąć i dojrzeć koszykarsko. Ten sezon był zdecydowanie najlepszy w jej wykonaniu spośród tych 4 spędzonych w naszych barwach. Co prawda w żadnym meczu nie zagrała aż tak dobrze jak w spotkaniu przeciwko Spartakowi Moskwa jesienią roku 2012, ale za to praktycznie nie schodziła poniżej przyzwoitego poziomu. To ona a nie Turner była dla mnie najważniejszą postacią w naszej drużynie. Ile znaczyła jej obecność na parkiecie przekonaliśmy się boleśnie w styczniu gdy jej zabrakło z powodu skręcenia kostki. Nasza gra od razu siadła, ciężko ją było oglądać a Turner szykowała się do pobicia rekordu euroligii w ilości strat.

A przecież samo prowadzenie gry nie było w tym roku jej jedynym zadaniem. Przy tak ograniczonym potencjale chcąc nie chcąc musiała też włączyć się w zdobywanie punktów, i tu tez nie zawiodła. W dalszym ciągu technika rzutu jaki prezentuje nie nadaje się do pokazywania młodzieży, dalej tez zdarzają jej się kompromitujące porażki w starciu sam na sam z koszem, ale jednak średnio zdobywane 10 pkt na mecz w eurolidze to już wynik bardzo przyzwoity, zwłaszcza ze dokładała do nich w każdym niemal 6 zbiórek, równo 5 asyst (5 miejsce), niemal 3 przechwyty i tylko 2,5 straty. Trudno się dziwić ze takie indywidualne osiągnięcia w połączeniu ze świetnym wynikiem całej drużyny zaowocowały ofertą nie do odrzucenia z Rosji.

Czy w Orenburgu się sprawdzi? Prawdę mówiąc trudno mi wyrokować, to jednak kolejny poziom wyżej a ona trochę braków jednak ma. Trudno mi też uszeregować ja w naszym wiślackim panteonie rozgrywających, choćby tylko w erze Can-Packu, choćby tylko biorąc pod uwagę Europejki, głównie dlatego że w stosunku do swoich wielkich poprzedniczek – Skery i Liron prezentuje jednak zupełnie odmienny styl gry. Tamte w ogromnej mierze bazowały na takim pozytywnym boiskowym cwaniactwie by nie rzecz cynizmie, obie tez mimo wszystko np. lepiej kontrolowały tempo akcji i miały większy wpływ na zespół. Kryśce trochę takiego wyrachowania ciągle brakuje (choć postęp widoczny), dalej gra bardzo żywiołowo, ale to ma tez i swoje plusy – na pewno z tej trojki jest najlepszym obrońcą, no i ciągle ma też duże możliwości rozwoju.

W jednym z pierwszych wywiadów jakie udzieliła po podpisaniu kontraktu z nami powiedziała ze nie jest typem zawodniczki która sama wygrywa mecze, ale ze może pomóc wygrywać koleżankom. Nie kłamała, żadnego meczu sama nie wygrała, ale z Krakowa wyjeżdża z 3 złotymi jednym srebrnym medalem MP, 2 pucharami Polski i awansem do 8-ki w europie. I pewnie jak większość kibiców Wisły nie miałbym nic przeciwko temu by kiedyś jeszcze wróciła tu by tę kolekcję powiększyć.

SG Yvonne Turner.
Jej przyjście do Wisły było dla mnie najmocniejszym sygnałem świadczącym o tym że nasze możliwości finansowe gwałtownie zmalały. Po raz pierwszy od 10 lat zakontraktowaliśmy zawodniczkę amerykańską która ligę WNBA znała tylko z campu. Typowy streetball, made In USA, jakich tabuny pojawiają się na parkietach europejskich. Jedne są trochę lepsze, inne trochę gorsze, sporo z nich okazuje się transferową pomyłką, ale tez sporo staje się ulubienicami zwłaszcza tych mniej wybrednych kibiców w zespołach z niższymi aspiracjami. Grają chaotycznie, egoistycznie, ale często zdobywają dużo punktów, nieraz po efektownych akcjach.

Wisła niewątpliwie aspiracje ma spore, a ja nalezę do tych bardziej wybrednych kibiców to zachwycony tym transferem być nie mogłem. Ale nawet w najgorszych snach nie spodziewałem się ze na początku Turner będzie grała aż tak tragicznie. Początek sezonu – zwłaszcza euroligowego – to w jej wykonaniu dramat. Durne straty, bezmyślne wjazdy pod kosz, nieprzemyślane decyzje rzutowe, fatalna gra w obronie ukoronowaniem czego była końcówka meczu z Castors Braine kiedy to wydatnie pomogła rywalkom wygrać.

Przełom nastąpił w najmniej oczekiwanym momencie – mniej więcej w połowie meczu z Bourges. Przypomnę że przegrywaliśmy w tym meczu już ponad 20-toma punktami, mając po wcześniejszych meczach euroligowych bilans 0-4. Większość naszych zawodniczek wyglądała na pogodzone z losem, a zawodniczki z Francji myślami były już chyba przy kolejnym rywalu. I Turner to wykorzystała. Nie grała ani odrobinę mądrzej niż we wcześniejszych spotkaniach, ale wreszcie piłka po jej rzutach zaczęła wpadać do kosza a przeciwniczki łapały na niej faul za faulem. Myślę że Bourges dalej nie wie jakim cudem ten mecz przegrało, ale to nie nasz problem. Dla nas istotnym jest to że był to punkt zwrotny w sezonie i co by nie mówić olbrzymia w tym zasługa naszej amerykanki.

Od tego meczu zresztą jej forma zdecydowanie poszła w góre. W kolejnym meczu euroligowym – w Orenburgu przełamała swoja niemoc w tych rozgrywkach jeśli chodzi o rzuty trzy punktowe i z meczu na mecz wyglądała coraz lepiej. I co ważne – stopniowo zmieniał się też jej styl gry, ale to już chyba zasługa Hernandeza. Oczywiście dalej bazowała na szybkości, mnóstwo punktów zdobywała z kontrataków, ale zaczęła podejmować lepsze decyzje, przestała się napalać, zaczęła tez popełniać trochę mniej strat. Wyjątkiem od takiego stanu rzeczy był oczywiście styczeń , gdy musiała przejąć obowiązki Kryski na rozegraniu. Ten miesiąc pokazał w sposób wyraźny ze o ile może być z niej przyzwoita dwójka, o tyle na jedynkę się zupełnie nie nadaję. Na szczęście dla nas Ouvina wróciła dość szybko do gry, i Yvonne mogła się skupić na punktowaniu.

Turner jest niewątpliwie jedna z największych wygranych tego sezonu nie tylko w Wiśle ale i w całej Europie. Z tak naprawdę anonimowej zawodniczki stała się postacią rozpoznawalną o czym świadczy kontrakt w Sopronie, zapewne dużo lepszy finansowo niż to co dostała rok temu u nas, a także zaproszenie na camp do Chicago. Tym niemniej ja nie byłbym sobą gdybym nie napisał, że osobiście cieszę się ze Węgrzy nam ją podkupili. Mam tylko nadzieję, że nasze transfery nie spowodują zmiany tego mojego nastroju.

SF. Magda Ziętara
. O niej już wspomniałem przy okazji omawiania Kryśki, a i wcześniej parę razy przewijała się w moich postach. Jak dla mnie jeden z większych postępów w tym sezonie jeśli chodzi o polskie koszykarki. Miałem napisać ze może i największy ale sobie przypomniałem o Koperwas i Parysek i stwierdziłem ze stawiania Ziętary w jednym szeregu z nimi byłoby jednak nietaktem.

Jak już kiedyś wspominałem postaci Magdy wyrasta nam klasowy zawodnik od czarnej roboty. Ona to nie Biba, nie będzie rzucać po 20-kilka punktów, nie zostanie tez zapewne gwiazdą światowej koszykówki, nawet ciężko mi sobie wyobrazić by kiedyś została np. MVP finałów. Ale może stać się zawodniczką która będą bardzo cenili trenerzy nie tylko w naszym kraju. Taka młodsza i przyjemniejsza dla oka wersja Anke de Mondt. Na podobieństwo z Belgijką składają się dla mnie głownie 3 elementy:

- dobra, agresywna ale coraz bardziej czysta, gra w obronie. Dotyczy to zarówno krycia każdy swego (choć tu jej jeszcze sporo brakuje do bycia takim plastrem jak Anke) jak i systemów kombinowanych.

- umiejętność dorzucania ważnych punktów. Nie jest podstawową opcję w ataku, ale gdy ma czystą pozycję trafia z coraz lepszą skutecznością (w lidze 40% za 3), potrafi tez wejść pod kosz czy rzucić z półdystansu

- boiskowa inteligencja. O tym tez już pisałem ale nie zaszkodzi powtórzyć. Nie pamiętam w czasach Can-packu tak mądrze grającej Polki w naszym zespole. I dotyczy to zarówno jej postawy w obronie (czytanie gry rywali, pilnowanie swojej pozycji) jak i w ataku (mało strat, bardzo dobra selekcja rzutowa, umiejętne wykorzystywanie luk w obronie rywala). Widać ze czuje grę i kontroluje to co się dzieje na parkiecie – np. upływający czas do końca akcji. To naprawdę miła odmiana bo z reguły Polki prezentują jedną z trzech postaw:

Typ A – trener tak nauczył, wiec ja tak zagram choćby i niebo się waliło (Żurowska, Skobel)
Typ B – no ale ja chciałam dobrze, nie wiem czemu są pretensje (Szott, Krężel)
Typ C – a to se rzut odpalę albo se pod kosz wjadę (Kaczmarczyk, Śnieżek)

Oczywiście do de Mondt jeszcze jej trochę brakuje. Belgijka to była klasa euroligowa w swojej specjalizacji, Magda to na razie klasa reprezentacyjna. Momentami tez trochę szwankuje u niej psychika. Jeki więc póki co o nią się nie będą biły, ale podstawy są. Liczę że zostanie w Wiśle i przy pomocy Hernandeza (chyba nie mogła sobie wymarzyć lepszego trenera ) zrobi kolejny kroczek na przód. A kto wie, może za kilka lat jakaś Neagu czy inna Gullden włączy sobie finał koszykarskiej euroligii kobiet i będzie tam kibicować Wiśle z Magda w jednej z głównych ról.

PF. Justyna Żurowska-Cegielska. Tak jak napisałem powyżej, ma swoje nawyki których już zapewne nie wypleni, a które irytują nie tylko mnie (bo to i tak bez większego znaczenia) ale i np. Hernandeza. Kilka razy w sezonie widziałem u niego na twarzy ogromne zdziwienie połączone z próbą zrozumienia tego co Justynie strzeliło w danej sytuacji do głowy. Jakoś nie mógł zrozumieć że ta np. usilnie gra pod kosz do Nicholls, mimo ze koło Hiszpanki są i 3 rywalki a inne nasze zawodniczki stoją wolne.

Dobra, wystarczy tych złośliwości, zwłaszcza że mimo wszystko tych chwilowych zaćmień było u niej w tym sezonie mniej niż w latach ubiegłych a ogólnie jej występy w Wiśle w tym sezonie trzeba zaliczyć do udanych. Co prawda po raz kolejny była wyraźna różnica miedzy Justyna ligową, a euroligową, ale to po prostu wynika z różnicy poziomów miedzy rozgrywkami którego nie jest w stanie przeskoczyć. Siła fizyczne i sprawność rywalek w tych drugich rozgrywkach niestety niszczy naszą była kapitan przez co jest tam mniej przydatna niż np. Stallworth.

Na szczęście dla niej w lidze sytuacja jest odwrotna. Tutaj nie ma pod koszem tak wymagających rywalek na pozycji nr 4 więc jej rola znacznie rośnie. Mało która krajowa przeciwniczka jest ja w stanie zatrzymać. Na jej plus należy zapisać tez to ze nie pękała po kilku nieudanych próbach, tylko – o ile miała dobrą pozycję – podejmowała kolejne. Tak było np. bodajże w 3 kwarcie ostatniego meczu finałowego. Dwa jej pierwsze rzuty nie trafiły do kosza, ale 3 już wzbogacił nasze konto o 2 oczka.

Podsumowując – Justyna jest jaka jest, poza pewny poziom nie przeskoczy, ale na tle ligowych rywalek i tak się mocno wybija. Dlatego tez chętnie bym ją widział w Wiśle i w kolejnych rozgrywkach, bez względu na to czy uda się namówić do powrotu Ewkę czy nie.

C. Laura Nicholls
. Jedyny nasz przed sezonowy transfer który mógł w europie robić jakieś większe wrażenie, bo co by nie mówić o podkoszowych Hiszpankach to jednak pewne miejsce w kadrze tego kraju jest nobilitujące. Ostatni sezon miała nie udany, ale właśnie chyba dzięki – a także dzięki Józkowi – udało się ją wówczas ściągnąć do Krakowa. I myślę ze nikt na Reymonta nie żałuje ze tak się stało.

Największym atutem Laury niewątpliwie była gra w obronie. Nie ma ona jakiś wspaniałych warunków fizycznych, nie jest specjalnie skoczna, a na dodatek po 5 minutach gry oddycha tak jakby miała się zaraz przewrócić, ale myślę ze dla żadnej rywalki walką z nią nie należała do przyjemności. Żeby sobie wyrobić pozycję trzeba naprawdę mocno się po przepychać, a jest to o tyle trudne, że Laura wie jak się ustawić i jak przecinać akcje rywalek o czym chyba dobitnie przekonało się w finale Artego.

W ataku jej gra wyglądała tak różowo. Miewała mecze kapitalne (26 pkt w debiucie euroligowym) ale tez i zdarzył jej się okres kilku kolejnych spotkań gdzie trafiała do kosza z gry max raz. Warto jednak zauważyć ze w finałach nie zawiodła. Co więcej – kluczowe akcje w obu meczach Bydgoskich, te po których odskakiwaliśmy na bezpieczną odległość, graliśmy właśnie na nią. I gdyby Herkt prześledził nasze mecze euroligowe to nie byłby tym faktem zdziwiony.

Następne rozgrywki Hiszpanka spędzi już w innym klubie, z jej wypowiedzi można domyślić się że chodzi o Schio. I wydaje się ze to może być dobry klub dla niej, tam lubią właśnie tak tardo grające w obronie zawodniczki. Inna sprawa że Laura ba dość dziwną psychikę, wiec może się okazać że przy innym trenerze jej gra nie będzie wyglądać tak dobrze i przygoda z nowym klubem zakończy się przed czasem. Taki scenariusz w jej karierze już się bodajże dwukrotnie pojawił.

------------------------------------------------------------------------------

Ta piątka stanowiła o sile naszej drużyny nie tylko w samej rozgrywce finałowej ale i w całym sezonie. Ale w piątkę to nawet Artego nie byłoby w stanie grać, wiec parę słów wypada poświecić i kolejnej piątce, która przecież także miała swój udział w sukcesach.

Agnieszka Szott-Hejmej. Przy niej chyba mam najbardziej mieszane uczucia. Były takie momenty – zwłaszcza w eurolidze – że bardzo żałowałem ze jej kariera została tak zastopowana przez kontuzje. Chwilami pokazywała to z czego słynęła – poza przeciętne umiejętności techniczne, dobre panowanie nad piłką, niezły rzut, wszystko to o poziom wyżej niż Justyna. Ale były tez takie chwile że modliłem się by szybko zeszła z parkietu. Takim chyba najgorszym fragmentem sezonu w jej wykonaniu były półfinały ze Ślęzą. Żal było patrzeć jak robią z niej wiatrak takie zawodniczki jak Kaczmarczyk czy Krężel, jak się wiecznie spóźnia w obronie czego efektem są faule a po nich błagalne- a’la kot ze Shreka - minki do sędziów.

Na szczęście w finale trochę się otrząsnęła. Może nie na tyle by być kluczową postacią w drużynie, ale na tyle by jednak nie być najsłabszym ogniwem w łańcuchu. I co ważne – podjęła tez wówczas walkę fizyczna z rywalkami, od której często zdarza jej się stronić. Co dalej? Mam wątpliwości, myślę ze działacze także, tym bardziej ze jest jednak bardzo podatna na kontuzje. Zrozumiem jak odejdzie, ale nie zmartwię się tez jak zostanie, a o jej być-albo-nie być powinny decydować dwa czynniki – jej wymagania finansowe oraz to na której pozycji będziemy potrzebowali Polek. (bo jakby zamiast niej miała być Ola Pawlak to ja serdecznie dziękuje)

Denisha Stallworth. Ostatnia z tych które dotrwały aż do ostatniego meczu  Plus za ambicje, plus za umiejętność trafiania do kosza i to z dość trudnych pozycji gdy już się znajdzie w jego pobliżu z piłką w rękach. Minus? Niestety prawie za wszystko pozostałe.

A najlepiej o tym świadczą.. jej zdobycze punktowe w dwóch ostatnich meczach finałowych. Bo skoro zdobyła w każdym z nich po 10 punktów, czyli niemal 20% całego naszego dorobku, a mimo to na parkiecie przebywała ledwie kilkanaście minut w każdym ze spotkań to możliwości są dwie. Albo trener jest koszykarskim dyletantem/sabotażystą albo w jej grze są mankamenty na tyle duże ze te zdobyte przez nią punkty ich nie równoważą.

Na czym polegają te minusy nie chce mi się tu pisać, bo mam nadzieję ze będą one zmartwieniem już kogo innego za rok

Katka Zohnova. Ściągniecie jej z Gorzowa kilka sezonów temu było jedną z większych pomyłek transferowych ostatnich lat. Ściągnięcie ją ponownie do kompromitacja. Obecnie to zawodniczka o 2 klasy słabsza od Krężel, a nie po to się kontraktuje zawodniczki zagraniczne by były uzupełnieniem składu. Nie ma absolutnie żadnych sportowych argumentów za tym by została na kolejny rok.

Małgorzata Misiuk
. Joanna Jarkowska-Walich wersja 2.0. Za niska i za słaba na PF, za mało zwrotna na SF. Walczy, ma przyzwoity rzut ale to jednak nie ta półka. Jak dla mnie powinniśmy jej podziękować i poszukać kogoś innego. No chyba ze będziemy mieć dużo więcej kasy niż rok temu to może zostać jak jakaś pani nr 10-11.

Deveraux Peters. Miała być największa gwiazdą naszej ligi i rzeczywiście pokazała ze umiejętnościami przewyższa inne zawodniczki. Do tej pory pamiętam jej podania przez pół parkietu do Turner. Od Stallworth tak ze 2 razy lepsza. Została nawet MVP finałów.. tyle że na Węgrzech. Cóż, same umiejętności nie grają, wiec biorąc pod uwagę ze to co mieliśmy ugrać w sezonie i tak ugraliśmy to dobrze się stało że doszła. Zresztą to przykład zamiany klubów w trakcie sezonów która okazuje się korzystna dla wszystkich. My mamy mistrza, Sopron ma mistrza, Peters ma MVP
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 91 gości