Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Co słychać w Wiśle?
No i by zamknąć temat parę zdań o trenerze.
Parę lat temu niejaki Hellraiser napisał na forum że im się ma większe fundusze i silniejszy skład tym ciężej odnieść w sezonie sukces. Teza ta wywołała spore oburzenie, choć jakkolwiek na pierwszy rzut oka brzmi absurdalnie dużo w niej racji. Wszystko dla tego że patrząc na ostatecznie wyniki zazwyczaj uwzględniamy też warunki początkowe, a tym samy m wymierny wynik staję się na swój sposób mocno subiektywny. I postać Hernandeza jest tego dobrym przykładem.
W Wiśle spędził wcześniej 4 sezony, w tym 3 bardzo udane. W pierwszym co prawda zawaliliśmy ligę, ale za to doszliśmy az do F4 euroligii. Rok później w europie był „tylko” ćwierćfinał, ale za to odzyskaliśmy tytuł mistrza kraju, a kolejne rozgrywki to już sukces niemal kompletny – awans do F8 euroligii (tam 4 porażki, ale 3 po bardzo wyrównanych meczach: ze Spartakiem, Jekami i Schio) a w kraju dublet i to zdobyty w pięknym stylu – tylko 1 porażka w całym sezonie. A mimo to opinie o nim były mocno zróżnicowane. Spora grupa osób go ceniła, ale tez byli i tacy którzy wysuwali standardowy w takich wypadkach argument ze z takim składem to i ich babka.. Podobnie zresztą jak wtedy gdy zdobywał z Hiszpania medal mistrzostw świata.
A teraz to się zmieniło, mimo że patrząc czysto statystycznie nie było az tak dobrze jak wtedy. Przegraliśmy przecież Puchar Polski, a MP zostało zdobyte po prawdziwych męczarniach - 4 porażki w RS a potem droga przez mękę w PO. A mimo to – a może właśnie dlatego – ocena jego warsztatu jest lepsza niż kiedykolwiek. Oczywiście jest to „zasługą” naszych mniejszych możliwości, w związku z którymi spadły mocno oczekiwania. Już obrona tytułu MP nie była czymś oczywistym – choć mimo wszystko byliśmy faworytami tych rozgrywek, a awans do 8-ki w eurolidze wydawał się celem niemożliwym do zrealizowania. A jednak się udało, i wielka w tym zasługa Hernandeza.
Moją ocena o nim bardzo się obecnie nie zmieniła, można raczej powiedzieć ze utrwaliłem swój pogląd na jego temat. Tym co zwróciło moją uwagę było to, że mimo zupełnie innego składu – i związanego z tym – innego stylu gry, w wielu aspektach obecna Wisła przypominała ta sprzed 4 czy 5 sezonów.
Pierwszym takim podobieństwem są „wahania” formy w trakcie sezonu, które praktycznie za każdym razem wyglądają tak samo. Początek rozgrywek jest w naszym wykonaniu dość ciężki, po czym pomalutku się rozkręcamy a na koniec listopada i grudzień przypadka pierwszy szczyt formy. Gramy wtedy tak powiedzmy na 80-90 procent naszych możliwości. Z kolei styczeń to moment największego spadku formy, zawodniczki wyglądają na ociężałe i wymęczone. Ale to mija, w lutym/marcu gramy naszą najlepszą koszykówkę. Końcówka sezonu to już lekka obniżka dyspozycji, ale nie jakaś gigantyczna, z reguły wystarczająca na to by i w lidze zrealizować zamierzone cele.
Drugą cechą charakterystyczną jest ilość meczów które rozstrzygamy – z reguły na nasza korzyść – w samych końcówkach. O tym jak to wyglądało w eurolidze już pisałem, teraz jeszcze parę zdań o lidze: w tym sezonie w 7 naszych spotkaniach końcowa różnica punktów była nie większa niż 5 punktów. Wszystkie te spotkania wygraliśmy. Druga ciekawostka – z Artego rozegraliśmy 5 spotkań, 4 wygrane i 1 przegrane. A to rywalki zdobyły w sumie o 1 punkt więcej
Kolejny jego znak rozpoznawczy to umiejętność wyciągania wniosków z porażek. Tutaj tez znamienną jest nasza rywalizacja z podopiecznymi Herkta. Wszyscy pamiętamy mecz z ostatniej kolejki sezonu zasadniczego a zwłaszcza ostatnią kwartę w której rywalki nasz rozjechały. Ten mecz wepchnął nas w duże problemy w PO, ale równocześnie był świetnym materiałem do analizy dla Jozka. Chyba nie tylko ja po tamtym spotkaniu miałem wrażenie że Herkt odkrył w nim jeśli nie wszystkie, to większość swoich kart i – co jeszcze ważniejsze – Jozek będzie wiedział jak je wylokować przy następnym spotkaniu. I tak się stało. W finałach Artego praktycznie nie było w stanie grać swojej gry.
W tych wszystkich powyższych elementach bardzo przypominaliśmy tą wcześniejszą, Hernandezową Wisłę, a tak jak pisałem jest to dla mnie bardzo istotne, bo świadczy o tym że w jego treningu i prowadzeniu drużyny nie ma przypadku. Śledząc rożne dyscypliny sportu często widzę bezradność trenerów, którzy nie mają pojęcia czemu dziś jest źle skoro wczoraj był miło. Dla mnie każdorazowo jest to oznaką ich słabości – bo świadczy o tym ze swoje ewentualne sukcesu zawdzięczają bądź przypadkowi, bądź swoim, ale całkowicie nieświadomym decyzjom. Inaczej mówiąc – Hernandez po prostu wie jaki będzie efekt jego działań.
Z drugiej strony wtedy kiedy trzeba jest w swoich działaniach elastyczny. Najlepszym tego dowodem jest styl gry obecnej Wisły , zupełnie inny niż to miało miejsce za jego pierwszej kadencji. Teraz momentami przypominaliśmy bardziej Energe – próbowali grac szybko, na dużym ryzyku. Mniej było takiej solidnej, ustawionej gry jaką osobiście cenie – ona pojawiała się z reguły dopiero w newralgicznych momentach spotkań. Ale był to uzasadnione takim a nie innym składem personalnym. Skoro zamiast cynicznej Skery mieliśmy żywiołową Kryśkę, a zamiast rozsądnej de Mondt chaotyczną Turner to trzeba było zmienić i styl gry.
Zalet Jozka mógłbym jeszcze sporo wymieniać,- ale napiszę jeszcze o takim jednym drobiazgu. Nie jest on najgrzeczniejszym trenerem, często – moim zdaniem za często – zdarza mu się reagować zbyt nerwowo, ale w kluczowych momentach pokazuje ze jest w stanie nad sobą zapanować. I znów przywołam tu mecz z Artego, ten nr 2 w serii finałowej. W końcówce Turner specjalnie spudłowała z linii rzutów osobistych, po czym całkowicie prawidłowo zebrała piłkę. Mimo to sędziowie odgwizdali jej błąd. Widać był ze Jozka chce szlag trafić, ale wziął głęboki oddech, olał sędziów, dał spokojne wskazówki zawodniczkom na czasie.. ale za to już po ostatnim gwizdku popędził do stolika jak taki trochę rozwścieczony chomik
W przyszłym sezonie znów się z nim będziemy męczyć.. i bardzo dobrze . Ale osobiście mam takie małe marzenie – chciałbym abyśmy za rok znów znaleźli się w finale i tam zmierzyli się z jakąkolwiek drużyna ale trenowaną przez Winnickiego. Czemu? Bo uważam ze to byłaby pasjonująca rywalizacja dwóch „taktyków” której jak dotąd nie mieliśmy okazji oglądać na tym etapie mimo że każdy w okresie ostatnich 8 lat każdy z nich 3 razy sięgał po mistrzowski tytuł, a szanse na 4-ty pierścień odbierali im działacze.
Parę lat temu niejaki Hellraiser napisał na forum że im się ma większe fundusze i silniejszy skład tym ciężej odnieść w sezonie sukces. Teza ta wywołała spore oburzenie, choć jakkolwiek na pierwszy rzut oka brzmi absurdalnie dużo w niej racji. Wszystko dla tego że patrząc na ostatecznie wyniki zazwyczaj uwzględniamy też warunki początkowe, a tym samy m wymierny wynik staję się na swój sposób mocno subiektywny. I postać Hernandeza jest tego dobrym przykładem.
W Wiśle spędził wcześniej 4 sezony, w tym 3 bardzo udane. W pierwszym co prawda zawaliliśmy ligę, ale za to doszliśmy az do F4 euroligii. Rok później w europie był „tylko” ćwierćfinał, ale za to odzyskaliśmy tytuł mistrza kraju, a kolejne rozgrywki to już sukces niemal kompletny – awans do F8 euroligii (tam 4 porażki, ale 3 po bardzo wyrównanych meczach: ze Spartakiem, Jekami i Schio) a w kraju dublet i to zdobyty w pięknym stylu – tylko 1 porażka w całym sezonie. A mimo to opinie o nim były mocno zróżnicowane. Spora grupa osób go ceniła, ale tez byli i tacy którzy wysuwali standardowy w takich wypadkach argument ze z takim składem to i ich babka.. Podobnie zresztą jak wtedy gdy zdobywał z Hiszpania medal mistrzostw świata.
A teraz to się zmieniło, mimo że patrząc czysto statystycznie nie było az tak dobrze jak wtedy. Przegraliśmy przecież Puchar Polski, a MP zostało zdobyte po prawdziwych męczarniach - 4 porażki w RS a potem droga przez mękę w PO. A mimo to – a może właśnie dlatego – ocena jego warsztatu jest lepsza niż kiedykolwiek. Oczywiście jest to „zasługą” naszych mniejszych możliwości, w związku z którymi spadły mocno oczekiwania. Już obrona tytułu MP nie była czymś oczywistym – choć mimo wszystko byliśmy faworytami tych rozgrywek, a awans do 8-ki w eurolidze wydawał się celem niemożliwym do zrealizowania. A jednak się udało, i wielka w tym zasługa Hernandeza.
Moją ocena o nim bardzo się obecnie nie zmieniła, można raczej powiedzieć ze utrwaliłem swój pogląd na jego temat. Tym co zwróciło moją uwagę było to, że mimo zupełnie innego składu – i związanego z tym – innego stylu gry, w wielu aspektach obecna Wisła przypominała ta sprzed 4 czy 5 sezonów.
Pierwszym takim podobieństwem są „wahania” formy w trakcie sezonu, które praktycznie za każdym razem wyglądają tak samo. Początek rozgrywek jest w naszym wykonaniu dość ciężki, po czym pomalutku się rozkręcamy a na koniec listopada i grudzień przypadka pierwszy szczyt formy. Gramy wtedy tak powiedzmy na 80-90 procent naszych możliwości. Z kolei styczeń to moment największego spadku formy, zawodniczki wyglądają na ociężałe i wymęczone. Ale to mija, w lutym/marcu gramy naszą najlepszą koszykówkę. Końcówka sezonu to już lekka obniżka dyspozycji, ale nie jakaś gigantyczna, z reguły wystarczająca na to by i w lidze zrealizować zamierzone cele.
Drugą cechą charakterystyczną jest ilość meczów które rozstrzygamy – z reguły na nasza korzyść – w samych końcówkach. O tym jak to wyglądało w eurolidze już pisałem, teraz jeszcze parę zdań o lidze: w tym sezonie w 7 naszych spotkaniach końcowa różnica punktów była nie większa niż 5 punktów. Wszystkie te spotkania wygraliśmy. Druga ciekawostka – z Artego rozegraliśmy 5 spotkań, 4 wygrane i 1 przegrane. A to rywalki zdobyły w sumie o 1 punkt więcej
Kolejny jego znak rozpoznawczy to umiejętność wyciągania wniosków z porażek. Tutaj tez znamienną jest nasza rywalizacja z podopiecznymi Herkta. Wszyscy pamiętamy mecz z ostatniej kolejki sezonu zasadniczego a zwłaszcza ostatnią kwartę w której rywalki nasz rozjechały. Ten mecz wepchnął nas w duże problemy w PO, ale równocześnie był świetnym materiałem do analizy dla Jozka. Chyba nie tylko ja po tamtym spotkaniu miałem wrażenie że Herkt odkrył w nim jeśli nie wszystkie, to większość swoich kart i – co jeszcze ważniejsze – Jozek będzie wiedział jak je wylokować przy następnym spotkaniu. I tak się stało. W finałach Artego praktycznie nie było w stanie grać swojej gry.
W tych wszystkich powyższych elementach bardzo przypominaliśmy tą wcześniejszą, Hernandezową Wisłę, a tak jak pisałem jest to dla mnie bardzo istotne, bo świadczy o tym że w jego treningu i prowadzeniu drużyny nie ma przypadku. Śledząc rożne dyscypliny sportu często widzę bezradność trenerów, którzy nie mają pojęcia czemu dziś jest źle skoro wczoraj był miło. Dla mnie każdorazowo jest to oznaką ich słabości – bo świadczy o tym ze swoje ewentualne sukcesu zawdzięczają bądź przypadkowi, bądź swoim, ale całkowicie nieświadomym decyzjom. Inaczej mówiąc – Hernandez po prostu wie jaki będzie efekt jego działań.
Z drugiej strony wtedy kiedy trzeba jest w swoich działaniach elastyczny. Najlepszym tego dowodem jest styl gry obecnej Wisły , zupełnie inny niż to miało miejsce za jego pierwszej kadencji. Teraz momentami przypominaliśmy bardziej Energe – próbowali grac szybko, na dużym ryzyku. Mniej było takiej solidnej, ustawionej gry jaką osobiście cenie – ona pojawiała się z reguły dopiero w newralgicznych momentach spotkań. Ale był to uzasadnione takim a nie innym składem personalnym. Skoro zamiast cynicznej Skery mieliśmy żywiołową Kryśkę, a zamiast rozsądnej de Mondt chaotyczną Turner to trzeba było zmienić i styl gry.
Zalet Jozka mógłbym jeszcze sporo wymieniać,- ale napiszę jeszcze o takim jednym drobiazgu. Nie jest on najgrzeczniejszym trenerem, często – moim zdaniem za często – zdarza mu się reagować zbyt nerwowo, ale w kluczowych momentach pokazuje ze jest w stanie nad sobą zapanować. I znów przywołam tu mecz z Artego, ten nr 2 w serii finałowej. W końcówce Turner specjalnie spudłowała z linii rzutów osobistych, po czym całkowicie prawidłowo zebrała piłkę. Mimo to sędziowie odgwizdali jej błąd. Widać był ze Jozka chce szlag trafić, ale wziął głęboki oddech, olał sędziów, dał spokojne wskazówki zawodniczkom na czasie.. ale za to już po ostatnim gwizdku popędził do stolika jak taki trochę rozwścieczony chomik
W przyszłym sezonie znów się z nim będziemy męczyć.. i bardzo dobrze . Ale osobiście mam takie małe marzenie – chciałbym abyśmy za rok znów znaleźli się w finale i tam zmierzyli się z jakąkolwiek drużyna ale trenowaną przez Winnickiego. Czemu? Bo uważam ze to byłaby pasjonująca rywalizacja dwóch „taktyków” której jak dotąd nie mieliśmy okazji oglądać na tym etapie mimo że każdy w okresie ostatnich 8 lat każdy z nich 3 razy sięgał po mistrzowski tytuł, a szanse na 4-ty pierścień odbierali im działacze.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
Tak trochę w ramach ps. Turner nie zdobędzie wiedzy o wnba z Chicago. Pokey ogłosiła swoją 12-tkę i Turner tam nie ma: http://sky.wnba.com/news/chicago-sky-set-2016-roster/ Turner może żałować głównie tego, że nie dane jej było wystąpić w żadnym sparingu, bo Chicago takowego w czasie tych jej kilku dni na campie nie grało.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
A ja sądzę, że od początku szanse Turner były niewielkie i ew. gra w sparingach niewiele by pomogła. Co nie zmienia faktu, że niedosyt iż nie dane jej było zagać w sparingu czuć może. Faulkner miała na starcie mocną pozycję, bo rok temu w kilku spotkaniach Sky pomogła, ponadto to zawodniczka, która lepiej od Turner czyta grę.
Ja rozumiem koszykarskie argumenty, które powodują, że w wnba Turner nie ma, ale też znam kilka zawodniczek, które nie są od Turner lepsze a jednak w tej lidze od lat się dobrze bawią. Kwestia pewnie trochę szczęścia, a jak już się ma tyle lat co Turner, a postępów się wielkich nie robi (imo jej osiągnięcia w tym sezonie to kwestia tego, że tak a nie inaczej był ustawiony zespół i ona się w tym odnalazła, a nie jest to progres jak Quigley kilka lat temu, która nagle "odpaliła") to trudno się do tej ligi "wbić".
Ja rozumiem koszykarskie argumenty, które powodują, że w wnba Turner nie ma, ale też znam kilka zawodniczek, które nie są od Turner lepsze a jednak w tej lidze od lat się dobrze bawią. Kwestia pewnie trochę szczęścia, a jak już się ma tyle lat co Turner, a postępów się wielkich nie robi (imo jej osiągnięcia w tym sezonie to kwestia tego, że tak a nie inaczej był ustawiony zespół i ona się w tym odnalazła, a nie jest to progres jak Quigley kilka lat temu, która nagle "odpaliła") to trudno się do tej ligi "wbić".
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
W finałach MP U'18 rozgrywanych w Żyrardowie zawodniczki z Bydgoszczy udanie pomściły swoje koleżanki. Nie dość ze wysoko gorały Wisłe to dziś "sportowo" przegrały z gospodyniami dzięki czemu miejscowe kosztem Wisły znalazły sie w półfinale. brawo!
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
Jesli nasi działacze zwlekają z informacja o Peters bo czekają na jakiś jej efektowny występ w WNBA to lepszej okazji niz dziś nie dostaną. Peters zagrała pewnie nie mecz zycia ale kwartę na pewno. W ostatniej części meczu jej San Antonio nadrobiło 11 punktową stratę do Chicago i wygrało 1 punktem a Peters rzuciła wówczas 16 z 28 punktów drużyny, w tym ostatnie, kluczowe 6 - najpierw akcją 2+1 doprowadziła do remisu (a przy okazji "wyeliminowała" za faule EDD) a 30 sek później trafiła trojkę na +3. Te dwi akcje można oglądnąć w skrócie meczu:
http://www.wnba.com/game/20160527/CHISA ... undefined/
Równocześnie wypada zaznaczyć ze to 16 punktów stanowiło cały jej dorobek w tym meczu (w sumie 18 min na parkiecie) a dołożyła do nich tylko 1 zbiórkę i nic więcej.
http://www.wnba.com/game/20160527/CHISA ... undefined/
Równocześnie wypada zaznaczyć ze to 16 punktów stanowiło cały jej dorobek w tym meczu (w sumie 18 min na parkiecie) a dołożyła do nich tylko 1 zbiórkę i nic więcej.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Re: Co słychać w Wiśle?
Plan turnieju w Krakowie
09.09.2016
18:00 Wisła Can-Pack Kraków – Basket 90 Gdynia
20:00 DSK Basketball Nymburk – Good Angels Koszyce
10.09.2016
16:00 DSK Basketball Nymburk – Basket 90 Gdynia
18:15 Wisła Can-Pack – Good Angels Kosice
11.09.2016
12:00 Basket 90 Gdynia – Good Angels Koszyce
14:00 Wisła Can-Pack Kraków – DSK Basketball Nymburk
09.09.2016
18:00 Wisła Can-Pack Kraków – Basket 90 Gdynia
20:00 DSK Basketball Nymburk – Good Angels Koszyce
10.09.2016
16:00 DSK Basketball Nymburk – Basket 90 Gdynia
18:15 Wisła Can-Pack – Good Angels Kosice
11.09.2016
12:00 Basket 90 Gdynia – Good Angels Koszyce
14:00 Wisła Can-Pack Kraków – DSK Basketball Nymburk
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Re: Co słychać w Wiśle?
Plan trzeciego turnieju w którym zagra Wisła (Lučenec):
22.09.2016 (czwartek)
17:00 USK Praga – Piešťany
19:30 Wisła Can-Pack Kraków- DVTK Miskolc
23.09.2016 (piątek)
17:00 Wisła Can-Pack Kraków – Piešťany
19:30 – USK Praga – DVTK Miskolc
24.09.2016 (sobota)
15:00 DVTK Miskolc – Piešťany
17:30 USK Praga – Wisła Can-Pack Kraków
22.09.2016 (czwartek)
17:00 USK Praga – Piešťany
19:30 Wisła Can-Pack Kraków- DVTK Miskolc
23.09.2016 (piątek)
17:00 Wisła Can-Pack Kraków – Piešťany
19:30 – USK Praga – DVTK Miskolc
24.09.2016 (sobota)
15:00 DVTK Miskolc – Piešťany
17:30 USK Praga – Wisła Can-Pack Kraków
Re: Co słychać w Wiśle?
W audycji radiowej nasz GM pochwalił się ze budżet mamy wyższy niz rok temu. Poki co tego na papierze nie widzę, ale może jeszcze zobaczę.
Natomiast pamiec mu ewidentnie szwankuje, bo stwierdził ze mając w składzie Tine Charles nawet medalu MP nie zdobyliśmy. Coz, wtedy było srebro a szanse na złoto przegrał on sam zwalniając w trakcie PO euroligi Hernandeza.
Natomiast pamiec mu ewidentnie szwankuje, bo stwierdził ze mając w składzie Tine Charles nawet medalu MP nie zdobyliśmy. Coz, wtedy było srebro a szanse na złoto przegrał on sam zwalniając w trakcie PO euroligi Hernandeza.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
Greebo pisze:W audycji radiowej nasz GM pochwalił się ze budżet mamy wyższy niz rok temu. Poki co tego na papierze nie widzę, ale może jeszcze zobaczę.
Na obwodzie to może jakoś widać, bo zamiast Kryśki, Katki i Turner mamy 4 panie, ale pod koszem po tym jak odpadła Żurowska jest bardzo biednie, mamy 2 zawodniczki i tyle, Misiuk rozpaczliwie brakuje centymetrów do tego by ktokolwiek traktował ją poważnie na PF.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
Czy ktoś wie gdzie się zgubiła "Biała Gwiazda" z koszulek Wiślaczek ?
-
koszykówka_kobiet
- Żak
- Posty: 499
- Rejestracja: 25 sierpnia 2015, 08:06
Re: Co słychać w Wiśle?
To jest komplet strojów na turnieje i sparingi. Na sezon będą nowe (brak np. loga rozgrywek), wiec spokojnie :)
Koszykówka to nasza pasja. Wspólnie tworzymy największą społeczność żeńskiego basketu w Polsce!
Zapraszamy: https://www.facebook.com/Koszyk%C3%B3wk ... /timeline/
Zapraszamy: https://www.facebook.com/Koszyk%C3%B3wk ... /timeline/
Re: Co słychać w Wiśle?
Euroligowy mecz z Kurskiem zagramy w Tauron Arenie. Osobiście fanatykiem grania na tej hali nie jestem, ale z tym rywalem zaszkodzić nam to nie zaszkodzi wiec narzekać nie będę. Może kolejny rekord frekwencji padnie.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
Fajnie, że tym razem rozmowy odnośnie meczu w Kraków Arenie zakończyły się powodzeniem, bo w poprzednim sezonie był z tym jakiś problem. Czy rekord padnie - trudno powiedzieć, zresztą to jakby mniej istotne. Ważne, że znowu będzie to wydarzenie, o którym będzie się dużo mówić.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Re: Co słychać w Wiśle?
Wywiad z Piotem Duninem-Suligostowskim dla wislaportal http://www.wislaportal.pl/31648,Piotr_D ... _cele.html
Najciekawszy fragment jeśli chodzi o informacje:
najciekawsze fragment jeśli chodzi o aspekt humorystyczny z cyklu: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie o kim mowa...
Najciekawszy fragment jeśli chodzi o informacje:
A czy aktualnie posiadane w naszym składzie koszykarki spoza Europy spełnią nasze oczekiwania? Bardzo trudno jest mi się wypowiadać na temat choćby Meighan Simmons, bo nigdy na żywo jej nie widziałem. Jest ona wprawdzie zawodniczką ligi WNBA, ale nie była podstawowym graczem Atlanty Dream. Grała w tym sezonie bardzo mało i zobaczymy jak się zaprezentuje. Czy zostanie z nami na całe rozgrywki 2016/2017, czy też jej przygoda u nas zakończy się już w ich połowie - bo taką mamy w tym kontrakcie opcję - na dziś nie wiem.
najciekawsze fragment jeśli chodzi o aspekt humorystyczny z cyklu: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie o kim mowa...
Większość drużyn ligowych będzie zdecydowanie słabsza kadrowo od tych trzech-czterech czołowych ekip, a więc również przy tej okazji możemy stworzyć okazje tym młodym zawodniczkom, żeby dłużej przebywały na parkiecie i zdobywały to cenne doświadczenie. Innej drogi do ich przyszłych sukcesów nie ma.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
Wiem! Wiem! Chodzi o te dwie, co wchodzą, faulują i chodzą po boisku, jak imć Hilary szukający bryli 
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 89 gości