Otylek miała wypadek :(((((((((((((((
Moderator: Moderatorzy
Szymon pisze:KIBIC pisze:W nocy na ślizgiej nawierzchni wyprzedzaćSzkoda ,że za głupote siostry zapłacił brat
Ale p... głupoty![]()
![]()
Jeśli godzina 17 to noc, to ..... ehhh....
I skąd wiesz jak wyglądała droga i jakie były warunki na niej
Chodziło mi , że było ciemno ale nie ważne
Seba pisze:KIBIC pisze:W nocy na ślizgiej nawierzchni wyprzedzaćSzkoda ,że za głupote siostry zapłacił brat
(...)
Kibic... wiesz co... ZAMKNĄŁ BYŚ SIĘ choć raz w takiej chwili ze swoimi mądrościami![]()
![]()
Byłeś? Widziałeś? Jechałeś? Nie... to się po prostu ZAMKNIJ!!!
![]()
Otylia trzymaj się!!!
A Ty byłeś widziałeś ?? Mam swoje zdanie i go nie zmienie a Ty uważaj na słowa
wracając do tematu
Ciszewski: To cud, że Otylia przeżyła wypadek
Otylia Jędrzejczak, mistrzyni olimpijska w pływaniu, została ranna w wypadku samochodowym, do jakiego doszło w sobotę po południu w okolicach Czerwińska, na drodze krajowej 62 Warszawa-Płock.
Śmierć na miejscu poniósł jej 19-letni brat, Szymon, także pływak, student pierwszego roku stołecznej AWF.
Otylia Jędrzejczak przebywa na oddziale chirurgii szpitala wojewódzkiego w Płocku. Z kompleksowych badań przeprowadzonych w sobotę wieczorem, o których poinformował PAP ordynator tego oddziału Włodzimierz Nowatorski wynika, że pływaczka nie ma obrażeń wewnętrznych. W jego opinii będzie mogła wrócić do uprawiania sportu, choć zapewne konieczna okaże się rehabilitacja. "Stan zdrowia Otylii jest stabilny, nie ma zagrożenia życia, pozostaje pod obserwacją lekarzy. Towarzyszy jej psycholog" - powiedział Nowatorski. Dodał, że Otylia na razie zostanie w płockim szpitalu. W niedzielę zostaną przeprowadzone kolejne badania; w sobotę wieczorem przeszła m.in. badania tomograficzne i USG.
Informacje o stabilnym stanie zdrowia Otylii potwierdził lekarz kadry pływaków Robert Śmigielski, który w sobotę wieczorem odwiedził ją w szpitalu. Wyjaśnił, że sportsmenka odniosła stłuczenia głowy, kręgosłupa lędźwiowego i łokcia. "Rozmawiałem z Otylią, nie pokazuje tego co przeżyła, ma silną osobowość" - powiedział dziennikarzom w sobotę późnym wieczorem Śmigielski. Dodał, że pływaczka nie pamięta samego wypadku, a tylko moment hamowania.
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło o godz. 17.30, w miejscowości Miączyn (gm. Czerwińsk powiat Płońsk), na drodze krajowej nr 62. Rzecznik mazowieckiej policji nadkomisarz Tadeusz Kaczmarek powiedział PAP, że według świadków zdarzenia, pływaczka, kierująca samochodem marki chrysler, wyprzedzała sznur samochodów, zjechała na lewą stronę jezdni, potem - na pobocze, aż samochód wpadł do rowu i zatrzymał się na drzewie.
"To cud, że Otylia przeżyła ten wypadek" - powiedział PAP minister sportu Jerzy Ciszewski, który na wieść o wypadku mistrzyni olimpijskiej udał się do Płocka i widział po drodze miejsce tragedii - "Samochód dosłownie owinął się na drzewie, tak, że trudno było nawet rozpoznać jego markę."
W sobotę wieczorem w płockim szpitalu byli rodzice Otylii i Szymona oraz trener i opiekun zawodniczki Paweł Słomiński, psycholog sportowy, lekarz Polskiego Związku Pływackiego. Jedną z pierwszych osób, z którymi rozmawiała w szpitalu Otylia był trener- koordynator Polskiego Związku Pływakiego, Jan Wiederek.
"Widziałem dziewczynę, która przeszła bardzo ciężkie chwile" - powiedział po wizycie u Otylii rektor warszawskiej AWF prof. Henryk Sozański.
Otylia wraz z bratem, który rozpoczął w czwartek studia na Akademii Wychowania Fizycznego, jechała z Warszawy w kierunku Włocławka. W okolicach tego miasta mieszkają od niedawna ich rodzice, którzy przenieśli się tam, aby być bliżej studiujących i mieszkających w stolicy dzieci.
Otylia Jędrzejczak urodziła się 13 grudnia 1983 roku w Rudzie Śląskiej. Największe sukcesy świętowała podczas igrzysk olimpijskich w Atenach, gdzie trzykrotnie stanęła na podium. Na swoim koronnym dystansie 200 m stylem motylkowym wywalczyła złoty medal, a na dwukrotnie krótszym dystansie i na 400 m st. dowolnym była druga. W jej dorobku jest także m.in. pięć medali MŚ na basenie 50-metrowym, w tym dwa złote na 200 m stylem motylkowym z Fukuoki (2003) i Montrealu (2005). Zdobywając ten ostatni w lipcu tego roku poprawiła własny rekord świata.
http://wiadomosci.onet.pl/1173053,11,item.html
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
KIBIC pisze:Szymon pisze:KIBIC pisze:W nocy na ślizgiej nawierzchni wyprzedzaćSzkoda ,że za głupote siostry zapłacił brat
Ale p... głupoty![]()
![]()
Jeśli godzina 17 to noc, to ..... ehhh....
I skąd wiesz jak wyglądała droga i jakie były warunki na niej
Chodziło mi , że było ciemno ale nie ważne
Zastanawia mnie również czemu nie byłeś taki wygadany, gdy pewna czarna bandytka została złapana za kierownicą po kilichu
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
Don Igłata
- Młodzik
- Posty: 731
- Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03
- Mytek
- Junior
- Posty: 2580
- Rejestracja: 24 października 2004, 15:42
- Lokalizacja: Poznań!
- Kontaktowanie:
Don Igłata pisze:Nie wypowiadam się, ale podali przed chwilą w telewizorni, że popieprzała 180 km/godz.
tak jest, niedosc ze jechala 180 km/h (co na polskich drogach juz jest mega szaleństwem) to jeszcze w kolumnie aut ktore wyprzedzala byly dwa TIRy
reloaded :]
TVP3/TK/02 października 2005 15:08
Policja postawi zarzuty Otylii Jędrzejczak?
Policja nie wyklucza możliwości postawienia zarzutów Otylii Jędrzejczak o nieumyślne spowodowanie śmierci - poinformowała TVP3.
W sobotę w wypadku, do którego doszło w miejscowości Miączyn koło Czerwińska na drodze krajowej nr 62 Płock-Warszawa nasza najlepsza pływaczka wyprzedzała sznur pojazdów, zjechała na lewy pas jezdni, a następnie do rowu. Jej samochód uderzył w drzewo. Na miejscu zginął 19-letni brat Otylii, Szymon.
Według wstępnych ustaleń policji, Jędrzejczak jechała z nadmierną prędkością, którą oszacowano na ok. 180 km/h.
___________

Policja postawi zarzuty Otylii Jędrzejczak?
Policja nie wyklucza możliwości postawienia zarzutów Otylii Jędrzejczak o nieumyślne spowodowanie śmierci - poinformowała TVP3.
W sobotę w wypadku, do którego doszło w miejscowości Miączyn koło Czerwińska na drodze krajowej nr 62 Płock-Warszawa nasza najlepsza pływaczka wyprzedzała sznur pojazdów, zjechała na lewy pas jezdni, a następnie do rowu. Jej samochód uderzył w drzewo. Na miejscu zginął 19-letni brat Otylii, Szymon.
Według wstępnych ustaleń policji, Jędrzejczak jechała z nadmierną prędkością, którą oszacowano na ok. 180 km/h.
___________
pietroc pisze:moze powiem rzecz niepopularna ale uwazam ze powinni jej postawic zarzut nieumyslnego spowodowania smierci i nawet powinna trafic do pierdla. jazda 180km/h w dodatku na jednopasmowej drodze jest debilizmem.
Z całego serca współczuję Otylce, aczkolwiek ludzka głupota często nie zna granic.. Fakt, czasem sam lubię mocniej depnąć pedał gazu, ale prędkość staram się zawsze dopasować do panujących warunków drogowych..
ps. ..a tak przy okazji, to jakoś ucichła sprawa tragicznego wypadku Arka Gołasia..?
..you got to lose, to know how to win..
Mytek pisze:Don Igłata pisze:Nie wypowiadam się, ale podali przed chwilą w telewizorni, że popieprzała 180 km/godz.
tak jest, niedosc ze jechala 180 km/h (co na polskich drogach juz jest mega szaleństwem) to jeszcze w kolumnie aut ktore wyprzedzala byly dwa TIRya z przeciwka jechalo Uno (bodajrze).... jak sie wyprzedza na trzeciego jeszcze takie auta i przy takiej predkosci to mozna tylko glupoty pogratulowac
Tym Uno jechał Robert
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Po raz kolejny za głupotę kobiety odpowiedzialność poniósł mężczyzna... Prowadziła Otylia, zginął brat; Arek Gołaś zginął, gdy prowadziła jego żona...
Jeśli chodzi o prędkość: większość ludzi w ogóle nie myśli, wciskając pedał gazu. Przy prędkości ok. 180 km/h (a nawet dużo mniejszej), jeśli coś się wydarzy, człowiek nie ma praktycznie żadnych szans, żeby COKOLWIEK zrobić - chodzi tu zarówno o czas reakcji, ale też i opanowanie auta, na które działają ogromne siły.
Krótki rachunek: 180 km/h = 50 m/s; czyli w sekundę auto przejeżdza 50 m; droga hamowania to kolejne sto kilkadziesiąt metrów; żeby na tak dużym odcinku w nic nie uderzyć, należałoby jechać opustoszałą drogą
Czas reakcji człowieka to ok. 0,2 s, czyli droga 10 metrów. Krótko mówiąc - jeśli 10 m przed nami akurat jest drzewo, nie zdołamy nic zrobić i uderzymy w nie z pełnym impetem; przy większej odległości zdołamy ewentualnie nieznacznie wyhamować.
Auta to niestety tylko zawodne mechaniczne maszyny, a jazda z taką prędkością (szczególnie na polskich drogach) to powierzanie życia 5 osób tej maszynie.
Jeśli chodzi o prędkość: większość ludzi w ogóle nie myśli, wciskając pedał gazu. Przy prędkości ok. 180 km/h (a nawet dużo mniejszej), jeśli coś się wydarzy, człowiek nie ma praktycznie żadnych szans, żeby COKOLWIEK zrobić - chodzi tu zarówno o czas reakcji, ale też i opanowanie auta, na które działają ogromne siły.
Krótki rachunek: 180 km/h = 50 m/s; czyli w sekundę auto przejeżdza 50 m; droga hamowania to kolejne sto kilkadziesiąt metrów; żeby na tak dużym odcinku w nic nie uderzyć, należałoby jechać opustoszałą drogą
Czas reakcji człowieka to ok. 0,2 s, czyli droga 10 metrów. Krótko mówiąc - jeśli 10 m przed nami akurat jest drzewo, nie zdołamy nic zrobić i uderzymy w nie z pełnym impetem; przy większej odległości zdołamy ewentualnie nieznacznie wyhamować.
Auta to niestety tylko zawodne mechaniczne maszyny, a jazda z taką prędkością (szczególnie na polskich drogach) to powierzanie życia 5 osób tej maszynie.
Jest mi bardzo przykro - zwłaszcza dlatego, że Oti jest nie tylko wspaniałym sportowcem ale i wspaniałym człowiekiem. Niestety za błędy się płaci - raz cenę niską (np. mandat) a raz najwyższą... Szkoda straszna, ale musi ponieść konsekwencje tak prawne jak i psychologiczne - na które sama się skazała pewnie do końca życia...
Co ciekawe - uważam, że "prawne" mogą jej nawet pomóc w pokonaniu tych psychologicznych.
Przypomnijcie sobie kierowcy - czy ktoś z Was może z ręką na sercu powiedzieć, że nigdy nie zrobił na drodze jakiejś głupoty? Tylko... może akurat bez konsekwencji.
Nie bronię Oti - jest mi jej tylko po prostu żal, ale... 180 to duuużo za dużo – co najmniej (na takiej drodze) o jakieś 30-40 km/h ponad strefę pt: "skrajnie ryzykowna, ale jeszcze pod kontrolą".
Co ciekawe - uważam, że "prawne" mogą jej nawet pomóc w pokonaniu tych psychologicznych.
Przypomnijcie sobie kierowcy - czy ktoś z Was może z ręką na sercu powiedzieć, że nigdy nie zrobił na drodze jakiejś głupoty? Tylko... może akurat bez konsekwencji.
Nie bronię Oti - jest mi jej tylko po prostu żal, ale... 180 to duuużo za dużo – co najmniej (na takiej drodze) o jakieś 30-40 km/h ponad strefę pt: "skrajnie ryzykowna, ale jeszcze pod kontrolą".
qBK pisze:Po raz kolejny za głupotę kobiety odpowiedzialność poniósł mężczyzna... Prowadziła Otylia, zginął brat; Arek Gołaś zginął, gdy prowadziła jego żona...
Niewątpliwie to była głupota pędzić 180 km/h, ale nie przypisywałabym tego wyłącznie kobietom. Jak ostatnio facet wziął się za wyprzedzanie to zginęło kilkanaście osób i kilkadziesiąt zostało rannych... (Białystok). To tak na marginesie.
Przede wszystkim jednak mam nadzieję, że Oti uda się pozbierać po tym, co się stało. Będzie musiała z tym żyć, ale co się stało to się nie odstanie. Dobrze, że jest pod opieką psychologów, bo mogłoby to się skończyć kolejną tragedią ... Myślę, że to, czy zostanie ukarana przez sąd, czy nie to i tak będzie sprawą drugorzędną wobec tego, że będzie musiała żyć z myślą, że przyczyniła się do tego wypadku - na pewno niewielu kierowców ściśle przestrzega zasad ograniczenia prędkości, ale ok. 180 km/h na polskich drogach - no comments
Zgadzam się i z Duane i z Pietrocem, jednak... wyprzedzanie kolumny (kto wie, czy nie wymuszone) skłania do "dociśnięcia" pedału i w tym momencie żadne ograniczenie nie mają zastosowana - ba, nawet POWINNY być łamane bo chodzi o to, by manewr wykonać jak najszybciej. Sam robię to często (dużo jeżdżę) i zachowanie kierowców w kolumnie woła „o pomstę do nieba” - dojeżdżanie pod zderzak, klakson, miganie światłami - słowem szczera obraza za to, że śmiem się wpychać przed niego - do tego nagminne przyspieszanie tych wyprzedzanych - słowem "za to że chciałeś mnie wyprzedzić, to teraz nawet możesz się zabić...
Oti miała kawał maszyny pod nogą, więc podczas wyprzedzania kilku tirów (bo manewr zaczynała pewnie z prędkości tychże tirów - zatem około 100 max) spokojnie mogła osiągnąć w kulminującym momencie 180 - zresztą info o tej prędkości to tylko pogłoska, bowiem "tak szeptali ratownicy" gdyż prędkościomierz zatrzymał się na 180 - co w aspekcie wcześniejszego 200 metrowego rycia w rowie jest raczej mało przekonujące – w ostatnim momencie na szosie musiałaby mieć na liczniku ponad 200. Oficjalna wersja policji to "grubo ponad 100" zatem może 140, 150... - a może i 180. Nie ma to większego znaczenia, bowiem niewątpliwie jest odpowiedzialna za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i tyle. Chodzi tylko o to, że codziennie nieomal widzę takich czy większych piratów drogowych, którym się upieka - a których idiotyczność zachowań drogowych jest niewspółmiernie większa...
Otylko dochodź teraz do zdrowia, bo musisz sobie jakoś dać z tym wszystkim radę, musisz przyjąć i wypełnić karę a potem wrócić na swoje miejsce - i nie chodzi mi tylko o to miejsce sportowe, bowiem Oti ma pewną misję w społeczeństwie, której się, może i nawet nieświadomie - po IO podjęła.
A oto pewna opinia, którą przeczytałem na onecie:
A moze zamiast obwiniac tylko Otylie zastanowicie sie czy przypadkiem ten rząd samochodów który wyprzedzała Otylia zachował się prawidłowo. Kierowca jest zobowiązany zachować taka odległość miedzy pojazdami aby umożliwić samochodowi który wyprzedza miejsce żeby się schować. Niestety u nas nagminnie jeździ się "na sklejaka" a jest to wykroczenie które skutkuje tego typu wypadkami a nie "nadmierna prędkość". Nadmierna prędkość podczas wyprzedzania to stwierdzenie mocno przesadzono, jak wyprzedzasz to tak aby zrobić to jak najszybciej.
Oti miała kawał maszyny pod nogą, więc podczas wyprzedzania kilku tirów (bo manewr zaczynała pewnie z prędkości tychże tirów - zatem około 100 max) spokojnie mogła osiągnąć w kulminującym momencie 180 - zresztą info o tej prędkości to tylko pogłoska, bowiem "tak szeptali ratownicy" gdyż prędkościomierz zatrzymał się na 180 - co w aspekcie wcześniejszego 200 metrowego rycia w rowie jest raczej mało przekonujące – w ostatnim momencie na szosie musiałaby mieć na liczniku ponad 200. Oficjalna wersja policji to "grubo ponad 100" zatem może 140, 150... - a może i 180. Nie ma to większego znaczenia, bowiem niewątpliwie jest odpowiedzialna za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i tyle. Chodzi tylko o to, że codziennie nieomal widzę takich czy większych piratów drogowych, którym się upieka - a których idiotyczność zachowań drogowych jest niewspółmiernie większa...
Otylko dochodź teraz do zdrowia, bo musisz sobie jakoś dać z tym wszystkim radę, musisz przyjąć i wypełnić karę a potem wrócić na swoje miejsce - i nie chodzi mi tylko o to miejsce sportowe, bowiem Oti ma pewną misję w społeczeństwie, której się, może i nawet nieświadomie - po IO podjęła.
A oto pewna opinia, którą przeczytałem na onecie:
A moze zamiast obwiniac tylko Otylie zastanowicie sie czy przypadkiem ten rząd samochodów który wyprzedzała Otylia zachował się prawidłowo. Kierowca jest zobowiązany zachować taka odległość miedzy pojazdami aby umożliwić samochodowi który wyprzedza miejsce żeby się schować. Niestety u nas nagminnie jeździ się "na sklejaka" a jest to wykroczenie które skutkuje tego typu wypadkami a nie "nadmierna prędkość". Nadmierna prędkość podczas wyprzedzania to stwierdzenie mocno przesadzono, jak wyprzedzasz to tak aby zrobić to jak najszybciej.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość




