Postautor: Szymon » 15 października 2004, 16:27
Przegląd Sportowy/TK/15 października 2004 11:51
Paweł Janas - szczęściarz czy fachowiec?
Paweł Janas to dziwny trener - dziwny, ponieważ ma wyniki zdecydowanie lepsze niż większość polskich szkoleniowców, a zarazem nie jest do końca traktowany poważnie - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".
Niewielu powie - Janas to lepszy trener niż Henryk Kasperczak, a przecież to Janas awansował z Legią do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, podczas gdy Kasperczak nie potrafi nawet zakwalifikować się do fazy grupowej. To Janas chcąc awansować do Champions League przeprowadził świetne transfery, podczas gdy polityka transferowa Kasperczaka to pasmo kosztownych niepowodzeń.
Obecny selekcjoner reprezentacji Polski nie potrafi wytworzyć wokół siebie aury znawcy futbolu. Jest skryty, nie błyszczy w wywiadach, nie lubi opowiadać ani o sobie, ani o futbolu. Nie wydaje się pasjonatem. Na co dzień nie widuje się go ani na meczach, ani w telewizyjnym studiu. Kiedy przychodzi czas powołań, zaskakuje. Kiedy ma wystawić podstawową jedenastkę - piłkarzy dobiera irracjonalnie, bez cienia konsekwencji. Kiedy ma poprowadzić przedmeczową odprawę - mówi niewiele, na pewno nie w stylu charyzmatycznego wodza. Aż piłkarze czasami z tych odpraw żartują, ale potem... wygrywają.
Szczęście? Czy sport potrafi być tak nieuczciwy, aby jednego trenera obdarować niekończącą się dawką szczęścia, a drugiego pozbawić go zupełnie?
"Janas jest kontynuatorem myśli Wójcika - opowiada Wojciech Kowalczyk. - To fajny człowiek, który ma dobre podejście do piłkarzy, umie z nimi rozmawiać na wszystkie tematy i chyba to właśnie jest kluczem w prowadzeniu drużyny. Tego nie da się wyuczyć, to trzeba mieć we krwi, a Janas ma, bo przecież był piłkarzem. Jego największa zaleta to, że jest... normalny. Wcale nie jest to takie częste w tym środowisku. A szczęście? Ma mnóstwo szczęścia".
Wywołany do tablicy Wójcik nie owija w bawełnę.
"W meczu z Austrią i Walią Polacy mieli pięć okazji bramkowych, a strzelili sześć goli. Ten człowiek rzeczywiście ma takiego farta, że można mu tylko zazdrościć, ale tak to w tym naszym zawodzie jest. Masz minimum wiedzy oraz maksimum szczęścia i jesteś wielkim trenerem" - wzdycha Wójcik.
"Mam słabość do Pawła, bo to ja przed laty wyciągnąłem go jako juniora z Włókniarza Pabianice do Widzewa Łódź - podkreśla nestor polskich ligowych trenerów, Leszek Jezierski. - Jego bardzo boli krytyka. A ja chociaż go lubię, to na wydziałach szkoleniach wywalam prawdę prosto w oczy. I on czasami nawet się na mnie obraża. Ale teraz mogę tylko chwalić! No jasne, że jest szczęściarzem. Tak jak każdy dobry trener..."
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS
