PZU Polfa - AZS KK JG 106:43
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Zgadzam się Buli z KAŻDYM słowem, które napisałeś i mam wielką nadzieję, że uda Wam się wbrew tym "kibicom z fluidami" odbudować siłę tych, dzieki którym każda sala żyje, a nie kontempluje...
Mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia!!!
Pozdrawiam Przyjaciół Olimpii Poznań z Włókniarza Pabianice!
Mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia!!!
Pozdrawiam Przyjaciół Olimpii Poznań z Włókniarza Pabianice!
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Belfer, Szymon -
Teraz nie ma w składzie pabianiczanek i co? Jesteś pewny, że dziewczyny wiedzą kto wierzy w ich zwycięstwo? Bo na pewno nie ci, którzy wciąż o coś mają do nich pretensje, na pewno nie ci, którzy wciąż psioczą i z pewnością nie ci, którzy potrafią tylko wytkać. (i takie pytanie na marginesie: kiedy ostatni raz któryś z Was rozmawiał tak po prostu po meczu z którąś z zawodniczek? a tym bardziej po przegranym meczu?)
Nie ryzykujecie życiem już od dawna, a nawet do Łodzi nie chce Wam się ruszyć tyłka.
Wiem, jakie to jest uczucie, kiedy na obcej hala koszykarki przychodzą się przywitać, bo tak było choćby ostatnio w Polkowicach.
Również było mi dane przeżyć podróż z koszykarkami i wiem, jakie to jest wspaniałe uczucie.
Teraz jakoś nie jeździcie z Nimi, o kanapkach już nie wspominając.
Fakt, nigdy nie przeżyję tego, co ty opisałeś, bo Włókniarz nie istnieje!!
Dla mnie całym życiem jest pabianicki skład (a jak się zmienia to zawsze pamiętam o dawnych zawodniczkach, kibicuję Im nawet gdy grają w in klubach; a nowe akceptuję i zaczynam Je lubić a tym samym identyfikuję je z klubem, miastem). I nie jest dla mnie ważne jak się zespół nazywa (bo może i Kozia Wólka Pabianice). Bo choć miasta nie lubię, to ta drużyna jest jedynym symbolem Pabianic i rzeczą, poprzez którą czuję przynależność/identyfikację do miasta/z miastem.
Nie krytykuję tego, co było. Nie napisałam nigdzie, że kiedyś było do de.. A wręcz cieszę się, że kiedyś NAPRAWDĘ mieliśmy kibiców, mieliśmy doping, mieliśmy sukcesy. Ale czas nie stanął w miejscu a czytając niektórych posty ma się wrażenie, że tak. Wspominacie dawne dobre czasy, nie robiąc nic by teraz było podobniej.
Również za własne pieniądze kupowałam koszykarkom maskotki, słodkości i inne.
I nie widziałam, abyś przed meczem rozdawał kartki z przyśpiewkami. O niedalekiej przeszłości oczywiście mówię.
I jak byś chciał wiedzieć, znam "stare" piosenki. I był nawet taki moment, kiedy Szymon coś robił, poza marudzeniem i zrzędzeniem. Nawet On mnie nauczył kilku textów (nie tylko mnie, była nas grupka). I Szymon, Trenejro nie przekręca twoich słów - ja napisałam, że DOPING (czyli kibicowanie) był dobry (nie miałam na myśli prowadzenie dopingu), Ty na to odpisałeś, że wcale tak nie było a potem, że znasz się na tym najlepiej w Pabach, to znaczy na dopingu. Cały czas mowa była o tym.
Owszem, trzymam kciuki, przekazuję pozytywne fluidy, ale także potrafię mimo przegranego meczu powiedzieć oprócz gorzkich słów słowa pocieszenia, utwierdzić, że mimo przegranej nadal jestem z drużyną. Czy któryś z Was kiedyś tak napisał? (kiedyś nie mam na myśli okresu, kiedy królował Włókniarz..., mam na myśli ostatnie 2-3 lata).
---------------------------
Miałam tego nie pisać, ale... Czy prawdziwy kibic nie powinien być znany zawodniczce danego klubu? Uważam, że jak najbardziej. One Was tylko kojarzą z meczy, ale znanie kogoś a kojarzenie to diametralna różnica. A kto Was zna? Wiecznych krytykantów, konserwatystów, chołubiących przeszłość, pierwszych wspaniałych co to zjedli wszystkie rozumy i są najważniejsi i najmądrzejsi...
----------------------------
I w ogóle, nie będę się już zagłębiać w to, bo znam Wasze argumenty (pseudoargumenty) na pamięć. Wiem, że zaraz któryś z Was napisze, że ja już nie mam czym się bronić i dlatego kończę; że krytykuję przeszłość; że nie znam się, bo ile to ja mam wyjazdów; że tylko 3mam kciuki więc co ja mogę wiedzieć... itepe, itede... Nudne i bezcelowe są takie dyskusje.
I szczerze? Tak, dla mnie problemem jest usiąść obok Ciebie i pod Twoje dyktando kibicować.
**********************
Aha! i przepraszam, że paroma rzeczami się pochwaliłam (:wink:), ale potrzebne mi były jako argumentacja.
Teraz nie ma w składzie pabianiczanek i co? Jesteś pewny, że dziewczyny wiedzą kto wierzy w ich zwycięstwo? Bo na pewno nie ci, którzy wciąż o coś mają do nich pretensje, na pewno nie ci, którzy wciąż psioczą i z pewnością nie ci, którzy potrafią tylko wytkać. (i takie pytanie na marginesie: kiedy ostatni raz któryś z Was rozmawiał tak po prostu po meczu z którąś z zawodniczek? a tym bardziej po przegranym meczu?)
Nie ryzykujecie życiem już od dawna, a nawet do Łodzi nie chce Wam się ruszyć tyłka.
Wiem, jakie to jest uczucie, kiedy na obcej hala koszykarki przychodzą się przywitać, bo tak było choćby ostatnio w Polkowicach.
Również było mi dane przeżyć podróż z koszykarkami i wiem, jakie to jest wspaniałe uczucie.
Teraz jakoś nie jeździcie z Nimi, o kanapkach już nie wspominając.
Fakt, nigdy nie przeżyję tego, co ty opisałeś, bo Włókniarz nie istnieje!!
Dla mnie całym życiem jest pabianicki skład (a jak się zmienia to zawsze pamiętam o dawnych zawodniczkach, kibicuję Im nawet gdy grają w in klubach; a nowe akceptuję i zaczynam Je lubić a tym samym identyfikuję je z klubem, miastem). I nie jest dla mnie ważne jak się zespół nazywa (bo może i Kozia Wólka Pabianice). Bo choć miasta nie lubię, to ta drużyna jest jedynym symbolem Pabianic i rzeczą, poprzez którą czuję przynależność/identyfikację do miasta/z miastem.
Nie krytykuję tego, co było. Nie napisałam nigdzie, że kiedyś było do de.. A wręcz cieszę się, że kiedyś NAPRAWDĘ mieliśmy kibiców, mieliśmy doping, mieliśmy sukcesy. Ale czas nie stanął w miejscu a czytając niektórych posty ma się wrażenie, że tak. Wspominacie dawne dobre czasy, nie robiąc nic by teraz było podobniej.
Również za własne pieniądze kupowałam koszykarkom maskotki, słodkości i inne.
I nie widziałam, abyś przed meczem rozdawał kartki z przyśpiewkami. O niedalekiej przeszłości oczywiście mówię.
I jak byś chciał wiedzieć, znam "stare" piosenki. I był nawet taki moment, kiedy Szymon coś robił, poza marudzeniem i zrzędzeniem. Nawet On mnie nauczył kilku textów (nie tylko mnie, była nas grupka). I Szymon, Trenejro nie przekręca twoich słów - ja napisałam, że DOPING (czyli kibicowanie) był dobry (nie miałam na myśli prowadzenie dopingu), Ty na to odpisałeś, że wcale tak nie było a potem, że znasz się na tym najlepiej w Pabach, to znaczy na dopingu. Cały czas mowa była o tym.
Owszem, trzymam kciuki, przekazuję pozytywne fluidy, ale także potrafię mimo przegranego meczu powiedzieć oprócz gorzkich słów słowa pocieszenia, utwierdzić, że mimo przegranej nadal jestem z drużyną. Czy któryś z Was kiedyś tak napisał? (kiedyś nie mam na myśli okresu, kiedy królował Włókniarz..., mam na myśli ostatnie 2-3 lata).
---------------------------
Miałam tego nie pisać, ale... Czy prawdziwy kibic nie powinien być znany zawodniczce danego klubu? Uważam, że jak najbardziej. One Was tylko kojarzą z meczy, ale znanie kogoś a kojarzenie to diametralna różnica. A kto Was zna? Wiecznych krytykantów, konserwatystów, chołubiących przeszłość, pierwszych wspaniałych co to zjedli wszystkie rozumy i są najważniejsi i najmądrzejsi...
----------------------------
I w ogóle, nie będę się już zagłębiać w to, bo znam Wasze argumenty (pseudoargumenty) na pamięć. Wiem, że zaraz któryś z Was napisze, że ja już nie mam czym się bronić i dlatego kończę; że krytykuję przeszłość; że nie znam się, bo ile to ja mam wyjazdów; że tylko 3mam kciuki więc co ja mogę wiedzieć... itepe, itede... Nudne i bezcelowe są takie dyskusje.
I szczerze? Tak, dla mnie problemem jest usiąść obok Ciebie i pod Twoje dyktando kibicować.
**********************
Aha! i przepraszam, że paroma rzeczami się pochwaliłam (:wink:), ale potrzebne mi były jako argumentacja.
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Edzia pisze:I nie jest dla mnie ważne jak się zespół nazywa (bo może i Kozia Wólka Pabianice).
SZOK, SZOK i jeszcze raz SZOK.
jak sie nie myle to Pabianice maja duze tradycje jako klub i zeby takie teksty slyszec.
To tak jakbym ja powiedział ze nie wazne jest dla mnie czy Wisła Kraków to bedzie Wisła Kraków czy Can-Pack Kraków czy Blachy-Pruszynski Kraków, albo ze ŁKS Łódź to bedzie Opel Łódź itd.
Zadziwiają mnie niektorzy.
Czy prawdziwy kibic nie powinien być znany zawodniczce danego klubu?
Dla mnie moze byc ale nie musi bo nie po tym poznaje sie prawdziwego kibica. Mnie nie interesuje to czy mnie jedna z druga bedą znac nie to jest wykladnią bycia kibicem. Wystarczy mi to ze powiedzą dzieki kibicom lepiej sie nam gra nie potrzebuję indywidulanych znajomosci ani tym bardziej pochwał.
Takie moje zdanie


WislaLive.pl
- Belfer
- Żak
- Posty: 420
- Rejestracja: 27 kwietnia 2005, 14:03
- Lokalizacja: blisko coraz bliżej, przedmieścia
Przeczytałem Twój tekst z uwagą i ciekawi mnie jedna rzecz. Mianowicie jak sobie wyobrażasz kibicowanie (doping) czy jak to nazwiemy. Jestem bardzo ciekaw Twojej wizji, zaproponuj coś, wymyśl oprawę meczów czy coś w tym stylu (zrób zbiórkę kasy na konfeti, serpentyny itp.), zrób zbiórkę na flagę (tyle "nowych" kibiców się pojawiło, więc nie bedzie problemu aby zebrać te 300 - 400 złotych). Zrób coś dziewczyno, może załatw szaliki, prawdziwe koszulki, piszesz że znasz stare teksty, jaka to jest dla Ciebie "prawdziwego" kibica, którego znają koszykarki, trudność odbić na ksero teksty i rozdać na sektorze. To takie proste!
Pretensje do koszykarek - wiem łatwo krytykować, tylko że One są profesjonalistkami i reprezentują pewien poziom za który otrzymuja wynagrodzenie, jeśli pracownik nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań może spodziewać się krytyki, to chyba logiczne. A kilka koszykarek w ostatnich latach swoją grą zasługiwało na krytykę...
Teraz jakoś nie jeździcie z Nimi za poprzedniego trenera była możliwa podróż z koszykarkami? Pierwsze słyszę.
Włókniarz nie istnieje przykro jest czytać takie słowa, pragnę Ci zacytować fragment wiersza mojego ulubionego poety Zbigniewa Herberta pt. Raport z oblężonego miasta.
"i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto"
DOPÓKI CHOĆ JEDEN Z NAS W ŚWIĘTO ZMARŁYCH PRZYJDZIE ZAPALIC ŚWIECZKĘ NA GROBIE MAŁGOSI GLISZCZYŃSKIEJ, HUBERTA CZY CHUDEGO - WŁÓKNIARZ BĘDZIE ISTNIAŁ!!!
Ta drużyna to nie jest jedynym symbolem miasta, ale widać że jesteś "rodowitą" pabianiczanką...
Za starych dobrych czasów dziewczyny też jeździły na mecze, narażały się i ździerały gardła na maksa, siedziały z nami na sektorze, nosiły szaliki i zawsze były z NAMI, na dobre i złe ...
Napisałaś Miałam tego nie pisać, ale... Czy prawdziwy kibic nie powinien być znany zawodniczce danego klubu? Wiesz nasze miłe mordki znają wszystkie koszykarki, które czuły się Włókniarkami i wkładały w grę całe serce i umiejętności, a nie tylko pobiegały aby otrzymać odpowiednie wynagrodzenie, za spędzony na parkiecie czas.
Jeszcze raz proszę Cię abyś przedstwiła Swoją wizję kibicowania i dopingu, wtedy porównamy to co MY mamy do zaoferowania z Twoja wizją. Mam nadzieję, że w niedługim czasie to zrobisz, będę czekał ...
Pretensje do koszykarek - wiem łatwo krytykować, tylko że One są profesjonalistkami i reprezentują pewien poziom za który otrzymuja wynagrodzenie, jeśli pracownik nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań może spodziewać się krytyki, to chyba logiczne. A kilka koszykarek w ostatnich latach swoją grą zasługiwało na krytykę...
Teraz jakoś nie jeździcie z Nimi za poprzedniego trenera była możliwa podróż z koszykarkami? Pierwsze słyszę.
Włókniarz nie istnieje przykro jest czytać takie słowa, pragnę Ci zacytować fragment wiersza mojego ulubionego poety Zbigniewa Herberta pt. Raport z oblężonego miasta.
"i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto"
DOPÓKI CHOĆ JEDEN Z NAS W ŚWIĘTO ZMARŁYCH PRZYJDZIE ZAPALIC ŚWIECZKĘ NA GROBIE MAŁGOSI GLISZCZYŃSKIEJ, HUBERTA CZY CHUDEGO - WŁÓKNIARZ BĘDZIE ISTNIAŁ!!!
Ta drużyna to nie jest jedynym symbolem miasta, ale widać że jesteś "rodowitą" pabianiczanką...
Za starych dobrych czasów dziewczyny też jeździły na mecze, narażały się i ździerały gardła na maksa, siedziały z nami na sektorze, nosiły szaliki i zawsze były z NAMI, na dobre i złe ...
Napisałaś Miałam tego nie pisać, ale... Czy prawdziwy kibic nie powinien być znany zawodniczce danego klubu? Wiesz nasze miłe mordki znają wszystkie koszykarki, które czuły się Włókniarkami i wkładały w grę całe serce i umiejętności, a nie tylko pobiegały aby otrzymać odpowiednie wynagrodzenie, za spędzony na parkiecie czas.
Jeszcze raz proszę Cię abyś przedstwiła Swoją wizję kibicowania i dopingu, wtedy porównamy to co MY mamy do zaoferowania z Twoja wizją. Mam nadzieję, że w niedługim czasie to zrobisz, będę czekał ...
"...moja wiara to wszystko co mam... WŁÓKNIARZ..."
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
- Belfer
- Żak
- Posty: 420
- Rejestracja: 27 kwietnia 2005, 14:03
- Lokalizacja: blisko coraz bliżej, przedmieścia
Marco przeczytałem Twój tekst, uczciwie powiem Ci że nie przepadam, mówiąc delikatnie za Wisłą, ale to co napisałeś oddaje cały sens bycia kibicem. WIELKI SZACUNEK.
"...moja wiara to wszystko co mam... WŁÓKNIARZ..."
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Hmmm...... od czego by tu zacząć
Edzia.
Piszesz że nie krytykujesz przeszłości a zaraz potem wyjeżdżasz z tekstem że Włókniarz nie istnieje. Hmm..... jak to
To dla Ciebie nie ma czterech Mistrzostw Polski
Nie ma pięknych lat pabianickiej koszykówki
Powiem więcej. Pisząc to obrażasz nas (nie będę wnikał czy świadomie czy nie). Uświadom sobie raz na zawsze, że WŁÓKNIARZ BYŁ, JEST I BEDZIE, na zawsze w naszych sercach
WŁÓKNIARZ TO MY
Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie potrafisz tego zaakceptować. Przecież podobno jesteś osobą tolerancyjną
Hmm.... ja taką postawę odbieram właśnie jako brak tolerancji. I czy to coś złego, że cały czas powracamy do przeszłości
Czy to coś złego, że chołubimy lata świetności pabianickiej koszykówki
Wydaje mi się że nie
Teraz tak. Uważasz, że prawdziwy kibic musi rozmawiać z koszykarkami po meczu
No cóż, fakt, nie rozmawiamy z nimi. Niestety, nie znamy tylu języków by się z każdą porozumieć. Kwestia pocieszenia po przegranym meczu. A czy według Ciebie nie jest pocieszeniem gdy na koniec przegranego meczu zaśpiewamy coś w stylu: Jesteśmy z Wami czy Nie warto łamać serc
To nie jest pocieszenie
Hmm.... wydaje mi się że jest to pocieszenie....
A ogólnie mówiąc, moje indywidualne zdanie jest takie. Rozmowy z koszykarkami nie są potrzebne. Podział ról jest taki. One grają ja dopinguje, po meczu dziękują za doping (jeśli mają ochotę oczywiście, bo nie zawsze z tym bywało dobrze) i koniec, rozchodzimy się do domów. Ja nie mam zamiaru po meczu narzucac się żadnej zawodniczce. Wiadomo, są zmęczone i może chcą jak najszybciej odpocząć?
Teraz kilka słów o mnie.
Znów zaatakowałaś.... ale dobra, więc tak. Kartki z przyśpiewkami ostatni raz rozdawałem na meczach o brązowy medal z Polkowicami (po zwolnieniu Mirka). Dodatkowo, w zeszłym sezonie, jeden z "młodych" poprosił o jeszcze, więc wydrukowałem i mu dałem kolejną porcję. Dziwne, że nie widziałaś skoro nie zasiadasz w naszym sektorze. Uprzedzę od razu Twój kolejny argument (prawdopodobnie). Śpiewniki rozdawaliśmy tylko w naszym sektorze, bo tylko osoby tam siedzące dopingują, więc nie było sensu rozdawać ich innym. I wiedz, że dawniej (w tych moich ulubionych czasach) też tak było że dopingował tylko sektor A (no może z kilkoma jednorazowymi wypadkami). Co tam jeszcze..... hmm....
.... Twoje słowa: " I był nawet taki moment, kiedy Szymon coś robił, poza marudzeniem i zrzędzeniem...". Tzn. kiedy???
No i czy mam rozumieć, że według Ciebie, tylko przez moment w mojej 18 letniej "karierze" na Włókniarzu coś robiłem
Hmm... no cóż... ponieważ nie jestem skromny, powiem tylko, że ostatnio np. zrobiłem szaliki, w zeszłym sezonie na ważnych meczech zawsze prowadziłem doping, no i wczoraj też! Mało
Doszliśmy w końcu do punktu wyjścia tej dyskusji, czyli wczorajszego dopingu i przekręcania słów. Ja w pierwszym poście napisałem że doping był bez żadnych rewelacji. Ciebie to stwierdzenie zdziwiło więc Ci wytłumaczę mój punkt widzenia. Nie zawsze głośno znaczy rewelacyjnie i super. Ja patrzę na to inaczej. Dla mnie się liczy zaangażowanie u ludzi dopingujących, a wczoraj oceniam je na 50%, no góra 60%. Więc jest jeszcze zapas i nie było rewelacyjnie i super
Na koniec...
....Szczerze... ani mnie to ziębi, ani parzy że nie masz ochoty siedzieć razem ze mną w sektorze i dopingować pod moje dyktando.
W moim przekonaniu udowadniasz tylko, że nie wiesz co to jest "porozumienie ponad podziałami" dla dobra drużyny. Napewno słyszałać jak na spotkaniu prezes z trenerem mówili że zależy im na dobrym głośnym dopingu dla drużyny. Cóż, jak widac dla Ciebie są ważniejsze osobiste uprzedzenia niż doping dla drużyny.
Edzia.
Piszesz że nie krytykujesz przeszłości a zaraz potem wyjeżdżasz z tekstem że Włókniarz nie istnieje. Hmm..... jak to
Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie potrafisz tego zaakceptować. Przecież podobno jesteś osobą tolerancyjną
Teraz tak. Uważasz, że prawdziwy kibic musi rozmawiać z koszykarkami po meczu
A ogólnie mówiąc, moje indywidualne zdanie jest takie. Rozmowy z koszykarkami nie są potrzebne. Podział ról jest taki. One grają ja dopinguje, po meczu dziękują za doping (jeśli mają ochotę oczywiście, bo nie zawsze z tym bywało dobrze) i koniec, rozchodzimy się do domów. Ja nie mam zamiaru po meczu narzucac się żadnej zawodniczce. Wiadomo, są zmęczone i może chcą jak najszybciej odpocząć?
Teraz kilka słów o mnie.
Znów zaatakowałaś.... ale dobra, więc tak. Kartki z przyśpiewkami ostatni raz rozdawałem na meczach o brązowy medal z Polkowicami (po zwolnieniu Mirka). Dodatkowo, w zeszłym sezonie, jeden z "młodych" poprosił o jeszcze, więc wydrukowałem i mu dałem kolejną porcję. Dziwne, że nie widziałaś skoro nie zasiadasz w naszym sektorze. Uprzedzę od razu Twój kolejny argument (prawdopodobnie). Śpiewniki rozdawaliśmy tylko w naszym sektorze, bo tylko osoby tam siedzące dopingują, więc nie było sensu rozdawać ich innym. I wiedz, że dawniej (w tych moich ulubionych czasach) też tak było że dopingował tylko sektor A (no może z kilkoma jednorazowymi wypadkami). Co tam jeszcze..... hmm....
.... Twoje słowa: " I był nawet taki moment, kiedy Szymon coś robił, poza marudzeniem i zrzędzeniem...". Tzn. kiedy???
No i czy mam rozumieć, że według Ciebie, tylko przez moment w mojej 18 letniej "karierze" na Włókniarzu coś robiłem
Doszliśmy w końcu do punktu wyjścia tej dyskusji, czyli wczorajszego dopingu i przekręcania słów. Ja w pierwszym poście napisałem że doping był bez żadnych rewelacji. Ciebie to stwierdzenie zdziwiło więc Ci wytłumaczę mój punkt widzenia. Nie zawsze głośno znaczy rewelacyjnie i super. Ja patrzę na to inaczej. Dla mnie się liczy zaangażowanie u ludzi dopingujących, a wczoraj oceniam je na 50%, no góra 60%. Więc jest jeszcze zapas i nie było rewelacyjnie i super
Na koniec...
....Szczerze... ani mnie to ziębi, ani parzy że nie masz ochoty siedzieć razem ze mną w sektorze i dopingować pod moje dyktando.
W moim przekonaniu udowadniasz tylko, że nie wiesz co to jest "porozumienie ponad podziałami" dla dobra drużyny. Napewno słyszałać jak na spotkaniu prezes z trenerem mówili że zależy im na dobrym głośnym dopingu dla drużyny. Cóż, jak widac dla Ciebie są ważniejsze osobiste uprzedzenia niż doping dla drużyny.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
ginda pisze:ja tez bym chcial zeby zamiast CCC unas spiewali ORZEŁ:)ale wiadomo zero tradycji w naszym klubie:)bo nie mial kto jej tworzyc
Rozliczyc działaczy i starszych kibiców


WislaLive.pl
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
Marco TS pisze:ginda pisze:ja tez bym chcial zeby zamiast CCC unas spiewali ORZEŁ:)ale wiadomo zero tradycji w naszym klubie:)bo nie mial kto jej tworzyc
Rozliczyc działaczy i starszych kibicówTo jest wlasnie zaniedbanie i to samo widze ze to smo moze grozić w Pabianicach. Ci kibice ktorzy pamietaja nazwę Włóknairz takie powinni miec flagi i krzyczec na meczu Włókniarz Pabianice bo moze kiedys znajdzie sie madry sponsor ktory przywróci prawowita nazwę klubu.
klub jest mlody i nie ma zadnych sukcesow do 2000r.pozniej juz bylo lepiej bo znalazl sie sponsor wybudowali hale i ludzie dopiero zaczeli chodzic na mecze i sie interesowac. ja tez:)tylko ze ja do 10 nie interesowalem sie sie polkowickim koszem tylko meczami w tv np WKSu w lidze polskiej i suprolidze czy jakos tak:) czyli jaki wniosek. nie mial kto tworzyc tradycji jak nie bylo zainteresowania.
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
Ginda - tradycję zaczynacie tworzyć Wy... najważniejsze tylko, by za kilka lat stwierdzić, że zrobiliście dobrą robotę i jest do czego się odwołać opowiadając następnym zaczynającym przygodę z dopingowaniem, jak to dawniej bywało
POWODZENIA w tym dziele!:)
POWODZENIA w tym dziele!:)
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
Seba pisze:Ginda - tradycję zaczynacie tworzyć Wy... najważniejsze tylko, by za kilka lat stwierdzić, że zrobiliście dobrą robotę i jest do czego się odwołać opowiadając następnym zaczynającym przygodę z dopingowaniem, jak to dawniej bywało![]()
POWODZENIA w tym dziele!:)
masz racje jak klub powstal to cala polska sie zjezdzala do polkowic za chlebem. nie czuli nic do tego miasta
slynny juz mlyn z Pabow ktory kibicowal w polkowicach. sorka za jakosc zdjecia

Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
ten pod srodkowym mikolajokibicem koles to byl bramkarz KSG rafcio kopaniecki:) dawal mi lekcje bramkarskie a ten nizej z duzym nosem to bodajze pan policjant
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość



