Koszykarki PZU Polfy zasmuciły premiera Marcinkiewicza
Poniedziałek, 28 listopada 2005r.
Koszykarki PZU Polfy wyczerpały limit wpadek i po dwóch przegranych meczach wyjazdowych w Polkowicach i Krakowie pozostałe mecze wygrały. W sobotę, po znakomitym meczu, odniosły cenne zwycięstwo w Gorzowie i nie dały zepchnąć się w dół tabeli.
Trener PZU Polfy Tomasz Herkt udzielał cennych wskazówek swym podopiecznym w Gorzowie
AZS PWSZ Gorzów - PZU Polfa Pabianice 74:79 (22:24, 15:11, 11:15, 10:8 - 11:11, 5:10)
AZS : Szott 24, Karpińska 20, Czarnecka 12, Żurowska 6, Kaszewska i Żyłczyńska 5, Czubak 2, Zalesiak. Trener: Dariusz Maciejewski
PZU Polfa: Pantalejewa 23, Krystofova 14, Karla Da Costa 13, Krupska-Tyszkiewicz i Pałka po 8, Lamparska 7, Toma 6, Wlaźlak 0. Trener: Tomasz Herkt.
Mecz był od początku niezwykle wyrównany. Oba zespoły wygrały po dwie kwarty, ale żaden wyżej niż czterema punktami. W zespole gorzowskim indywidualnością była Agnieszka Szott, której wsparcie rzutowe dała Aleksandra Karpińska. W PZU Polfie sporo punktów z kontrataku zdobyła Olga Pantelejewa i 3 razy trafiła za 3 punkty. Klucz do zwycięstwa leżał w strefie podkoszowej. Pabianiczanki zdecydowanie wygrały zbiórki (34-41), w czym główna zasługa Leony Krystofovej (4 w ataku i 6 w obronie) oraz Agnieszki Pałki (2 i 7).
Zarówno w regulaminowym czasie gry, jak i w pierwszej dogrywce bliższa zwycięstwa była drużyna z Pabianic. Do pierwszej dogrywki doprowadziła 40 s przed końcem najlepsza w zespole gorzowskim Agnieszka Szott (58:58). Do drugiej natomiast natomiast Joanna Czarnecka (69:69).
W drugiej dogrywce koszykarki obu drużyn jeszcze podniosły temperaturę emocji. Oba zespoły były zdeterminowane, bo zwycięstwo w istotny sposób zmieniało ich sytuację w tabeli.
Na początku Beata Krupska-Tyszkiewicz sfaulowała Justynę Żurowską, ale gorzowianka nie wykorzystała dwóch osobistych. Z wolnych trafiła natomiast Brazylijka Karla i było 69:71. Karpińska wyrównała na 71:71. Pabianiczankom kończył się czas na rozegranie akcji, ale Pałka zdążyła trafić w ostatniej sekundzie! W zespole AZS ciężar gry brała na siebie Karpińska. Celnie rzuciła i była faulowana podwyższając z wolnego (74:73). Na 2 min i 35 s przed końcem włączyła się Pantelejewa (74:75). Karla spudłowała jednak za 3, ale zebrała piłkę i znakomitą asystą "obsłużyła" Krystofovą (74:77). Do końca drugiej dogrywki pozostało wówczas tylko 35 sekund.
Karpińskiej brakowało już sił i w kolejnej akcji nie trafiła. Zebrała Krystofova, a za chwilę faulowana była Karla i dwoma celnymi rzutami osobistymi ustaliła wynik meczu (74:79).
Mecz w Gorzowie oglądał premier Kazimierz Marcinkiewicz, do niedawna wiceprezes gorzowskiego klubu i nadal członek oraz wierny kibic akademiczek. Po spotkaniu szef rządu powiedział: - Była to walka młodości z doświadczeniem. Jest prawie dziesięć lat różnicy pomiędzy zawodniczkami z Gorzowa i Pabianic. Trzeba przyznać, że mecz był wart oglądania.
(mk) - Dziennik Łódzki