Postautor: Gość » 28 listopada 2005, 15:21
AZS PWSZ Sowood Gorzów - PZU Polfa Pabianice po dwóch dogrywkach 74:79
Nadal mamy prawo marzyć
- Dziś spotkały się dwa najlepiej broniące zespoły w lidze - mówił trener PZU Polfy Tomasz Herkt. Takie słowa to dla nas powód do dumy. Gorzowianki przegrały po 50 min wspaniałej walki z kandydatem do medalu.
Do wyłonienia zwycięzcy sobotniego pojedynku, który był na żywo pokazywany przez TVP3, a na trybunach znów emocjonował się premier RP Kazimierz Marcinkiewicz, potrzebne były aż dwie dogrywki. Gorzów wcale nie był gorszy od zespołu z Pabianic, ale w decydującym momencie spotkania zaprocentowało ogranie gości w bojach o wysoką stawkę. Na 118 s. przed końcem drugiej części doliczonego czasu gry byliśmy blisko raju. AZS PWSZ Sowood, po odważnej akcji Aleksandry Karpińskiej i dodatkowym celnym rzucie osobistym tej zawodniczki, prowadził jeszcze 74:73. Niestety. Nerwy, prosta strata Katarzyny Czubak i doświadczony zespół PZU Polfy w samej końcówce perfekcyjnie nas wypunktował.
- Zwycięstwo w Gorzowie ma dla nas ogromne znaczenie - powiedziała "Gazecie" najlepsza w PZU Polfie Olga Pantelejewa (23 pkt, trzy celne rzuty zza linii 6,25 m). - Nie byłyśmy dziś skuteczne z dystansu, nie zbierałyśmy też tak dobrze jak powinniśmy. Gospodynie bardzo mocno nam się postawiły. Wygrałyśmy doświadczeniem. Rywalki nie wytrzymały psychicznie ostatnich dwóch minut tego meczu. To młoda drużyna, która z czasem będzie jeszcze groźniejsza. Dawno już nie grałam aż dwóch dogrywek i bardzo się cieszę, że wytrzymałam to spotkanie kondycyjnie.
Na miano bohaterki meczu w pierwszej dogrywce mocno pracowała gorzowianka Joanna Czarnecka (12 pkt), ale niestety swój występ okupiła kontuzją stopy. W ciągu doliczonych 5 min trafiła bardzo ważny rzut za 3 pkt. Na 4 s. przed końcem stanęła na linii rzutów osobistych. Pierwszym doprowadziła do remisu 69:69. Drugim mogła zapewnić AZS PWSZ Sowood wygraną. Niestety spudłowała.
Mimo porażki, postawy AZS PWSZ Sowood absolutnie nie musimy się wstydzić. Najlepsza na parkiecie znów była Agnieszka Szott - 24 pkt, która jednak nie było do końca zadowolona ze swojego występu. W drugiej dogrywce kosz był dla niej jak zaczarowany. - To był mój najgorszy mecz w tym sezonie - opowiadała rozczarowana porażką 23-letnia koszykarka. - Miałam słabszy dzień i nie można było na mnie liczyć. Zagrałam na bardzo niskiej skuteczności i popełniłam dużo prostych błędów. Wymagam od siebie o wiele więcej. Pabianice nie wybiły nam jednak z głowy naszych marzeń. Do zwycięstwa z drużyną, która w tym sezonie powalczy pewnie o mistrzostwo, zabrakło nam naprawdę niewiele.
Aleksandra Karpińska (20 pkt) po raz kolejny dostroiła się do poziomu najskuteczniejszej w naszej ekipie Szott. Walczyła z ogromną zaciętością, a w dobrej grze nie przeszkodziło jej nawet nokautujące uderzenie zawodniczki PZU Polfy Leony Krystofovej, które otrzymała na początku czwartej kwarty. - Nie wiem czy z moim nosem wszystko w porządku. Jeszcze nie przeglądałam się w lustrze - mimo bólu gorzowską koszykarką stać było na uśmiech. Nos bolał, ale bardziej przegrana. - Rywalki zagrały bardziej dojrzałą koszykówkę. Najlepiej widać było tą boiskową mądrość w końcówce, w nasze szeregi wdarło się zdenerwowanie i nie dałyśmy im rady - zakończyła Karpińska.
AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW - PZU POLFA PABIANICE po 2 dogr. 74:79 (22:24, 15:11, 11:15, 10:8, 11:11, 5:10)
AZS PWSZ: Szott 24, Karpińska 20 (1), Żurowska 6, Kaszewska 5 (1), Czubak 2 oraz Czarnecka 12 (1), Żyłczyńska 5 (1), Zalesiak.
PZU Polfa: Pantelejewa 23 (3), Krystofova 14, Krupska-Tyszkiewicz 8 (1), Pałka 8, Lamparska 7 (1) oraz Da Costa 13 (3), Toma 6, Wlaźlak.
TRENERZY O MECZU
Tomasz Herkt
PZU Polfa Pabianice
Na parkiecie spotkały się dziś dwie najlepiej broniące drużyny w lidze, bardzo dobrze przygotowane fizycznie. To w tej chwili prawie równorzędne ekipy, stąd tak wyrównany przebieg całego spotkania. Moje zawodniczki mają większe doświadczenie i to zadecydowało o naszym zwycięstwie. Gratuluję zespołowi Gorzowa bardzo dobrej postawy. Wygrana na tym ciężkim terenie bardzo mnie cieszy. To było jedno z kluczowych spotkań. Już dawno mówiłem, że o miejsce w pierwszej czwórce będzie walczyło pięć zespołów. Jak dotychczas to się sprawdza. Po tym co dziś zobaczyłem, jestem już tego absolutnie pewien. Gorzów będzie grał w tym roku wysoko.
Dariusz Maciejewski
AZS PWSZ Sowood Gorzów
To był prawdziwy mecz walki, fantastyczne widowisko dla kibiców. Cieszę się, że po wielu latach ciężkiej pracy dorównujemy poziomem gry, umiejętnościami, zaangażowaniem, takim utytułowanym zespołom jak Pabianice. PZU Polfa ma w tej chwili najlepszy obwód w Polsce. Pantelejewa, Krupska-Tyszkiewicz i Da Costa zza linii 6,25 m są bardzo groźne. My potrafiliśmy nawiązać z nimi walkę. W pewnych momentach meczu zagraliśmy wręcz kapitalnie. Szkoda, że Asia Czarnecka nie trafiła rzutu osobistego. Po meczu okazało się, że boli ją stopa. Oby to nie była jakaś ciężka kontuzja, bo zastąpienie jej będzie dla nas ogromnym problemem. Brakowało kontuzjowanej Magdy Kozdroń. Z nią miałbym ósemkę w pełni wartościowych zawodniczek.
Kamil Siałkowski