Wisła Kraków - USVO Valenciennes 55:57
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wisła Kraków - USVO Valenciennes 55:57
Euroliga. Wisła - Olympic, środa godz. 18
Dwukrotny zwycięzca Euroligi US Olympic Valenciennes będzie ostatnim przeciwnikiem Wisły w tym roku. Wygrana wiślaczek byłaby prawdziwą sensacją i dałaby im jeszcze szanse na lepsze miejsce w tabeli.
- Mogę tylko pomarzyć o niespodziance, bo Francuzki to jeden z najlepszych zespołów europejskich i jeden z kandydatów do wygrania Euroligi - docenia klasę rywalek trener Wisły Elmedin Omanić. - A my? Awansowaliśmy dzięki dwóm wygranym nad słabymi Koszycami. Spotkanie z Valenciennes traktuję jako przygotowanie do kolejnej fazy, gdzie pewnie trafimy na drużynę o podobnym potencjale - dodaje Omanić.
Wisła dwukrotnie grała z Francuzkami rok temu i dwukrotnie przegrała. Nie inaczej było w pierwszej rundzie w tegorocznej edycji Euroligi. Olympic wysoko wygrał z wiślaczkami 104:81, a Sonya Kireta i Sandrine Gruda rzuciły Wiśle po 21 pkt.
O sile przeciwniczek świadczy choćby to, że w swojej grupie przegrały tylko raz - w Wilnie z Lietuvosem 75:79. Świetnie sobie radzą także w lidze: zajmują trzecie miejsce w tabeli, a w miniony weekend wygrały z Calais aż 94:51.
Tylko jedna rzecz różni obie drużyny, i to na korzyść krakowianek. W polskiej lidze Wisła jest niepokonana od jedenastu spotkań, we Francji Valenciennes już dwukrotnie schodziło z parkietu pokonane. Najpierw uczynił to 10. w tabeli Challes (68:63), a następnie wicelider i inny uczestnik Euroligi z gr. B Borges (66:54). A może w ich ślady pójdzie Wisła i sama sobie zafunduje gwiazdkowy prezent? Krakowska drużyna wystąpi w najmocniejszym składzie z Anną DeForge i Karą Braxton na czele.
W pozostałych meczach gr. C: K Cero ICP Koszyce - Dynamo Moskwa, Phard Napoli - Lietuvos Telekomas Wilno.
Transmisję meczu przeprowadzi Radio Kraków.
Monika Krawiec: Stać nas na więcej
Waldemar Kordyl: Potrafi Pani wraz z koleżankami wykrzesać energię na mecz ze zdecydowanym faworytem?
Monika Krawiec: Nie tracimy nadziei, że zdołamy wygrać.
Zadanie niełatwe.
- O sobie mogę powiedzieć, że muszę dokładnie przypilnować Australijkę Kristi Harrower, która w pierwszym meczu we Francji miała stuprocentową skuteczność przy rzutach za trzy punkty [3/3 - red.]. Mam okazję grać trochę dłużej, więc liczę na rewanż.
Czy Wisła jest już na tyle zgrana, by walczyć z powodzeniem w lidze i w Eurolidze?
- Stać nas na więcej niż w poprzednim sezonie. A co do składu, to wciąż dochodziło do rotacji w ciągu sześciu lat, czyli od czasu, gdy trafiłam do Krakowa. Uczyłam się jeszcze od Krystyny Lary, Ilony Mądrej i Anny Wielebnowskiej, w międzyczasie przyszły Magdalena Radwan i Joanna Czarnecka. Teraz mamy międzynarodowy skład i duże możliwości.
wak (Gazeta Wyborcza)
Dwukrotny zwycięzca Euroligi US Olympic Valenciennes będzie ostatnim przeciwnikiem Wisły w tym roku. Wygrana wiślaczek byłaby prawdziwą sensacją i dałaby im jeszcze szanse na lepsze miejsce w tabeli.
- Mogę tylko pomarzyć o niespodziance, bo Francuzki to jeden z najlepszych zespołów europejskich i jeden z kandydatów do wygrania Euroligi - docenia klasę rywalek trener Wisły Elmedin Omanić. - A my? Awansowaliśmy dzięki dwóm wygranym nad słabymi Koszycami. Spotkanie z Valenciennes traktuję jako przygotowanie do kolejnej fazy, gdzie pewnie trafimy na drużynę o podobnym potencjale - dodaje Omanić.
Wisła dwukrotnie grała z Francuzkami rok temu i dwukrotnie przegrała. Nie inaczej było w pierwszej rundzie w tegorocznej edycji Euroligi. Olympic wysoko wygrał z wiślaczkami 104:81, a Sonya Kireta i Sandrine Gruda rzuciły Wiśle po 21 pkt.
O sile przeciwniczek świadczy choćby to, że w swojej grupie przegrały tylko raz - w Wilnie z Lietuvosem 75:79. Świetnie sobie radzą także w lidze: zajmują trzecie miejsce w tabeli, a w miniony weekend wygrały z Calais aż 94:51.
Tylko jedna rzecz różni obie drużyny, i to na korzyść krakowianek. W polskiej lidze Wisła jest niepokonana od jedenastu spotkań, we Francji Valenciennes już dwukrotnie schodziło z parkietu pokonane. Najpierw uczynił to 10. w tabeli Challes (68:63), a następnie wicelider i inny uczestnik Euroligi z gr. B Borges (66:54). A może w ich ślady pójdzie Wisła i sama sobie zafunduje gwiazdkowy prezent? Krakowska drużyna wystąpi w najmocniejszym składzie z Anną DeForge i Karą Braxton na czele.
W pozostałych meczach gr. C: K Cero ICP Koszyce - Dynamo Moskwa, Phard Napoli - Lietuvos Telekomas Wilno.
Transmisję meczu przeprowadzi Radio Kraków.
Monika Krawiec: Stać nas na więcej
Waldemar Kordyl: Potrafi Pani wraz z koleżankami wykrzesać energię na mecz ze zdecydowanym faworytem?
Monika Krawiec: Nie tracimy nadziei, że zdołamy wygrać.
Zadanie niełatwe.
- O sobie mogę powiedzieć, że muszę dokładnie przypilnować Australijkę Kristi Harrower, która w pierwszym meczu we Francji miała stuprocentową skuteczność przy rzutach za trzy punkty [3/3 - red.]. Mam okazję grać trochę dłużej, więc liczę na rewanż.
Czy Wisła jest już na tyle zgrana, by walczyć z powodzeniem w lidze i w Eurolidze?
- Stać nas na więcej niż w poprzednim sezonie. A co do składu, to wciąż dochodziło do rotacji w ciągu sześciu lat, czyli od czasu, gdy trafiłam do Krakowa. Uczyłam się jeszcze od Krystyny Lary, Ilony Mądrej i Anny Wielebnowskiej, w międzyczasie przyszły Magdalena Radwan i Joanna Czarnecka. Teraz mamy międzynarodowy skład i duże możliwości.
wak (Gazeta Wyborcza)
-
Patryk
-
Coglin
Czarna to nic dzis nie zagrała...jak była na boisku 5 minut to było 0 : 9 a potem jak weszła Iva i Łysy postawił zone to się zaczął mecz!!
Kara jedz na święta do domu i przywieź sobie kogoś albo coś co cię bedzie stymulowało do gry...
Kara jedz na święta do domu i przywieź sobie kogoś albo coś co cię bedzie stymulowało do gry...
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Wisła Can-Pack Kraków - Olympic Valenciennes 55:57
Sensacja wisiała na włosku: Wisła mogła wygrać z bardziej utytułowanym rywalem, a zarazem poważnym kandydatem do Final Four - francuskim Olympikiem. Na 50 sekund przed końcem krakowianki prowadziły 55:54 i miały piłkę. Potem minimalnie przegrywały, a w ostatnich sekundach meczu za trzy punkty rzucały Anna DeForge i Jelena Skerović...
Czy ktoś z kibiców wierzył w tak dramatyczną końcówkę, gdy już po pięciu minutach Olympic prowadził 17:4? Francuzki dały pokaz perfekcyjnej gry na zasłonach i przebijania się pod kosz. Wiślaczki przeszły w błyskawicznym tempie kurs agresywnej, twardej gry, m.in. siłowego wyrywania piłek z rąk przeciwniczek. I, trzeba dodać, zdały go pozytywnie. W tej bezlitosnej, choć długimi fragmentami chaotycznej, grze, krakowianki dały z siebie wszystko. Wisła zaczęła odrabiać straty po tym, jak Kara Braxton usiadła na ławce rezerwowych, a Iva Perovanović walczyła pod koszem jak nigdy. Po dynamicznych wejściach DeForge Wisła doprowadziła do wyrównania (po 22), a do przerwy mogła prowadzić, gdyby Marynie Kress nie zadrżała ręka przy rzucie spod kosza od tablicy.
To właśnie Białorusinka, która bezapelacyjnie królowała na deskach (15 zbiórek!), wyprowadziła pierwszy raz Wisłę na prowadzenie (34:33), po rzucie zza łuku. Przed ostatnią kwartą gospodynie miały tylko pięć punktów straty (40:45). Wtedy w drużynie rywalek znakomicie zagrała Sandra LeDrean i rzuciła sześć punktów z rzędu. Valenciennes prowadziło 54:48, ale wracająca do gry Braxton trafiła dwa osobiste, a Skerović wreszcie rzuciła za trzy punkty.
Po raz pierwszy w hali Wisły pojawił się głośny doping, bo sensacja była już na wyciągnięcie ręki. Krakowianki prowadziły 55:54. Za moment Braxton zgubiła piłkę w ataku, przy próbie kozłowania trafiając się w palec u nogi. Po przeciwległej stronie pewnie zza linii 6,25 przymierzyła Kelly Miller i było 57:55 dla USVO.
W ostatniej akcji krakowianki nie zdecydowały się na próbę dogrania pod kosz i dwupunktowy rzut dający dogrywkę, ale próbowały rozstrzygnąć mecz z dystansu. To nie był dobry pomysł, bo wiślaczki wczoraj myliły się w rzutach za trzy niemiłosiernie, a statystyka jest tu bezlitosna - Wisła trafiła ledwie (!) dwa rzuty z 26 prób, co dało średnią 7,7 proc. Dla porównania Francuzki oddały również dwa celne rzuty, ale przy dziesięciu próbach. Na nic zdała się heroiczna walka (z silniejszymi przeciwniczkami) na tablicach, wygrana 39:29, i aż 21 strat zespołu z Valenciennes. Do sensacji nie doszło.
Wisła Can-Pack Kraków 55
Olympic Valenciennes 57
Kwarty: 14:20, 14:9, 12:16, 15:12.
Wisła: DeForge 15, Kress 10 (1), Skerović 7 (1), Braxton i Krawiec po 4 oraz Perovanović 13, Trafimava 2, Radwan 0.
USVO: LeDrean 10, Harrower (1) i Miller (1) po 9, Gruda i Tuvić po 7 oraz Kireta 15, Hermout 0.
Sędziowali Olegs Latisevs z Łotwy i Nail Saigaliejew z Rosji. Widzów 800.
W innym meczu: K Cero I.C.P. Koszyce - Dynamo Moskwa 65:82. Dziś grają: Phard Napoli - Lietuvos Wilno.
Następne mecze Wisły: 12 stycznia z Lietuvosem Telekomasem w Wilnie, 18 stycznia - z Dynamem Moskwa w Krakowie.
Powiedzieli po meczu
Laurent Buffard, trener USVO: Mieliśmy wiele szans na wygranie meczu. Z 21 strat wzięła się doskonała gra Wisły na tablicach. Dobrze grały koszykarki Wisły pod koszem, zwłaszcza Kress, mająca 15 zbiórek. Zaczęliśmy z dużą łatwością i wydawało się nam, że tak będzie już do końca. Wisła świetnie zagrała pressingiem w obronie.
Elmedin Omanić, trener Wisły: Cieszę się, że dokończyłem mecz na ławce rezerwowych, bo we Francji dostałem dwa faule techniczne [i musiał udać się do szatni - red.]. Mecz stał na bardzo dobrym poziomie, szkoda, że z taką grą nie udało nam się wygrać spotkań w Neapolu czy Moskwie. Zrobiliśmy dobrą robotę w obronie, oczywiście, oprócz początkowych pięciu minut. Wtedy zagraliśmy okropnie. Nie chciałem zaczynać meczu od obrony strefowej. Mieliśmy otwarte dwie pozycje do zwycięskich rzutów za trzy punkty, ale nie udało się. Nikt się chyba nie spodziewał, że będziemy tak blisko wygranej. Co ja mogę powiedzieć, gdy ma się tylko 7,7 proc. celności za trzy punkty? Jestem przekonany, że Valenciennes wystąpi w Final Four 2006. Dziękuję bardzo wszystkim kibicom. A słaba skuteczność za trzy punkty? Chciałem pomóc moim zawodniczkom i znalazłem czas na dodatkowy trening rzutowy. I co? Przyszły tylko Skerović i Latinović. Może koszykarki były zmęczone? Na przykład Kara Braxton nie ćwiczyła w dniu meczu, bo nie chciała.
Slobodanka Tuvić, zawodniczka Olmpica: Zgadzam się z moim trenerem: po pierwszym wygranym łatwo meczu we Francji nie spodziewałyśmy się takiego oporu w Krakowie. Miałyśmy duże problemy z obroną strefową Wisły. Wypada podziękować rywalkom za olbrzymią ambicję, rozegrałyśmy jedno z najtrudniejszych spotkań w Eurolidze.
Iva Perovanović, zawodniczka Wisły: Co z tego, że w obronie zagrałyiśmy bardzo dobrze, skoro w ataku rzucałyśmy słabo? Miałyśmy więcej zbiórek i lepiej prezentowałyśmy się w obronie strefowej. Ale przegrałyśmy - i to w zasadzie wszystko.
not. wak
Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
Sensacja wisiała na włosku: Wisła mogła wygrać z bardziej utytułowanym rywalem, a zarazem poważnym kandydatem do Final Four - francuskim Olympikiem. Na 50 sekund przed końcem krakowianki prowadziły 55:54 i miały piłkę. Potem minimalnie przegrywały, a w ostatnich sekundach meczu za trzy punkty rzucały Anna DeForge i Jelena Skerović...
Czy ktoś z kibiców wierzył w tak dramatyczną końcówkę, gdy już po pięciu minutach Olympic prowadził 17:4? Francuzki dały pokaz perfekcyjnej gry na zasłonach i przebijania się pod kosz. Wiślaczki przeszły w błyskawicznym tempie kurs agresywnej, twardej gry, m.in. siłowego wyrywania piłek z rąk przeciwniczek. I, trzeba dodać, zdały go pozytywnie. W tej bezlitosnej, choć długimi fragmentami chaotycznej, grze, krakowianki dały z siebie wszystko. Wisła zaczęła odrabiać straty po tym, jak Kara Braxton usiadła na ławce rezerwowych, a Iva Perovanović walczyła pod koszem jak nigdy. Po dynamicznych wejściach DeForge Wisła doprowadziła do wyrównania (po 22), a do przerwy mogła prowadzić, gdyby Marynie Kress nie zadrżała ręka przy rzucie spod kosza od tablicy.
To właśnie Białorusinka, która bezapelacyjnie królowała na deskach (15 zbiórek!), wyprowadziła pierwszy raz Wisłę na prowadzenie (34:33), po rzucie zza łuku. Przed ostatnią kwartą gospodynie miały tylko pięć punktów straty (40:45). Wtedy w drużynie rywalek znakomicie zagrała Sandra LeDrean i rzuciła sześć punktów z rzędu. Valenciennes prowadziło 54:48, ale wracająca do gry Braxton trafiła dwa osobiste, a Skerović wreszcie rzuciła za trzy punkty.
Po raz pierwszy w hali Wisły pojawił się głośny doping, bo sensacja była już na wyciągnięcie ręki. Krakowianki prowadziły 55:54. Za moment Braxton zgubiła piłkę w ataku, przy próbie kozłowania trafiając się w palec u nogi. Po przeciwległej stronie pewnie zza linii 6,25 przymierzyła Kelly Miller i było 57:55 dla USVO.
W ostatniej akcji krakowianki nie zdecydowały się na próbę dogrania pod kosz i dwupunktowy rzut dający dogrywkę, ale próbowały rozstrzygnąć mecz z dystansu. To nie był dobry pomysł, bo wiślaczki wczoraj myliły się w rzutach za trzy niemiłosiernie, a statystyka jest tu bezlitosna - Wisła trafiła ledwie (!) dwa rzuty z 26 prób, co dało średnią 7,7 proc. Dla porównania Francuzki oddały również dwa celne rzuty, ale przy dziesięciu próbach. Na nic zdała się heroiczna walka (z silniejszymi przeciwniczkami) na tablicach, wygrana 39:29, i aż 21 strat zespołu z Valenciennes. Do sensacji nie doszło.
Wisła Can-Pack Kraków 55
Olympic Valenciennes 57
Kwarty: 14:20, 14:9, 12:16, 15:12.
Wisła: DeForge 15, Kress 10 (1), Skerović 7 (1), Braxton i Krawiec po 4 oraz Perovanović 13, Trafimava 2, Radwan 0.
USVO: LeDrean 10, Harrower (1) i Miller (1) po 9, Gruda i Tuvić po 7 oraz Kireta 15, Hermout 0.
Sędziowali Olegs Latisevs z Łotwy i Nail Saigaliejew z Rosji. Widzów 800.
W innym meczu: K Cero I.C.P. Koszyce - Dynamo Moskwa 65:82. Dziś grają: Phard Napoli - Lietuvos Wilno.
Następne mecze Wisły: 12 stycznia z Lietuvosem Telekomasem w Wilnie, 18 stycznia - z Dynamem Moskwa w Krakowie.
Powiedzieli po meczu
Laurent Buffard, trener USVO: Mieliśmy wiele szans na wygranie meczu. Z 21 strat wzięła się doskonała gra Wisły na tablicach. Dobrze grały koszykarki Wisły pod koszem, zwłaszcza Kress, mająca 15 zbiórek. Zaczęliśmy z dużą łatwością i wydawało się nam, że tak będzie już do końca. Wisła świetnie zagrała pressingiem w obronie.
Elmedin Omanić, trener Wisły: Cieszę się, że dokończyłem mecz na ławce rezerwowych, bo we Francji dostałem dwa faule techniczne [i musiał udać się do szatni - red.]. Mecz stał na bardzo dobrym poziomie, szkoda, że z taką grą nie udało nam się wygrać spotkań w Neapolu czy Moskwie. Zrobiliśmy dobrą robotę w obronie, oczywiście, oprócz początkowych pięciu minut. Wtedy zagraliśmy okropnie. Nie chciałem zaczynać meczu od obrony strefowej. Mieliśmy otwarte dwie pozycje do zwycięskich rzutów za trzy punkty, ale nie udało się. Nikt się chyba nie spodziewał, że będziemy tak blisko wygranej. Co ja mogę powiedzieć, gdy ma się tylko 7,7 proc. celności za trzy punkty? Jestem przekonany, że Valenciennes wystąpi w Final Four 2006. Dziękuję bardzo wszystkim kibicom. A słaba skuteczność za trzy punkty? Chciałem pomóc moim zawodniczkom i znalazłem czas na dodatkowy trening rzutowy. I co? Przyszły tylko Skerović i Latinović. Może koszykarki były zmęczone? Na przykład Kara Braxton nie ćwiczyła w dniu meczu, bo nie chciała.
Slobodanka Tuvić, zawodniczka Olmpica: Zgadzam się z moim trenerem: po pierwszym wygranym łatwo meczu we Francji nie spodziewałyśmy się takiego oporu w Krakowie. Miałyśmy duże problemy z obroną strefową Wisły. Wypada podziękować rywalkom za olbrzymią ambicję, rozegrałyśmy jedno z najtrudniejszych spotkań w Eurolidze.
Iva Perovanović, zawodniczka Wisły: Co z tego, że w obronie zagrałyiśmy bardzo dobrze, skoro w ataku rzucałyśmy słabo? Miałyśmy więcej zbiórek i lepiej prezentowałyśmy się w obronie strefowej. Ale przegrałyśmy - i to w zasadzie wszystko.
not. wak
Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Seba pisze:Gratulacje za dobry (chyba... bo nie widziałem, oceniam tylko po wyniku) występ! Było bardzo blisko... szkoda, że się nie udało!
Nie udało się jak zawsze.
Fajny doping szkoda ze 2 minuty przed koncem.
USVO to dawny wspomnin czar.
DO FF nie wejdzie zadna drużyna z tej grupy:
Wejdą:
Samara
Brno
Pecs
UMMC
chyba ze sie sami wyeliminują miedzy sobą.
hellraiser pisze:Seba pisze:Gratulacje za dobry (chyba... bo nie widziałem, oceniam tylko po wyniku) występ! Było bardzo blisko... szkoda, że się nie udało!
Nie udało się jak zawsze.
Fajny doping szkoda ze 2 minuty przed koncem.
USVO to dawny wspomnin czar.
DO FF nie wejdzie zadna drużyna z tej grupy:
Wejdą:
Samara
Brno
Pecs
UMMC
chyba ze sie sami wyeliminują miedzy sobą.
zamiast UMMC dałbym Wilno, które zaprezentowało się o niebo lepiej niż francuski, reszta pewnie bedzie taka sama....
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

- Trenejro
- Młodzik
- Posty: 730
- Rejestracja: 29 września 2005, 15:00
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Omanic pisze:Elmedin Omanić, trener Wisły: Cieszę się, że dokończyłem mecz na ławce rezerwowych, bo we Francji dostałem dwa faule techniczne [i musiał udać się do szatni - red.]
Dowcipas... To chyba nie głowny powód do dumy dla trenera, prawda?
Omanic pisze:A słaba skuteczność za trzy punkty? Chciałem pomóc moim zawodniczkom i znalazłem czas na dodatkowy trening rzutowy. I co? Przyszły tylko Skerović i Latinović.
No tak... A ja zapytam, czy trener w ogóle panuje nad swoimi zawodniczkami? W Pabianicach, gdy jest trening dobrowolny, to przychodzą prawie wszystkie koszykarki - to ambicja, chęć polepszenia umiejetności itd...
Omanic pisze:Może koszykarki były zmęczone? Na przykład Kara Braxton nie ćwiczyła w dniu meczu, bo nie chciała.
A to czy koszykarki są zmęczone to czyja to jest sprawa i problem? Chyba trener powinien o tym wiedzieć pierwszy!!!!
A to ostatnie zdanie mnie po prostu rozwaliło... Kara nie chce nie trenuje, chce - trenuje... Co za dyscyplina?
Coraz bardziej złoto zbliża się do Pabianic
Obejrzałem mecz na TVP3 wczoraj ( Skróty)
TRAGEDIA !!!!!!
Bezgłowy trener i bezgłowe zawodniczki. Jak nie wchodzą "trójki" to się ich nie rzuca !!!!!. Jedyny sposób gry w ataku Wisły to albo rzut za "trzy" albo indywidualna akcja DeForge ( ktora zresztą popelniła kilka szkolnych błędów ,które nie powinny zdarzyć się nawet juniorkom). W ten sposób nie wygrywa się meczy. Nie chce mi się nawet zaglądać do statystyk ale z transmisji naliczyłem 22 rzuty niecelne za TRZY !!!!
Inna sprawa to obrona --- poprostu SUPER!!!!!!!!!! I w tym elemencie dopiero widać ogrom pracy włożony przez bezgłowego trenera.
TRAGEDIA !!!!!!
Bezgłowy trener i bezgłowe zawodniczki. Jak nie wchodzą "trójki" to się ich nie rzuca !!!!!. Jedyny sposób gry w ataku Wisły to albo rzut za "trzy" albo indywidualna akcja DeForge ( ktora zresztą popelniła kilka szkolnych błędów ,które nie powinny zdarzyć się nawet juniorkom). W ten sposób nie wygrywa się meczy. Nie chce mi się nawet zaglądać do statystyk ale z transmisji naliczyłem 22 rzuty niecelne za TRZY !!!!
Inna sprawa to obrona --- poprostu SUPER!!!!!!!!!! I w tym elemencie dopiero widać ogrom pracy włożony przez bezgłowego trenera.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość




