Sprawy się skomplikują
Środa, 14 grudnia 2005r.
Nie wiedzie się w tym sezonie Euroligi mistrzyniom Polski. Koszykarki Lotosu w siedmiu spotkaniach odniosły zaledwie dwa zwycięstwa. We włoskim Schio i u siebie w MKB Euroleasing Sopron. Z tym drugim zespołem przyjdzie się zmierzyć gdyniankom już w środę na Węgrzech.
Oba zespoły sąsiadują w tabeli. Sukces Sopronu sprawiłby, że szanse Lotosu na poprawę piątego, przedostatniego miejsca w grupie B, spadłyby do minimum.
W Gdyni gospodynie miały ciężką przeprawę z Węgierkami. Wygrały tylko 84:81. Na dobre wyszedł im wówczas konflikt trenerki z gwiazdą Sopronu Nikki Teasley, która spędziła na parkiecie gdyńskiego GOSiR tylko 12 minut. Amerykanka doszła do już porozumienia z Natalią Hejkową.
Inne czołowe postacie MKB to Węgierki Reka Cserny i Andrea Karolyi, czołowa skrzydłowa w Europie Czeszka Lucie Blahuskowa oraz serbska środkowa Ivana Matović.
Do Sopronu drużyna Lotosu udała się autokarem, wprost z Polkowic, gdzie w miniony weekend mistrzynie kraju bez kłopotów pokonały w lidze CCC 73:53.
W Lotosie powinna zagrać kontuzjowana ostatnio Donneka Hodges. Dla niej będzie to raczej decydujący sprawdzian o przydatności do zespołu. Nieoficjalnie wiadomo, że w Gdyni czynione są starania, by od stycznia Hodges zastąpić znacznie lepszą jej rodaczką. Nie spełnia tych warunków jeszcze 19-letnia rozgrywająca Irina Ruchina. Rosjanka podpisze w Gdyni trzyletni kontrakt, ale to melodia przyszłości. Z kolei 19 bm. straci pracę w Lotosie na pewno Słowaczka Daniela Cikosowa.
- Trudny rywal, ale gramy coraz lepiej. Na tym opieram swój optymizm co do korzystnego wyniku - twierdzi prezes gdyńskich koszykarek Mieczysław Krawczyk.
W grupie B
Euroleasing Sopron - Lotos Gdynia
Familia Schio - Gambrinus Brno
UMMC Jekaterinburg - Bourges Basket
1. Gambrinus 7 13 606:477
2. CJM Bourges 7 12 542:427
3. Jekaterinburg 7 11 492:487
4. Sopron 7 10 576:616
5. Lotos 7 9 478:554
6. Famila 7 8 444:577
(m) - NaszeMiasto.pl
Euroleasing Sopron - Lotos Gdynia 90-76
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Awans do najlepszej szesnastki Euroligi koszykarki Lotosu mają już praktycznie zapewniony. W dzisiejszym wyjazdowym spotkaniu z Euroleasing Sopron mistrzynie Polski powalczą o czwarte miejsce w grupie oraz przełamanie kompleksu niemożności rozegrania dwóch dobrych meczów z rzędu.
W minioną sobotę gdynianki pokonały na wyjeździe CCC Polkowice 73:53. - Dziewczyny grały bardzo dobrze w obronie i skutecznie w ataku. To był nasz najlepszy mecz ligowy w tym sezonie - mówił po spotkaniu działacz Lotosu Bogusław Witkowski. Trudno nie zgodzić się z tą opinią, skoro do tej pory podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza albo przegrywały, albo męczyły się z teoretycznie słabszymi rywalami. Teraz pokonały jednego z kandydatów do medalu i co ważne, pokazały dobrą grę. Aż cztery zawodniczki zdobyły ponad 10 punktów, nieźle spisywała się również Paulina Pawlak, która zastępowała kontuzjowaną Donnekę Hodges. Uraz Amerykanki to wersja oficjalna, nieoficjalnie mówi się, że trenerzy i kierownictwo Lotosu są niezadowolone z jej gry i już niedługo gdyński klub może się z nią rozstać. To nie może dziwić, gdyż amerykańska rozgrywająca spisuje się fatalnie i jest jedną z najsłabszych zawodniczek zza oceanu, jakie kiedykolwiek pojawiły się w Gdyni. Pod tym względem może "konkurować" z Chantel Tremitiere, która rozegrała kilka meczów sezonu 1998/99, oraz Sophią Witherspoon grającą w Lotosie przez pół sezonu 2002/2003. Mecz w Sopronie, o ile Hodges wystąpi, może być ostatnią jej szansą na udowodnienie swojej przydatności do gry w drużynie.
Na Węgry gdynianki udały się prosto z Polkowic, gdzie w niedzielę, w ramach akcji "Graj z Lotosem - Lotos szkołom", odwiedziły oddział dziecięcy jednego ze szpitali. Wczoraj, już na miejscu, odbyły godzinny trening, a dziś o godz. 18 rozpoczną rywalizację z Sopronem, która prawdopodobnie rozstrzygnie sprawę czwartego miejsca w grupie . Na razie gdynianki są piąte i mają jedno zwycięstwo mniej - w wypadku wygranej wyprzedzą rywalki.
Pierwszy mecz obu drużyn, rozegrany miesiąc temu w Gdyni, był bardzo wyrównany. Jeszcze przed ostatnia kwartą górą były Węgierki, ale dzięki dobremu finiszowi Lotos wygrał 84:81. Wśród gospodyń znakomicie zaprezentowała się wtedy młodziutka Magdalena Leciejewska. 19-letnia skrzydłowa królowała pod tablicami (aż 13 zbiórek), zdobyła również 12 pkt. Teraz na pewno będzie jej trudniej, gdyż do składu Sopronu wróciła już słynna Czeszka Lucie Blahuskova, jedna z najlepszych skrzydłowych w Europie (może też grać jako center). Zapewne więcej czasu na parkiecie spędzi amerykańska snajperka Nikki Teasley (najlepszy strzelec zespołu w Eurolidze, ze średnią 15,7 pkt. na mecz). W Gdyni grała tylko 12 minut, po czym została zdjęta z parkietu przez trenerkę Natalię Hejkovą, która zarzuciła jej egoistyczna grę. Dla jej vis-a-vis z zespołu Lotosu Chorwatki Gordany Kovacević wyprawa do Sopronu będzie podróżą sentymentalną. Jeszcze w zeszłym sezonie reprezentowała ona barwy Euroleasingu. Nie od dziś wiadomo, że takie sytuacje wyzwalają dodatkową motywację i chęć pokazania się z jak najlepszej strony przed swoimi niedawnymi trenerami i kibicami. Kovaćevic już w Gdyni rozegrała niezły mecz, teraz sympatycy mistrzyń Polski liczą na jeszcze lepszy występ Chorwatki, tym bardziej że od jej postawy będzie wiele zależeć.
Tomasz Osowski Gazeta Wyborcza
W minioną sobotę gdynianki pokonały na wyjeździe CCC Polkowice 73:53. - Dziewczyny grały bardzo dobrze w obronie i skutecznie w ataku. To był nasz najlepszy mecz ligowy w tym sezonie - mówił po spotkaniu działacz Lotosu Bogusław Witkowski. Trudno nie zgodzić się z tą opinią, skoro do tej pory podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza albo przegrywały, albo męczyły się z teoretycznie słabszymi rywalami. Teraz pokonały jednego z kandydatów do medalu i co ważne, pokazały dobrą grę. Aż cztery zawodniczki zdobyły ponad 10 punktów, nieźle spisywała się również Paulina Pawlak, która zastępowała kontuzjowaną Donnekę Hodges. Uraz Amerykanki to wersja oficjalna, nieoficjalnie mówi się, że trenerzy i kierownictwo Lotosu są niezadowolone z jej gry i już niedługo gdyński klub może się z nią rozstać. To nie może dziwić, gdyż amerykańska rozgrywająca spisuje się fatalnie i jest jedną z najsłabszych zawodniczek zza oceanu, jakie kiedykolwiek pojawiły się w Gdyni. Pod tym względem może "konkurować" z Chantel Tremitiere, która rozegrała kilka meczów sezonu 1998/99, oraz Sophią Witherspoon grającą w Lotosie przez pół sezonu 2002/2003. Mecz w Sopronie, o ile Hodges wystąpi, może być ostatnią jej szansą na udowodnienie swojej przydatności do gry w drużynie.
Na Węgry gdynianki udały się prosto z Polkowic, gdzie w niedzielę, w ramach akcji "Graj z Lotosem - Lotos szkołom", odwiedziły oddział dziecięcy jednego ze szpitali. Wczoraj, już na miejscu, odbyły godzinny trening, a dziś o godz. 18 rozpoczną rywalizację z Sopronem, która prawdopodobnie rozstrzygnie sprawę czwartego miejsca w grupie . Na razie gdynianki są piąte i mają jedno zwycięstwo mniej - w wypadku wygranej wyprzedzą rywalki.
Pierwszy mecz obu drużyn, rozegrany miesiąc temu w Gdyni, był bardzo wyrównany. Jeszcze przed ostatnia kwartą górą były Węgierki, ale dzięki dobremu finiszowi Lotos wygrał 84:81. Wśród gospodyń znakomicie zaprezentowała się wtedy młodziutka Magdalena Leciejewska. 19-letnia skrzydłowa królowała pod tablicami (aż 13 zbiórek), zdobyła również 12 pkt. Teraz na pewno będzie jej trudniej, gdyż do składu Sopronu wróciła już słynna Czeszka Lucie Blahuskova, jedna z najlepszych skrzydłowych w Europie (może też grać jako center). Zapewne więcej czasu na parkiecie spędzi amerykańska snajperka Nikki Teasley (najlepszy strzelec zespołu w Eurolidze, ze średnią 15,7 pkt. na mecz). W Gdyni grała tylko 12 minut, po czym została zdjęta z parkietu przez trenerkę Natalię Hejkovą, która zarzuciła jej egoistyczna grę. Dla jej vis-a-vis z zespołu Lotosu Chorwatki Gordany Kovacević wyprawa do Sopronu będzie podróżą sentymentalną. Jeszcze w zeszłym sezonie reprezentowała ona barwy Euroleasingu. Nie od dziś wiadomo, że takie sytuacje wyzwalają dodatkową motywację i chęć pokazania się z jak najlepszej strony przed swoimi niedawnymi trenerami i kibicami. Kovaćevic już w Gdyni rozegrała niezły mecz, teraz sympatycy mistrzyń Polski liczą na jeszcze lepszy występ Chorwatki, tym bardziej że od jej postawy będzie wiele zależeć.
Tomasz Osowski Gazeta Wyborcza
Euroleasing Sopron - Lotos Gdynia 90:76 w Eurolidze kobiet
Nie było niespodzianki w Sopronie. Tamtejszy Euroleasing bez problemu pokonał gdyński Lotos w meczu 8. kolejki fazy grupowej Euroligi i tym samym zrewanżował się mistrzyniom Polski za porażkę w pierwszym spotkaniu. Znów słabo zagrała liderka zespołu z Gdyni - Agnieszka Bibrzycka.
Mecz rozpoczął się znakomicie dla gdynianek. W pierwszej akcji Bibrzycka trafiła za trzy i już w tym momencie miała na koncie tyle samo punktów ile w dwóch poprzednich spotkaniach Euroligi w sumie ("zerówka" z Bourges i trzy punkty z Gambrinusem). Za chwilę poprawiły Rankica Sarenac oraz Ewelina Kobryn i po 2 minutach było 7:2 dla Lotosu. Gospodynie rozpoczęły bardzo nerwowo, ale przebudzenie przyszło szybko i już w szóstej minucie to one prowadziły 15:11. W tym okresie obie drużyny grały bardzo skutecznie, właściwie się nie myląc (gdynianki pierwszy niecelny rzut zanotowały w piątej minucie). W zespole mistrzyń Polski dobrze spisywały się wysokie Sarenac i Kobryn, niestety znowu zacięła się Bibrzycka, która dopiero pod koniec drugiej kwarty ponownie trafiła do kosza. - Agnieszka jest już wyraźnie zmęczona sezonem - mówił po spotkaniu trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. - Przez wiele tygodni sama ciągnęła naszą grę, teraz odbija się to na jej dyspozycji. W związku z tym nie trzymałem jej zbyt długo na parkiecie [grała 24 minuty - red.] - dodał szkoleniowiec. Węgierki cały czas kontrolowały sytuację i na przerwę schodziły z sześciopunktowym prowadzeniem (43:37). Losy spotkania rozstrzygnęły się w trzeciej kwarcie. Gdynianki nie mogły znaleźć sposobu na świetnie spisujące się Rekę Cserny i mającą 1,97 m wzrostu Serbkę Ivanę Matović. Po trafieniu tej drugiej Euroleasing prowadził w 26. minucie 59:45. Lotos na moment jeszcze zerwał się do walki (62:52 po trafieniu "Biby"), ale końcówka tej części gry znów należała do gospodyń, a zwłaszcza szalejącej Cserny. 71:54 po 30 minutach i... po meczu. Przez moment czwartej kwarty wydawało się nawet, że może dojść do pogromu gdynianek. Po celnej "trójce" Andrei Karolyi było już 82:61 dla Węgierek, ale te nie miały zamiaru pogrążać Lotosu i w końcówce wyraźnie zwolniły tempo. Najlepiej wykorzystały to Gordana Kovacević (jeszcze w zeszłym sezonie grała w Sopronie) oraz 19-letnia Magdalena Leciejewska, która powtórzyła swój wyczyn z pierwszego meczu w Gdyni i ponownie zanotowała double-double (10 pkt i 10 zbiórek).
- Zagraliśmy niezły mecz, ale gospodynie zanotowały fantastyczną skuteczność, ponad 65 procent z gry. Trafiały z niesamowitych pozycji. U nas wyraźnie brakowało zmienniczki dla Pauliny Pawlak [nie zagrała kontuzjowana Doneeka Hodges - red.] - podsumował Koziorowicz.
EUROLEASING SOPRON 90
LOTOS GDYNIA 76
Kwarty: 22:18, 21:19, 28:17, 19:22
Euroleasing: Cserny 26, Matovic 20, Karolyi 12, Teasley 12, Honti 4 oraz Gorbunova 8, Ratkaine 6, Horvath 2.
Lotos: Kovacevic 23, Sarenac 15, Kobryn 14, Bibrzycka 8, Pawlak 4 oraz Leciejewska 10, Cikosova 2, Gatialova 0.
Liczba Lotosu
2 - tyle porażek w ośmiu meczach poniosły koszykarki z Gdyni w historii spotkań z Sopronem (poprzednia przegrana, do wczoraj jedyna, miała miejsce 4 grudnia 2002 roku).
Tomasz Osowski (Gazeta Wyborcza)
Nie było niespodzianki w Sopronie. Tamtejszy Euroleasing bez problemu pokonał gdyński Lotos w meczu 8. kolejki fazy grupowej Euroligi i tym samym zrewanżował się mistrzyniom Polski za porażkę w pierwszym spotkaniu. Znów słabo zagrała liderka zespołu z Gdyni - Agnieszka Bibrzycka.
Mecz rozpoczął się znakomicie dla gdynianek. W pierwszej akcji Bibrzycka trafiła za trzy i już w tym momencie miała na koncie tyle samo punktów ile w dwóch poprzednich spotkaniach Euroligi w sumie ("zerówka" z Bourges i trzy punkty z Gambrinusem). Za chwilę poprawiły Rankica Sarenac oraz Ewelina Kobryn i po 2 minutach było 7:2 dla Lotosu. Gospodynie rozpoczęły bardzo nerwowo, ale przebudzenie przyszło szybko i już w szóstej minucie to one prowadziły 15:11. W tym okresie obie drużyny grały bardzo skutecznie, właściwie się nie myląc (gdynianki pierwszy niecelny rzut zanotowały w piątej minucie). W zespole mistrzyń Polski dobrze spisywały się wysokie Sarenac i Kobryn, niestety znowu zacięła się Bibrzycka, która dopiero pod koniec drugiej kwarty ponownie trafiła do kosza. - Agnieszka jest już wyraźnie zmęczona sezonem - mówił po spotkaniu trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. - Przez wiele tygodni sama ciągnęła naszą grę, teraz odbija się to na jej dyspozycji. W związku z tym nie trzymałem jej zbyt długo na parkiecie [grała 24 minuty - red.] - dodał szkoleniowiec. Węgierki cały czas kontrolowały sytuację i na przerwę schodziły z sześciopunktowym prowadzeniem (43:37). Losy spotkania rozstrzygnęły się w trzeciej kwarcie. Gdynianki nie mogły znaleźć sposobu na świetnie spisujące się Rekę Cserny i mającą 1,97 m wzrostu Serbkę Ivanę Matović. Po trafieniu tej drugiej Euroleasing prowadził w 26. minucie 59:45. Lotos na moment jeszcze zerwał się do walki (62:52 po trafieniu "Biby"), ale końcówka tej części gry znów należała do gospodyń, a zwłaszcza szalejącej Cserny. 71:54 po 30 minutach i... po meczu. Przez moment czwartej kwarty wydawało się nawet, że może dojść do pogromu gdynianek. Po celnej "trójce" Andrei Karolyi było już 82:61 dla Węgierek, ale te nie miały zamiaru pogrążać Lotosu i w końcówce wyraźnie zwolniły tempo. Najlepiej wykorzystały to Gordana Kovacević (jeszcze w zeszłym sezonie grała w Sopronie) oraz 19-letnia Magdalena Leciejewska, która powtórzyła swój wyczyn z pierwszego meczu w Gdyni i ponownie zanotowała double-double (10 pkt i 10 zbiórek).
- Zagraliśmy niezły mecz, ale gospodynie zanotowały fantastyczną skuteczność, ponad 65 procent z gry. Trafiały z niesamowitych pozycji. U nas wyraźnie brakowało zmienniczki dla Pauliny Pawlak [nie zagrała kontuzjowana Doneeka Hodges - red.] - podsumował Koziorowicz.
EUROLEASING SOPRON 90
LOTOS GDYNIA 76
Kwarty: 22:18, 21:19, 28:17, 19:22
Euroleasing: Cserny 26, Matovic 20, Karolyi 12, Teasley 12, Honti 4 oraz Gorbunova 8, Ratkaine 6, Horvath 2.
Lotos: Kovacevic 23, Sarenac 15, Kobryn 14, Bibrzycka 8, Pawlak 4 oraz Leciejewska 10, Cikosova 2, Gatialova 0.
Liczba Lotosu
2 - tyle porażek w ośmiu meczach poniosły koszykarki z Gdyni w historii spotkań z Sopronem (poprzednia przegrana, do wczoraj jedyna, miała miejsce 4 grudnia 2002 roku).
Tomasz Osowski (Gazeta Wyborcza)
MKB Eurolesing - Lotos 90:76 (22:18, 21:19, 28:17, 19:22)
Środa, 14 grudnia 2005r.
MKB Sopron: Cserny 26 pkt, Matović 20, Karolyi 12, Teasley 12, Gorbunova 8, Ratkaine 6, Honti 4, Horvath 2.
Lotos: Kovacevic 23, Sarenac 15, Kobryn 14, Leciejewska 10, Bibrzycka 8, Pawlak 4, Cikosova 2, Gatialova 0.
Koszykarki Lotosu mogą raczej zapomnieć o zajęciu w swojej grupie Euroligi wyższego miejsca niż piąte. Muszą także uważać, by nie zostały wyprzedzone przez ostatnią Familię Schio. Sytuacja gdynianek pogorszyła się po środowej porażce na Węgrzech z MKB Euroleasing Sopron 76:90.
Mistrzynie Polski to w obecnym sezonie zupełnie inny zespół. Po stracie kilku najlepszych zawodniczek, oczywiście poza Agnieszką Bibrzycką, nie będą się liczyć w walce o awans do Final Four. Do tego jeszcze kontuzji nie wyleczyła Doneeka Hodges, chociaż jej dni w Lotosie i tak są policzone. Działacze raczej na pewno wymienią ją w styczniu przyszłego roku na lepszą rozgrywającą. Pracę straci także Słowaczka Daniela Cikosova, która w Soporonie zdobyła tylko dwa punkty.
Czy Sopron aż tak przewyższa umiejętnościami gdynianki, jak wskazuje na to wczorajszy wynik? Można mieć wątpliwości. Tym bardziej, że Lotos poradził sobie z Węgierkami we własnej hali, w pierwszej rundzie (84:81).
W rewanżu rywalki początek miały nieudany. Po ?trójce? Agnieszki Bibrzyckiej było 3:0 dla naszego zespołu. Kiedy trafiły Rankica Sarenać i Ewelina Kobryn Lotos prowadził 7:2.
Szybko swoją obecność na parkiecie zaznaczyła Reka Cserny.Reprezentantka Węgier rozegrała wczoraj bardzo dobre spotkanie. Zdobyła 26 punktów i zebrała osiem piłek. Do przerwy miała 15 ?oczek?. To głównie jej zasługa, że w 4 min miejscowe wyrównały 9:9, a później 11:11. W pierwszej kwarcie przewaga Sopronu wyniosła maksymalnie sześć punktów (22:16).
W trakcie drugiej odsłony na chwilę wstąpiła nadzieja w przyjezdne, że Lotos może jednak pokusić się o korzystny wynik. Gordana Kovacević, a po niej Paulina Pawlak sprawiły, że było tylko 27:26 dla gospodyń. Wówczas włączyła się na dobre Nikki Teasley. Amerykanka posiada spore umiejętności. Nauczyła się także współpracować z koleżankami. Właśnie ona ?trzymała? wynik w tej kwarcie. W 19 min po trafieniu Gorbunowej Sopron prowadził już 40:31, a po 20 min - 43:37.
Losy meczu rozstrzygnęły się praktycznie w trzeciej kwarcie, kiedy Węgierki trafiały na zawołanie, przeprowadzały kontry. Gdynianki nie potrafiły ich zatrzymać. Tym razem wyróżniła się Matović. 17 punktów więcej na koncie MKB po trzech kwartach pozwoliło koszykarkom Sopronu na spokojną grę do ostatniego gwizdka, chociaż Lotos ?bił się? do końca.
- Przez dwie kwarty graliśmy mądrze, kierując często piłkę do środkowych. W połowie trzeciej części nie trafiliśmy kilka razy spod kosza, poszły kontry i Sopron nam uciekł. Niemniej biliśmy się do końca, niwelując straty do 8-9 punktów. Świadczą o tym chociażby statystki. Pod tablicami okazaliśmy się lepsi, zbierając więcej piłek (29 do 21). Także skuteczność nasza była dobra, zwłaszcza za dwa punkty (blisko 60%). Bardzo dobrze zagrała Kovacević. Widać, że rośnie jej forma - podsumował mecz trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz.
Maciej Polny - Dziennik Bałtycki
Środa, 14 grudnia 2005r.
MKB Sopron: Cserny 26 pkt, Matović 20, Karolyi 12, Teasley 12, Gorbunova 8, Ratkaine 6, Honti 4, Horvath 2.
Lotos: Kovacevic 23, Sarenac 15, Kobryn 14, Leciejewska 10, Bibrzycka 8, Pawlak 4, Cikosova 2, Gatialova 0.
Koszykarki Lotosu mogą raczej zapomnieć o zajęciu w swojej grupie Euroligi wyższego miejsca niż piąte. Muszą także uważać, by nie zostały wyprzedzone przez ostatnią Familię Schio. Sytuacja gdynianek pogorszyła się po środowej porażce na Węgrzech z MKB Euroleasing Sopron 76:90.
Mistrzynie Polski to w obecnym sezonie zupełnie inny zespół. Po stracie kilku najlepszych zawodniczek, oczywiście poza Agnieszką Bibrzycką, nie będą się liczyć w walce o awans do Final Four. Do tego jeszcze kontuzji nie wyleczyła Doneeka Hodges, chociaż jej dni w Lotosie i tak są policzone. Działacze raczej na pewno wymienią ją w styczniu przyszłego roku na lepszą rozgrywającą. Pracę straci także Słowaczka Daniela Cikosova, która w Soporonie zdobyła tylko dwa punkty.
Czy Sopron aż tak przewyższa umiejętnościami gdynianki, jak wskazuje na to wczorajszy wynik? Można mieć wątpliwości. Tym bardziej, że Lotos poradził sobie z Węgierkami we własnej hali, w pierwszej rundzie (84:81).
W rewanżu rywalki początek miały nieudany. Po ?trójce? Agnieszki Bibrzyckiej było 3:0 dla naszego zespołu. Kiedy trafiły Rankica Sarenać i Ewelina Kobryn Lotos prowadził 7:2.
Szybko swoją obecność na parkiecie zaznaczyła Reka Cserny.Reprezentantka Węgier rozegrała wczoraj bardzo dobre spotkanie. Zdobyła 26 punktów i zebrała osiem piłek. Do przerwy miała 15 ?oczek?. To głównie jej zasługa, że w 4 min miejscowe wyrównały 9:9, a później 11:11. W pierwszej kwarcie przewaga Sopronu wyniosła maksymalnie sześć punktów (22:16).
W trakcie drugiej odsłony na chwilę wstąpiła nadzieja w przyjezdne, że Lotos może jednak pokusić się o korzystny wynik. Gordana Kovacević, a po niej Paulina Pawlak sprawiły, że było tylko 27:26 dla gospodyń. Wówczas włączyła się na dobre Nikki Teasley. Amerykanka posiada spore umiejętności. Nauczyła się także współpracować z koleżankami. Właśnie ona ?trzymała? wynik w tej kwarcie. W 19 min po trafieniu Gorbunowej Sopron prowadził już 40:31, a po 20 min - 43:37.
Losy meczu rozstrzygnęły się praktycznie w trzeciej kwarcie, kiedy Węgierki trafiały na zawołanie, przeprowadzały kontry. Gdynianki nie potrafiły ich zatrzymać. Tym razem wyróżniła się Matović. 17 punktów więcej na koncie MKB po trzech kwartach pozwoliło koszykarkom Sopronu na spokojną grę do ostatniego gwizdka, chociaż Lotos ?bił się? do końca.
- Przez dwie kwarty graliśmy mądrze, kierując często piłkę do środkowych. W połowie trzeciej części nie trafiliśmy kilka razy spod kosza, poszły kontry i Sopron nam uciekł. Niemniej biliśmy się do końca, niwelując straty do 8-9 punktów. Świadczą o tym chociażby statystki. Pod tablicami okazaliśmy się lepsi, zbierając więcej piłek (29 do 21). Także skuteczność nasza była dobra, zwłaszcza za dwa punkty (blisko 60%). Bardzo dobrze zagrała Kovacević. Widać, że rośnie jej forma - podsumował mecz trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz.
Maciej Polny - Dziennik Bałtycki
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Przed meczami Lotosu mnie zastanawia jedno:
nie czy Lotos przegra.....bo to oczywiste ze przegra.
nie ile Lotos przegra......bo to oczywiste ze dużo.
Kwestia:
czy bardzo dużo,czy troche dużo czy ojjjjjjjjjj jak wysoko.
Ale jak zagra Lecia.
A Lotos co dalej chyba zwyciestwo nad Familią potem 4 razy w tyłek w Euro i do domu.
nie czy Lotos przegra.....bo to oczywiste ze przegra.
nie ile Lotos przegra......bo to oczywiste ze dużo.
Kwestia:
czy bardzo dużo,czy troche dużo czy ojjjjjjjjjj jak wysoko.
Ale jak zagra Lecia.
A Lotos co dalej chyba zwyciestwo nad Familią potem 4 razy w tyłek w Euro i do domu.
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

