Kto w AZS PWSZ Sowood zastąpi Agnieszkę Szott?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Kto w AZS PWSZ Sowood zastąpi Agnieszkę Szott?
Gdy drużyna traci absolutnego lidera, otwiera się szansa dla innych graczy. - To najlepszy czas, aby udowodnić swoją wartość i przydatność do zespołu, który chce wkrótce walczyć o najwyższe cele - mówił trener gorzowskiej drużyny Dariusz Maciejewski.
Agnieszka Szott, mimo bólu w kolanie, pojechała bić się o zwycięstwo do Polkowic, bo przed tym spotkaniem była jeszcze szansa na miejsce w czwórce. Po dramatycznym pojedynku i dogrywce, ze zwycięstwa cieszyły się koszykarki CCC. Liderka AZS PWSZ Sowood dostała od klubu wolną rękę. Ma się całkowicie wyleczyć. A zespół ma jak najlepiej radzić sobie bez niej. - Czwórka i tak nam już uciekła, a niżej nie powinniśmy spaść - mówił Maciejewski. - Dla moich zawodniczek nie będzie lepszego momentu, aby bez obciążeń pokazać dobrą koszykówkę i mocno pójść do góry.
Gorzowski szkoleniowiec obawiał się o ostatnie spotkanie w Łodzi. Zakładał niski wynik i przede wszystkim walkę w obronie. AZS PWSZ Sowood we wcześniejszych 11 spotkaniach zdobywał średnio 70 pkt. Od tego, przynajmniej teoretycznie, trzeba było odjąć punkty Szott - prawie 23 pkt w każdym z pojedynków.
Mecz z ŁKS - gorzowianki znów przegrały po dogrywce 78:89, będąc przez całe spotkanie równorzędnym rywalem dla gospodyń - mile wszystkich zaskoczył. Cztery koszykarki AZS PWSZ Sowood: Joanna Czarnecka, Aleksandra Karpińska, Justyna Żurowska i Marta Żyłczyńska, rzuciły znacznie więcej punktów niż średnsio we wcześniejszych meczach, łącznie 74 pkt. Z nawiązką wykonały normę za nieobecną liderkę. Do tego grały na bardzo dobrej 52-proc. skuteczności rzutów z gry. Były również odpowiedzialne na linii rzutów osobistych. Trafiły 14 z 16 prób. - Nasze przygotowania i rozmowy z ostatniego tygodnia przyniosły odpowiedni skutek - opowiadał Maciejewski. - Dziewczyny wiedziały, że jeśli nie zostawią serca na boisku i zamiast oglądać się na inne, nie będą brały na siebie odpowiedzialności za zdobywanie punktów to nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Trener, zadowolony z tego co zobaczył w Łodzi, będzie namawiał to odważniejszej gry kolejne zawodniczki. Po spotkaniu z ŁKS odbył długą rozmowę z rozgrywającą Katarzyną Czubak, która aby być kompletnym graczem, musi zacząć zdobywać punkty. W każdym pojedynku ma dogodne sytuacje. Koszykarka woli jednak zatrzymać akcję i oddać piłkę koleżance. Maciejewski pracuje z Czubak na dodatkowych treningach rzutowych. To ma jej pomóc odblokować się. - Umówiliśmy się z Kasią, że w najbliższych spotkaniach ma czystą kartę, jej błędy i ewentualne niecelne rzuty biorę na siebie - powiedział szkoleniowiec AZS PWSZ Sowood. - Drużyna potrzebuje jej zdecydowanie odważniejszej. To zawodniczka z papierami na grę na najwyższym poziomie. Jesteśmy jednak świadomi jej braków i zrobimy wszystko, aby je wyeliminować.
Sprawozdawcy komentujący spotkanie z ŁKS w telewizji, kilka razy podkreślali, że Szott to 50 proc. wartości AZS PWSZ Sowood. W najbliższych meczach - w sobotę nasza drużyna zagra u siebie z AZS Poznań - pozostałe gorzowianki mogą jednak udowodnić, że nasz zespół to nie tylko jedna "strzelba" z prawdziwego zdarzenia, ale grupa utalentowanych rzutowo zawodniczek, które wspólnie potrafią stworzyć groźną dla wszystkich ekipę. Gdy do pewnych siebie, nie bojących się odpowiedzialności, rzucających sporo punktów koszykarek dołączy całkiem zdrowa Szott, będziemy mogli tylko zacierać ręce. Takiej drużynie sukces przyjdzie zdecydowanie łatwiej.
Ireneusz Klimczak Gazeta Wyborcza
Agnieszka Szott, mimo bólu w kolanie, pojechała bić się o zwycięstwo do Polkowic, bo przed tym spotkaniem była jeszcze szansa na miejsce w czwórce. Po dramatycznym pojedynku i dogrywce, ze zwycięstwa cieszyły się koszykarki CCC. Liderka AZS PWSZ Sowood dostała od klubu wolną rękę. Ma się całkowicie wyleczyć. A zespół ma jak najlepiej radzić sobie bez niej. - Czwórka i tak nam już uciekła, a niżej nie powinniśmy spaść - mówił Maciejewski. - Dla moich zawodniczek nie będzie lepszego momentu, aby bez obciążeń pokazać dobrą koszykówkę i mocno pójść do góry.
Gorzowski szkoleniowiec obawiał się o ostatnie spotkanie w Łodzi. Zakładał niski wynik i przede wszystkim walkę w obronie. AZS PWSZ Sowood we wcześniejszych 11 spotkaniach zdobywał średnio 70 pkt. Od tego, przynajmniej teoretycznie, trzeba było odjąć punkty Szott - prawie 23 pkt w każdym z pojedynków.
Mecz z ŁKS - gorzowianki znów przegrały po dogrywce 78:89, będąc przez całe spotkanie równorzędnym rywalem dla gospodyń - mile wszystkich zaskoczył. Cztery koszykarki AZS PWSZ Sowood: Joanna Czarnecka, Aleksandra Karpińska, Justyna Żurowska i Marta Żyłczyńska, rzuciły znacznie więcej punktów niż średnsio we wcześniejszych meczach, łącznie 74 pkt. Z nawiązką wykonały normę za nieobecną liderkę. Do tego grały na bardzo dobrej 52-proc. skuteczności rzutów z gry. Były również odpowiedzialne na linii rzutów osobistych. Trafiły 14 z 16 prób. - Nasze przygotowania i rozmowy z ostatniego tygodnia przyniosły odpowiedni skutek - opowiadał Maciejewski. - Dziewczyny wiedziały, że jeśli nie zostawią serca na boisku i zamiast oglądać się na inne, nie będą brały na siebie odpowiedzialności za zdobywanie punktów to nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Trener, zadowolony z tego co zobaczył w Łodzi, będzie namawiał to odważniejszej gry kolejne zawodniczki. Po spotkaniu z ŁKS odbył długą rozmowę z rozgrywającą Katarzyną Czubak, która aby być kompletnym graczem, musi zacząć zdobywać punkty. W każdym pojedynku ma dogodne sytuacje. Koszykarka woli jednak zatrzymać akcję i oddać piłkę koleżance. Maciejewski pracuje z Czubak na dodatkowych treningach rzutowych. To ma jej pomóc odblokować się. - Umówiliśmy się z Kasią, że w najbliższych spotkaniach ma czystą kartę, jej błędy i ewentualne niecelne rzuty biorę na siebie - powiedział szkoleniowiec AZS PWSZ Sowood. - Drużyna potrzebuje jej zdecydowanie odważniejszej. To zawodniczka z papierami na grę na najwyższym poziomie. Jesteśmy jednak świadomi jej braków i zrobimy wszystko, aby je wyeliminować.
Sprawozdawcy komentujący spotkanie z ŁKS w telewizji, kilka razy podkreślali, że Szott to 50 proc. wartości AZS PWSZ Sowood. W najbliższych meczach - w sobotę nasza drużyna zagra u siebie z AZS Poznań - pozostałe gorzowianki mogą jednak udowodnić, że nasz zespół to nie tylko jedna "strzelba" z prawdziwego zdarzenia, ale grupa utalentowanych rzutowo zawodniczek, które wspólnie potrafią stworzyć groźną dla wszystkich ekipę. Gdy do pewnych siebie, nie bojących się odpowiedzialności, rzucających sporo punktów koszykarek dołączy całkiem zdrowa Szott, będziemy mogli tylko zacierać ręce. Takiej drużynie sukces przyjdzie zdecydowanie łatwiej.
Ireneusz Klimczak Gazeta Wyborcza
-
Marcin1010
- Amator
- Posty: 152
- Rejestracja: 07 grudnia 2005, 21:00
Re: Kto w AZS PWSZ Sowood zastąpi Agnieszkę Szott?
Hersi pisze:[...]
Cztery koszykarki AZS PWSZ Sowood: Joanna Czarnecka, Aleksandra Karpińska, Justyna Żurowska i Marta Żyłczyńska, rzuciły znacznie więcej punktów niż średnsio we wcześniejszych meczach, łącznie 74 pkt. Z nawiązką wykonały normę za nieobecną liderkę. [...]
I sądze, ze w koncu ktoś powinien dostrzec, ze prócz Agi w Gorzowie są zawodniczki, które potrafią rzucać. wystarczy brak Szott na boisku i inne tez zaczynają grac. moze trzeba by wykorzystywac je także w meczach z Agą. a nie eksploatowac jedynie Zuze, a reszta to tło. nie dziwne potem, ze Aga ma problemy z kolanami, gdy gra bardzo duzo w kazdym meczu. a gdyby trener (nie z przymusu) zaufał wiecej innym zawodniczkom, a nie tylko Agnieszce, byłoby duzo ciekawiej. A tak Aga zdobywa 20 pkt, a reszta nic, lub bardzo mało.
Oczywiscie nie umniejszam umiejętnościom Agnieszki, ale moim zdaniem Gorzów ma większą siłę w ofensywie, ale niejako traci ją ze względu na to, ze mase piłek idzie do Agi, zamiast innych zawodniczek. takie moje zdanie
Re: Kto w AZS PWSZ Sowood zastąpi Agnieszkę Szott?
Hersi pisze: Czwórka i tak nam już uciekła, a niżej nie powinniśmy spaść - mówił Maciejewski.
..w zasadzie nie powinni spaść niżej niż piąte miejsce, ale liczę na to, że Gorzów do końca rundy zasadniczej będzie czuł oddech brzeskiej Odry..
..you got to lose, to know how to win..
majoneez pisze:MIło patrzeć jak trener Maciejewski parcuje ze swoim zespołem, jak stra się wykrzesać z nich cały koszkarski potencjał, a nie oglada się za zapychaniem dziur nowymi transferami. Brawo trenerze. Tędy droga!
NIe wiem czy tędy droga.??? Nie można robić wyniku mając 6 (sześć!!!) zawodniczek posiadających papiery na potencjalną grę na najwyższym poziomie. Bardzo szybko można je "zajechać". W dobrym profesjonalnym zespole trener powinien mieć w najgorszym przypadku do dyspozycji 8 prawie równorzędnych zawodniczek a następna czwórka powinna rywalizować o wejście do składu.
Nie wiem może się mylę ?? ( przykład Herkta i AZS-u Stary Browar kiedy praktycznie v-ce mistrzostwo zdobył grając przez cały sezon piątką zawodniczek)
Ale to chyba wyjątek.
-
Marcin1010
- Amator
- Posty: 152
- Rejestracja: 07 grudnia 2005, 21:00
Wróci, nie wróci...
Informacja o problemach zdrowotnych Agnieszki Szott, dla lubuskich miłośników basketu zabrzmiała jak hiobowa wieść. Najświeższe prognozy mogą ich jednak natchnąć optymizmem...
Przypomnijmy, że po niedawnym meczu w Polkowicach, u najskuteczniejszej zawodniczki AZS PWSZ Sowood odezwały się znów bóle w kolanie, a lekarze w swych diagnozach nie byli jednomyślni. Skrajnie pesymistyczne opinie brzmiały jak sportowy wyrok...
Nie jest to wprawdzie pierwsza dolegliwość w karierze świetnej koszykarki, ale spadła nagle. Od dłuższego czasu ,,Pysia'' znajdowała się przecież w świetnej formie, robiła furorę na parkietach ekstraklasy.
Wszystkie za jedną
Jeszcze w piątek rano trudno było o optymizm, bo markotna Szott powiedziała nam: - Chodzę od lekarza do lekarza, zastanawiam się, co robić, ale wciąż nie wiadomo, jak z moim kolanem jest naprawdę. W klubie wszyscy mi pomagają, razem szukamy korzystnego rozwiązania dla mojego zdrowia i sposobu wyleczenia kontuzji, ale nie doraźnie, tylko całkowicie i do końca. W obecnym sezonie mam już jednak znikome szanse na powrót do gry...
Trening typowo koszykarski został przerwany, choć ,,Pysia'' ćwiczyła indywidualnie pod okiem specjalistów od przygotowania atletycznego i odnowy biologicznej Jerzego Chmielnickiego i Roberta Brałko, również na siłowni. A póki co, zespół znalazł się w nowej sytuacji, z którą muszą sobie poradzić szkoleniowcy i pozostałe zawodniczki. Sezon zasadniczy jeszcze przecież trwa, a po nim zacznie się faza play off.
Trochę optymizmu
- Zespół musi się nastawić, że będzie grał bez swojej liderki, a ciężar odpowiedzialności powinien się rozłożyć na wszystkie zawodniczki - powiedział nam trener Dariusz Maciejewski. - Spotkanie w Łodzi pokazało, że jest to możliwe i idziemy we właściwym kierunku.
W piątek tuż po południu, Szott stawiła się w szpitalu wojewódzkim, skąd napłynęły pierwsze optymistyczne wieści. - Doktor Krzysztof Kapica postawił diagnozę, że z moim kolanem jest wszystko w porządku, wymaga tylko trochę odpoczynku - powiedziała już znacznie bardziej wyluzowana. - Zalecił mi także kilka zabiegów, ćwiczeń bez obciążeń, a na koniec zapewnił, że za dwa lub trzy tygodnie wrócę znów na parkiet.
Trener Maciejewski przyjął tę wiadomość oczywiście z zadowoleniem, ale bez przedwczesnej euforii. - Mając w pamięci poprzednie perypetie zdrowotne Agnieszki, wolę dmuchać na zimne - dodał. - Wróci więc ona do gry dopiero wówczas, gdy będzie całkowita pewność, że nic jej już nie dolega.
JANUSZ DOBRZYŃSKI Gazeta Lubuska
Informacja o problemach zdrowotnych Agnieszki Szott, dla lubuskich miłośników basketu zabrzmiała jak hiobowa wieść. Najświeższe prognozy mogą ich jednak natchnąć optymizmem...
Przypomnijmy, że po niedawnym meczu w Polkowicach, u najskuteczniejszej zawodniczki AZS PWSZ Sowood odezwały się znów bóle w kolanie, a lekarze w swych diagnozach nie byli jednomyślni. Skrajnie pesymistyczne opinie brzmiały jak sportowy wyrok...
Nie jest to wprawdzie pierwsza dolegliwość w karierze świetnej koszykarki, ale spadła nagle. Od dłuższego czasu ,,Pysia'' znajdowała się przecież w świetnej formie, robiła furorę na parkietach ekstraklasy.
Wszystkie za jedną
Jeszcze w piątek rano trudno było o optymizm, bo markotna Szott powiedziała nam: - Chodzę od lekarza do lekarza, zastanawiam się, co robić, ale wciąż nie wiadomo, jak z moim kolanem jest naprawdę. W klubie wszyscy mi pomagają, razem szukamy korzystnego rozwiązania dla mojego zdrowia i sposobu wyleczenia kontuzji, ale nie doraźnie, tylko całkowicie i do końca. W obecnym sezonie mam już jednak znikome szanse na powrót do gry...
Trening typowo koszykarski został przerwany, choć ,,Pysia'' ćwiczyła indywidualnie pod okiem specjalistów od przygotowania atletycznego i odnowy biologicznej Jerzego Chmielnickiego i Roberta Brałko, również na siłowni. A póki co, zespół znalazł się w nowej sytuacji, z którą muszą sobie poradzić szkoleniowcy i pozostałe zawodniczki. Sezon zasadniczy jeszcze przecież trwa, a po nim zacznie się faza play off.
Trochę optymizmu
- Zespół musi się nastawić, że będzie grał bez swojej liderki, a ciężar odpowiedzialności powinien się rozłożyć na wszystkie zawodniczki - powiedział nam trener Dariusz Maciejewski. - Spotkanie w Łodzi pokazało, że jest to możliwe i idziemy we właściwym kierunku.
W piątek tuż po południu, Szott stawiła się w szpitalu wojewódzkim, skąd napłynęły pierwsze optymistyczne wieści. - Doktor Krzysztof Kapica postawił diagnozę, że z moim kolanem jest wszystko w porządku, wymaga tylko trochę odpoczynku - powiedziała już znacznie bardziej wyluzowana. - Zalecił mi także kilka zabiegów, ćwiczeń bez obciążeń, a na koniec zapewnił, że za dwa lub trzy tygodnie wrócę znów na parkiet.
Trener Maciejewski przyjął tę wiadomość oczywiście z zadowoleniem, ale bez przedwczesnej euforii. - Mając w pamięci poprzednie perypetie zdrowotne Agnieszki, wolę dmuchać na zimne - dodał. - Wróci więc ona do gry dopiero wówczas, gdy będzie całkowita pewność, że nic jej już nie dolega.
JANUSZ DOBRZYŃSKI Gazeta Lubuska
w odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie odpowiadam , że
nikt nie zastąpi w drużynie Agi Szott
Tak samo jak w Pabianicach nikt nie zastąpi Ali
bo sa to 2 bardzo dobre zawodniczki
nikt nie zastąpi w drużynie Agi Szott
Tak samo jak w Pabianicach nikt nie zastąpi Ali
bo sa to 2 bardzo dobre zawodniczki
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Wiesz można "kupić" z dwie zawodniczki na miejsce Agi lub Ali ale i tak to już nie będzie to samo są to po prostu bardzo dobre koszykarki , których się nie da zastąpić
a tak po za tym to z chęcią bym je widział w drużynie Lotosu

a tak po za tym to z chęcią bym je widział w drużynie Lotosu
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
KIBIC pisze:w odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie odpowiadam , że
nikt nie zastąpi w drużynie Agi Szott
Tak samo jak w Pabianicach nikt nie zastąpi Ali
bo sa to 2 bardzo dobre zawodniczki
eeee.... ale chyba Ala jest zastąpiona ??
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości



