Już jutro Polfa ponownie zmierzy się na własnym parkiecie z CCC. Tym razem będzie to rewanżowe spotkanie Pucharu Polski. W pierwszym meczu Polfa wygrała w Polkowicach 68:54, ma więc czternastopunktową zaliczkę.
Jak traktujecie pucharowe zmagania? Zapewne priorytetem jest ekstraklasa...
Tomasz Herkt: - Trudno zaprzeczyć, że przede wszystkim chcemy znów zdobyć medal dla Pabianic. Ale Puchar Polski traktujemy niezwykle poważnie. Udowodniliśmy to, nie zgadzając się na propozycję trenera rywalek, Andrzeja Nowakowskiego, który chciał grać wczoraj. Gramy dla kibiców, nie zapominamy również o naszych sponsorach. Jesteśmy poważną firmą i chcemy awansować do Final Four. Dlaczego nie mielibyśmy powalczyć o nagrodę finansową, która jest przewidziana za zdobycie tego trofeum.
Przed rewanżem jesteście w uprzywilejowanej sytuacji...
- Tylko teoretycznie. W żadnym razie dziewczyny nie mogą potraktować CCC ulgowo. Od pierwszych minut musimy walczyć o zwycięstwo i zapomnieć o naszej zaliczce z Polkowic. Zawsze byłem przeciwny podchodzeniu do meczów na luzie. Powinniśmy być bardzo skoncentrowani. W innym wypadku za jakiś czas mogłoby to się na nas niekorzystnie odbić. Idzie nam coraz lepiej i trzeba to należycie wykorzystać. Do ideału jeszcze daleko, ale jestem optymistą.
Kilka zawodniczek jest przeziębionych...
- Zgadza się. Ale nie są to poważne dolegliwości. Zarówno Beata Krupska-Tyszkiewicz, jak i Agnieszka Pałka powinny szybko dojść do siebie.
(bart) - Express Ilustrowany
Jak widać, Agnieszka Pałka (w środku) radziła sobie nawet z trzema polkowiczankami. W głębi Olga Pantelejewa





