Euroliga: Mizo Pecs - Lotos Gdynia 85:55
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Dobrze, że akurat rozmiary porażki nie mają w rywalizacji o awans żadnego znaczenia - bo by było już konkretnie "pozamiatane". A tak, to choć taka przegrana optymizmem raczej nie napawa - to mecz w Gdyni może być jeszcze zupełnie emocjonujący.
Oczywiście realnie patrząc... - no ale teoretycznie dla lotosu ta porażka jeszcze nic nie oznacza - czy teraz czy przed meczem nadal musi "tylko" dwukrotnie pokonać rywala - było, nie było - powalczyć trzeba.
Oczywiście realnie patrząc... - no ale teoretycznie dla lotosu ta porażka jeszcze nic nie oznacza - czy teraz czy przed meczem nadal musi "tylko" dwukrotnie pokonać rywala - było, nie było - powalczyć trzeba.
Hmm Newton grała 21 minut i pyknęła 11 pkt ,natomiast Johnson grała 25 i pykneła 8 plus trzy asysty. Myślę, że nie mozna było w sumie więcej oczekiwać- to młode zawodniczki nie grały jeszcze w Europie, grały pierwszy mecz z bardzo zgranym zespołem i jednym z faworytów tej edycji Euroligi, według mnie.
Przez ten pryzmat myslę ,że możemy patrzeć na ich występ pozytywnie.
Teraz trzymam kciuki za Wisełke, po 3 kwarcie tylko 4 pkt w plery, wygracie dziewczyny!!
Przez ten pryzmat myslę ,że możemy patrzeć na ich występ pozytywnie.
Teraz trzymam kciuki za Wisełke, po 3 kwarcie tylko 4 pkt w plery, wygracie dziewczyny!!
Lotos Gdynia zdeklasowany
W pierwszym meczu 1/8 finału Euroligi koszykarek Lotos Gdynia przegrał na Węgrzech z MiZo Pecs 55:85 (15:17, 18:28, 14:24, 8:16).
W rywalizacji do dwóch zwycięstw prowadzi drużyna węgierska 1-0. Drugie spotkanie odbędzie się w piątek w Gdyni. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw.
Przed meczem organizatorzy poprosili kibiców o uczczenie, chwilą ciszy, pamięci ofiar tragedii na Śląsku.
Gdynianki jedynie w pierwszej kwarcie nawiązywały wyrównaną walkę z zespołem z Węgier, uchodzącym za jednego z faworytów Euroligi. Po drugiej kwarcie przewaga MiZo była wyraźniejsza, jednak nie przekreślała całkowicie szans mistrzyń Polski.
Węgierki, dysponujące wyrównanym składem, pozbawiły jednak drużynę z Polski złudzeń w trzeciej kwarcie, po której prowadziły już 69:47. Gdynianki ustępowały rywalkom przede wszystkim doświadczeniem. Kompletnie nie radziły sobie w ataku. Dwie nowo zakontraktowane koszykarki z USA zaprezentowały się przyzwoicie, choć musi upłynąć jeszcze trochę czasu zanim wkomponują się w zespół.
Mistrzynie Polski grały ambitnie jednak było to zbyt mało, aby pokonać zespół węgierski. 30-punktowa porażka nie przesądza jeszcze losów rywalizacji o awans do ćwierćfinału Euroligi, gdyż znajdzie się tam zespół, który wygra dwa spotkania, bez względu na różnicę punktową, jednak koszykarki Lotosu muszą najpierw wygrać na własnym parkiecie. Ewentualny trzeci mecz rozegrany zostanie ponownie na Węgrzech.
MiZo Pecs - Lotos Gdynia 85:55 (17:15, 28:18, 24:14, 16:8).
Lotos: Agnieszka Bibrzycka 14, Chelsea Newton 11, Temeka Johnson 8, Magdalena Leciejewska 7, Ewelina Kobryn 5, Rankica Sarenac 4, Gordana Kovacevic 4, Irina Riuchina 2, Paulina Pawlak 0
MiZo: Albena Branzowa 21, Timea Ivkocine Beres 11, Vickie Johnson 10, Anna Vajda 8, Zsofia Fegyverneky 7, Dalma Ivanyi 6, Jekaterina Lisina 6, Nora Bujdoso 5, Amra Dapo 5, Geisa Silva de Oliveira 4, Barbara Samsei 0.
PAP
W pierwszym meczu 1/8 finału Euroligi koszykarek Lotos Gdynia przegrał na Węgrzech z MiZo Pecs 55:85 (15:17, 18:28, 14:24, 8:16).
W rywalizacji do dwóch zwycięstw prowadzi drużyna węgierska 1-0. Drugie spotkanie odbędzie się w piątek w Gdyni. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw.
Przed meczem organizatorzy poprosili kibiców o uczczenie, chwilą ciszy, pamięci ofiar tragedii na Śląsku.
Gdynianki jedynie w pierwszej kwarcie nawiązywały wyrównaną walkę z zespołem z Węgier, uchodzącym za jednego z faworytów Euroligi. Po drugiej kwarcie przewaga MiZo była wyraźniejsza, jednak nie przekreślała całkowicie szans mistrzyń Polski.
Węgierki, dysponujące wyrównanym składem, pozbawiły jednak drużynę z Polski złudzeń w trzeciej kwarcie, po której prowadziły już 69:47. Gdynianki ustępowały rywalkom przede wszystkim doświadczeniem. Kompletnie nie radziły sobie w ataku. Dwie nowo zakontraktowane koszykarki z USA zaprezentowały się przyzwoicie, choć musi upłynąć jeszcze trochę czasu zanim wkomponują się w zespół.
Mistrzynie Polski grały ambitnie jednak było to zbyt mało, aby pokonać zespół węgierski. 30-punktowa porażka nie przesądza jeszcze losów rywalizacji o awans do ćwierćfinału Euroligi, gdyż znajdzie się tam zespół, który wygra dwa spotkania, bez względu na różnicę punktową, jednak koszykarki Lotosu muszą najpierw wygrać na własnym parkiecie. Ewentualny trzeci mecz rozegrany zostanie ponownie na Węgrzech.
MiZo Pecs - Lotos Gdynia 85:55 (17:15, 28:18, 24:14, 16:8).
Lotos: Agnieszka Bibrzycka 14, Chelsea Newton 11, Temeka Johnson 8, Magdalena Leciejewska 7, Ewelina Kobryn 5, Rankica Sarenac 4, Gordana Kovacevic 4, Irina Riuchina 2, Paulina Pawlak 0
MiZo: Albena Branzowa 21, Timea Ivkocine Beres 11, Vickie Johnson 10, Anna Vajda 8, Zsofia Fegyverneky 7, Dalma Ivanyi 6, Jekaterina Lisina 6, Nora Bujdoso 5, Amra Dapo 5, Geisa Silva de Oliveira 4, Barbara Samsei 0.
PAP
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
simon pisze:Dobrze, że akurat rozmiary porażki nie mają w rywalizacji o awans żadnego znaczenia - bo by było już konkretnie "pozamiatane". A tak, to choć taka przegrana optymizmem raczej nie napawa - to mecz w Gdyni może być jeszcze zupełnie emocjonujący.
Oczywiście realnie patrząc... - no ale teoretycznie dla lotosu ta porażka jeszcze nic nie oznacza - czy teraz czy przed meczem nadal musi "tylko" dwukrotnie pokonać rywala - było, nie było - powalczyć trzeba.
Pozamiatane to było już w momencie gdy Lotos trafił na Pecs.Czyli przed pierwszym gwizdkiem.
Samara tylko przegrała w Pecsu 80-68.Czy ktokolwiek kiedykolwiek wygrał z Pecsem na Węgrzech poza USVO w FF.Ja nie pamiętam.
Lotos w tej rywalizacji jest całkowicie bez szans.

hellraiser pisze:simon pisze:Dobrze, że akurat rozmiary porażki nie mają w rywalizacji o awans żadnego znaczenia - bo by było już konkretnie "pozamiatane". A tak, to choć taka przegrana optymizmem raczej nie napawa - to mecz w Gdyni może być jeszcze zupełnie emocjonujący.
Oczywiście realnie patrząc... - no ale teoretycznie dla lotosu ta porażka jeszcze nic nie oznacza - czy teraz czy przed meczem nadal musi "tylko" dwukrotnie pokonać rywala - było, nie było - powalczyć trzeba.
Pozamiatane to było już w momencie gdy Lotos trafił na Pecs.Czyli przed pierwszym gwizdkiem.
Samara tylko przegrała w Pecsu 80-68.Czy ktokolwiek kiedykolwiek wygrał z Pecsem na Węgrzech poza USVO w FF.Ja nie pamiętam.
Lotos w tej rywalizacji jest całkowicie bez szans.
Jasne - ale mecz w Gdyni jest sprawą otwartą - można wygrać i doprowadzić do meczu decydującego. "Wystarczy" wygrać, a nie wygrać 30-toma. Oczywiście ma on swojego faworyta, ale pozostaje jednak atrakcyjny pod wzglęcem emocji dla kibiców - gdyby to był dwumecz, to i ew. zwycięstwo "pod kontrolą rywala" przy 30pkt przewagi nie byłoby wiele warte dla fanów - to miałem na myśli.
To, że kandydat do awansu był znany na 99,9% już wcześniej to zupełnie inna sprawa.
pzd
-
Marcin1010
- Amator
- Posty: 152
- Rejestracja: 07 grudnia 2005, 21:00
W piątek drugi mecz Lotos Gdynia - MiZo Pecs w 1/8 finału Euroligi koszykarek
Koszykarki Lotosu Gdynia mogłyby być załamane po wysokiej porażce w pierwszym meczu 1/8 finału Euroligi z MiZo Pecs. Ale mistrzynie Polski są wściekłe. A to najlepsza informacja dla gdyńskich kibiców, bo gdynianki za wszelką cenę będą chciały się odegrać
We wtorkowym spotkaniu w Pecsu Lotos przegrał 55:85. W tym meczu mistrzynie Polski niebezpiecznie blisko zbliżyły się do najwyższej porażki w historii występów Lotosu w Eurolidze (w grudniu ubiegłego roku mistrzynie Polski przegrały z Gambrinusem Brno różnicą 34 punktów). Słabo zagrały wszystkie zawodniczki, przez co Lotos na tle zgranej węgierskiej drużyny wyglądał jak zlepek indywidualności. Po tej porażce mistrzynie Polski są jednak wściekłe i żądne rewanżu. Na szczęście nie muszą odrabiać straty punktowej, bo w 1/8 finału Euroligi gra się do dwóch zwycięstw i ich wysokość nie ma żadnego znaczenia.
- Dlatego gdy w pierwszym meczu przegrywaliśmy już różnicą ponad 20 punktów i wiedziałem już, że nie mamy szans na zwycięstwo, dałem pograć rezerwowym, aby podstawowe zawodniczki mogły odpocząć przed rewanżem - mówi trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz.
Do rewanżu Lotos przygotowuje się ze zdwojoną energią. Oprócz treningów gdyńskie koszykarki mają za sobą także seans wideo. Obejrzały fragmenty meczu w Pecsu, aby przeanalizować słabe punkty rywalek. Główna przyczyna klęski Lotosu w pierwszym meczu to słaba gra środkowych. Zarówno Ewelina Kobryn, jak i Rankica Sarenac nie mogą tego spotkania zaliczyć od udanych. Zagrały dużo poniżej oczekiwań, ale przede wszystkim możliwości. Najgorsze było jednak to, że niewiele wychodziło im zarówno w obronie jak i w ataku. Magdalena Leciejewska, która zagrała nieco krócej, także nie zachwyciła. Właśnie dlatego środkowa MiZo Albena Branzova mogła poprowadzić zespół do zwycięstwa. 35-letnia Bułgarka trafiła wszystkie 5 rzutów za 3 i trzy z pięciu za 2. Ale co ciekawe, miała zaledwie dwie zbiórki.
- Bo to jest zawodniczka, która gra przede wszystkim na obwodzie. Niby jest środkową, ale niemal cały czas spędza daleko od kosza. Niemal wszystkie rzuty oddała z dystansu i półdystansu - przyznaje Koziorowicz. - Dlatego w rewanżowym spotkaniu musimy bronić nieco inaczej. Raczej będzie to obrona kombinowana, ale wszystko zależy od tego, jak ułoży się mecz - kończy trener Koziorowicz.
Obrona była piętą Achillesową Lotosu w pierwszym meczu i w rewanżu może być niestety podobnie. Głównie za sprawą Amerykanek Temeki Johnson i Chelsea Newton. Obie podczas szybkich ataków MiZo gubiły się i nie wiedziały, gdzie jest ich miejsce na boisku. Braków w zgraniu tak szybko nie da się nadrobić, dlatego wiele będzie zależało od gry w ataku i Agnieszki Bibrzyckiej. Koszykarka Lotosu uskrzydlona wyborem do meczu gwiazd Euroligi (czytaj niżej) może przesądzić o zwycięstwie gdynianek.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Koszykarki Lotosu Gdynia mogłyby być załamane po wysokiej porażce w pierwszym meczu 1/8 finału Euroligi z MiZo Pecs. Ale mistrzynie Polski są wściekłe. A to najlepsza informacja dla gdyńskich kibiców, bo gdynianki za wszelką cenę będą chciały się odegrać
We wtorkowym spotkaniu w Pecsu Lotos przegrał 55:85. W tym meczu mistrzynie Polski niebezpiecznie blisko zbliżyły się do najwyższej porażki w historii występów Lotosu w Eurolidze (w grudniu ubiegłego roku mistrzynie Polski przegrały z Gambrinusem Brno różnicą 34 punktów). Słabo zagrały wszystkie zawodniczki, przez co Lotos na tle zgranej węgierskiej drużyny wyglądał jak zlepek indywidualności. Po tej porażce mistrzynie Polski są jednak wściekłe i żądne rewanżu. Na szczęście nie muszą odrabiać straty punktowej, bo w 1/8 finału Euroligi gra się do dwóch zwycięstw i ich wysokość nie ma żadnego znaczenia.
- Dlatego gdy w pierwszym meczu przegrywaliśmy już różnicą ponad 20 punktów i wiedziałem już, że nie mamy szans na zwycięstwo, dałem pograć rezerwowym, aby podstawowe zawodniczki mogły odpocząć przed rewanżem - mówi trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz.
Do rewanżu Lotos przygotowuje się ze zdwojoną energią. Oprócz treningów gdyńskie koszykarki mają za sobą także seans wideo. Obejrzały fragmenty meczu w Pecsu, aby przeanalizować słabe punkty rywalek. Główna przyczyna klęski Lotosu w pierwszym meczu to słaba gra środkowych. Zarówno Ewelina Kobryn, jak i Rankica Sarenac nie mogą tego spotkania zaliczyć od udanych. Zagrały dużo poniżej oczekiwań, ale przede wszystkim możliwości. Najgorsze było jednak to, że niewiele wychodziło im zarówno w obronie jak i w ataku. Magdalena Leciejewska, która zagrała nieco krócej, także nie zachwyciła. Właśnie dlatego środkowa MiZo Albena Branzova mogła poprowadzić zespół do zwycięstwa. 35-letnia Bułgarka trafiła wszystkie 5 rzutów za 3 i trzy z pięciu za 2. Ale co ciekawe, miała zaledwie dwie zbiórki.
- Bo to jest zawodniczka, która gra przede wszystkim na obwodzie. Niby jest środkową, ale niemal cały czas spędza daleko od kosza. Niemal wszystkie rzuty oddała z dystansu i półdystansu - przyznaje Koziorowicz. - Dlatego w rewanżowym spotkaniu musimy bronić nieco inaczej. Raczej będzie to obrona kombinowana, ale wszystko zależy od tego, jak ułoży się mecz - kończy trener Koziorowicz.
Obrona była piętą Achillesową Lotosu w pierwszym meczu i w rewanżu może być niestety podobnie. Głównie za sprawą Amerykanek Temeki Johnson i Chelsea Newton. Obie podczas szybkich ataków MiZo gubiły się i nie wiedziały, gdzie jest ich miejsce na boisku. Braków w zgraniu tak szybko nie da się nadrobić, dlatego wiele będzie zależało od gry w ataku i Agnieszki Bibrzyckiej. Koszykarka Lotosu uskrzydlona wyborem do meczu gwiazd Euroligi (czytaj niżej) może przesądzić o zwycięstwie gdynianek.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Zwyciężyć i zostać w grze
Czwartek, 2 lutego 2006r.
W piątek koszykarki Lotosu grają w Gdyni mecz ostatniej szansy z MiZo Pecs. Tylko zwycięstwo przedłuży ich nadzieje na awans do II rundy play off Euroligi. We wtorek węgierska drużyna pokonała na własnym parkiecie mistrzynie Polski różnicą 30 pkt. Spotkanie w hali GOSiR rozpocznie się o godz. 17.30.
Różnice punktowe w poszczególnych spotkaniach play off nie mają znaczenia. W ogólnym bilansie można zdobyć ich mniej od rywalek i awansować. Liczą się tylko wygrane mecze. Gra toczy się do dwóch zwycięstw. Jeśli koszykarkom Lotosu uda się wyrównać stan rywalizacji na 1-1, wówczas o awansie zadecyduje trzecie spotkanie, które odbędzie się w środę 8 stycznia na parkiecie w Pecsu.
Wczoraj trener Krzysztof Koziorowicz ze swoimi zawodniczkami analizował zapis video z pierwszego meczu w Pecsu. W nim gdynianki zawodziła skuteczność rzutowa. Zbyt wiele miejsca pozostawiały też swoim przeciwniczkom na obwodzie. Ich rywalki aż dziewięć razy trafiały za trzy punkty, a ponad połowę z tych rzutów oddała bułgarska środkowa Albena Branzova. Wydaje się, że jej oraz rozgrywającej Dalmie Ivanyi gdyńskie koszykarki będą musiały poświęcić najwięcej uwagi w obronie. Nie mogą jednak pozostawiać swobody również pozostałym koszykarkom Pecsu. To bardzo wyrównana drużyna, w której ciężar zdobyczy punktowych rozkłada się na wszystkie zawodniczki.
Gdyńskiej publiczności, na doping której bardzo liczą nasze koszykarki, po raz pierwszy z zaprezentują się Amerykanki, Temeka Johnson i Chelsea Newton. Obie, obok Agnieszki Bibrzyckiej, były najskuteczniejszymi gdyńskim zawodniczkami w pierwszym meczu. Rewanż poprowadzą sędziowie, Siergiej Bulianow z Rosji i Carlos Mateus z Francji.
Dopóki piłka w grze
Mieczysław Krawczyk
prezes "Basketball Investments" SSA
- Walczyć trzeba do końca. Na własnej skórze doświadczaliśmy w przeszłości wyjazdowych porażek (Como, Parma) po wysoko wygranych pierwszych spotkaniach. Wierzę, że na własnym parkiecie pokonamy Pecs i doprowadzimy do trzeciej gry. Nie sądzę, aby Branzowa drugi raz z rzędu zagrała tak dobre spotkanie, a my drugie tak słabe. Nasze zawodniczki powinny wyciągnąć wnioski z błędów, które popełniały w pierwszym spotkaniu. Jeśli tego nie zrobią, to ja będę musiał wyciągnąć wnioski wobec nich.
Lotos dla ofiar!
Koszykarki Lotosu wraz ze sponsorem tytularnym zespołu Grupą Lotos SA postanowili pomóc ofiarom tragedii w Katowicach. Podczas dzisiejszego meczu wśród kibiców rozprowadzane będą cegiełki na ten cel w postaci, plakatów - kalendarzy promujących akcję skierowaną do dzieci i młodzieży "Graj z Lotosem Lotos szkołom" z wizerunkiem Agnieszki Bibrzyckiej (minimalna cena 1 zł) oraz 10 piłek z autografami zespołu (50 zł). Ponadto, najhojniejszy darczyńca otrzyma koszulkę Lotosu z autografami drużyny. Wszystkie cegiełki można będzie nabyć na stoisku promocyjnym przed wejściem do hali GOSiR od godz. 17.00.
Adam Suska - NaszeMiasto.pl
Czwartek, 2 lutego 2006r.
W piątek koszykarki Lotosu grają w Gdyni mecz ostatniej szansy z MiZo Pecs. Tylko zwycięstwo przedłuży ich nadzieje na awans do II rundy play off Euroligi. We wtorek węgierska drużyna pokonała na własnym parkiecie mistrzynie Polski różnicą 30 pkt. Spotkanie w hali GOSiR rozpocznie się o godz. 17.30.
Różnice punktowe w poszczególnych spotkaniach play off nie mają znaczenia. W ogólnym bilansie można zdobyć ich mniej od rywalek i awansować. Liczą się tylko wygrane mecze. Gra toczy się do dwóch zwycięstw. Jeśli koszykarkom Lotosu uda się wyrównać stan rywalizacji na 1-1, wówczas o awansie zadecyduje trzecie spotkanie, które odbędzie się w środę 8 stycznia na parkiecie w Pecsu.
Wczoraj trener Krzysztof Koziorowicz ze swoimi zawodniczkami analizował zapis video z pierwszego meczu w Pecsu. W nim gdynianki zawodziła skuteczność rzutowa. Zbyt wiele miejsca pozostawiały też swoim przeciwniczkom na obwodzie. Ich rywalki aż dziewięć razy trafiały za trzy punkty, a ponad połowę z tych rzutów oddała bułgarska środkowa Albena Branzova. Wydaje się, że jej oraz rozgrywającej Dalmie Ivanyi gdyńskie koszykarki będą musiały poświęcić najwięcej uwagi w obronie. Nie mogą jednak pozostawiać swobody również pozostałym koszykarkom Pecsu. To bardzo wyrównana drużyna, w której ciężar zdobyczy punktowych rozkłada się na wszystkie zawodniczki.
Gdyńskiej publiczności, na doping której bardzo liczą nasze koszykarki, po raz pierwszy z zaprezentują się Amerykanki, Temeka Johnson i Chelsea Newton. Obie, obok Agnieszki Bibrzyckiej, były najskuteczniejszymi gdyńskim zawodniczkami w pierwszym meczu. Rewanż poprowadzą sędziowie, Siergiej Bulianow z Rosji i Carlos Mateus z Francji.
Dopóki piłka w grze
Mieczysław Krawczyk
prezes "Basketball Investments" SSA
- Walczyć trzeba do końca. Na własnej skórze doświadczaliśmy w przeszłości wyjazdowych porażek (Como, Parma) po wysoko wygranych pierwszych spotkaniach. Wierzę, że na własnym parkiecie pokonamy Pecs i doprowadzimy do trzeciej gry. Nie sądzę, aby Branzowa drugi raz z rzędu zagrała tak dobre spotkanie, a my drugie tak słabe. Nasze zawodniczki powinny wyciągnąć wnioski z błędów, które popełniały w pierwszym spotkaniu. Jeśli tego nie zrobią, to ja będę musiał wyciągnąć wnioski wobec nich.
Lotos dla ofiar!
Koszykarki Lotosu wraz ze sponsorem tytularnym zespołu Grupą Lotos SA postanowili pomóc ofiarom tragedii w Katowicach. Podczas dzisiejszego meczu wśród kibiców rozprowadzane będą cegiełki na ten cel w postaci, plakatów - kalendarzy promujących akcję skierowaną do dzieci i młodzieży "Graj z Lotosem Lotos szkołom" z wizerunkiem Agnieszki Bibrzyckiej (minimalna cena 1 zł) oraz 10 piłek z autografami zespołu (50 zł). Ponadto, najhojniejszy darczyńca otrzyma koszulkę Lotosu z autografami drużyny. Wszystkie cegiełki można będzie nabyć na stoisku promocyjnym przed wejściem do hali GOSiR od godz. 17.00.
Adam Suska - NaszeMiasto.pl
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości







