Torino 2006
Moderator: Moderatorzy
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
(fot. PAP)
Justyna Kowalczyk zajęła trzecie miejsce w narciarskim biegu na 30 km techinką klasyczną. Złoty medal zdobyła Czeszka Katerina Neumanowa, która wyprzedziła Rosjankę Julie Czepałową.
Polka objęła prowadzenie na 3 kilometry przed metą. Przegrała złoty medal dosłownie na ostatnich metrach!
Brązowy medal igrzysk olimpijskich jest największym sukcesem polskiej narciarki biegowej.
Justyna Kowalczyk jest pierwszą polską narciarką biegową, która zdobyła medal zimowych igrzysk.
cdn...
MAMY MEDAL
Justyna Kowalczyk zajęła trzecie miejsce w narciarskim biegu na 30 km techinką klasyczną. Złoty medal zdobyła Czeszka Katerina Neumanowa, która wyprzedziła Rosjankę Julie Czepałową.
Polka objęła prowadzenie na 3 kilometry przed metą. Przegrała złoty medal dosłownie na ostatnich metrach!
Brązowy medal igrzysk olimpijskich jest największym sukcesem polskiej narciarki biegowej.
Justyna Kowalczyk jest pierwszą polską narciarką biegową, która zdobyła medal zimowych igrzysk.
cdn...
MAMY MEDAL
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
-
hellraiser nzlg
Anonymous pisze:Brawo JUSTYNA!!!
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
to oczywiście ja
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Obiecywanie
Bo obietnica lepszego startu za cztery lata w Kanadzie to po "gdybaniu" kolejna kategoria, w której polscy sportowcy zajmują czołowe lokaty.
Ósme miejsce Justyny Kowalczyk w biegu łączonym spowodowało, że z bijącym sercem pojechaliśmy na koronny dystans 23-letniej Polki - 10 km stylem klasycznym. I rzeczywiście emocji było co nie miara, ale niestety - nie takich, o jakich myśleliśmy. Polka zemdlała dwa kilometry przed metą i mogliśmy ponarzekać na skandaliczną, rzeczywiście, opiekę medyczną made in Italy.
Okazało się, że w dniu, w którym czeka ją najważniejszy start, Kowalczyk zjadła mniejsze niż zwykle śniadanie, bo stres ścisnął jej żołądek. Żal nam było Justyny, bo to strasznie ambitna zawodniczka. Trenuje dużo i akurat jej można uwierzyć, że na następnych olimpiadach będzie lepiej. Miny nam trochę zrzedły, kiedy sprint wygrała o rok młodsza od Polki Kanadyjka Chandra Crawford. Natychmiast jednak znaleźliśmy pocieszenie - sprinty nie są domeną Polki.
to fragment tego artykulu panów Błońskiego Ciastonia
http://sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3180386.html
tlyko panowie redkatorzy zapomnieli chyba ze z ocena powinni sie wstrzymac az zawodnik wystartuje we wszytskich swoich konkrencjach, tera zniektorym redaktorom musi byc glupio ze zawczesnie ocenili sportowców jeszcze przed zakonczeniem igrzysk i ich wystepów.
Brawo dla Justyny pokazala dziewczyna ze naprawdę dzieki ciezkim trenigom i woli zwyciestwa mozna cos osiagnac,oby tylko nie popelniono tego bledu co przy Malyszu i nie skupiono sie tylko na osobie Kowalczyk ale wykorzystac jej sukces to stworzenia dobrych warunkow treningowych, bo za 4 lata znow sie moze okazac ze nikt nie przywiezie medalu i wyskoczy kolejna perelka i tak za kolejne 4 lata itd....


WislaLive.pl
Kowalczyk: Nie pamiętam finiszu
Justyna Kowalczyk nie spodziewała się tak wielkiego sukcesu, jakim jest brązowy medal olimpijski, zdobyty w piątkowym biegu na 30 km techniką dowolną. Ta konkurencja nie należy do jej ulubionych.
"Jestem bardzo zadowolona i zaskoczona. Wiedziałam, że jestem świetnie przygotowana do startu, choć mogło się to różnie skończyć. Rano z trenerem ustaliliśmy, że jeśli tylko poczuję się słabo, natychmiast zejdę z trasy. Tymczasem było wspaniale, aż do ostatnich 200 metrów. Będę musiała obejrzeć ten finisz, bo nic nie pamiętam, tylko końcową górkę" - powiedziała w wywiadzie dla TVP brązowa medalistka z Turynu.
"Starałem się być dla Justyny wsparciem. Ona jest fizjologicznym fenomenem - powiedział TVP szef polskiej misji medycznej Robert Śmigielski. Rano podpisałem dokument, według którego wziąłem na siebie odpowiedzialność za ten start. Znam jej możliwości, byłem pewien, że jest zdolna do osiągnięcia sukcesu. Podczas zawodów byłem spokojny, wiedziałem, że biegnie bez presji. Justyna jest jak feniks - wszyscy już ją pogrzebali, a ona odżyła. To wielki sportowiec".
"Wielkiego świętowania nie będzie, ale na pewno z rodziną i trenerem coś urządzimy. Dedykuję ten medal rodzicom, rodzinie, trenerowi i wszystkim, którzy mi pomogli. Dziękuję tym, którzy trzymali za mnie kciuki. Szkoda, że chwilami tak głupio z tymi kciukami było, ale jeszcze raz dziękuję. Teraz pora wrócić do nauki, muszę nadrobić zaległości na studiach i trenować" - zakończyła Kowalczyk.
(PAP)
Justyna Kowalczyk nie spodziewała się tak wielkiego sukcesu, jakim jest brązowy medal olimpijski, zdobyty w piątkowym biegu na 30 km techniką dowolną. Ta konkurencja nie należy do jej ulubionych.
"Jestem bardzo zadowolona i zaskoczona. Wiedziałam, że jestem świetnie przygotowana do startu, choć mogło się to różnie skończyć. Rano z trenerem ustaliliśmy, że jeśli tylko poczuję się słabo, natychmiast zejdę z trasy. Tymczasem było wspaniale, aż do ostatnich 200 metrów. Będę musiała obejrzeć ten finisz, bo nic nie pamiętam, tylko końcową górkę" - powiedziała w wywiadzie dla TVP brązowa medalistka z Turynu.
"Starałem się być dla Justyny wsparciem. Ona jest fizjologicznym fenomenem - powiedział TVP szef polskiej misji medycznej Robert Śmigielski. Rano podpisałem dokument, według którego wziąłem na siebie odpowiedzialność za ten start. Znam jej możliwości, byłem pewien, że jest zdolna do osiągnięcia sukcesu. Podczas zawodów byłem spokojny, wiedziałem, że biegnie bez presji. Justyna jest jak feniks - wszyscy już ją pogrzebali, a ona odżyła. To wielki sportowiec".
"Wielkiego świętowania nie będzie, ale na pewno z rodziną i trenerem coś urządzimy. Dedykuję ten medal rodzicom, rodzinie, trenerowi i wszystkim, którzy mi pomogli. Dziękuję tym, którzy trzymali za mnie kciuki. Szkoda, że chwilami tak głupio z tymi kciukami było, ale jeszcze raz dziękuję. Teraz pora wrócić do nauki, muszę nadrobić zaległości na studiach i trenować" - zakończyła Kowalczyk.
(PAP)
Mama Justyny Kowalczyk ma żal do mediów
Kiedy Justyna Kowalczyk walczyła o medal 20.Zimowych Igrzysk Olimpijskim na trasie w Pragelato przed telewizorem w rodzinnym domu w Kasinie Wielkiej kciuki trzymały za nią mama Janina, siostry Ilona i Wiola oraz koleżanka Gosia. Tata Józef jak zwykle pomaszerował do pracy w schronisku na Śnieżnicy i tam przeżywał start córki.
"To był bardzo długi, ale bardzo szczęśliwy bieg uwieńczony medalem olimpijskim. Cieszymy się, że Justyna dobiegła w znakomitej formie, trzymała się dzielnie i stanęła na podium. Wszyscy trzymaliśmy za nią kciuki" - powiedziała PAP siostra brązowej medalistki w narciarskim biegu na 30 km, lekarz Ilona Kowalczyk.
"Ona ma dopiero 23 lata. Przed nią sportowa przyszłość. Większość jej rywalek to zawodniczki znacznie od niej starsze. Medal uwieńczył pobyt w Turynie, którym była już zmęczona. Przed startem nie wywieraliśmy na nią żadnej presji, nikt jej nic z rodziny nie mówił. To by ją obciążało, nie pozwoliło pobiec na luzie. Dla nas była już bohaterką, kiedy zajęła ósme miejsce w biegu łączonym" - dodała Ilona Kowalczyk.
Na temat startu i sukcesu córki nie chciała rozmawiać Janina Kowalczyk.
"Mama nie chce rozmawiać z dziennikarzami po ich dotychczasowych relacjach z występów Justyny w igrzyskach. A to co wypisują ludzie w internecie przechodzi wszelkie wyobrażenia. Justyna startuje dla Polski, dla prawdziwych kibiców, którzy wiedzą ile wysiłku trzeba dać z siebie, aby po żmudnych treningach stanąć na olimpijskim podium, dla Polskiego Związku Narciarskiego i na samym końcu dla siebie" - powiedziała uszczęśliwiona Ilona Kowalczyk.
(PAP)
Kiedy Justyna Kowalczyk walczyła o medal 20.Zimowych Igrzysk Olimpijskim na trasie w Pragelato przed telewizorem w rodzinnym domu w Kasinie Wielkiej kciuki trzymały za nią mama Janina, siostry Ilona i Wiola oraz koleżanka Gosia. Tata Józef jak zwykle pomaszerował do pracy w schronisku na Śnieżnicy i tam przeżywał start córki.
"To był bardzo długi, ale bardzo szczęśliwy bieg uwieńczony medalem olimpijskim. Cieszymy się, że Justyna dobiegła w znakomitej formie, trzymała się dzielnie i stanęła na podium. Wszyscy trzymaliśmy za nią kciuki" - powiedziała PAP siostra brązowej medalistki w narciarskim biegu na 30 km, lekarz Ilona Kowalczyk.
"Ona ma dopiero 23 lata. Przed nią sportowa przyszłość. Większość jej rywalek to zawodniczki znacznie od niej starsze. Medal uwieńczył pobyt w Turynie, którym była już zmęczona. Przed startem nie wywieraliśmy na nią żadnej presji, nikt jej nic z rodziny nie mówił. To by ją obciążało, nie pozwoliło pobiec na luzie. Dla nas była już bohaterką, kiedy zajęła ósme miejsce w biegu łączonym" - dodała Ilona Kowalczyk.
Na temat startu i sukcesu córki nie chciała rozmawiać Janina Kowalczyk.
"Mama nie chce rozmawiać z dziennikarzami po ich dotychczasowych relacjach z występów Justyny w igrzyskach. A to co wypisują ludzie w internecie przechodzi wszelkie wyobrażenia. Justyna startuje dla Polski, dla prawdziwych kibiców, którzy wiedzą ile wysiłku trzeba dać z siebie, aby po żmudnych treningach stanąć na olimpijskim podium, dla Polskiego Związku Narciarskiego i na samym końcu dla siebie" - powiedziała uszczęśliwiona Ilona Kowalczyk.
(PAP)
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość






