Koszykarki Lotosu Gdynia grają z reprezentacją USA!
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Koszykarki Lotosu Gdynia grają z reprezentacją USA!
Koszykarki Lotosu Gdynia grają z reprezentacją USA!
Dwa mecze z mistrzyniami olimpijskimi i świata - reprezentacją USA, zagrają w środę i czwartek koszykarki Lotosu Gdynia
Gdynianki mają szczęście. Gdyby nie koszmarny bałagan w Polskim Związku Koszykówki, z kadrą Stanów Zjednoczonych zagrałaby reprezentacja Polski. Ale PZKosz odmówił gry Amerykankom, bo stwierdził, że termin spotkania jest zły. Poza tym kadra nie ma na razie trenera, więc wszystko odbywałoby się na wariackich papierach. Dzięki temu kibice z Pomorza będą mogli dwukrotnie obejrzeć najlepszy zespół świata - w środę w Gdyni, w czwartek w Starogardzie Gdańskim.
Kadra USA odbywa tournee po Europie. W poniedziałek Amerykanki pokonały węgierski Euroleasing Sopron 95:78, teraz chcą dwukrotnie wygrać z Lotosem. W marcu zagrają jeszcze we Francji i ponownie na Węgrzech.
- W meczach z Lotosem chcemy zwrócić uwagę na grę w obronie. Nie może być tak, z całym szacunkiem dla mistrzyń Polski, że każdy rywal rzuci nam 80 punktów - podkreśla trenerka USA Anna Donovan, prowadząca na co dzień Seattle Storm w WNBA. - Klucz leży w psychice. Po prostu musimy uwierzyć, że możemy grać bardziej agresywnie w obronie - dodaje Chasity Melvin, która w poprzednim meczu między tymi zespołami grała w drużynie... Lotosu. Ale zmiany "barw" nie żałuje. - Jestem dumna z gry dla USA - podkreśla.
Lotos grał w Gdyni z USA dwa lata temu. Przegrał 64:86 i nie ma wielkich szans, aby poprawić ten rezultat. Wtedy skład mistrzyń Polski był o klasę lepszy. Oprócz Melvin w Gdyni występowały m.in. Limor Mizrachi, Małgorzata Dydek czy Elaine Powell. Teraz nie zagra na dodatek najlepsza zawodniczka zespołu Krzysztofa Koziorowicza Agnieszka Bibrzycka. Skrzydłowa reprezentacji Polski wyjechała na mecz gwiazd Euroligi, który także w środę odbędzie się w Pecsu.
Organizatorzy przygotowali dla kibiców masę atrakcji. - Będzie wielki show: prezentacje wizualno-świetlne wzorowane na NBA, występy cheerleaderek, konkursy rzutowe, występy zespołu tanecznego Lotos Jantar - wylicza dyrektor Lotosu Marcin Kicior. Klub może nawet zarobić na grze z USA. Oprócz oczywistych zysków marketingowych i promocyjnych (choć meczów nie pokaże żadna telewizja!) mogą być także bardziej wymierne profity. - Nie znamy jeszcze wszystkich kosztów. Sam pobyt Amerykanek w luksusowym hotel kuracyjnym w Orłowie to jakieś 30 tys. zł, a nie wiemy, jakie będą miały życzenia, choćby dotyczące menu. Mamy jednak sponsorów, więc jeśli sprzedamy komplet biletów, to powinniśmy podreperować budżet - przyznaje Kicior.
KIEDY, GDZIE I ZA ILE
Mecze Lotosu z USA w środę i czwartek rozpoczną się o godz. 18. Środowy mecz w Gdyni odbędzie się w hali GOSiR przy ul. Olimpijskiej (bilety: 10, 15 i 25 zł). Czwartkowy mecz w Starogardzie odbędzie się hali przy ul. Olimpijczyków Starogardzkich (bilety: 7 i 15 zł).
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Dwa mecze z mistrzyniami olimpijskimi i świata - reprezentacją USA, zagrają w środę i czwartek koszykarki Lotosu Gdynia
Gdynianki mają szczęście. Gdyby nie koszmarny bałagan w Polskim Związku Koszykówki, z kadrą Stanów Zjednoczonych zagrałaby reprezentacja Polski. Ale PZKosz odmówił gry Amerykankom, bo stwierdził, że termin spotkania jest zły. Poza tym kadra nie ma na razie trenera, więc wszystko odbywałoby się na wariackich papierach. Dzięki temu kibice z Pomorza będą mogli dwukrotnie obejrzeć najlepszy zespół świata - w środę w Gdyni, w czwartek w Starogardzie Gdańskim.
Kadra USA odbywa tournee po Europie. W poniedziałek Amerykanki pokonały węgierski Euroleasing Sopron 95:78, teraz chcą dwukrotnie wygrać z Lotosem. W marcu zagrają jeszcze we Francji i ponownie na Węgrzech.
- W meczach z Lotosem chcemy zwrócić uwagę na grę w obronie. Nie może być tak, z całym szacunkiem dla mistrzyń Polski, że każdy rywal rzuci nam 80 punktów - podkreśla trenerka USA Anna Donovan, prowadząca na co dzień Seattle Storm w WNBA. - Klucz leży w psychice. Po prostu musimy uwierzyć, że możemy grać bardziej agresywnie w obronie - dodaje Chasity Melvin, która w poprzednim meczu między tymi zespołami grała w drużynie... Lotosu. Ale zmiany "barw" nie żałuje. - Jestem dumna z gry dla USA - podkreśla.
Lotos grał w Gdyni z USA dwa lata temu. Przegrał 64:86 i nie ma wielkich szans, aby poprawić ten rezultat. Wtedy skład mistrzyń Polski był o klasę lepszy. Oprócz Melvin w Gdyni występowały m.in. Limor Mizrachi, Małgorzata Dydek czy Elaine Powell. Teraz nie zagra na dodatek najlepsza zawodniczka zespołu Krzysztofa Koziorowicza Agnieszka Bibrzycka. Skrzydłowa reprezentacji Polski wyjechała na mecz gwiazd Euroligi, który także w środę odbędzie się w Pecsu.
Organizatorzy przygotowali dla kibiców masę atrakcji. - Będzie wielki show: prezentacje wizualno-świetlne wzorowane na NBA, występy cheerleaderek, konkursy rzutowe, występy zespołu tanecznego Lotos Jantar - wylicza dyrektor Lotosu Marcin Kicior. Klub może nawet zarobić na grze z USA. Oprócz oczywistych zysków marketingowych i promocyjnych (choć meczów nie pokaże żadna telewizja!) mogą być także bardziej wymierne profity. - Nie znamy jeszcze wszystkich kosztów. Sam pobyt Amerykanek w luksusowym hotel kuracyjnym w Orłowie to jakieś 30 tys. zł, a nie wiemy, jakie będą miały życzenia, choćby dotyczące menu. Mamy jednak sponsorów, więc jeśli sprzedamy komplet biletów, to powinniśmy podreperować budżet - przyznaje Kicior.
KIEDY, GDZIE I ZA ILE
Mecze Lotosu z USA w środę i czwartek rozpoczną się o godz. 18. Środowy mecz w Gdyni odbędzie się w hali GOSiR przy ul. Olimpijskiej (bilety: 10, 15 i 25 zł). Czwartkowy mecz w Starogardzie odbędzie się hali przy ul. Olimpijczyków Starogardzkich (bilety: 7 i 15 zł).
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Gwiazdy reprezentacji USA
Katie Smith
Koszykarka doskonale znana gdyńskim kibicom. Smith grała w Lotosie w latach 2001-2003. Gdy pojawiła się w Gdyni po raz pierwszy, był to najbardziej spektakularny transfer w historii polskiej ligi. Znakomicie rzuca za trzy punkty i mimo 31 lat nadal jest w świetnej formie. W tym sezonie Lotos chciał ponownie sprowadzić ją do Gdyni, ale się nie udało. Faworytka gdyńskiej publiczności, złota medalistka igrzysk olimpijskich i świata, będzie miała teraz okazję o sobie przypomnieć.
Chasity Melvin
30-letnia silna skrzydłowa uważana jest przez wielu za najlepszą zawodniczkę grającą na tej pozycji w Lotosie. Potrafi także grać jako środkowa i właśnie na tej pozycji w meczu gwiazd WNBA radziła sobie z wyższą o ponad 20 cm Małgorzatą Dydek. Znakomicie gra pod koszem. W Gdyni występowała w latach 2002-2004. Na jej efektowne zwody nabierają się wszystkie zawodniczki świata i do dziś jest wzorem dla wielu koszykarek. Wprowadza do reprezentacji USA dużo spokoju.
De Lisha Milton-Jones
Skrzydłowa Washington Mystics i Gambrinusa Brno jest w znakomitej formie. W ostatnim meczu przeciwko Euroleasing Sopron zdobyła najwięcej punktów dla USA - 24. Jest czołową zawodniczką WNBA i Euroligi. O jej wszechstronności krążą już legendy, rzuca z półdystansu, dystansu, zbiera, potrafi doskonale podać. - Gra po prostu wszędzie - mówi o niej z zachwytem skrzydłowa Lotosu Ewelina Kobryn, która w meczu Lotosu z Gambrinusem nie mogła jej powstrzymać.
Kadra USA na mecze z Lotosem
4. Becky Hamon obrońca New York Liberty
5. Alana Beard obrońca Washington Mystics
6. Sue Bird obrońca Seattle Storm
7. Swin Cash skrzydłowa Detroick Shock
8. Kara Lawson obrońca Sacramento Monarchs
9. Kristen Mann obrońca Minnesota Lynx
10. Nicole Ohlde środkowa Minnesota Lynx
11. Nicole Powell skrzydłowa Sacramento Monarchs
12. Diana Taurasi obrońca Phoenix Mercury
13. De Lisha Milton-Johnes skrzydłowa Washington Mystics
14. Katie Smith obrońca Detroick Shock
15. Kara Braxton skrzydłowa Detroick Shock
16. Chasity Melvin środkowa Washington Mystics
Trener: Anne Donovan. Asystent: Mike Thibault.
W kolejnych rubrykach: numer zawodniczki, imię i nazwisko, pozycja na boisku, klub w WNBA
neo (Gazeta Wyborcza)
Katie Smith
Koszykarka doskonale znana gdyńskim kibicom. Smith grała w Lotosie w latach 2001-2003. Gdy pojawiła się w Gdyni po raz pierwszy, był to najbardziej spektakularny transfer w historii polskiej ligi. Znakomicie rzuca za trzy punkty i mimo 31 lat nadal jest w świetnej formie. W tym sezonie Lotos chciał ponownie sprowadzić ją do Gdyni, ale się nie udało. Faworytka gdyńskiej publiczności, złota medalistka igrzysk olimpijskich i świata, będzie miała teraz okazję o sobie przypomnieć.
Chasity Melvin
30-letnia silna skrzydłowa uważana jest przez wielu za najlepszą zawodniczkę grającą na tej pozycji w Lotosie. Potrafi także grać jako środkowa i właśnie na tej pozycji w meczu gwiazd WNBA radziła sobie z wyższą o ponad 20 cm Małgorzatą Dydek. Znakomicie gra pod koszem. W Gdyni występowała w latach 2002-2004. Na jej efektowne zwody nabierają się wszystkie zawodniczki świata i do dziś jest wzorem dla wielu koszykarek. Wprowadza do reprezentacji USA dużo spokoju.
De Lisha Milton-Jones
Skrzydłowa Washington Mystics i Gambrinusa Brno jest w znakomitej formie. W ostatnim meczu przeciwko Euroleasing Sopron zdobyła najwięcej punktów dla USA - 24. Jest czołową zawodniczką WNBA i Euroligi. O jej wszechstronności krążą już legendy, rzuca z półdystansu, dystansu, zbiera, potrafi doskonale podać. - Gra po prostu wszędzie - mówi o niej z zachwytem skrzydłowa Lotosu Ewelina Kobryn, która w meczu Lotosu z Gambrinusem nie mogła jej powstrzymać.
Kadra USA na mecze z Lotosem
4. Becky Hamon obrońca New York Liberty
5. Alana Beard obrońca Washington Mystics
6. Sue Bird obrońca Seattle Storm
7. Swin Cash skrzydłowa Detroick Shock
8. Kara Lawson obrońca Sacramento Monarchs
9. Kristen Mann obrońca Minnesota Lynx
10. Nicole Ohlde środkowa Minnesota Lynx
11. Nicole Powell skrzydłowa Sacramento Monarchs
12. Diana Taurasi obrońca Phoenix Mercury
13. De Lisha Milton-Johnes skrzydłowa Washington Mystics
14. Katie Smith obrońca Detroick Shock
15. Kara Braxton skrzydłowa Detroick Shock
16. Chasity Melvin środkowa Washington Mystics
Trener: Anne Donovan. Asystent: Mike Thibault.
W kolejnych rubrykach: numer zawodniczki, imię i nazwisko, pozycja na boisku, klub w WNBA
neo (Gazeta Wyborcza)
Rozmowa z rozgrywającą Lotosu Gdynia Pauliną Pawlak
Michał Sielski: Jest Pani jedyną zawodniczką z obecnej kadry Lotosu, która wystąpiła w poprzednim meczu z USA przed dwoma laty. Jak Pani wspomina tamto spotkanie?
Paulina Pawlak: Oj... Ciężko było... Pamiętam doskonale, że Amerykanki postawiły nam bardzo mocne warunki. Trudno było przede wszystkim przedrzeć się przez ich szczelną obronę. Teraz zapewne będzie tak samo albo nawet gorzej.
Tym bardziej że nie zagracie w pełnym składzie...
- Nie zagra Agnieszka Bibrzycka, która jedzie do Pecsu na mecz gwiazd Euroligi, prawdopodobnie nie będzie mogła wystąpić także Chelsea Newton. Ma lekką kontuzję i przed play off raczej nie będzie ryzykować. Powinna jednak zagrać w czwartkowym rewanżu w Starogardzie. Bo trzeba pamiętać, że w tym roku mamy ważny cel - obronę mistrzostwa Polski.
Czy spotkania z USA tuż przed decydującymi meczami w walce o mistrzostwo Polski nie przeszkodzą Wam w skupieniu się na walce o złoto?
- Mogą przeszkodzić. W ostatni weekend rozegrałyśmy dwa mecze w Pucharze Polski, teraz zagramy dwukrotnie z najlepszą drużyną świata, a już w sobotę i niedzielę mecze play off z Cukierkami Odra Brzeg. Dlatego nie będę ukrywać, że zwłaszcza drugie spotkanie potraktujemy... ulgowo. Mecz jest w niefortunnym terminie i trochę zaburzy nasz cykl przygotowań. Musimy zachować siły na weekend i dopiero wtedy zagramy na 100 proc.
Czyli nie ma co liczyć na poprawę poprzedniego rezultatu, gdy Lotos przegrał 64:86?
- Powiem szczerze, że będzie ciężko... Liczymy oczywiście na zwycięstwo, jak przed każdym meczem, ale wygrać z USA będzie niezmiernie trudno. Postaramy się przegrać jak najniżej, bo, znając Amerykanki, one na pewno nam nie odpuszczą.
Gra Pani w Eurolidze i reprezentacji Polski. Czy występ przeciwko USA jest jeszcze przeżyciem?
- Oczywiście, to przeżycie dla każdej zawodniczki. Fajnie, że Amerykanki chcą z nami grać. Nie możemy wybrzydzać, narzekać na termin i mieć pretensje do kogokolwiek, bo najważniejszy jest występ przeciwko takiej drużynie. Kto wie, czy jeszcze kiedyś będziemy miały na to szanse? Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, ale nie można zapominać, że mamy w tym sezonie wiele do udowodnienia. Obrona złotych medali mistrzostw Polski to, mimo wszystko, cel nadrzędny.
Rozmawiał Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Michał Sielski: Jest Pani jedyną zawodniczką z obecnej kadry Lotosu, która wystąpiła w poprzednim meczu z USA przed dwoma laty. Jak Pani wspomina tamto spotkanie?
Paulina Pawlak: Oj... Ciężko było... Pamiętam doskonale, że Amerykanki postawiły nam bardzo mocne warunki. Trudno było przede wszystkim przedrzeć się przez ich szczelną obronę. Teraz zapewne będzie tak samo albo nawet gorzej.
Tym bardziej że nie zagracie w pełnym składzie...
- Nie zagra Agnieszka Bibrzycka, która jedzie do Pecsu na mecz gwiazd Euroligi, prawdopodobnie nie będzie mogła wystąpić także Chelsea Newton. Ma lekką kontuzję i przed play off raczej nie będzie ryzykować. Powinna jednak zagrać w czwartkowym rewanżu w Starogardzie. Bo trzeba pamiętać, że w tym roku mamy ważny cel - obronę mistrzostwa Polski.
Czy spotkania z USA tuż przed decydującymi meczami w walce o mistrzostwo Polski nie przeszkodzą Wam w skupieniu się na walce o złoto?
- Mogą przeszkodzić. W ostatni weekend rozegrałyśmy dwa mecze w Pucharze Polski, teraz zagramy dwukrotnie z najlepszą drużyną świata, a już w sobotę i niedzielę mecze play off z Cukierkami Odra Brzeg. Dlatego nie będę ukrywać, że zwłaszcza drugie spotkanie potraktujemy... ulgowo. Mecz jest w niefortunnym terminie i trochę zaburzy nasz cykl przygotowań. Musimy zachować siły na weekend i dopiero wtedy zagramy na 100 proc.
Czyli nie ma co liczyć na poprawę poprzedniego rezultatu, gdy Lotos przegrał 64:86?
- Powiem szczerze, że będzie ciężko... Liczymy oczywiście na zwycięstwo, jak przed każdym meczem, ale wygrać z USA będzie niezmiernie trudno. Postaramy się przegrać jak najniżej, bo, znając Amerykanki, one na pewno nam nie odpuszczą.
Gra Pani w Eurolidze i reprezentacji Polski. Czy występ przeciwko USA jest jeszcze przeżyciem?
- Oczywiście, to przeżycie dla każdej zawodniczki. Fajnie, że Amerykanki chcą z nami grać. Nie możemy wybrzydzać, narzekać na termin i mieć pretensje do kogokolwiek, bo najważniejszy jest występ przeciwko takiej drużynie. Kto wie, czy jeszcze kiedyś będziemy miały na to szanse? Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, ale nie można zapominać, że mamy w tym sezonie wiele do udowodnienia. Obrona złotych medali mistrzostw Polski to, mimo wszystko, cel nadrzędny.
Rozmawiał Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
13. De Lisha Milton-Johnes skrzydłowa Washington Mystics
Chyba sie bedzie musiała rozdwoic, bo rownoczesnie ma zagrac w meczu gwiazd FIBA
Szkoda ze zaden z tych meczy nie bedzie w Polsce transmitowany
Chyba sie bedzie musiała rozdwoic, bo rownoczesnie ma zagrac w meczu gwiazd FIBA
Szkoda ze zaden z tych meczy nie bedzie w Polsce transmitowany
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
-
uradowany
Lotos powalczył z USA
PolskiKosz.pl | Polska | Tomasz Kawalec (@) | 08.03.2006, 19:59
W meczu towarzyskim rozgrywanym w Gdyni, Lotos przegrał 61:66 (9:16, 24:18, 19:14, 9:18) z olimpijską reprezentacja USA. Amerykański "Dream Team" jeszcze na początku czwartej kwarty przegrywał 55:51. Finisz należał jednak do zawodniczek z USA. Znakomite spotkanie rozegrała Ewelina Kobryn (24 lata, 191cm), która zdobyła 16 punktów przy skuteczności 7/8 za 2.
Lotos Gdynia: Kobryn 16, Johnson 12, Sarenac 10, Newton 10, Pawlak 9, Kovacevic 3, Leciejewska 1, Ryukhina 0.
USA: Smith 19, Cash 13, Braxton 8, Melvin 7, Ohlde 6, Taurasi 5, Mann 4, Hammon 2, Beard 2, Sue 0, Lawson 0, Powell 0.
www.polskikosz.pl
PolskiKosz.pl | Polska | Tomasz Kawalec (@) | 08.03.2006, 19:59
W meczu towarzyskim rozgrywanym w Gdyni, Lotos przegrał 61:66 (9:16, 24:18, 19:14, 9:18) z olimpijską reprezentacja USA. Amerykański "Dream Team" jeszcze na początku czwartej kwarty przegrywał 55:51. Finisz należał jednak do zawodniczek z USA. Znakomite spotkanie rozegrała Ewelina Kobryn (24 lata, 191cm), która zdobyła 16 punktów przy skuteczności 7/8 za 2.
Lotos Gdynia: Kobryn 16, Johnson 12, Sarenac 10, Newton 10, Pawlak 9, Kovacevic 3, Leciejewska 1, Ryukhina 0.
USA: Smith 19, Cash 13, Braxton 8, Melvin 7, Ohlde 6, Taurasi 5, Mann 4, Hammon 2, Beard 2, Sue 0, Lawson 0, Powell 0.
www.polskikosz.pl
Nie można wygrać jeśli zawodniczka wybija piłkę z rąk koleżance z własnego zespołu w ostatnich sekundach meczu może byśmy i tak przegrali ale napewno była by dogrywka gdyby nie ta "akcja"
a drugi mecz , w Starogardzie moim zdaniem jest bez sensu zawodniczki powinny wypocząć przed meczem z Cukierkami bo ostatnio Cukierki pokazały pazurki 
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Wielki mecz mistrzyń Polski
Fenomenalne spotkanie rozegrały koszykarki Lotosu Gdynia przeciwko mistrzyniom olimpijskim i świata reprezentacji USA
- W takiej formie mistrzostwo Polski zdobędziemy spokojnie - mówi Paulina Pawlak. Rozgrywająca Lotosu ma rację. Bo gdynianki zaprezentowały się na tle USA świetnie. Gdy spiker wyczytywał sukcesy Amerykanek, włos jeżył się na głowie. Pod koniec meczu nadal się to nie zmieniało, bo jeszcze minutę przed zakończeniem spotkania był remis.
Przyjazd reprezentacji USA, która jest mistrzem olimpijskim i najlepszym zespołem na świecie, był dla Gdyni świętem. Na trybunach pojawił się komplet widzów, którzy byli zachwyceni nie tylko poziomem gry, ale także niespodziankami przygotowanymi przez organizatorów. Już podczas przedmeczowej prezentacji zapachniało najlepszą na świecie koszykówką. W iście amerykańskim stylu koszykarki wybiegały na parkiet przy akompaniamencie muzyki. Gra świateł i dym wprowadzały atmosferę grozy. A było się kogo bać.
Koszykarki Lotosu już przed spotkaniem zapowiadały, że muszą się trochę oszczędzać, bo najważniejszym celem w tym sezonie jest dla nich mistrzostwo Polski. Ale na początku meczu nie było tego widać. Gdynianki walczyły, jakby od tego meczu zależało ich życie. Za wszelką cenę chciały pokazać, że są równorzędnym partnerem dla reprezentacji USA. I ku zaskoczeniu 2000 kibiców udawało im się to. Wprawdzie w I kwarcie Lotos przez dłuższy czas nie mógł zdobyć punktów, ale potem zaczął się prawdziwy koncert gry gdynianek. Fenomenalnie grała Ewelina Kobryn, która przy reprezentantkach USA wyglądała tak, jakby to ona na co dzień gra w WNBA. - Spokojnie, to na razie jeden mecz, choć nie ukrywam, że jestem z siebie zadowolona, na pewno jednak nie będę cały czas ładować komórki i czekać na telefony menedżerów z WNBA - powiedziała po meczu Kobryn. Teraz musimy się skupić na walce o mistrzostwo Polski, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że jeśli zagramy tak jak z USA, to nie znajdziemy w Polsce równych - dodaje.
W drugiej kwarcie Amerykanki nie mogły poradzić sobie w obronie z Lotosem, chociaż trenerka zespołu Anna Donovan zapowiadała, że obrona to element, na którym najbardziej się skupią.
Do końca meczu nic się nie zmieniało. To Lotos dyktował warunki gry. - Zagrały naprawdę bardzo, bardzo dobrze - zachwycała się trenerka USA. Jej drużyna wygrała jedynie dzięki dwóm celnym rzutom Diany Taurasi, która zapewniła zwycięstwo USA 40 sekund przed końcem.
Po meczu była zawodniczka Lotosu Katie Smith długo przepraszała kibiców, że jej drużyna wygrała z Lotosem. Rewanż w czwartek w Starogardzie o godz. 18.
LOTOS GDYNIA 61
USA 66
Kwarty: 9:16, 24:18, 19:14, 9:18
Lotos: Kovacević 3, Newton 10 (1), Ryukhina 0, Kobryn 16, Sarenac 10 oraz Johnson 12, Pawlak 9 (1), Leciejewska 1
USA: Bird 0, Cash 13, Ohlde 6, Taurasi 5 (1), Smith 19 (4) oraz Lawson 0, Mann 4, N. Powell 0, Braxton 8, Melvin 7 (1), Beard 2, Hamon 2
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Fenomenalne spotkanie rozegrały koszykarki Lotosu Gdynia przeciwko mistrzyniom olimpijskim i świata reprezentacji USA
- W takiej formie mistrzostwo Polski zdobędziemy spokojnie - mówi Paulina Pawlak. Rozgrywająca Lotosu ma rację. Bo gdynianki zaprezentowały się na tle USA świetnie. Gdy spiker wyczytywał sukcesy Amerykanek, włos jeżył się na głowie. Pod koniec meczu nadal się to nie zmieniało, bo jeszcze minutę przed zakończeniem spotkania był remis.
Przyjazd reprezentacji USA, która jest mistrzem olimpijskim i najlepszym zespołem na świecie, był dla Gdyni świętem. Na trybunach pojawił się komplet widzów, którzy byli zachwyceni nie tylko poziomem gry, ale także niespodziankami przygotowanymi przez organizatorów. Już podczas przedmeczowej prezentacji zapachniało najlepszą na świecie koszykówką. W iście amerykańskim stylu koszykarki wybiegały na parkiet przy akompaniamencie muzyki. Gra świateł i dym wprowadzały atmosferę grozy. A było się kogo bać.
Koszykarki Lotosu już przed spotkaniem zapowiadały, że muszą się trochę oszczędzać, bo najważniejszym celem w tym sezonie jest dla nich mistrzostwo Polski. Ale na początku meczu nie było tego widać. Gdynianki walczyły, jakby od tego meczu zależało ich życie. Za wszelką cenę chciały pokazać, że są równorzędnym partnerem dla reprezentacji USA. I ku zaskoczeniu 2000 kibiców udawało im się to. Wprawdzie w I kwarcie Lotos przez dłuższy czas nie mógł zdobyć punktów, ale potem zaczął się prawdziwy koncert gry gdynianek. Fenomenalnie grała Ewelina Kobryn, która przy reprezentantkach USA wyglądała tak, jakby to ona na co dzień gra w WNBA. - Spokojnie, to na razie jeden mecz, choć nie ukrywam, że jestem z siebie zadowolona, na pewno jednak nie będę cały czas ładować komórki i czekać na telefony menedżerów z WNBA - powiedziała po meczu Kobryn. Teraz musimy się skupić na walce o mistrzostwo Polski, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że jeśli zagramy tak jak z USA, to nie znajdziemy w Polsce równych - dodaje.
W drugiej kwarcie Amerykanki nie mogły poradzić sobie w obronie z Lotosem, chociaż trenerka zespołu Anna Donovan zapowiadała, że obrona to element, na którym najbardziej się skupią.
Do końca meczu nic się nie zmieniało. To Lotos dyktował warunki gry. - Zagrały naprawdę bardzo, bardzo dobrze - zachwycała się trenerka USA. Jej drużyna wygrała jedynie dzięki dwóm celnym rzutom Diany Taurasi, która zapewniła zwycięstwo USA 40 sekund przed końcem.
Po meczu była zawodniczka Lotosu Katie Smith długo przepraszała kibiców, że jej drużyna wygrała z Lotosem. Rewanż w czwartek w Starogardzie o godz. 18.
LOTOS GDYNIA 61
USA 66
Kwarty: 9:16, 24:18, 19:14, 9:18
Lotos: Kovacević 3, Newton 10 (1), Ryukhina 0, Kobryn 16, Sarenac 10 oraz Johnson 12, Pawlak 9 (1), Leciejewska 1
USA: Bird 0, Cash 13, Ohlde 6, Taurasi 5 (1), Smith 19 (4) oraz Lawson 0, Mann 4, N. Powell 0, Braxton 8, Melvin 7 (1), Beard 2, Hamon 2
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Wojteg pisze:
- W takiej formie mistrzostwo Polski zdobędziemy spokojnie - mówi Paulina Pawlak. Rozgrywająca Lotosu ma rację.
Jestem zachwycony tym fragmentem, bo na takie wypowiedzi czekałem. Uwielbiam pompowanie balonika po jednym udanym meczu, na dodatek sparingowym (hej Legio, gdzie Twoja Korona
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Greebo pisze:Wojteg pisze:
- W takiej formie mistrzostwo Polski zdobędziemy spokojnie - mówi Paulina Pawlak. Rozgrywająca Lotosu ma rację.
Jestem zachwycony tym fragmentem, bo na takie wypowiedzi czekałem. Uwielbiam pompowanie balonika po jednym udanym meczu, na dodatek sparingowym (hej Legio, gdzie Twoja Korona). Tak samo bylo po meczu w Schio, tak było po wygranej u siebie z Pecsem.: "Tak grajac nikt nas w lidze nie pokona". Coz.. zobaczymy
Lotos-USA 61:66
Lotos-Wisła 55:59 82:86 54:71
a ja widzę ze Wisla reprezentuje taki poziom jak reprezentacja USA
to mi sie pdooba przegrac Puchar Polski mecz o stawkę i siedziec cicho, potem rozegrac towarzyski mecz i sie zachwycac swoją formę bardzo dobrze bardzo dobrze oby tak dalej


WislaLive.pl
-
Beatka
strasznie mnie rozbawił tekst pana Sielskiego!
wypowiedz Pauliny też super
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: grzegorzewsky i 2 gości




