http://www.lkskosz.liga.pl/news.php?id=943
Jelenia Góra - "Walka o ogień" -
na szczęście zostaliśmy z kagankiem w dłoniach...
AZS KK Jelenia Góra - ŁKS Siemens AGD Łódź 67 : 73 (13:16, 12:12, 21:15, 14:17, dogr. 7:13)
AZS KK: Dulnik 25, Bogdan 16, Kaszuwara 14, Małaszewska 5, Gawrońska 5, Wójcik 2, Smajda 0, Krawczyszyn-Samiec 0, Myćka 0
ŁKS Siemens AGD: Dominauskaite 24, Białogór 17, Hrickova 14, Owczarek 11, Kenig 7, Włodarska 0, Czernij 0
Poniżej krótka relacja z wyjazdu koszykarek ŁKS do Jeleniej Góry
Hala
Na obydwa mecze rozgrywane przez łodzianki w ramach walki o utrzymanie w koszykarskiej ekstraklasie ekip(k)a fanów ŁKS stawiła się w skromnej liczbie 6 osób ( w tym świeżo upieczona 4-letnia ultraska z biało-czerwono-białym szalikiem na szyi). Hala na której rozgrywają mecze koszykarki AZS Kolegium mieści się w jednej z jeleniogórskich podstawówek. Nie rzuciła nas na kolana swoim wnętrzem. Bliżej jej na pewno do hali w Pabianicach niż do nowowybudowanych obiektów w Polkowicach czy Chełmie. Kilkurzędowe trybuny znajdują się tylko po jednej stronie boiska, brak jest natomiast jakiejkolwiek przestrzeni z drugiej strony. Nie ma również ani grama miejsca za koszami. Małe rozmiary hali mogły więc stanowić dyskomfort dla drużyny przyjezdnej. Na domiar złego hala w Jeleniej Górze nie ma typowego parkietu, zamiast tego podłoże stanowi wylewka z nawierzchni sztucznej w kolorze ciemnej zieleni. Jeśli weźmiemy również pod uwagę dość słabe oświetlenie to obraz pola bitwy naszych dziewcząt nie przedstawiał się zachęcająco.
Kibice
Młyn(ek) kibiców AZSu to grupka ok. 20 osób w wieku na oko 16-20 lat. Odziani w szaliki dopingują całe spotkanie, śpiewają (repertuar dosc rozbudowany, mimo iż część numerów to standardowe przeróbki znane w całej Polsce), krzyczą, są aktywni –wypadają na tym polu całkiem nieźle. Niestety mają również w posiadaniu instrumenty, których użycie obniża ogólną ocenę dopingu. Bęben nie stanowi bynajmniej pomocy przy wybijaniu rytmu. Człowiek trzymający ster wali w niego bez opamiętania, rytmu i sensu. Trąbki natomiast zagłuszaja wszystko i wszystkich naokoło, łącznie z trenerem gospodarzy, który w czasie meczu chciał na gorąco przekazywać uwagi swoim koszykarkom na boisku. A że młynek fanów z Jeleniej Góry stoi za ławką gospodyń, szkoleniowiec AZS musiał zdzierać gardło ile sił w płucach. Sami sympatycy drużyny miejscowej nie byli nastawieni wrogo, omijali nas raczej szerokim łukiem. Dopiero po przegranym w sobotę meczu zatrąbili pod halą koszykarkom ŁKS do uszu, rzucili kilka śnieżnych kulek w strone autokaru i samochodu którym przybyliśmy na mecz i schowali się w ciemnościach. Pod koniec niedzielnego spotkania skierowali kilka mniej parlamentarnych haseł do naszych zawodniczek, co jednak nie spotkało się z żadną reakcją, jaką mozna zauważyć np. u gwiazdeczek z innych zespołów polskiej ekstraklasy.
Przebieg spotkań
Mimo że wyniki obu pojedynków były nieomal identyczne sam przebieg spotkań był zgoła odmienny. Sobotni mecz toczył się pod dyktando gospodyń, które minimalnie przeważały nieomal przez całe spotkanie dajac sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatnich kilku minutach. Ełkaesianki grały nerwowo i niedokładnie. Na szczęscie druzyna AZS choc prowadziła grę dynamiczną jest zespołem niedoświadczonym stąd słabość łodzianek nie poskutkowała porażką,a chaos który wdarł się do poczynań gospodyń pozwolił naszym dziewczynom z zimna krwią wykorzystać błędy jeleniogórzanek i wypunktować je w końcówce spotkania.
W meczu niedzielnym to ŁKS prowadził przez prawie 35 minut. Jednak wielokrotnie budowana do 6-8 pkt przewaga szybko była roztrwaniana. Na 25 sek. przed końcem regulaminowego czasu gry przy stanie 60-60 łodzianki rozpoczęły atak pozycyjny. Po kilkunastosekundowej wymianie podań po obwodzie kapitan druzyny Milena Owczarek zdecydowała się na penetrację pod kosz. Nadziała się tutaj na jedną z zawodniczek JG i sędzia odgwizdał kontrowersyjny faul w ataku! Na 10 sekund przed syreną to akademiczki były więc w posiadaniu piłki, nie wykorzystały jednak tej przewagi i po 40 minutach gry na tablicy widniał rezultat remisowy. W dogrywce mecz zaczął się układac po myśli ŁKSu, kolejny raz gospodynie nie wytrzymały psychicznego obciążenia stawką spotkania, a doświadczone łodzianki bezlitośnie dobiły bezradne rywalki.
Ocena zawodniczek
Milena Owczarek – Pani kapitan zagrała jak na kapitana przystało, spokojnie, rozsądnie, choc bez fajerwerków. Dobrze dyrygowała poczynaniami koleżanek, w waznych momentach brała ciężar gry na własne barki, własciwie wywiązując się ze swoich zadań w sposób prawidłowy (choc błąd w meczu niedzielnym na 10 sek przed końcem mógł mieć dla zespołu tragiczne konsekwencje)
Magda Włodarska – W pierwszym spotkaniu zagrała podobnie do siostry, ale bolesna choć niegroźna kontuzja (rozcięta bardzo głęboko dłoń między palcami prawej ręki) odniesiona pod koniec sobotniego meczu wykluczyła ją praktycznie z udziału w pojedynku niedzielnym
Katarzyna Kenig- występów w Jeleniej Górze nie zapisze do najbardziej udanych. Przeciętny mecz w sobotę i równie bezbarwny w niedzielę (osłabiła drużynę przed dogrywką łapiąc niepotrzebnie 5 fauli), mimo to była zawodniczką, na której skupiała się uwaga rywalek, co na pewno ułatwiło grę jej koleżankom.
Birute Dominauskaite – Dobry występ w sobotę i fantastyczny popis w niedzielę. Birbe użyła swojej najsilniejszej broni – rzutów za trzy pkt, trafiła w obu spotkaniach 8 razy na 14 prób, co szczególnie w niedzielę (6 trójek) załamało zawodniczki miejscowego AZS.
Katarina Hrickowa – Naszej sympatycznej Słowaczce zawdzięczamy sobotnie zwycięstwo. Najlepsza na boisku, skuteczna w ataku i obronie, szybka, zdecydowana, zbierała i rzucała (w obu spotkaniach 41 punktów). W niedzielę pod absencję Magdy prowadziła grę jako jedynka wywiązując się z tej roli bardzo dobrze.
Elena Czernij – tragiczna postawa, olbrzymie rozczarowanie. Zawiodła na całej linii, przynosząc na parkiecie więcej szkody niż pożytku (łatwe straty, brak koncentracji, bezmyślnosć w ataku i obronie). Center który w najważniejszych meczach sezonu nie zdobywa dla swojej żadnego! punktu nie może być brany pod uwagę przy tworzeniu druzyny na przyszły sezon
Monika Białogór –Bardzo miła niespodzianka. Zawodniczka, która przez cały nieomal sezon była graczem rezerwowym miała znaczący udział w zwycięskiej rywalizacji ŁKS. Zwłaszcza w drugim pojedynku Monika zagrała koncertowo (17 pkt przy wysokiej skuteczności + 13 zbiórek). Należy tylko żałować że wysoka forma przyszła tak późno. Niemniej wielkie brawa.
Agata Wankiewicz, Monika Estkowska i Katarzyna Michalak nie grały
Podziękowania
Korzystając z okazji chcelibyśmy serdecznie podziękować Hurtowni Papierniczo-Chemicznej EXPO oraz Panu Prezesowi Alkowi Derendarzowi za wsparcie i pomoc dla Sekcji Koszykówki Kobiet ŁKS.
mikey