Dardzo miłe wrażenie zrobili na mnie jeleniogórscy organizatorzy - jak i ci ludzie, z którymi wdałem się niejednokrotnie w bardzi miłą i rzeczową gadkę - na hali, na korytarzach, koło automatu do kawy (
Widząc barwy ludzie sami podchodzili i zagadywali na temat kosza, ŁKS i sportu w Łodzi wogóle. Wiele miłych słów zebrała zwłaszcza Baśka.
Nawet miałem śmieszną akcję - wchodziłem do hali i 2 facetów przedemną - odsunęli się i otworzyli drzwi. Powiedziałem "dzięki" - w odpowiedzi zaś usłyszałem - "nie ma sprawy - to za te barwy" - brawo! Kibiców gości trzeba szanować - ja np. jestem szczerze wdzięczny wszystkim, którzy do nas przyjadą - za to, że wogóle są - czy lubię ich klub i miasto, czy nie. Popularność kosza kobiet znalazła się w takim miejscu, że trzeba z jej objawami obchodzić się nieomal jaj z jajeczkiem.
Z powodu kilku "napałów" nie mam zamiaru zmieniać zdania o całokształcie.
Pozdrowienia JG

