Rozmowa z Tomaszem Herktem
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Rozmowa z Tomaszem Herktem
Rozmowa z trenerem PZU Polfy Pabianice
Koszykarki PZU Polfy w środę czeka najważniejszy mecz sezonu. Jeśli nie pokonają AZS Poznań to nie zdobędą w tym sezonie medalu
PZU Polfa jako jedyny zespół z czołowej czwórki po rundzie zasadniczej nie zapewniła sobie jeszcze awansu do półfinału play off. Po czterech spotkaniach rywalizacji z AZS Poznań jest remis 2:2. W sobotę pabianiczanki nieoczekiwanie przegrały w Poznaniu 80:83.
Jerzy Walczyk: Dlaczego nie potrafiliście poradzić sobie z AZS?
Tomasz Herkt: Przyznam, że poznanianki nas zaskoczyły. Nie spodziewałem się, że będziemy musieli stoczyć aż pięć spotkań w pierwszej rundzie. Akademiczki postawiły nam dość wysoko poprzeczkę. Jedna z ogólnopolskich gazet napisała jednak, że w sobotę przegraliśmy po znakomitym spotkaniu.
To małe pocieszenie.
- Chociaż przegraliśmy, to rozegraliśmy dobre spotkanie. Rzuciliśmy rywalkom aż 80 punktów. Zły był tylko wynik.
Stracenie aż 83 punktów świadczy jednak, że coś złego dzieje się z pabianicką obroną.
- Na pewno nasza defensywa nie spisuje się najlepiej, dlatego tak krótko na boisku była Leona Krystofova, która w obronie nie radziła sobie za dobrze. Ostatnio tracimy za dużo punktów. AZS grał jednak bardzo skutecznie, a do tego szczęśliwie. Gdyby przed meczem ktoś mi powiedział, że sześć moich zawodniczek rzuci powyżej dziesięciu punktów, to byłbym pewny, że nie przegramy. Tymczasem było inaczej.
Trudno jednak zrozumieć, jak doświadczone zawodniczki jakie ma Pan w drużynie mogą przegrać z nastolatkami.
- Po prostu myśleliśmy, że łatwiej wygramy z Poznaniem. Całe szczęście, że wygraliśmy piątkowy mecz, bo decydujące piąte spotkanie zagramy we własnej hali.
Czyli przed środowym meczem jest Pan optymistą?
- Gramy u siebie, więc musimy wygrać.
Niedawno jednak przegraliście z AZS i to właśnie we własnej hali.
- Nie twierdzę, że wygramy na 100 proc. Ale moje zawodniczki zawsze wychodzą na boisko, by zwyciężyć. To tylko sport i nie można być niczego pewnym. Podczas igrzysk w Barcelonie Sergiej Bubka był zdecydowanym faworytem w skoku o tyczce, a nie pokonał żadnej wysokości.
Niepokojące jest, że podstawowe zawodniczki - Krystofova, Gabriela Toma czy Emilia Lamparska - jednak zawodzą w decydujących momentach.
- Nie chce nikogo oceniać. Ale prawdą jest, że dotychczas najlepiej grała Olga Pantelejewa, która z powodu kontuzji nie może nam pomóc. Mimo to nadal mamy ten sam cel, czyli zdobycie medalu. Może przegrane z AZS wyjdą nam na dobre? Przecież zespół cementuje się nie tylko przez zwycięstwa, ale także poprzez porażki.
Musi się Pan zgodzić, że PZU Polfę dopadł jednak kryzys formy.
- Gdyby w Lotosie Gdynia czy Wiśle Kraków zabrakło dwóch podstawowych zawodniczek to te zespoły też grałyby słabiej. Dlatego trudno mi się zgodzić z opinią, że mamy kryzys. Wiemy, że brak w składzie Olgi i Bety Krupskiej-Tyszkiewicz, naszych podstawowych zawodniczek, jest bardzo widoczny.
Kontuzję Krupskiej-Tyszkiewcz doskonale wykorzystała Sylwia Wlaźlak, która rozegrała bardzo dobry mecz, chyba najlepszy w tym sezonie.
- I bardzo dobrze. Mogę tylko żałować, że nie miała zmienniczki, bo może wtedy wynik byłby inny. Niedawno Sylwia wróciła do gry po ciężkiej kontuzji, dlatego pod koniec meczu nie miała już sił. Cały sezon pracowała, żeby złapać formę. Szkoda tylko, że stało się to w przegranym meczu.
Gdyby mógł Pan cofnąć czas, czy inaczej zbudowałby zespół?
- Na to pytanie odpowiem dopiero po sezonie. Teraz jest za wcześnie na wystawianie ocen.
Rozmawiał Jerzy Walczyk (Gazeta Wyborcza)
Koszykarki PZU Polfy w środę czeka najważniejszy mecz sezonu. Jeśli nie pokonają AZS Poznań to nie zdobędą w tym sezonie medalu
PZU Polfa jako jedyny zespół z czołowej czwórki po rundzie zasadniczej nie zapewniła sobie jeszcze awansu do półfinału play off. Po czterech spotkaniach rywalizacji z AZS Poznań jest remis 2:2. W sobotę pabianiczanki nieoczekiwanie przegrały w Poznaniu 80:83.
Jerzy Walczyk: Dlaczego nie potrafiliście poradzić sobie z AZS?
Tomasz Herkt: Przyznam, że poznanianki nas zaskoczyły. Nie spodziewałem się, że będziemy musieli stoczyć aż pięć spotkań w pierwszej rundzie. Akademiczki postawiły nam dość wysoko poprzeczkę. Jedna z ogólnopolskich gazet napisała jednak, że w sobotę przegraliśmy po znakomitym spotkaniu.
To małe pocieszenie.
- Chociaż przegraliśmy, to rozegraliśmy dobre spotkanie. Rzuciliśmy rywalkom aż 80 punktów. Zły był tylko wynik.
Stracenie aż 83 punktów świadczy jednak, że coś złego dzieje się z pabianicką obroną.
- Na pewno nasza defensywa nie spisuje się najlepiej, dlatego tak krótko na boisku była Leona Krystofova, która w obronie nie radziła sobie za dobrze. Ostatnio tracimy za dużo punktów. AZS grał jednak bardzo skutecznie, a do tego szczęśliwie. Gdyby przed meczem ktoś mi powiedział, że sześć moich zawodniczek rzuci powyżej dziesięciu punktów, to byłbym pewny, że nie przegramy. Tymczasem było inaczej.
Trudno jednak zrozumieć, jak doświadczone zawodniczki jakie ma Pan w drużynie mogą przegrać z nastolatkami.
- Po prostu myśleliśmy, że łatwiej wygramy z Poznaniem. Całe szczęście, że wygraliśmy piątkowy mecz, bo decydujące piąte spotkanie zagramy we własnej hali.
Czyli przed środowym meczem jest Pan optymistą?
- Gramy u siebie, więc musimy wygrać.
Niedawno jednak przegraliście z AZS i to właśnie we własnej hali.
- Nie twierdzę, że wygramy na 100 proc. Ale moje zawodniczki zawsze wychodzą na boisko, by zwyciężyć. To tylko sport i nie można być niczego pewnym. Podczas igrzysk w Barcelonie Sergiej Bubka był zdecydowanym faworytem w skoku o tyczce, a nie pokonał żadnej wysokości.
Niepokojące jest, że podstawowe zawodniczki - Krystofova, Gabriela Toma czy Emilia Lamparska - jednak zawodzą w decydujących momentach.
- Nie chce nikogo oceniać. Ale prawdą jest, że dotychczas najlepiej grała Olga Pantelejewa, która z powodu kontuzji nie może nam pomóc. Mimo to nadal mamy ten sam cel, czyli zdobycie medalu. Może przegrane z AZS wyjdą nam na dobre? Przecież zespół cementuje się nie tylko przez zwycięstwa, ale także poprzez porażki.
Musi się Pan zgodzić, że PZU Polfę dopadł jednak kryzys formy.
- Gdyby w Lotosie Gdynia czy Wiśle Kraków zabrakło dwóch podstawowych zawodniczek to te zespoły też grałyby słabiej. Dlatego trudno mi się zgodzić z opinią, że mamy kryzys. Wiemy, że brak w składzie Olgi i Bety Krupskiej-Tyszkiewicz, naszych podstawowych zawodniczek, jest bardzo widoczny.
Kontuzję Krupskiej-Tyszkiewcz doskonale wykorzystała Sylwia Wlaźlak, która rozegrała bardzo dobry mecz, chyba najlepszy w tym sezonie.
- I bardzo dobrze. Mogę tylko żałować, że nie miała zmienniczki, bo może wtedy wynik byłby inny. Niedawno Sylwia wróciła do gry po ciężkiej kontuzji, dlatego pod koniec meczu nie miała już sił. Cały sezon pracowała, żeby złapać formę. Szkoda tylko, że stało się to w przegranym meczu.
Gdyby mógł Pan cofnąć czas, czy inaczej zbudowałby zespół?
- Na to pytanie odpowiem dopiero po sezonie. Teraz jest za wcześnie na wystawianie ocen.
Rozmawiał Jerzy Walczyk (Gazeta Wyborcza)
- Mytek
- Junior
- Posty: 2580
- Rejestracja: 24 października 2004, 15:42
- Lokalizacja: Poznań!
- Kontaktowanie:
Re: Rozmowa z Tomaszem Herktem
Wojteg pisze:
Trudno jednak zrozumieć, jak doświadczone zawodniczki jakie ma Pan w drużynie mogą przegrać z nastolatkami.
pan Walczak nie pozwala sobie czasem na zbyt wiele
reloaded :]
Re: Rozmowa z Tomaszem Herktem
Mytek pisze:Wojteg pisze:
Trudno jednak zrozumieć, jak doświadczone zawodniczki jakie ma Pan w drużynie mogą przegrać z nastolatkami.
pan Walczak nie pozwala sobie czasem na zbyt wieleczy takie zawodniczki jak Cieciera, Siba, Waligóra, Mrozina czy Reda to jakies nastolatki??:/
To jest normalne u Pana Walczyka. Trzeba się przezwyczaić do stylu jego pisania i nie wdawać się z nim w jakąkolwiek głębszą dyskusję
-
Gość
Krok od sensacji!
PolskiKosz.pl | PLKK | 21.03.2006, 01:07
Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań wydawać się mogło, że PZU Polfa Pabianice rozniesie rywalki z Poznania. Jednak zaangażowanie i ogromna wola walki spowodowały, że podopieczne Grzegorza Szajka doprowadziły do remisu 2:2! Czy stać akademiczki na wyeliminowanie wielkiego faworyta z walki o medale?
To pytanie obecnie zadają sobie chyba wszyscy sympatycy żeńskiego basketu. Silniejsze na papierze są pabianiczanki, ale imponująca postawa Moniki Sibory, wspomaganej przez koleżanki z drużyny spowodowała, że to poznanianki są o krok od sprawienia dużej niespodzianki.
Pierwsza porażka wydawałoby się, że była wypadkiem przy pracy i wszystko wróci na właściwy tor. - Skuteczność pozostawia wiele do życzenia. Na pewno zasmuciła nas trochę ta porażka, ale musimy wrócić do swojego stylu gry już w najbliższym spotkaniu - mówił po pierwszej porażce z AZS-em Tomasz Herkt, trener Polfy. Rywalki postawiły jednak bardziej zdecydowany opór i wygrały po raz drugi, doprowadzając w całej konfrontacji do remisu 2:2.
Mimo tych dwóch porażek, faworytem piątej partii będą gospodynie, za którymi stoi atut własnej hali. Wiele w tym meczu zależeć będzie od postawy Sylwii Wlaziak i Agnieszki Pałki. Pierwsza zapewne przez długie minuty będzie musiała przebywać na parkiecie, a druga jest głównym motorem napędowym swojej drużyny w walce pod koszami. Jeśli Agnieszka Pałka będzie miała swój dzień, ciężko będzie przyjezdnym o końcowy sukces.
W czym więc AS musi upatrywać szans? Przede wszystkim w zespołowej grze i dobrej dyspozycji rzutowej. Wszystkie zawodniczki z Poznania będą musiały, podobnie jak w ostatnim meczu, dzielnie wspierać Monikę Siborę, by móc myśleć o awansie do półfinału.
PolskiKosz.pl | PLKK | 21.03.2006, 01:07
Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań wydawać się mogło, że PZU Polfa Pabianice rozniesie rywalki z Poznania. Jednak zaangażowanie i ogromna wola walki spowodowały, że podopieczne Grzegorza Szajka doprowadziły do remisu 2:2! Czy stać akademiczki na wyeliminowanie wielkiego faworyta z walki o medale?
To pytanie obecnie zadają sobie chyba wszyscy sympatycy żeńskiego basketu. Silniejsze na papierze są pabianiczanki, ale imponująca postawa Moniki Sibory, wspomaganej przez koleżanki z drużyny spowodowała, że to poznanianki są o krok od sprawienia dużej niespodzianki.
Pierwsza porażka wydawałoby się, że była wypadkiem przy pracy i wszystko wróci na właściwy tor. - Skuteczność pozostawia wiele do życzenia. Na pewno zasmuciła nas trochę ta porażka, ale musimy wrócić do swojego stylu gry już w najbliższym spotkaniu - mówił po pierwszej porażce z AZS-em Tomasz Herkt, trener Polfy. Rywalki postawiły jednak bardziej zdecydowany opór i wygrały po raz drugi, doprowadzając w całej konfrontacji do remisu 2:2.
Mimo tych dwóch porażek, faworytem piątej partii będą gospodynie, za którymi stoi atut własnej hali. Wiele w tym meczu zależeć będzie od postawy Sylwii Wlaziak i Agnieszki Pałki. Pierwsza zapewne przez długie minuty będzie musiała przebywać na parkiecie, a druga jest głównym motorem napędowym swojej drużyny w walce pod koszami. Jeśli Agnieszka Pałka będzie miała swój dzień, ciężko będzie przyjezdnym o końcowy sukces.
W czym więc AS musi upatrywać szans? Przede wszystkim w zespołowej grze i dobrej dyspozycji rzutowej. Wszystkie zawodniczki z Poznania będą musiały, podobnie jak w ostatnim meczu, dzielnie wspierać Monikę Siborę, by móc myśleć o awansie do półfinału.
- Trenejro
- Młodzik
- Posty: 730
- Rejestracja: 29 września 2005, 15:00
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Re: Rozmowa z Tomaszem Herktem
Wojteg pisze:Rozmowa z trenerem PZU Polfy Pabianice
Niepokojące jest, że podstawowe zawodniczki - Krystofova, Gabriela Toma czy Emilia Lamparska - jednak zawodzą w decydujących momentach.
- Nie chce nikogo oceniać. Ale prawdą jest, że dotychczas najlepiej grała Olga Pantelejewa, która z powodu kontuzji nie może nam pomóc. Mimo to nadal mamy ten sam cel, czyli zdobycie medalu. Może przegrane z AZS wyjdą nam na dobre? Przecież zespół cementuje się nie tylko przez zwycięstwa, ale także poprzez porażki.
Rozmawiał Jerzy Walczyk (Gazeta Wyborcza)
I znowu ja subiektywnie, ale temat przegadany był podczas powrotu z Poznania i... nie mogę zrozumieć, że Gabriela Toma, mimo, że gra słabo spędza na parkiecie 30 min, a Leona Krystofova w każdym z meczów gra 14 min!
Każdy może mieć inną koncepcję przy pierwszym gwizdku, ale gdy nie idzie i nie próbuje się nic zmienić (Leo weszła na parkiet w drugiej połowie dopiero pod koniec 4 kwarty, gdy spadła Pałka za 5 fauli) to mi się nie podoba.
Brakuje mi argumentów, na to, że ta osoba nie zasłużyła sobie na grę i decydowanie o losach meczu.
Pozdrawiam
-
Gość
Re: Rozmowa z Tomaszem Herktem
Trenejro pisze:Wojteg pisze:Rozmowa z trenerem PZU Polfy Pabianice
Niepokojące jest, że podstawowe zawodniczki - Krystofova, Gabriela Toma czy Emilia Lamparska - jednak zawodzą w decydujących momentach.
- Nie chce nikogo oceniać. Ale prawdą jest, że dotychczas najlepiej grała Olga Pantelejewa, która z powodu kontuzji nie może nam pomóc. Mimo to nadal mamy ten sam cel, czyli zdobycie medalu. Może przegrane z AZS wyjdą nam na dobre? Przecież zespół cementuje się nie tylko przez zwycięstwa, ale także poprzez porażki.
Rozmawiał Jerzy Walczyk (Gazeta Wyborcza)
I znowu ja subiektywnie, ale temat przegadany był podczas powrotu z Poznania i... nie mogę zrozumieć, że Gabriela Toma, mimo, że gra słabo spędza na parkiecie 30 min, a Leona Krystofova w każdym z meczów gra 14 min!
Każdy może mieć inną koncepcję przy pierwszym gwizdku, ale gdy nie idzie i nie próbuje się nic zmienić (Leo weszła na parkiet w drugiej połowie dopiero pod koniec 4 kwarty, gdy spadła Pałka za 5 fauli) to mi się nie podoba.
Brakuje mi argumentów, na to, że ta osoba nie zasłużyła sobie na grę i decydowanie o losach meczu.
Pozdrawiam
Każdy trener ma swoja filozofie gry.Widocznie Leo nie pasuje do filozofii Herkta.O tym,że słabo gra w obronie wiadomo nie od dziś.
-
Gość
- Gwynbleidd
- Kadet
- Posty: 1046
- Rejestracja: 02 lipca 2005, 22:42
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Mikey, gościu - dziś z dużo większą uwagą przyglądałam się grze defensywnej Gabi i Leo. I faktycznie, Gabi lepiej spisuje się w obronie. Ale nie o niebo..., o taką chmurkę
. A dziś nawet mi się Jej atak podobał... A Leo? Heh, kurdę, Leo weź się "ogarnij", no !! Ja chcę Cię taką jak na początku sezonu, no !! !! !! Wierzę, że tak będzie !! !! !!
Ostatnio zmieniony 22 marca 2006, 23:23 przez Edzia, łącznie zmieniany 1 raz.
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
-
Gość
Edzia pisze:Mikey, gościu - dziś z dużo większą uwagą przyglądałam się grze defensywnej Gabi i Leo w obronie. I faktycznie, Gabi lepiej spisuje się w obronie. Ale nie o niebo..., o taką chmurkę. A dziś nawet mi się Jej atak podobał... A Leo? Heh, kurdę, Leo weź się "ogarnij", no !! Ja chcę Cię taką jak na początku sezonu, no !! !! !! Wierzę, że tak będzie !! !! !!
Niestety, psychika zawodniczek, ale i zawodników też, jest taka, że gdy wiedzą, że się na nie stawia grają "swoje 150%". Nie chodzi o zaangażowanie, ale o psychikę zawodniczki.
Każdy chce oglądać Leo z początku sezonu, ale wtedy to była ta Leo z pierwszej piątki... Nikt mnie nie przekona, że Gabi jest lepsza, nawet w obronie... A co takiego widziałaś dzisiaj Edzia? Niezłapane piłki?
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości






