Wtorek, 21 marca 2006r.
Jutro, o godz. 18 koszykarki PZU Polfy zmierzą się w Pabianicach z AZS Poznań. Tylko zwycięzca tego meczu będzie dalej walczył o medale.
Beata Krupska-Tyszkiewicz nie dopuszcza myśli, że Polfa mogłaby jutro odpaść w play off. Mamy nadzieję, iż udowodni to na parkiecie.
Faworytem są pabianiczanki, ale skoro poznanianki potrafiły je pokonać już dwukrotnie, niczego nie można być pewnym.
Jaka atmosfera panuje w zespole?
Beata Krupska-Tyszkiewicz (rozgrywająca PZU Polfy): - Taka, jaka powinna być przed najważniejszym meczem sezonu. Tak właśnie musimy potraktować jutrzejsze spotkanie. Nie ma tu miejsca na żadne spekulacje. Jeśli nie weźmiemy się w garść i nie pokażemy pełni swoich możliwości, możemy mieć bardzo poważne kłopoty.
Jesteście teraz pod ogromną presją. Wasze rywalki są w bardziej komfortowej sytuacji. One mogą, wy musicie...
- Chyba wszystkie zdajemy sobie z tego sprawę. Nie zamierzam szukać żadnych usprawiedliwień.
Czwarty mecz w Poznaniu przegrałyśmy na własne życzenie. Nawet biorąc pod uwagę kłopoty zdrowotne w zespole, już powinnyśmy spokojnie przygotowywać się do spotkań z Lotosem. Tak się jednak nie stało i stoimy praktycznie pod ścianą. Jesteśmy lepszą drużyną od poznanianek, ale to trzeba pokazać. Środa jest ku temu wymarzoną okazją.
Nie zagrała pani w czwartym meczu z AZS. Czy jutro zobaczymy panią na parkiecie?
- Na ostatnim treningu zaczęłam trochę truchtać, jestem dobrej myśli. Poza tym to taki mecz, w którym zapomina się o wszelkich dolegliwościach. Zacisnę zęby i zagram. Wierzę, że mój staw skokowy to wytrzyma.
Grała pani w barwach poznańskiego klubu. Łatwo będzie odprawić z kwitkiem ekskoleżanki z zespołu?
- Miło wspominam czas spędzony w Wielkopolsce, ale nie przesadzajmy. Jestem przecież profesjonalistką, więc na boisku nie będzie żadnych sentymentów. AZS spisuje się niezwykle dzielnie, ale trzeci raz z nami nie wygra.
Zakładamy, że Polfa poradzi sobie z AZS. Czy będziecie w stanie nawiązać wyrównaną walkę z broniącym tytułu Lotosem bez Olgi Pantelejewej?
- Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Doświadczenia z przeszłości uczą, że to często bywa zgubne. O Lotosie pomyślę dopiero po środowym zwycięstwie.
Nawiązując zaś do absencji Olgi, nie jest tajemnicą, że kiedy w drużynie brakuje najlepszego strzelca, nie sposób tego nie zauważyć. Ale w tym sezonie mamy naprawdę silny i wyrównany skład, więc musimy jakoś zapełnić lukę po Pantelejewej. Nawet w feralnym meczu w Poznaniu byłyśmy całkiem skuteczne. Tam zabrakło jednak konsekwencji w obronie i zimnej krwi. To nie może się już powtórzyć.
(bart) - Express Ilustrowany



