Dobra, po odpowiadałam wszystkim na posty

- to teraz o meczach.
Sobota
Kurza jego mać !! Jak można było to przegrać? Przespaliśmy ewidentnie II kwartę, bo w pierwszej wynik jeszcze trzymaliśmy. A potem gonitwa. Kiedy udało się złapać Lotos na 43, to dłupa. Jakieś podpalenie się czy co? O tej naszej 'wspaniałej' celności, nie będę wspominać, bo nie ma sensu. 22% do przerwy mówi samo za siebie. No ale okej, mimo tych niecelnych rzutów, znowu mieliśmy zryw w końcówce. 3 pkt straty po rzucie Szpili na 2 do końca. I co? I Krupa 4 czy 5 strat pod rząd. Sygnalizowane podania doskonale wyłapywała Biba i... bodajże Kovacevic i zamieniały na pkt. Co prawda, nasze jeszcze starały się coś ugrać - w sumie 3pkt w plecy a 24 sekundy. No ale jak się nie dogrywa dokładnie akcji i trzeba rzucać z niedobrej pozycji czy nieprzygotowanej, to raczej nie ma szans na kosza. Kurdę, szkoda tego meczu, bo po przebudzeniu po przerwie szło nam jak po grudzie, ale szło. W sumie w tym meczu najlepiej wyszła nam obrona (32 zbiorki przy 25 Lotosu). Ale to trochę mało. Trafiać tesh trzeba !! !! !!
Co do oceny zawodniczek. Kae choć nie trafiała, w obronie nawet, nawet. Zresztą, w obronie generalnie nam szło. No ten atak kulał. Dla mnie za mało widoczna była Pałeczka. Jakoś tak niemrawo zagrała. Krupa - kurdę. Lubię Ją, doceniam Jej doświadczenie, ale... w sobotę skaszaniła nam 4 akcje, no. I dlaczego wtedy nie zeszła? Nawet na 30 sekund, by się uspokoić, ochłonąć. Gabi - po zdjęciu maski w końcówce, pole widzenia się powiększyło.
Niedziela
O jej !! Jak ja bym chciała zawsze oglądać pabianiczanki tak zacięcie grające, z taką werwą, determinacją i wolą zwycięstwa !! Atakujące od początku, skoncentrowane, ambitne. Po takim sobie meczu sobotnim Kae powalała na kolana !! Gabi po rzuceniu maski pod ławkę także. No po prostu aż szczena mi opadała z wrażenia. Coś tam tesh zgubiła czy nie złapała. Ale całokształt jak najlepszy. Przyznam się, że nawet kiedy prowadziliśmy 10 pkt - martwiłam się, bałam, czy aby na pewno wytrzymamy i dociągniemy do końca. Wow !! Udało się !! Nie, nie, nie udało się, bo by to oznaczało, że szczęście mieliśmy. A to nie tak. Dziewczyny naprawdę zagrały zajebiste zawody. Uspokoiłam się dopiero, kiedy po rzucie Kae po 4 min gry w IV kwarcie było 66:53.
Jednego tylko nie rozumiem. Dlaczego schodziła Syla w momentach, kiedy sie rozgrywała? Trójka i zmiana. Co to za wizje trenerskie. Pan wybaczy, trenerze, ale nie rozumiem. Co innego, gdyby zaliczyła kilka wtop, schrzaniła akcję. Ale po celnej trójce? Dziwne... Kae - jak zagrała, to już wszyscy wiedzą. Niech Ona tylko nie ma takich skoków formy, no

. W weekend mają być oba mecze rewelacyjne !! Gabi - jak dobrze, że nie boi się ryzyka. Bo inaczej nie rzuciłaby tej maski w kąt. Po meczu spytałam się, czy indywidualnie trenuje, bo gra co raz lepiej. Odpowiedziała, że po prostu się stara i walczy. I o to chodzi. Walczyć !! i wierzyć w siebie (to do Leo). Kurdę, Gabi wymiata no. Nieźle okręcała się wokół Sarenac, wcale nie gorzej 'wyrywała' piłę na zbiórach. No to czas na te zawodniczki, których gra mnie ciut martwi. Leo - już po środowym pojedynku pisałam, że musi uwierzyć w siebie. Wychodzi w 2. piątce - trudno. Ale niech gra i udowadnia, że należy Jej się ta pierwsza piątka. Ja nie wiem, gdzie jest ta Leo walcząca, zadziorna, przepychająca się. Leo - wracaj !!

. Karla - podobne odczucia, co Kowalika (bodajże..). Widać, że chce, że ma ambicję, że zależy Jej, a mimo to nie wychodzi. Może to złośliwość rzeczy martwych

? Co prawda, miała parę fajnych penetracji, ale ja jestem zachłanna i dla mnie to mało, mało, mało. Chcę więcej podobnych sytuacji i więcej trójek (celnych!). Pałeczka. Kurdę, Aga weź zachoruj, co? Bo wtedy lepiej grałaś

. A na poważnie, to rozumiem, że te dwa nieco słabsze występy, to tylko wypadek przy pracy, hę? Co prawda w blokach standardu nie obniżyła, ale tak jakoś atak siadł. No i Krupa - lepiej niż dzień wcześniej, ale nadal tak sobie. Ja rozumiem, że Pawlaczka jest (była) uznawana za jedną z lepszych w obronie, ale kurdę, Krupa to doświadczona koszykara i spokojnie powinna Ją śmigać, no. A co do rozegrania. Hmm..., momentami nie szło, ale chyba nie było tak źle.
No, to chyba wsio o meczu. Cieszę się, że w niedzielę dziewczyny zapomniały o porażce i skupiły się tylko na wygranej. Mam nadzieję, że teraz tesh skoncentrują się na zwycięstwie. Raczej na dwie wygrane szans nie mamy (choć w sumie nie jest to niemożliwe), ale jedno powinniśmy urwać.
A potem 5. mecz u nas i jesteśmy w finale

.
PSik. I co, Kowalik? Przyszedłeś na mecz

, nie bałeś się o swoje życie

.