Rozmowa z Elżbietą Trześniewską
Koszykarki CCC Polkowice już w sobotę rozpoczynają rywalizację o brązowy medal z Polfą Pabianice. Jeśli pokonają rywalki, powtórzą sukces sprzed roku. Wiele będzie zależeć od postawy środkowej Elżbiety Trześniewskiej, która była najlepszą polkowicką koszykarką w przegranej rywalizacji o finał z Wisłą Kraków.
Dariusz Kopeć: Po meczach z Wisłą w Krakowie, gdy CCC Polkowice wygrał jeden mecz, wydawało się, że Pani zespół może pokusić się nawet o awans do finału. Tymczasem w Polkowicach dwukrotnie górą były rywalki. I to wyraźnie.
Elżbieta Trześniewska: Zdaję sobie z tego sprawę, że po zwycięstwie z Wisłą w Krakowie rozbudziłyśmy apetyty wśród kibiców. Ja jednak nawet na konferencji prasowej mówiłam, aby nie popadać w hurraoptymizm, bo tak naprawdę Wisła od początku do końca była faworytem tej rywalizacji. Przegrałyśmy półfinał, ale nie mamy się czego wstydzić. Zagrałyśmy bardzo dobrze, wiele osób nas chwaliło i ta porażka na pewno nas nie zniechęciła. Będziemy walczyć w małym finale z Polfą Pabianice, ale musimy przed tymi meczami być maksymalnie skoncentrowane.
W pierwszych dwóch meczach z Wisłą zagrała Pani znakomicie (57 punktów w dwóch meczach). Podczas meczów w Polkowicach ten dorobek był skromniejszy. Była Pani lepiej pilnowana przez rywalki?
Nie da się grać na wysokim poziomie przez tyle spotkań. Na pewno trener Wisły analizował te dwa pierwsze mecze, zobaczył, że grałam w nich dobrze i zapewne nakazał swoim zawodniczkom, aby mnie szczelniej pilnowały. Dzięki temu jednak, że na mnie była skupiona obrona Wisły, to więcej swobody miały koleżanki.
Koleżanki nie potrafiły jednak tego w pełni wykorzystać.
To nie tak. Wisła to świetny zespół. Na każdej pozycji ma klasowe koszykarki i to nie jest tak łatwo grać przeciwko nim.
A może to jest tak, że jak Pani nie idzie, to przegrywa zespół i na odwrót?
Po meczach w Krakowie można rzeczywiście odnieść takie wrażenie. Niemniej we wcześniejszych meczach sezonu udowodniłyśmy, że mamy wyrównany zespół i wiele klasowych koszykarek, które potrafią świetnie grać.
Teraz zagracie z Polfą. To drużyna dla Pani szczególna, bo...
Wiem do czego pan zmierza. Owszem, grałam tam długo, ale to, że to jest akurat Polfa, nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
Czasem tak jest, że gracz chce udowodnić swoją wartość byłemu pracodawcy.
A ja nie muszę nic nikomu udowadniać. Jestem zbyt doświadczoną koszykarką, aby to robić. Udowadniać to ja mogę, ale samej sobie.
Polfa wydaje się być słabsza od Wisły.
Na pewno tak, ale to bardzo silny zespół i musimy być maksymalnie skoncentrowane, aby myśleć o wygraniu tej rywalizacji. Bo na pewno łatwo nie będzie.
Co zrobić, aby wygrać z Polfą? Tylko proszę nie mówić o maksymalnej koncentracji.
Musimy zagrać wyrafinowaną koszykówkę. No i zagrać... na maksymalnej koncentracji [śmiech]. Musiałam to powiedzieć, bo to naprawdę bardzo ważne. Trudno bowiem wskazać jakieś poszczególne elementy, które miałyby zapewnić nam zwycięstwo.
Rozmawiał Dariusz Kopeć (Gazeta Wyborcza)
Rozmowa z Elżbietą Trześniewską
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
KOSZYKÓWKA Medale trzymam w pudełku - Rozmowa z Elżbietą Trześniewską, koszykarką CCC Polkowice
wczoraj
• Pierwsze dwa mecze półfinałowe w Krakowie pokazały, że mimo znacznie słabszego składu można pokonać nawet tak znakomity zespół jak Wisła. Jak do tego doszło?
– My po prostu w to wierzyłyśmy. To jest podstawa. Jesteśmy sportsmenkami i wychodząc na boisko nie można zakładać, że jesteśmy słabsze i przegramy. Oczywiście różnica siły zespołu pomiędzy nami a Białą Gwiazdą jest ogromna, ale pokazałyśmy, że to nie musi decydować o wygranej.
• Przed meczami w Polkowicach do finału brakowało dwóch zwycięstw. Czułyście,
że jest blisko?
– Nie, raczej nie. Popatrzmy, że nawet opinie trenera czy prezesa, którzy na pewno w nas wierzą, były dość chłodne i stonowane. Nie rozbudzali zbytnio apetytów. Prawda jest taka, że dwie wygrane z tak silnym zespołem były ponad nasze możliwości. Z meczu na mecz Wisła coraz bardziej obnażała nasze słabe strony.
• Co więc zadecydowało, że w pierwszym meczu to CCC było lepsze?
– Wisła ma silne wszystkie formacje. Próbowaliśmy więc wyeliminować choćby jedną z nich. I wtedy udało się. Fatalnie zagrała Skerović, która rzuciła tylko cztery punkty. W kolejnych meczach miała na koncie już ponad 20 oczek.
• Proszę dokończyć zdanie. Gdybyśmy awansowały do finału....
– To byłaby sensacja. Albo nie. Cud!
• Nie będzie złota, ale już w weekend zaczyna się walka z Polfą o brąz. Który byłby to dla Pani medal?
– Hmm. Niech pomyślę. Mam cztery złote, osiem srebrnych i dwa brązowe. Wszystkie trzymam w specjalnym pudełku, które leży na podłodze. Z jakiejś półki mogłoby spaść i komuś stałaby się krzywda.
• Gra Pani w Polkowicach pierwszy sezon. Miasteczko przypadło do gustu?
– Zdecydowanie. Ja prowadzę taki tryb życia, przy którym uciechy dużego miasta nie są dla mnie żadną atrakcją. Dlatego w Polkowicach czuję się świetnie. Gram w dobrej drużynie, w której panuje świetna atmosfera. Niczego mi nie brak. No i jest Aquapark, w którym uwielbiam przebywać. Wszystkie dziewczyny z zespołu mają tam wolny wstęp. Najchętniej bym stamtąd w ogóle nie wychodziła. No chyba, że na treningi (śmiech).
Michał Karpiński - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
wczoraj
• Pierwsze dwa mecze półfinałowe w Krakowie pokazały, że mimo znacznie słabszego składu można pokonać nawet tak znakomity zespół jak Wisła. Jak do tego doszło?
– My po prostu w to wierzyłyśmy. To jest podstawa. Jesteśmy sportsmenkami i wychodząc na boisko nie można zakładać, że jesteśmy słabsze i przegramy. Oczywiście różnica siły zespołu pomiędzy nami a Białą Gwiazdą jest ogromna, ale pokazałyśmy, że to nie musi decydować o wygranej.
• Przed meczami w Polkowicach do finału brakowało dwóch zwycięstw. Czułyście,
że jest blisko?
– Nie, raczej nie. Popatrzmy, że nawet opinie trenera czy prezesa, którzy na pewno w nas wierzą, były dość chłodne i stonowane. Nie rozbudzali zbytnio apetytów. Prawda jest taka, że dwie wygrane z tak silnym zespołem były ponad nasze możliwości. Z meczu na mecz Wisła coraz bardziej obnażała nasze słabe strony.
• Co więc zadecydowało, że w pierwszym meczu to CCC było lepsze?
– Wisła ma silne wszystkie formacje. Próbowaliśmy więc wyeliminować choćby jedną z nich. I wtedy udało się. Fatalnie zagrała Skerović, która rzuciła tylko cztery punkty. W kolejnych meczach miała na koncie już ponad 20 oczek.
• Proszę dokończyć zdanie. Gdybyśmy awansowały do finału....
– To byłaby sensacja. Albo nie. Cud!
• Nie będzie złota, ale już w weekend zaczyna się walka z Polfą o brąz. Który byłby to dla Pani medal?
– Hmm. Niech pomyślę. Mam cztery złote, osiem srebrnych i dwa brązowe. Wszystkie trzymam w specjalnym pudełku, które leży na podłodze. Z jakiejś półki mogłoby spaść i komuś stałaby się krzywda.
• Gra Pani w Polkowicach pierwszy sezon. Miasteczko przypadło do gustu?
– Zdecydowanie. Ja prowadzę taki tryb życia, przy którym uciechy dużego miasta nie są dla mnie żadną atrakcją. Dlatego w Polkowicach czuję się świetnie. Gram w dobrej drużynie, w której panuje świetna atmosfera. Niczego mi nie brak. No i jest Aquapark, w którym uwielbiam przebywać. Wszystkie dziewczyny z zespołu mają tam wolny wstęp. Najchętniej bym stamtąd w ogóle nie wychodziła. No chyba, że na treningi (śmiech).
Michał Karpiński - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

