Wisła Kraków - Lotos Gdynia 73:61 (3-2)
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
super mecz, świetna atmosfera na trybunach:)
Anka ze Skerą rewelacja!!
, Tofi dziś pięknie pilnowała Biby i ładnie asystowała,Mania z Ivą walczyły na tablicach i swoje punkciki dorzuciły,Kara obudziła się po przerwie, jak już mamę i małego miała w zasięgu oczu
,Monia wraca po długiej przerwie całkiem ładnie.
Taką Wisłę chciałoby się oglądać zawsze
Elmedin Omanić (trener Wisły Can-Pack):
- Był to bardzo ciężki mecz. Byliśmy pod ogromną presją, bo przed kolejnym meczem w Gdyni musieliśmy wygrać. Dziękuję naszym kibicom (tą kwestię trener Omanić wypowiedział po polsku - przyp. red.) za wspaniałą atmosferę, wspaniale grać przy pełnej hali.
Anka ze Skerą rewelacja!!
Taką Wisłę chciałoby się oglądać zawsze
Elmedin Omanić (trener Wisły Can-Pack):
- Był to bardzo ciężki mecz. Byliśmy pod ogromną presją, bo przed kolejnym meczem w Gdyni musieliśmy wygrać. Dziękuję naszym kibicom (tą kwestię trener Omanić wypowiedział po polsku - przyp. red.) za wspaniałą atmosferę, wspaniale grać przy pełnej hali.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
-
Liquidor
- Młodzik
- Posty: 958
- Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
- Lokalizacja: Wisła Kraków
- Kontaktowanie:
Ja już o meczu nic pisał nie będe, bo są tu osoby które się lepiej na tym znają niż ja
Natomiast moge conieco opisać jak mecz wyglądał z trybun.
A więc z naszej strony całkiem niezły doping w pierwszej połowie, no i bardzo dobry w drugiej, a gdy cała hala się dołączyła do dopingu to już było miodzio
(swoją drogą szkoda że tvp nie dba bardziej o przekazanie atmosfery trybunowej, bo gdyby tak ustawili gdzieniegdzie jakis mikrofon tak jak anal+, to może bardziej by to oddawało siłe dopingu)
Co do oprawy, wyszła całkiem ok
Natomiast jeśli chodzi o 'klub prawdziwego kibica' z Gdyni.. (bo pewnie to tu przeczytają a zripostują mnie na śledziomani)
No cóż, ze swej strony moge powiedzieć że należy wam się jakiś taki mały szacunek za jeżdzenie za swoją drużyna (pomijając różnice w waszych wyjazdach, kibiców koszykarskich, i wyjazdach innych kibiców, kibiców danego klubu .. ). Jedna to co wy czasem odpierdalacie to woła o pomste do nieba.
Byliście już kilka razy w tym sezonie w Krakowie. Włos wam z głowy nie spadł, pomimo tego że mieliśmy ku temu podstawy, o okazjach nie wspominając. Chodzicie sobie swobodnie w barwach po hali, i nikt wam nic nie mówi, moze czasem ktoś krzywo spojrzy. Ale wam się w dupach przewraca, dla was to mało. Dzisiaj jakis BUC zjawił się w koszulce Powell. To niebyła nawet koszulka Lotosu.. Czy wam się naprawde wydaje że jesteście ekipą tak dobrą 'gabarytowo' że sobie poradzicie w Krakowie jak będzie trzeba ?
Sami się prosicie, bo takie prowokacje to nie jest najlepszy pomysł. Dzisiaj wam się jeszcze udało, bo po interwencji jednego z kibiców koszulka znikneła, ale jak będzie następnym razem ?
Pomijam już frajerskie zachowanie tegoż samego BUCA, który po tejże interwencji zamienił swoją koszulke Powell na koszulke Lotosu z Aszokiem czy jak jej tam, w nadzieji że 'kobiety' nie ruszymy.. No prosze Cie. Tym samym pokazałeś jaki z Ciebie chojrak i buc.
Jak to ktoś gdzieś napisał, "Gówno wiecie o kibicowskim świecie" i ja bynajmniej nie mam zamiaru was uświadamiać, ale ludzie, ogarnijcie sie !
Natomiast moge conieco opisać jak mecz wyglądał z trybun.
A więc z naszej strony całkiem niezły doping w pierwszej połowie, no i bardzo dobry w drugiej, a gdy cała hala się dołączyła do dopingu to już było miodzio
Co do oprawy, wyszła całkiem ok
Natomiast jeśli chodzi o 'klub prawdziwego kibica' z Gdyni.. (bo pewnie to tu przeczytają a zripostują mnie na śledziomani)
No cóż, ze swej strony moge powiedzieć że należy wam się jakiś taki mały szacunek za jeżdzenie za swoją drużyna (pomijając różnice w waszych wyjazdach, kibiców koszykarskich, i wyjazdach innych kibiców, kibiców danego klubu .. ). Jedna to co wy czasem odpierdalacie to woła o pomste do nieba.
Byliście już kilka razy w tym sezonie w Krakowie. Włos wam z głowy nie spadł, pomimo tego że mieliśmy ku temu podstawy, o okazjach nie wspominając. Chodzicie sobie swobodnie w barwach po hali, i nikt wam nic nie mówi, moze czasem ktoś krzywo spojrzy. Ale wam się w dupach przewraca, dla was to mało. Dzisiaj jakis BUC zjawił się w koszulce Powell. To niebyła nawet koszulka Lotosu.. Czy wam się naprawde wydaje że jesteście ekipą tak dobrą 'gabarytowo' że sobie poradzicie w Krakowie jak będzie trzeba ?
Sami się prosicie, bo takie prowokacje to nie jest najlepszy pomysł. Dzisiaj wam się jeszcze udało, bo po interwencji jednego z kibiców koszulka znikneła, ale jak będzie następnym razem ?
Pomijam już frajerskie zachowanie tegoż samego BUCA, który po tejże interwencji zamienił swoją koszulke Powell na koszulke Lotosu z Aszokiem czy jak jej tam, w nadzieji że 'kobiety' nie ruszymy.. No prosze Cie. Tym samym pokazałeś jaki z Ciebie chojrak i buc.
Jak to ktoś gdzieś napisał, "Gówno wiecie o kibicowskim świecie" i ja bynajmniej nie mam zamiaru was uświadamiać, ale ludzie, ogarnijcie sie !
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA
FAIR PLAY pisze:jak sie nie ma o czym pisac to faktycznie lepiej o dupie maryni...
Ty Marynę zostaw w spokoju!!!
A tak na poważnie już... cóż... pierwsza kwarta chyba najlepsza do tej pory w finale. Później było znacznie słabiej, coraz gorzej sędziowie. Nie wiem co gwizdali. Kilka decyzji żenujących...
Anka pieknie, ale bardzo nerwowa dziewczyna się zrobiła. Moze dlatego, ze nie gwizdza zbyt wiele fauli na niej, a w zasadzie, to kontakt zawsze jest. Bardzo ostro traktowane są i Ania i Skera, ale sobie na razie radzą. Byle nie byłoby zbyt nerwowo! Jak w końcówce spotkania.
Brawa dla Skery. 10 zbiórek, 6 asyst... nieszczęsna skuteczność za trzy. Ale lepiej jej siedzi w Gdyni o dziwo! I dobrze. Z drugiej strony Biba jakaś dziwna. Nie rzucała za wiele. Jak już to z takich pozycji trafiała, że dziw bierze. W zasadzie żadnych penetracji... dzięki chyba Tofi. Rzeczywiscie dziewczyna zrobiła sporo: obrona+ rzut za trzy decydujący własciwie...
No i zdziwienie tygodnia: Sarna ma 4 faule, Ewa 3 faule... Mania i Kara po 2... I co się dzieje? Nasze spadają... Niech ktoś mi jeszcze powie, że sędziowie nam dziś pomogli... brrr.
Brawa dla obu drużyn za walkę! Gratulacje dla naszych dziewczyn.
PS na hali były dziewczyny z Namur... wracajcie do nas!
Sędziowie..hmmm... chyba trzeba się przyzwyczaić, do tego,że są na maxa niedouczeni
Ann trochę się dziś na nich nadenerwowała,nawet jednemu grzecznie tłumaczyła na czym polega bład kroków, ale pewnie nie zrozumiał
Dziś kilka naprawdę żenujących decyzji w obie strony, a kroki Anki i faul w ataku Skery na Pawlak to w ogóle mega lol
Ann trochę się dziś na nich nadenerwowała,nawet jednemu grzecznie tłumaczyła na czym polega bład kroków, ale pewnie nie zrozumiał
Dziś kilka naprawdę żenujących decyzji w obie strony, a kroki Anki i faul w ataku Skery na Pawlak to w ogóle mega lol
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Wisła Can-Pack - Lotos Gdynia 73:61 w piątym meczu o MP
Po niezwykle emocjonującym meczu krakowianki wygrały po raz trzeci w walce o mistrzostwo Polski. W sobotę Wisła w Gdyni będzie miała pierwszą szansę, by postawić kropkę nad "i".
- To był bardzo ciężki mecz pod dużym ciśnieniem. Gdybyśmy nie wygrali, w sobotę bylibyśmy bez szans - wyznał bez ogródek trener wiślaczek Elmedin Omanić.
Kluczem do zwycięstwa było ograniczenie poczynań koszykarki Lotosu Agnieszki Bibrzyckiej, z czego rewelacyjnie wywiązała się Natalia Trafimawa, która przez cały mecz chodziła za gdynianką jak cień. Przez 20 minut "Biba" zdobyła ledwie trzy punkty. - Pozostałe moje koszykarki nie mogą się w takiej sytuacji biernie przyglądać - mówił rozżalony trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz.
Dobrze znana pod Wawelem Ewelina Kobryn rzucała (10 pkt) tylko w pierwszej kwarcie. W Wiśle fenomenalnie zagrała Anna DeForge, ale w ważnych momentach miała wsparcie w Jelenie Skerović i Marynie Kress.
W drugiej kwarcie Wisła prowadziła w pewnym momencie 31:23, ale chwila dekoncentracji kosztowała utratę przewagi. Na przerwę krakowianki schodziły z jednopunktowym prowadzeniem (36:35).
Po raz kolejny Wisła odskoczyła po akcji Kary Braxton "2+1" - było 52:46.
Apogeum emocji przy głośnym dopingu wypełnionej po brzegi hali nastąpiło przy stanie 54:48, gdy wiślaczki wybroniły piłkę, a DeForge zdobyła punkty spod kosza.
Na trybunach lekarz koszykarek Jerzy Zając zabawiał synka Braxton, a DeForge w ekwilibrystyczny sposób wybroniła w powietrzu dwie piłki zmierzające w aut.
Po "trójce" Trafimawej było już 63:50, ale za pięć fauli parkiet opuściły Kress i Braxton. Szczególnie piąte przewinienie (i do tego w ataku) wzbudziło sporo kontrowersji. Było 67:61, gdy na parkiecie z konieczności pojawiła się Tiffany Johnson.
W niezwykle trudnym momencie pomogli znów kibice, a gdyniankom zaczęły trząść się ręce przy wymuszonych rzutach zza łuku. Jeszcze ważny rzut oddała Iva Perovanović, a za moment krakowianki z zimną krwią wykorzystywały rzuty wolne (17/20) i trzecie zwycięstwo stało się faktem.
- Dobrze, że Kara obudziła się we właściwej chwili, cała drużyna zagrała wyśmienicie, a atmosfera była wspaniała - chwalił trener Omanić.
- Zabrakło ognia, nie dość że przegraliśmy walkę na tablicach (Wisła wygrała 37:27) to jeszcze rywalki trafiały z podwójnych akcji. Zrobimy wszystko, by wrócić na siódmy mecz do Krakowa - podsumował trener Lotosu Koziorowicz.
- Po raz pierwszy w finałach zagrałyśmy z pełną energią przez całe spotkanie. Z pełnym zaangażowaniem i płynnością przechodziłyśmy z obrony do ataku i na odwrót - dodała DeForge.
Wisła Can Pack 73
Lotos Gdynia 61
Kwarty: 24:20, 12:15, 16:11, 21:15.
Wisła: DeForge 24 (1x3), Skerović 17 (1x3, 10 zb., 6 as.), Braxton i Kress (1) po 9, Trafimawa 5 (1) oraz Perovanović 9, Krawiec 0, Johnson 0.
Lotos: Johnson 15 (1x3, 5 zb., 4 as.), Kobryn 13, Bibrzycka (2) i Kovacević (1) po 9, Sarenac 7 oraz Newton 5, Pawlak 3 (1) i Leciejewska 0.
Stan rywalizacji 3:2 (gra się do czterech zwycięstw, kolejny mecz w sobotę w Gdyni, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to siódme spotkanie zostanie rozegrane 3 maja w Krakowie).
Sędziowali Marcin Kowalski, Tomasz Trawicki i Roman Putyra.
Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
Po niezwykle emocjonującym meczu krakowianki wygrały po raz trzeci w walce o mistrzostwo Polski. W sobotę Wisła w Gdyni będzie miała pierwszą szansę, by postawić kropkę nad "i".
- To był bardzo ciężki mecz pod dużym ciśnieniem. Gdybyśmy nie wygrali, w sobotę bylibyśmy bez szans - wyznał bez ogródek trener wiślaczek Elmedin Omanić.
Kluczem do zwycięstwa było ograniczenie poczynań koszykarki Lotosu Agnieszki Bibrzyckiej, z czego rewelacyjnie wywiązała się Natalia Trafimawa, która przez cały mecz chodziła za gdynianką jak cień. Przez 20 minut "Biba" zdobyła ledwie trzy punkty. - Pozostałe moje koszykarki nie mogą się w takiej sytuacji biernie przyglądać - mówił rozżalony trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz.
Dobrze znana pod Wawelem Ewelina Kobryn rzucała (10 pkt) tylko w pierwszej kwarcie. W Wiśle fenomenalnie zagrała Anna DeForge, ale w ważnych momentach miała wsparcie w Jelenie Skerović i Marynie Kress.
W drugiej kwarcie Wisła prowadziła w pewnym momencie 31:23, ale chwila dekoncentracji kosztowała utratę przewagi. Na przerwę krakowianki schodziły z jednopunktowym prowadzeniem (36:35).
Po raz kolejny Wisła odskoczyła po akcji Kary Braxton "2+1" - było 52:46.
Apogeum emocji przy głośnym dopingu wypełnionej po brzegi hali nastąpiło przy stanie 54:48, gdy wiślaczki wybroniły piłkę, a DeForge zdobyła punkty spod kosza.
Na trybunach lekarz koszykarek Jerzy Zając zabawiał synka Braxton, a DeForge w ekwilibrystyczny sposób wybroniła w powietrzu dwie piłki zmierzające w aut.
Po "trójce" Trafimawej było już 63:50, ale za pięć fauli parkiet opuściły Kress i Braxton. Szczególnie piąte przewinienie (i do tego w ataku) wzbudziło sporo kontrowersji. Było 67:61, gdy na parkiecie z konieczności pojawiła się Tiffany Johnson.
W niezwykle trudnym momencie pomogli znów kibice, a gdyniankom zaczęły trząść się ręce przy wymuszonych rzutach zza łuku. Jeszcze ważny rzut oddała Iva Perovanović, a za moment krakowianki z zimną krwią wykorzystywały rzuty wolne (17/20) i trzecie zwycięstwo stało się faktem.
- Dobrze, że Kara obudziła się we właściwej chwili, cała drużyna zagrała wyśmienicie, a atmosfera była wspaniała - chwalił trener Omanić.
- Zabrakło ognia, nie dość że przegraliśmy walkę na tablicach (Wisła wygrała 37:27) to jeszcze rywalki trafiały z podwójnych akcji. Zrobimy wszystko, by wrócić na siódmy mecz do Krakowa - podsumował trener Lotosu Koziorowicz.
- Po raz pierwszy w finałach zagrałyśmy z pełną energią przez całe spotkanie. Z pełnym zaangażowaniem i płynnością przechodziłyśmy z obrony do ataku i na odwrót - dodała DeForge.
Wisła Can Pack 73
Lotos Gdynia 61
Kwarty: 24:20, 12:15, 16:11, 21:15.
Wisła: DeForge 24 (1x3), Skerović 17 (1x3, 10 zb., 6 as.), Braxton i Kress (1) po 9, Trafimawa 5 (1) oraz Perovanović 9, Krawiec 0, Johnson 0.
Lotos: Johnson 15 (1x3, 5 zb., 4 as.), Kobryn 13, Bibrzycka (2) i Kovacević (1) po 9, Sarenac 7 oraz Newton 5, Pawlak 3 (1) i Leciejewska 0.
Stan rywalizacji 3:2 (gra się do czterech zwycięstw, kolejny mecz w sobotę w Gdyni, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to siódme spotkanie zostanie rozegrane 3 maja w Krakowie).
Sędziowali Marcin Kowalski, Tomasz Trawicki i Roman Putyra.
Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
Wisła Kraków - Lotos Gdynia 73:61 w piątym meczu o mistrzostwo Polski
Przy piłce Anna De Forge z Wisły
Gdyby mistrzostwo Polski trzeba było przyznać już teraz, zarówno Lotos, jak i Wisła powinny dostać złote medale. Najlepsze polskie drużyny po raz kolejny stworzyły fenomenalne widowisko
W jaskini lwa, a raczej wawelskiego smoka, koszykarki Lotosu Gdynia wygrały dotąd w tym sezonie zaledwie raz. Ale zrobiły to w najbardziej odpowiednim momencie, czyli w decydujących spotkaniach finału play off. Dzięki temu zwycięstwu gdynianki, przez wielu ekspertów skazywane na pożarcie, do wczoraj remisowały z faworyzowaną Wisłą Kraków 2:2. Niestety, kolejny mecz w Krakowie przegrały i Wiśle brakuje już tylko jednego zwycięstwa do odebrania Lotosowi mistrzostwa Polski po ośmiu latach królowania w naszej lidze.
Od samego początku spotkania Wisła grała tak jak zwykle - niemal wszystkie akcje kończyły rozgrywające Jelena Skerovic i Anna De Forge. Do tego wszyscy zdążyli się już jednak przyzwyczaić. Nie zawsze jednak gdynianki wytrzymywały to tempo. Wczoraj nie było widać między zawodniczkami obu zespołów żadnej różnicy. Gdyby mistrzostwo Polski musiało być przyznane już teraz, obie drużyny powinny odebrać komplety złotych medali. Najlepsze polskie zespoły po raz kolejny stworzyły wspaniałe widowisko. Tylko dwa pierwsze spotkania, które Wisła i Lotos wygrały wysoko, nie były wyrównane. Pozostałe trzymały w napięciu do ostatnich sekund.
Wczoraj jeszcze przed ostatnią kwartą Lotos przegrywał zaledwie sześcioma punktami i rzucił się do odrabiania strat. W decydującym momencie do gry włączała się jednak niezawodna Skerovic, a gdynianki popełniały proste błędy w ataku. Nadzieję podtrzymało jeszcze wejście Rankicy Sarenac (wcześniej długo siedziała na ławce, bo miała już cztery faule), która od razu zdobyła dwa punkty. Ale w Wiśle grają przecież Anna De Forge, która po raz kolejny w najważniejszych momentach brała ciężar gry na siebie, i Skerovic, która zwłaszcza w meczach przeciwko Lotosowi daje z siebie wszystko. Początek ostatniej kwarty i punkty zdobywane przez te zawodniczki, praktycznie zakończyły mecz. Już kilka minut przed końcem krakowscy kibice urządzili fetę i głośnym dopingiem oraz owacją na stojąco dziękowali swoim zawodniczkom za wspaniały mecz. Na szczęście porażka Lotosu jeszcze niczego nie przesądza, bo w finale gra się do czterech zwycięstw.
Następny mecz w sobotę w Gdyni. Ewentualne siódme, decydujące spotkanie w następną środę w Krakowie.
Wisła kraków 73
Lotos gdynia 61
Kwarty: 24:20, 12:15, 16:11, 21:15.
Wisła: De Forge 24 (1), Skerovic 17 (1), Braxton 9, Kress 9 (1), Trafimava 5 (1) oraz Perovanovic 9, Johnson 0, Krawiec 0.
Lotos: Johnson 15 (1), Kobryn 13, Kovacevic 9 (1), Bibrzycka 9 (2), Sarenac 7 oraz Newton 5, Pawlak 3 (1), Leciejewska 0, Ryukhina 0.
Widzów: 1600.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Przy piłce Anna De Forge z Wisły
Gdyby mistrzostwo Polski trzeba było przyznać już teraz, zarówno Lotos, jak i Wisła powinny dostać złote medale. Najlepsze polskie drużyny po raz kolejny stworzyły fenomenalne widowisko
W jaskini lwa, a raczej wawelskiego smoka, koszykarki Lotosu Gdynia wygrały dotąd w tym sezonie zaledwie raz. Ale zrobiły to w najbardziej odpowiednim momencie, czyli w decydujących spotkaniach finału play off. Dzięki temu zwycięstwu gdynianki, przez wielu ekspertów skazywane na pożarcie, do wczoraj remisowały z faworyzowaną Wisłą Kraków 2:2. Niestety, kolejny mecz w Krakowie przegrały i Wiśle brakuje już tylko jednego zwycięstwa do odebrania Lotosowi mistrzostwa Polski po ośmiu latach królowania w naszej lidze.
Od samego początku spotkania Wisła grała tak jak zwykle - niemal wszystkie akcje kończyły rozgrywające Jelena Skerovic i Anna De Forge. Do tego wszyscy zdążyli się już jednak przyzwyczaić. Nie zawsze jednak gdynianki wytrzymywały to tempo. Wczoraj nie było widać między zawodniczkami obu zespołów żadnej różnicy. Gdyby mistrzostwo Polski musiało być przyznane już teraz, obie drużyny powinny odebrać komplety złotych medali. Najlepsze polskie zespoły po raz kolejny stworzyły wspaniałe widowisko. Tylko dwa pierwsze spotkania, które Wisła i Lotos wygrały wysoko, nie były wyrównane. Pozostałe trzymały w napięciu do ostatnich sekund.
Wczoraj jeszcze przed ostatnią kwartą Lotos przegrywał zaledwie sześcioma punktami i rzucił się do odrabiania strat. W decydującym momencie do gry włączała się jednak niezawodna Skerovic, a gdynianki popełniały proste błędy w ataku. Nadzieję podtrzymało jeszcze wejście Rankicy Sarenac (wcześniej długo siedziała na ławce, bo miała już cztery faule), która od razu zdobyła dwa punkty. Ale w Wiśle grają przecież Anna De Forge, która po raz kolejny w najważniejszych momentach brała ciężar gry na siebie, i Skerovic, która zwłaszcza w meczach przeciwko Lotosowi daje z siebie wszystko. Początek ostatniej kwarty i punkty zdobywane przez te zawodniczki, praktycznie zakończyły mecz. Już kilka minut przed końcem krakowscy kibice urządzili fetę i głośnym dopingiem oraz owacją na stojąco dziękowali swoim zawodniczkom za wspaniały mecz. Na szczęście porażka Lotosu jeszcze niczego nie przesądza, bo w finale gra się do czterech zwycięstw.
Następny mecz w sobotę w Gdyni. Ewentualne siódme, decydujące spotkanie w następną środę w Krakowie.
Wisła kraków 73
Lotos gdynia 61
Kwarty: 24:20, 12:15, 16:11, 21:15.
Wisła: De Forge 24 (1), Skerovic 17 (1), Braxton 9, Kress 9 (1), Trafimava 5 (1) oraz Perovanovic 9, Johnson 0, Krawiec 0.
Lotos: Johnson 15 (1), Kobryn 13, Kovacevic 9 (1), Bibrzycka 9 (2), Sarenac 7 oraz Newton 5, Pawlak 3 (1), Leciejewska 0, Ryukhina 0.
Widzów: 1600.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Wisła Kraków - Lotos Gdynia 73:61
Koszykarki Wisły Can Pack Kraków po raz trzeci objęły prowadzenie w finałowej rywalizacji play off z Lotosem Gdynia, której stawką jest tytuł mistrza Polski. W piątym meczu krakowianki wykorzystały atut własnego parkietu, pokonały Lotos 73:61 i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 3-2. Szósty mecz odbędzie się w najbliższą sobotę w hali GOSiR w Gdyni.
Choć piąte spotkanie finału play off rozgrywane było w środku tygodnia, do Krakowa za koszykarkami Lotosu pojechała kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców z Trójmiasta, która od pierwszych minut wspierała gdynianki w walce o trzecie zwycięstwo. Konto punktowe otworzyła w tym meczu Ewelina Kobryn. Pochodząca z Krakowa środkowa Lotosu w pierwszej kwarcie była najaktywniejszą zawodniczką swojej drużyny. Zdobyła 10 pkt, ale jeszcze lepszą skutecznością wykazała się liderka Wisły Anna De Forge. Dzięki je 13 punktom krakowianki po 10 minutach prowadziły 24:20.
Na początku drugiej kwarty gospodynie powiększyły przewagą do 7 pkt (33:26), ale pościg Lotosu zainicjowały Amerykanki Temeka Johnson i Chelsea Newton. Po trafieniu tej ostatniej na tablicy wyników pojawił się remis 33:33. Prowadzenie przywróciła wiślaczkom De Forge, ale na przerwę krakowskie koszykarki schodziły z przewagą tylko jednego „oczka” (36:35).
W trzeciej kwarcie w zespole Lotosu ożywiła się Gordana Kovacevic. Po trzypunktowym trafieniu Chorwatki gdynianki w 24 minucie objęły prowadzenie 43:42, ale nie cieszyły się nim długo. Ostatnie słowo w tej kwarcie należało do Wisły, która dzięki trzypunktowej akcji Kary Braxton i "trójce" Jeleny Skerovic odskoczyła na sześć punktów (52:46).
W ostatniej odsłonie wiślaczki kontynuowały dobrą passę i powiększyły przewagę do 13 pkt. Próbę pościgu podjęła jeszcze Paulina Pawlak (trafiła "za trzy") i T. Johnson. Na trzy minuty przed końcem gdyniankom pozostało do odrobienia jeszcze sześć punktów. Sytuacja nie wydawała się beznadziejna, gdyż drużynę Wisły za pięć przewinień opuściły środkowe, Maryna Kresss i Braxton. Ciężar gry jeszcze raz wzięły na siebie De Forge i Skerovic, które zastopowały pościg drużyny trenera Krzysztofa Koziorowicza.
Wisła - Lotos 73:61 (24:20, 12:15, 16:11, 21:15)
Wisła: De Forge 24 pkt, Skerovic 17, Braxton 9, Kress 7, Trafimova 5, Gburczyk oraz Perovanovic 9, Tiffani Johnson 2 Krawiec 0.
Lotos: Temeka Johnson 15, Kobryn 13, Bibrzycka 9, Kovacevic 9, Sarenac 7 oraz Newton 5, Pawlak 3, Leciejewska 0, Riuchina 0
Sędziowali: Marcin Kowalski, Roman Putyra (Wrocław) i Tomasz Trawicki (Szczecin). Widzów: 1500
Adam Suska - NaszeMiasto.pl
Koszykarki Wisły Can Pack Kraków po raz trzeci objęły prowadzenie w finałowej rywalizacji play off z Lotosem Gdynia, której stawką jest tytuł mistrza Polski. W piątym meczu krakowianki wykorzystały atut własnego parkietu, pokonały Lotos 73:61 i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 3-2. Szósty mecz odbędzie się w najbliższą sobotę w hali GOSiR w Gdyni.
Choć piąte spotkanie finału play off rozgrywane było w środku tygodnia, do Krakowa za koszykarkami Lotosu pojechała kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców z Trójmiasta, która od pierwszych minut wspierała gdynianki w walce o trzecie zwycięstwo. Konto punktowe otworzyła w tym meczu Ewelina Kobryn. Pochodząca z Krakowa środkowa Lotosu w pierwszej kwarcie była najaktywniejszą zawodniczką swojej drużyny. Zdobyła 10 pkt, ale jeszcze lepszą skutecznością wykazała się liderka Wisły Anna De Forge. Dzięki je 13 punktom krakowianki po 10 minutach prowadziły 24:20.
Na początku drugiej kwarty gospodynie powiększyły przewagą do 7 pkt (33:26), ale pościg Lotosu zainicjowały Amerykanki Temeka Johnson i Chelsea Newton. Po trafieniu tej ostatniej na tablicy wyników pojawił się remis 33:33. Prowadzenie przywróciła wiślaczkom De Forge, ale na przerwę krakowskie koszykarki schodziły z przewagą tylko jednego „oczka” (36:35).
W trzeciej kwarcie w zespole Lotosu ożywiła się Gordana Kovacevic. Po trzypunktowym trafieniu Chorwatki gdynianki w 24 minucie objęły prowadzenie 43:42, ale nie cieszyły się nim długo. Ostatnie słowo w tej kwarcie należało do Wisły, która dzięki trzypunktowej akcji Kary Braxton i "trójce" Jeleny Skerovic odskoczyła na sześć punktów (52:46).
W ostatniej odsłonie wiślaczki kontynuowały dobrą passę i powiększyły przewagę do 13 pkt. Próbę pościgu podjęła jeszcze Paulina Pawlak (trafiła "za trzy") i T. Johnson. Na trzy minuty przed końcem gdyniankom pozostało do odrobienia jeszcze sześć punktów. Sytuacja nie wydawała się beznadziejna, gdyż drużynę Wisły za pięć przewinień opuściły środkowe, Maryna Kresss i Braxton. Ciężar gry jeszcze raz wzięły na siebie De Forge i Skerovic, które zastopowały pościg drużyny trenera Krzysztofa Koziorowicza.
Wisła - Lotos 73:61 (24:20, 12:15, 16:11, 21:15)
Wisła: De Forge 24 pkt, Skerovic 17, Braxton 9, Kress 7, Trafimova 5, Gburczyk oraz Perovanovic 9, Tiffani Johnson 2 Krawiec 0.
Lotos: Temeka Johnson 15, Kobryn 13, Bibrzycka 9, Kovacevic 9, Sarenac 7 oraz Newton 5, Pawlak 3, Leciejewska 0, Riuchina 0
Sędziowali: Marcin Kowalski, Roman Putyra (Wrocław) i Tomasz Trawicki (Szczecin). Widzów: 1500
Adam Suska - NaszeMiasto.pl
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Gratki dla naszych, na trybunach kibice pokazali klasę!
teraz odpoczynek i wygrana w Gdynii , Wisle sluzy bardziej system 1+1 niz 2+2 gdyz De Forge i Skera maja wiecej czasu na odpcynek grajac 40 min w kazym meczu daltego sadze ze w sobote zakonczy sie rywalizacja.
))
Mistrz Mistrz Nasz TS
teraz odpoczynek i wygrana w Gdynii , Wisle sluzy bardziej system 1+1 niz 2+2 gdyz De Forge i Skera maja wiecej czasu na odpcynek grajac 40 min w kazym meczu daltego sadze ze w sobote zakonczy sie rywalizacja.
Mistrz Mistrz Nasz TS


WislaLive.pl
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości



