Rozmowa z Krzysztofem Koziorowiczem
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Rozmowa z Krzysztofem Koziorowiczem
Rozmowa z trenerem koszykarek Lotosu Gdynia Krzysztofem Koziorowiczem
- Celowaliśmy w złoto i byliśmy tego bardzo blisko. Mam wielki szacunek dla moich zawodniczek. Srebrne medale mistrzostw Polski to w tym sezonie naprawdę powód do chwały, ale jeszcze cenniejsze dla mnie jest zaangażowanie i wiara zespołu w sukces do samego końca - podkreśla trener Lotosu Gdynia
Michał Sielski: Osiem mistrzostw Polski z rzędu, dziewięć w ogóle. Wicemistrzostwo Euroligi, drugie miejsce w Pucharze Świata... A teraz, jak mówią niektórzy kibice, zaledwie drugie miejsce. Czy według Pana to sukces czy porażka?
Krzysztof Koziorowicz: Nie ukrywam, że zawsze celowałem w mistrzostwo. Interesuje mnie najlepszy z możliwych wyników, więc zawsze gram o zwycięstwo. Tym razem było oczywiście tak samo. Trzeba jednak przyznać, że trafiliśmy na znakomitego przeciwnika. Wisła Kraków ma wielkie indywidualności, wystarczy wymienić choćby Annę De Forge, która została wybrana na najlepszą zawodniczkę ligi, czy Jelenę Skerovic.
I trzeba przyznać, że byliście od Wisły słabsi. Rywalki w pełni zasłużenie odebrały Lotosowi mistrzostwo Polski.
- Ale nie można zapominać, że jeśli porównamy zespoły personalnie, to zagraliśmy naprawdę rewelacyjnie. I cały czas zbliżaliśmy się do Wisły. Przecież pierwsze mecze w fazie zasadniczej przegrywaliśmy, Wisła wygrała nawet z nami w Gdyni w finale Pucharu Polski. Pierwsze zwycięstwo odnieśliśmy dopiero w play off.
Kto sprawił, że mimo słabszego składu walczyliście z Wisłą jak równy z równym?
- Jestem bardzo zadowolony z gry Polek. Zawodniczki z zagranicy w każdym zespole są znaczącym wzmocnieniem, u nas dochodzą do tego jeszcze znakomite koszykarki z naszego kraju. To najbardziej cieszy, bo dziewczyny wierzyły w siebie i w zespół. Oczywiście każdy miał mniejsze lub większe wątpliwości, to przecież jest normalne. Ale w sporcie tak jak w życiu, trzeba walczyć i to pokazaliśmy. W trzech meczach play off niwelowaliśmy wyraźną przewagę Wisły i mimo wszystko wygraliśmy. To także jest bardzo ważne i świadczy o charakterze zespołu. Teraz mogę powiedzieć, że dziewczyny w tym sezonie strasznie harowały. Udowodniły, że potrafią nie tylko świetnie grać, ale także ciężko pracować. Chwała im za to!
W decydujących spotkaniach mniej skuteczna niż zwykle była jednak Agnieszka Bibrzycka.
- O, nie... Nie można patrzeć tylko na zdobycze punktowe. Agnieszka cały sezon miała bardzo dobry, łącznie z finałowymi spotkaniami. Dźwigała na swoich barkach ciężar liderki, cały czas była mocno obciążona, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Ponadto nie ma co ukrywać, że w decydujących spotkaniach postawiliśmy na obronę i liczyły się zbiórki, przechwyty. Aga mocno pracowała i jej udział w osiągnięciach zespołu jest niepodważalny.
Trzy zwycięstwa z Wisłą są więc sukcesem?
- Bardziej sukcesem, ale na pewno nie porażką. Personalnie Wisła na pewno była od nas lepsza. Dopiero w play off pękła psychologiczna bariera, dziewczyny potwierdziły, że wbrew pozorom wcale nie tak wiele brakowało im do Wisły.
Czy podobnie oceniają finał klubowe władze?
- W naszym klubie pracują ludzie, którzy realnie potrafią ocenić sytuację. Każdy widział, że zrobiliśmy wszystko, by zdobyć mistrzostwo Polski. Teraz myślimy już o przyszłości. Już dzień po ostatnim meczu finałowym zaczęliśmy rozmowy na temat kształtu zespołu w kolejnym sezonie.
Prezes Mieczysław Krawczyk mówi, że może wyraźnie zmienić się kształt zespołu.
- Na pewno roszady będą, ale na razie za wcześnie na konkrety. Zawodniczki zagraniczne zaraz pojadą do domów, Agnieszka Bibrzycka do WNBA, Polki w większości zostaną i nadal, niemal do końca czerwca będziemy trenować. To jedyny czas, kiedy młodsze zawodniczki można czegoś nauczyć, bo w trakcie sezonu ze względu na mecze w lidze i Eurolidze nie ma na to zbyt wiele czasu.
Co Pan powiedział dziewczynom w szatni po ostatnim meczu?
- Przede wszystkim podziękowałem, bo praca z takim zespołem to zaszczyt. Mam wielki szacunek dla moich zawodniczek. Srebrne medale mistrzostw Polski w tym sezonie to naprawdę powód do chwały. Zawsze trzeba jednak walczyć o zwycięstwo, niezależnie od tego, czy jest się faworytem czy nie. Dlatego za rok znowu będziemy grać o złoto!
* Krzysztof Koziorowicz jest trenerem koszykarek Lotosu Gdynia
Rozmawiał Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
- Celowaliśmy w złoto i byliśmy tego bardzo blisko. Mam wielki szacunek dla moich zawodniczek. Srebrne medale mistrzostw Polski to w tym sezonie naprawdę powód do chwały, ale jeszcze cenniejsze dla mnie jest zaangażowanie i wiara zespołu w sukces do samego końca - podkreśla trener Lotosu Gdynia
Michał Sielski: Osiem mistrzostw Polski z rzędu, dziewięć w ogóle. Wicemistrzostwo Euroligi, drugie miejsce w Pucharze Świata... A teraz, jak mówią niektórzy kibice, zaledwie drugie miejsce. Czy według Pana to sukces czy porażka?
Krzysztof Koziorowicz: Nie ukrywam, że zawsze celowałem w mistrzostwo. Interesuje mnie najlepszy z możliwych wyników, więc zawsze gram o zwycięstwo. Tym razem było oczywiście tak samo. Trzeba jednak przyznać, że trafiliśmy na znakomitego przeciwnika. Wisła Kraków ma wielkie indywidualności, wystarczy wymienić choćby Annę De Forge, która została wybrana na najlepszą zawodniczkę ligi, czy Jelenę Skerovic.
I trzeba przyznać, że byliście od Wisły słabsi. Rywalki w pełni zasłużenie odebrały Lotosowi mistrzostwo Polski.
- Ale nie można zapominać, że jeśli porównamy zespoły personalnie, to zagraliśmy naprawdę rewelacyjnie. I cały czas zbliżaliśmy się do Wisły. Przecież pierwsze mecze w fazie zasadniczej przegrywaliśmy, Wisła wygrała nawet z nami w Gdyni w finale Pucharu Polski. Pierwsze zwycięstwo odnieśliśmy dopiero w play off.
Kto sprawił, że mimo słabszego składu walczyliście z Wisłą jak równy z równym?
- Jestem bardzo zadowolony z gry Polek. Zawodniczki z zagranicy w każdym zespole są znaczącym wzmocnieniem, u nas dochodzą do tego jeszcze znakomite koszykarki z naszego kraju. To najbardziej cieszy, bo dziewczyny wierzyły w siebie i w zespół. Oczywiście każdy miał mniejsze lub większe wątpliwości, to przecież jest normalne. Ale w sporcie tak jak w życiu, trzeba walczyć i to pokazaliśmy. W trzech meczach play off niwelowaliśmy wyraźną przewagę Wisły i mimo wszystko wygraliśmy. To także jest bardzo ważne i świadczy o charakterze zespołu. Teraz mogę powiedzieć, że dziewczyny w tym sezonie strasznie harowały. Udowodniły, że potrafią nie tylko świetnie grać, ale także ciężko pracować. Chwała im za to!
W decydujących spotkaniach mniej skuteczna niż zwykle była jednak Agnieszka Bibrzycka.
- O, nie... Nie można patrzeć tylko na zdobycze punktowe. Agnieszka cały sezon miała bardzo dobry, łącznie z finałowymi spotkaniami. Dźwigała na swoich barkach ciężar liderki, cały czas była mocno obciążona, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Ponadto nie ma co ukrywać, że w decydujących spotkaniach postawiliśmy na obronę i liczyły się zbiórki, przechwyty. Aga mocno pracowała i jej udział w osiągnięciach zespołu jest niepodważalny.
Trzy zwycięstwa z Wisłą są więc sukcesem?
- Bardziej sukcesem, ale na pewno nie porażką. Personalnie Wisła na pewno była od nas lepsza. Dopiero w play off pękła psychologiczna bariera, dziewczyny potwierdziły, że wbrew pozorom wcale nie tak wiele brakowało im do Wisły.
Czy podobnie oceniają finał klubowe władze?
- W naszym klubie pracują ludzie, którzy realnie potrafią ocenić sytuację. Każdy widział, że zrobiliśmy wszystko, by zdobyć mistrzostwo Polski. Teraz myślimy już o przyszłości. Już dzień po ostatnim meczu finałowym zaczęliśmy rozmowy na temat kształtu zespołu w kolejnym sezonie.
Prezes Mieczysław Krawczyk mówi, że może wyraźnie zmienić się kształt zespołu.
- Na pewno roszady będą, ale na razie za wcześnie na konkrety. Zawodniczki zagraniczne zaraz pojadą do domów, Agnieszka Bibrzycka do WNBA, Polki w większości zostaną i nadal, niemal do końca czerwca będziemy trenować. To jedyny czas, kiedy młodsze zawodniczki można czegoś nauczyć, bo w trakcie sezonu ze względu na mecze w lidze i Eurolidze nie ma na to zbyt wiele czasu.
Co Pan powiedział dziewczynom w szatni po ostatnim meczu?
- Przede wszystkim podziękowałem, bo praca z takim zespołem to zaszczyt. Mam wielki szacunek dla moich zawodniczek. Srebrne medale mistrzostw Polski w tym sezonie to naprawdę powód do chwały. Zawsze trzeba jednak walczyć o zwycięstwo, niezależnie od tego, czy jest się faworytem czy nie. Dlatego za rok znowu będziemy grać o złoto!
* Krzysztof Koziorowicz jest trenerem koszykarek Lotosu Gdynia
Rozmawiał Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
W sumie racje. Z takim Lotosem gdzie gra Dydek, Bibrzycka to trener średniej klasy spokojnie by sobie poradził. W tym roku tak nie było i Lotos już nie wygrał Koziorowicz musi się sprawdzić w jakimś zespole, gdzie nie ma tyle gwiazd. Gdyby poprowadził reprezentacje wszyscy mogliby się zawieść lub przekonać się o jego zdolnościach trenerskich.
-
Liquidor
- Młodzik
- Posty: 958
- Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
- Lokalizacja: Wisła Kraków
- Kontaktowanie:
Re: Rozmowa z Krzysztofem Koziorowiczem
Koziorowicz pisze: Personalnie Wisła na pewno była od nas lepsza.
Nie raz podkreslalem ze znawca kosza nie jestem, aczkolwiek mocno zastanawia mnie to stwierdzenie.
Czy Wisla aby napewno byla personalnie silniejsza ? Pierwsza piatka tak. Aczkolwiek o obliczu zespolu nie decyduje tylko piec zawodniczek, ale rowniez ich zmienniczki, a tutaj juz sklad Wisly pozostawial wiele do rzyczenia.
Wartosciowa zmienniczka dla Skery - brak. Magda Radwan na pozycji numer jeden sie zdecydowanie nie sprawdzala, Madzia Skorek na tej pozycji grala lepiej, ale jednak troche jej jeszcze do poziomu Skery brakuje.
Wartosciowa zmienniczka dla ADF - brak. No bo kto ? Dorota Gburczyk ? W meczach ze slabszymi moze i dawala rade, ale z takim Lotosem to juz to gorzej wygladalo. Madzi Skorek rowniez i na tej pozycji nie mozna jeszcze nazwac wartosciowa zmienniczka dla ADF, ale mysle ze to tez kwestia szans, ktorych w sezonie zasadniczym dostawala za malo ( co bardzo smucilo kibicow
Natalia Trafimava - jakie znaczenie dla wyniku rywalizacji finalowej miala jej gra podkreslac chyba nie musze. Bardzo dobrze wylaczyla z gry Agnieszke Bibrzycka. No i teraz sie zastanowmy, kto moglby ja w tym zastapic. Dorota Gburczyk ? raczej nie, probowala, ale krycie Biby jej wychodzilo slabo. Dobra zmienniczka wydaje sie byc Monia Krawiec, ta jednak bardzo dlugo meczyla sie z kontuzja do finalu nie przystapila w optymalnej formie.
Kara Braxton - pomijajac ile mam zarzutow do jej profesjonalizmu, podejscu do gry, i samej gry, zwlaszcza obronnej, to jest to zawodniczka ktora swoimi akcjami w ataku walnie przyczynila sie do zdobycia przez Wisle tytulu. A kto moglby ja zastapic z obecnego skladu ? Chyba jedynie Marina Kress, bo Tiffany Johnson to kompletne nieporozumienie. Ale skoro Mania mialaby grac na 5, to kto gralby na 4 ? Iva Perovanovic ? Tak, byloby to dobre rozwiazanie, gdyby nie kontuzja Ivy, a co za tym idzie jej slabsza forma w finale.
Tak wiec jak widac, Wisla ma dobry sklad, ale czy napewno lepszy od Lotosu to kwestia sporna. Koziorowicz w Lotosie oprocz pierwszej, napewno dobrej, piatki, mial do dyspozycji kilka ciekawych rezerwowych, takich jak: Temeka Johnson, Gordana Kovacevic, Lecia czy Chelsea Newton
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA
Re: Rozmowa z Krzysztofem Koziorowiczem
El Guaje pisze:Wszyscy uważąją że Koziorowicz to zajebisty trener. A dlaczego to nie wiem. Miał prawie we wszyskich sezonach same gwiazd i przez to wygrywał mecze. Tak to ja bym na pewno potrafił prowadzić zespół. A gdyby nie nasze kłopoty to byśmy pyknęli Lotos w półfinale.
Widzisz teraz też miał gwiazdy i mamy srebro twoja teoria coś kuleje
Liquidor pisze:Koziorowicz pisze: Personalnie Wisła na pewno była od nas lepsza.
Nie raz podkreslalem ze znawca kosza nie jestem, aczkolwiek mocno zastanawia mnie to stwierdzenie.
Czy Wisla aby napewno byla personalnie silniejsza ? Pierwsza piatka tak. Aczkolwiek o obliczu zespolu nie decyduje tylko piec zawodniczek, ale rowniez ich zmienniczki, a tutaj juz sklad Wisly pozostawial wiele do ......
W przypadku Wisły 3 zawodniczki DeForge {która napewno nie zagra w Wiśle w przyszłym sezonie tylko w innym polskim zespole
Wracając do tematu Odczepcie się od Krzysia
Jest najlepszym trenerem w Polsce
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Re: Rozmowa z Krzysztofem Koziorowiczem
KIBIC pisze:
W przypadku Wisły 3 zawodniczki DeForge {która napewno nie zagra w Wiśle w przyszłym sezonie tylko w innym polskim zespole}
A kontrakt z Wisła na przyszły sezon podpisała sobie tak dla jaj..
Co do porównan składów, to uwazam ze Lotos nie był personalnie słabszy (moze nawet ciut lepszy) tylko ze zbudowany bez głowy. Poza Biba nie było tam ani jednej zawodniczki grozacej rzutem za 3. Co wiecej Newton i Pawlak nie groziły rzutem wcale, a Jonhson i Kovacevic od swieta. Dlatego tez Omanicowi łatwo było ustawic taktyke gry w obronie.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
DeForge {która napewno nie zagra w Wiśle w przyszłym sezonie tylko w innym polskim zespole }
Kibic jak chcesz zabłysnąć na tym forum, to poczytaj najpierw trochę, polecam ostatni wywiad z Anią ze strony Fiba.
a tak to się tylko kompromitujesz i po co Ci to?
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
ann pisze:DeForge {która napewno nie zagra w Wiśle w przyszłym sezonie tylko w innym polskim zespole }
Kibic jak chcesz zabłysnąć na tym forum, to poczytaj najpierw trochę, polecam ostatni wywiad z Anią ze strony Fiba.
a tak to się tylko kompromitujesz i po co Ci to?
...a może miał nadzieje, że zmieni zdanie i do Gdyni przejdzie?!
xyz
Mam jeszcze pytanie, rozumiem, ze Lotos jest pewnym kandydatem do dzikiej karty w Eurolidze?! Zawsze to milo, czym wiecej druzyn z Polski w Pucharach tym lepiej. Obu druzynom w tych rozgrywkach zycze jak najlepiej. No bo w domu to marzy mi sie teraz era Wisly
, choc dla co poniektorych "winning here is not enough"... i dobrze 
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


