Trzymałam kciuki za Wisłę
[10.05.2006] - Reprezentacja to już dla mnie przeszłość. Teraz przyszedł czas na młodzież, a mamy przecież utalentowane dziewczyny - mówi Beata Krupska-Tyszkiewicz, była rozgrywająca drużyny narodowej i olsztyńskiej Łączności.
- PZU Polfa Pabianice, w której teraz Pani gra, zakończyła rozgrywki ekstraklasy na trzecim miejscu. Jest Pani zadowolona z tego miejsca?
- Bardzo chciałyśmy grać w finale, ale się nie udało. To trzecie miejsce jest wypełnieniem planu minimum. W sumie jesteśmy zadowolone. Mam jeszcze rok kontraktu w Pabianicach, więc mam też nadzieję, że może w przyszłym sezonie będzie lepiej, czyli że będzie finał.
- Miałyście rzeczywiście szanse być lepsze od Wisły Kraków i Lotosu Gdynia?
- Właściwie nie ma się co oszukiwać: te dwa zespoły były tak naprawdę poza zasięgiem. Oba dysponują niesamowicie mocnym składem, oba grały w Eurolidze. Chciałyśmy zrobić niespodziankę, ale wypadła nam z gry nasza najlepsza zawodniczka Olga Pantalejewa, potem Brazylijka złapała kontuzję, no i było nam bardzo ciężko.
- Co z Pani występami w reprezentacji?
- To już dla mnie niestety przeszłość. Teraz przyszedł czas na młodzież, a mamy przecież utalentowane dziewczyny. Myślę, że godnie mnie zastąpią.
- Na kogo stawiała Pani w decydującym o tytule meczu w Krakowie pomiędzy Wisłą i Lotosem Gdynia?
- Zapowiadało się raczej na to, że tym razem mistrzem Polski zostanie jednak Wisła i tak się stało. Trzymałam za nią kciuki, bo grały tam moje dwie serdeczne przyjaciółki Maryna Kress i Natalia Trafimowa (byłe zawodniczki Łączności - red.).
- Chodzą po mieście plotki, że koszykarki z dawnej Łączności wrócą do Olsztyna i znów razem zagrają. Pani też by się na to zgodziła?
- Bez zastanowienia. Tego, kto zrealizuje taki pomysł, wycałuję z całego serca... Ale o konkretach nie słyszałam ani słowa.
- Oglądała Pani w Olsztynie finał Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży pomiędzy Poznaniem i Krakowiem. Po meczu wyściskała Pani trenerkę i zawodniczki z Poznania, które wygrały.
- No, tak. Po wyjeździe z Olsztyna grałam przecież przez kilka sezonów w poznańskiej Olimpii, a niedawno w AZS. Poza tym bardzo dobrze się znam z trenerką i gdy byłam w Poznaniu, prowadziłam z tymi dziewczynami kilka razy zajęcia. Robią niesamowite postępy i są bardzo ambitne. Podobnie jak we wcześniejszych meczach tak i w tym finałowym, przegrywały po dwóch czy nawet trzech kwartach, a w końcówce robiły swoje i wygrywały. Walczą zawsze do końca.
Lech Janka (Gazeta Olsztyńska)
Wywiad z Beatą Krupską-Tyszkiewicz
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości