Liga Światowa Siatkarzy 2006
Moderator: Moderatorzy
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
W drugim meczu rozgrywanym w Funabashi polscy siatkarze po dobrym meczu pokonali Japonię 3:0 (35:33, 25:21, 25:17).
Po wczorajszym tie-breaku kibice siatkarskiej reprezentacji mogli mieć powody do obaw. Japończycy pokazali się bowiem z dobrej strony i byli trudnymi rywalami. Tak wydawało się też na początku dzisiejszego spotkania, kiedy to Azjaci postawili nam twarde warunki...
Już pierwszy set dzisiejszego spotkania pokazał, że Japończycy łatwo się nie poddadzą. Po serii mocnych zagrywek Yu Koshikawy prowadzili 4:1. Szybko wyrównaliśmy jednak na 4:4 po dwóch blokach naszych graczy na Chibie i Ishijimie. Przy pierwszej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 8:6, potem z kolei my prowadziliśmy 10:8. W środkowej fazie seta gra się wyrównała, ale po kilku naszych błędach w ataku i przyjęciu Japonia objęła prowadzenie 20:17.
Dzięki Grzegorzowi Szymańskiemu, który wszedł na zagrywkę, wyszliśmy na prowadzenie 22:21. Jeden punkt przewagi Polaków utrzymywał się przez dłuższy czas, gra na przewagi toczyła się w nieskończoność i momentami nawet to Japończycy byli bliżsi wygranej (prowadzili 29:28). W samej końcówce dobrze grał Mariusz Wlazły, a set skończył się wynikiem 35:33 dla nas po ataku w siatkę Ishijimy.
Druga partia była już na szczęście mniej emocjonująca. Na samym jej początku silne serwy Mariusza Wlazłego dały nam prowadzenie 2:0. W kolejnych akcjach hiszpański sędzia, w przeciwieństwie do arbitra z Korei prowadzącego wczorajsze spotkanie, widział podwójne odbicia w wykonaniu Japończyków. Przy pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy 8:4.
Potem bardzo dobrze grali Mariusz Wlazły i Sebastian Świderski, ale tuż przed drugą przerwą "Świder" popełnił błąd w ataku a potem w przyjęciu i wygrywaliśmy tylko 16:14. Jednak następnie ponownie na zagrywce stanął Wlazły powiększając naszą przewagę do czterech punktów. Końcówka seta wcale nie należała do spokojnych, ale na nasze szczęście Japończycy popełniali proste błędy w kontratakach. Przy stanie 23:20 na zagrywkę wszedł Grzegorz Szymański i dzięki niemu jeszcze trochę powiększyliśmy naszą przewagę i drugi seta także padł łupem Polaków. Wygraliśmy go 25:21.
W trzeciej, i jak się okazało ostatniej odsłonie meczu biało-czerwoni również prowadzili od samego początku. Znacznie częściej niż we wczorajszym spotkaniu mylili się japońscy środkowi, natomiast dobrze funkcjonował nasz blok, który nie tylko zdobywał punkty, ale też często wyblokowywał ataki rywali. Przy pierwszej przerwie technicznej prowadziliśy 8:4, potem 12:8. Nieco słabiej w tej partii grał Mariusz Wlazły, ale mądrze rozdzielał piłki Paweł Zagumny i dzięki temu nie traciliśmy przewagi. Gasł w oczach znakomicie grający w pierwszym secie Yusuke Ishijima.
Po asowej zagrywce Wlazłego wygrywaliśmy już 19:12. W samej końcówce spotkania gospodarze grali fantastycznie w obronie, ale raz po raz nadziewali się na nasz blok, zwłaszcza nasi środkowi i Mariusz Wlazły przodowali w tym elemencie. Ostatnie piłki przyniosły jeszcze kilka punktów Japonii, ale przy trzecim setbolu Sebastian Świderski zakończył mecz. Trzecią partię wygraliśmy 25:17 i cały mecz 3:0.
"Zespół zagrał na dobrym poziomie - powiedział po spotkaniu mistrz olimpijski i świata Ryszard Bosek. - Najważniejsze, że praktycznie przez cały czas kontrolował przebieg wydarzeń na boisku. W listopadzie w mistrzostwach świata zagramy z Japonią w jednej grupie i dwie wygrane w Funabashi na pewno wzmocnią psychicznie nasz zespół."
W rozgrywanym równolegle meczu USA - Serbia i Czarnogóra Amerykanie wygrali 3:1 i awansowali na pozycję lidera grupy A. Polacy są na trzecim miejscu, ale mają tyle samo punktów, co lider oraz Serbowie.
Za tydzień Polska w katowickim Spodku zmierzy się z USA, Japończycy zagrają na wyjeździe z Serbią i Czarnogórą.
06.08.2006, Funabashi
Japonia - Polska 0:3 (33:35, 21:25, 17:25)
Składy
Japonia: Kosuke Tomonaga, Yu Koshikawa 15, Yusuke "Gottsu" Ishijima 18, Nobuharu Saito 3, Kota Yamamura 4, Shinya Chiba 4, Katsutoshi Tsumagari(L) oraz Ryuji Naohiro 1, Yoshifumi Suzuki, Takahiro Yamamoto 1, Kenji Onoue Trener: Tatsuya Ueta.
Polska: Paweł Zagumny 2, Sebastian Świderski 22, Michał Winiarski 1, Wojciech Grzyb 6, Łukasz Kadziewicz 8, Mariusz Wlazły 23, Krzysztof Ignaczak (L) oraz Dawid Murek 4, Grzegorz Szymański, Piotr Gruszka.Trener: Raul Lozano
Po wczorajszym tie-breaku kibice siatkarskiej reprezentacji mogli mieć powody do obaw. Japończycy pokazali się bowiem z dobrej strony i byli trudnymi rywalami. Tak wydawało się też na początku dzisiejszego spotkania, kiedy to Azjaci postawili nam twarde warunki...
Już pierwszy set dzisiejszego spotkania pokazał, że Japończycy łatwo się nie poddadzą. Po serii mocnych zagrywek Yu Koshikawy prowadzili 4:1. Szybko wyrównaliśmy jednak na 4:4 po dwóch blokach naszych graczy na Chibie i Ishijimie. Przy pierwszej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 8:6, potem z kolei my prowadziliśmy 10:8. W środkowej fazie seta gra się wyrównała, ale po kilku naszych błędach w ataku i przyjęciu Japonia objęła prowadzenie 20:17.
Dzięki Grzegorzowi Szymańskiemu, który wszedł na zagrywkę, wyszliśmy na prowadzenie 22:21. Jeden punkt przewagi Polaków utrzymywał się przez dłuższy czas, gra na przewagi toczyła się w nieskończoność i momentami nawet to Japończycy byli bliżsi wygranej (prowadzili 29:28). W samej końcówce dobrze grał Mariusz Wlazły, a set skończył się wynikiem 35:33 dla nas po ataku w siatkę Ishijimy.
Druga partia była już na szczęście mniej emocjonująca. Na samym jej początku silne serwy Mariusza Wlazłego dały nam prowadzenie 2:0. W kolejnych akcjach hiszpański sędzia, w przeciwieństwie do arbitra z Korei prowadzącego wczorajsze spotkanie, widział podwójne odbicia w wykonaniu Japończyków. Przy pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy 8:4.
Potem bardzo dobrze grali Mariusz Wlazły i Sebastian Świderski, ale tuż przed drugą przerwą "Świder" popełnił błąd w ataku a potem w przyjęciu i wygrywaliśmy tylko 16:14. Jednak następnie ponownie na zagrywce stanął Wlazły powiększając naszą przewagę do czterech punktów. Końcówka seta wcale nie należała do spokojnych, ale na nasze szczęście Japończycy popełniali proste błędy w kontratakach. Przy stanie 23:20 na zagrywkę wszedł Grzegorz Szymański i dzięki niemu jeszcze trochę powiększyliśmy naszą przewagę i drugi seta także padł łupem Polaków. Wygraliśmy go 25:21.
W trzeciej, i jak się okazało ostatniej odsłonie meczu biało-czerwoni również prowadzili od samego początku. Znacznie częściej niż we wczorajszym spotkaniu mylili się japońscy środkowi, natomiast dobrze funkcjonował nasz blok, który nie tylko zdobywał punkty, ale też często wyblokowywał ataki rywali. Przy pierwszej przerwie technicznej prowadziliśy 8:4, potem 12:8. Nieco słabiej w tej partii grał Mariusz Wlazły, ale mądrze rozdzielał piłki Paweł Zagumny i dzięki temu nie traciliśmy przewagi. Gasł w oczach znakomicie grający w pierwszym secie Yusuke Ishijima.
Po asowej zagrywce Wlazłego wygrywaliśmy już 19:12. W samej końcówce spotkania gospodarze grali fantastycznie w obronie, ale raz po raz nadziewali się na nasz blok, zwłaszcza nasi środkowi i Mariusz Wlazły przodowali w tym elemencie. Ostatnie piłki przyniosły jeszcze kilka punktów Japonii, ale przy trzecim setbolu Sebastian Świderski zakończył mecz. Trzecią partię wygraliśmy 25:17 i cały mecz 3:0.
"Zespół zagrał na dobrym poziomie - powiedział po spotkaniu mistrz olimpijski i świata Ryszard Bosek. - Najważniejsze, że praktycznie przez cały czas kontrolował przebieg wydarzeń na boisku. W listopadzie w mistrzostwach świata zagramy z Japonią w jednej grupie i dwie wygrane w Funabashi na pewno wzmocnią psychicznie nasz zespół."
W rozgrywanym równolegle meczu USA - Serbia i Czarnogóra Amerykanie wygrali 3:1 i awansowali na pozycję lidera grupy A. Polacy są na trzecim miejscu, ale mają tyle samo punktów, co lider oraz Serbowie.
Za tydzień Polska w katowickim Spodku zmierzy się z USA, Japończycy zagrają na wyjeździe z Serbią i Czarnogórą.
06.08.2006, Funabashi
Japonia - Polska 0:3 (33:35, 21:25, 17:25)
Składy
Japonia: Kosuke Tomonaga, Yu Koshikawa 15, Yusuke "Gottsu" Ishijima 18, Nobuharu Saito 3, Kota Yamamura 4, Shinya Chiba 4, Katsutoshi Tsumagari(L) oraz Ryuji Naohiro 1, Yoshifumi Suzuki, Takahiro Yamamoto 1, Kenji Onoue Trener: Tatsuya Ueta.
Polska: Paweł Zagumny 2, Sebastian Świderski 22, Michał Winiarski 1, Wojciech Grzyb 6, Łukasz Kadziewicz 8, Mariusz Wlazły 23, Krzysztof Ignaczak (L) oraz Dawid Murek 4, Grzegorz Szymański, Piotr Gruszka.Trener: Raul Lozano
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Kto prowadzi 2:0 i nie wygrywa 3:0 - przegrywa 2:3. To powiedzenie obowiązuje w siatkówce od bardzo dawna. Czasem się sprawdza, czasem nie. Na szczęście w meczu Polska - USA znalazło zastosowanie.
Po niezwykle dramatycznym meczu, w którym wielokrotnie wydawało się, że nie jesteśmy w stanie uratować zwycięstwa, Polacy wygrali z Amerykanami 3:2 (17:25, 21:25, 25:19, 25:23, 17:15).
Spotkanie z USA zaczęło się dla Polaków źle. Problemy z przyjęciem zagrywki znanego z AZS-u Częstochowa Davida McKienziego sprawiły, że po kilku piłkach przegrywaliśmy 1:4. Potem graliśmy bardzo nieskutecznie w ataku, nie nadążaliśmy blokiem, natomiast Amerykanie grali bardzo skutecznie. Gdy pomylił się Mariusz Wlazły, posyłając piłkę w aut, było już 13:8 dla gości.
Nasz atakujący spisywał się słabo, a po naszym rozgrywającym Pawle Zagumnym widać było, iż dopiero niedawno uporał się z chorobą. Punkty zdobyliwaliśmy z trudem, co przy odważnej, prostej ale skutecznej grze Amerykanów sprawiało, iż ich przewaga rosła. Wygrliwali 20:11, a as Łukasza Kadziewicza tylko zmniejszył naszą stratę do siedmiu punktów (14:21).
Nic nie zapowiadało, że odrobimy tak wielką stratę. Psuliśmy za dużo zagrywek i mieliśmy problemy ze skończeniem piłek, które nie zawsze były dokładnie wystawione. Seta przegraliśmy zdecydowanie - 17:25.
W drugim secie graliśmy niewiele lepiej niż w pierwszej partii. Wprawdzie początkowo stać nas było na nawiązanie wyrównanej walki, a do pierwszej przerwy technicznej prowadziliśmy nawet 8:6 dzięki dobrym zagrywkom Mariusza Wlazłego, ale potem znów nieskuteczna gra w ataku i nieumiejętność przedarcia się przez blok rywali spowodowały, że Amerykanie wyszli na prowadzenie 13:11.
Biało-czerwoni psuli masę zagrywek, a kiedy próbowali serwować lżej goście nie mieli problemów ze zdobywaniem punktów. W decydującym momencie seta, gdy przewaga zespołu USA wynosiła dwa punkty, na zagrywkę wszedł Clayton Stanley. Mieliśmy problemy z dokładnym przyjęciem jego niezwykle silnych serwów i w rezultacie nasza strata zwiększyła się do czterech "oczek" (17:21). W samej końcówce trudno było przypuszczać, że coś się zmieni. I niestety tak też się stało. Przegraliśmy 21:25.
Na szczęście dziesięciominutowa przerwa między drugim a trzecim setem dobrze wpłynęła na nasz zespół. Zaczęliśmy od prowadzenie 2:0, jednak potem gra się wyrównała i momentami to Amerykanie wygrywali jednym punktem. Środkowa faza partii wyglądała dość dziwnie. Co chwila wychodziliśmy na dwupunktowe prowadzenie, by byłskawicznie dać się doścignąć.
Na szczęście tuż przed pierwszą przerwą techniczną zaczęliśmy nieco lepiej grać blokiem i objęliśmy trzypunktowe prowadzenie (16:13). Po przerwie Polacy fantastycznie zagrali zagrywką. Punkty zdobywali tym elementem Mariusz Wlazły i Sebastian Świderski, a drużynie USA nie pomógł nawet Clayton Stanley. Po niezłej grze wygraliśmy więc trzeciego seta 25:19.
Na początku czwartej odsłony wydawało się, że wygrać może być bardzo trudno. Trener Hugh McCutcheon zdecydował się od początku postawić na Claytona Stanley'a, który silnymi zagrywkami wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3:0. Po ciężkiej walce udało nam się odrobić stratę, także dzięki błędom w ataku Stanley'a i Priddy'ego. Następnie przez kilka minut mieliśmy okres słabszej gry, nasi reprezentanci zepsuli trzy zagrywki z rzędu, a na tablicy wyników utrzymywał się remis.
Przed drugą przerwą techniczną zyskaliśmy kilka punktów - Suxho nie zrozumiał się z Ryanem Millarem, a Pliński zablokował Priddy'ego i było 16:13 dla biało-czerwonych. Po przerwie asa zaserwował Świderski (21:18), a Paweł Zagumny po dziwnej akcji, w której nawet sprawdził się w roli atakującego, zdobył punkt blokiem i powiększył naszą przewagę do czterech punktów.
W końcówce mieliśmy jeszcze trochę emocji - dzięki zagrywkom Priddy'ego Amerykanie doprowadzili ze stanu 21:24 na 23:24, ale atak z drugiej linii Sebastiana Świderskiego zakończył seta wynikiem 25:23 dla Polaków.
W tie-breaku początkowo na boisku trwała zażarta walka o każdą piłkę. Raz Polacy, raz Amerykanie wychodzili na prowadzenie. Po technicznej zagrywce Toma Hoffa i złym przyjęciu Dawida Murka zespół gości odskoczył nam na dwa punkty (6:8). Chwilę po zmianie stron zablokowany został Sebastian Świderski i było już 7:10. Potem zaczęliśmy mozolnie odrabiać straty. Najpierw źle kiwnął Donald Suxho i wyprowadziliśmy skuteczną kontrę. Potem skutecznie zaatakował Wlazły i było już po 11.
Chwilę później znów było niedobrze - nieskuteczny atak Kadziewicza, kontra gości i 13:11 dla nich. Na szczęście w następnych akcjach skutecznie zagraliśmy wyblokiem i znów był remis. Skuteczny atak, który dał nam czternasty punkt Mariusz Wlazły okupił kontuzją. Przerwa tym spowodowana trwała kilka minut. Za Wlazłego musiał wejść na boisko Piotr Gruszka, bowiem trener Raul Lozano chwilę wcześniej już skorzystał z usług Grzegorza Szymańskiego i nie mógł ponownie wpuścić go na boisko.
I to właśnie Gruszka, do spółki z innym zmiennikiem - Michałem Winiarskim, był bohaterem meczu. Winiarski pięknie skończył dwa ataki, a kapitan naszego zespołu zadał decydujący cios. Jego niezwykle mocne zbicie poszybowało prawie pod sufit katowickiego Spodka i dało nam wygraną 17:15 w piątym secie i 3:2 w całym meczu.
12.06.2006, Katowice
Polska - USA 3:2 (17:25, 21:25, 25:19, 25:23, 17:15)
źródło: http://ligaswiatowa.wp.pl
Po niezwykle dramatycznym meczu, w którym wielokrotnie wydawało się, że nie jesteśmy w stanie uratować zwycięstwa, Polacy wygrali z Amerykanami 3:2 (17:25, 21:25, 25:19, 25:23, 17:15).
Spotkanie z USA zaczęło się dla Polaków źle. Problemy z przyjęciem zagrywki znanego z AZS-u Częstochowa Davida McKienziego sprawiły, że po kilku piłkach przegrywaliśmy 1:4. Potem graliśmy bardzo nieskutecznie w ataku, nie nadążaliśmy blokiem, natomiast Amerykanie grali bardzo skutecznie. Gdy pomylił się Mariusz Wlazły, posyłając piłkę w aut, było już 13:8 dla gości.
Nasz atakujący spisywał się słabo, a po naszym rozgrywającym Pawle Zagumnym widać było, iż dopiero niedawno uporał się z chorobą. Punkty zdobyliwaliśmy z trudem, co przy odważnej, prostej ale skutecznej grze Amerykanów sprawiało, iż ich przewaga rosła. Wygrliwali 20:11, a as Łukasza Kadziewicza tylko zmniejszył naszą stratę do siedmiu punktów (14:21).
Nic nie zapowiadało, że odrobimy tak wielką stratę. Psuliśmy za dużo zagrywek i mieliśmy problemy ze skończeniem piłek, które nie zawsze były dokładnie wystawione. Seta przegraliśmy zdecydowanie - 17:25.
W drugim secie graliśmy niewiele lepiej niż w pierwszej partii. Wprawdzie początkowo stać nas było na nawiązanie wyrównanej walki, a do pierwszej przerwy technicznej prowadziliśmy nawet 8:6 dzięki dobrym zagrywkom Mariusza Wlazłego, ale potem znów nieskuteczna gra w ataku i nieumiejętność przedarcia się przez blok rywali spowodowały, że Amerykanie wyszli na prowadzenie 13:11.
Biało-czerwoni psuli masę zagrywek, a kiedy próbowali serwować lżej goście nie mieli problemów ze zdobywaniem punktów. W decydującym momencie seta, gdy przewaga zespołu USA wynosiła dwa punkty, na zagrywkę wszedł Clayton Stanley. Mieliśmy problemy z dokładnym przyjęciem jego niezwykle silnych serwów i w rezultacie nasza strata zwiększyła się do czterech "oczek" (17:21). W samej końcówce trudno było przypuszczać, że coś się zmieni. I niestety tak też się stało. Przegraliśmy 21:25.
Na szczęście dziesięciominutowa przerwa między drugim a trzecim setem dobrze wpłynęła na nasz zespół. Zaczęliśmy od prowadzenie 2:0, jednak potem gra się wyrównała i momentami to Amerykanie wygrywali jednym punktem. Środkowa faza partii wyglądała dość dziwnie. Co chwila wychodziliśmy na dwupunktowe prowadzenie, by byłskawicznie dać się doścignąć.
Na szczęście tuż przed pierwszą przerwą techniczną zaczęliśmy nieco lepiej grać blokiem i objęliśmy trzypunktowe prowadzenie (16:13). Po przerwie Polacy fantastycznie zagrali zagrywką. Punkty zdobywali tym elementem Mariusz Wlazły i Sebastian Świderski, a drużynie USA nie pomógł nawet Clayton Stanley. Po niezłej grze wygraliśmy więc trzeciego seta 25:19.
Na początku czwartej odsłony wydawało się, że wygrać może być bardzo trudno. Trener Hugh McCutcheon zdecydował się od początku postawić na Claytona Stanley'a, który silnymi zagrywkami wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3:0. Po ciężkiej walce udało nam się odrobić stratę, także dzięki błędom w ataku Stanley'a i Priddy'ego. Następnie przez kilka minut mieliśmy okres słabszej gry, nasi reprezentanci zepsuli trzy zagrywki z rzędu, a na tablicy wyników utrzymywał się remis.
Przed drugą przerwą techniczną zyskaliśmy kilka punktów - Suxho nie zrozumiał się z Ryanem Millarem, a Pliński zablokował Priddy'ego i było 16:13 dla biało-czerwonych. Po przerwie asa zaserwował Świderski (21:18), a Paweł Zagumny po dziwnej akcji, w której nawet sprawdził się w roli atakującego, zdobył punkt blokiem i powiększył naszą przewagę do czterech punktów.
W końcówce mieliśmy jeszcze trochę emocji - dzięki zagrywkom Priddy'ego Amerykanie doprowadzili ze stanu 21:24 na 23:24, ale atak z drugiej linii Sebastiana Świderskiego zakończył seta wynikiem 25:23 dla Polaków.
W tie-breaku początkowo na boisku trwała zażarta walka o każdą piłkę. Raz Polacy, raz Amerykanie wychodzili na prowadzenie. Po technicznej zagrywce Toma Hoffa i złym przyjęciu Dawida Murka zespół gości odskoczył nam na dwa punkty (6:8). Chwilę po zmianie stron zablokowany został Sebastian Świderski i było już 7:10. Potem zaczęliśmy mozolnie odrabiać straty. Najpierw źle kiwnął Donald Suxho i wyprowadziliśmy skuteczną kontrę. Potem skutecznie zaatakował Wlazły i było już po 11.
Chwilę później znów było niedobrze - nieskuteczny atak Kadziewicza, kontra gości i 13:11 dla nich. Na szczęście w następnych akcjach skutecznie zagraliśmy wyblokiem i znów był remis. Skuteczny atak, który dał nam czternasty punkt Mariusz Wlazły okupił kontuzją. Przerwa tym spowodowana trwała kilka minut. Za Wlazłego musiał wejść na boisko Piotr Gruszka, bowiem trener Raul Lozano chwilę wcześniej już skorzystał z usług Grzegorza Szymańskiego i nie mógł ponownie wpuścić go na boisko.
I to właśnie Gruszka, do spółki z innym zmiennikiem - Michałem Winiarskim, był bohaterem meczu. Winiarski pięknie skończył dwa ataki, a kapitan naszego zespołu zadał decydujący cios. Jego niezwykle mocne zbicie poszybowało prawie pod sufit katowickiego Spodka i dało nam wygraną 17:15 w piątym secie i 3:2 w całym meczu.
12.06.2006, Katowice
Polska - USA 3:2 (17:25, 21:25, 25:19, 25:23, 17:15)
źródło: http://ligaswiatowa.wp.pl
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
W drugim meczu grupy A Serbia I Czarnogóra pokonała Japonię 3:1 (18,20 -21, 21) i prowadzi małymi punktami w grupie A. Serbowie mją małe punkty 923-882, a Polacy 945-926. Za tydzień Serbowie podejmują Amerykanów, a my ostatnich w tabeli Japończyków. I tu Polacy są w zdecydowanie lepszej sytuacji. Musimy pokonać Japończyków i liczyć, że USA urwie zwycięstwo Serbom. A Amerykanie na pewno powalczą, bo wciąż mają matematyczne szanse na awans do turnieju finałowego.
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
ziutek_pabianice pisze:jelo pisze:El Guaje pisze:Japończyków trzeba będzie zlać![]()
![]()
po meczach w Japonii nie będzie to chyba takie proste jakby się mogło wydawać...
Ale teraz gramy u siebie w Poznaniu i mamy niepowtarzalną szansę na awans, więc na pewno wygramyTypuję 2x 3:0 dla naszych.
tylko ciekawe jeszcze w jakm stylu, ale luz tez mam nadzieje na szybkie trzysetowki
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
jelo pisze:ziutek_pabianice pisze:jelo pisze:El Guaje pisze:Japończyków trzeba będzie zlać![]()
![]()
po meczach w Japonii nie będzie to chyba takie proste jakby się mogło wydawać...
Ale teraz gramy u siebie w Poznaniu i mamy niepowtarzalną szansę na awans, więc na pewno wygramyTypuję 2x 3:0 dla naszych.
tylko ciekawe jeszcze w jakm stylu, ale luz tez mam nadzieje na szybkie trzysetowki
Żeby jeszcze wszystko było udane, najlepiej jakbyśmy wygrali dużą ilością małych punktów
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
