Reprezentacja Polski koszykarek odniosła drugą wygraną w eliminacjach do mistrzostw Europy. Podopieczne Krzysztofa Koziorowicza nie miały najmniejszych problemów z pokonaniem drużyny Szwecji i ostatecznie znokautowały zespół "Trzech Koron" 91:53 (21:13, 23:11, 22:16, 25:13).
Biało-czerwone od samego początku spotkania narzuciły swój styl gry rywalkom. Bardzo dobrze grę zespołu prowadziła Paulina Pawlak, a po raz kolejny ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie Agnieszka Bibrzycka.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po pierwszej kwarcie polskie koszykarki miały osiem punktów przewagi, a po kolejnej już dwudziestopunktową i z każdą kolejną minutą ją powiększały. Trener Koziorowicz dał pograć wszystkim zawodniczkom i żadna z nich nie zawiodła nie tylko jego oczekiwań, ale także licznie zgromadzonych i żywiołowo reagujących kibiców w hali OSiR-u w Stargardzie Szczecińskim. - Wierzyłem w zwycięstwo, ale nie sądziłem, że będzie ono aż tak okazałe - powiedział na gorąco po meczu Krzysztof Koziorowicz. - Każda z zawodniczek zagrała świetny mecz w defensywie, dlatego tak często zdobywaliśmy łatwe punkty. Chcemy awansować do mistrzostw Europy i cieszymy się z wygranej, ale są ważniejsze mecze przed nami z Niemkami i Chorwatkami - dodał szkoleniowiec biało-czerwonych.
Co ciekawe w zespole naszych dzisiejszych rywalek zagrała pochodząca z Polski, a posiadająca także szwedzki paszport Agnieszka Jabłońska. - Przeciwko reprezentacji Polski gra się trochę ciężko, mogę nawet powiedzieć, że śmiesznie, bo wiem co mówią. Przegrałyśmy, bo po pierwsze zadecydowała o tym rutyna Polek, a po drugie dla nas to pierwsze mecze, które gramy na tym poziomie. Wcześniej występowałyśmy w niższej dywizji i ciężko się przestawić - powiedziała polska środkowa.
Polska - Szwecja 91:53 (21:13, 23:11, 22:16, 25:13)
Polska: Bibrzycka 17, Kobryn 12, Międzik 10, Żurowska 10, Chomać 9, Pawlak 8, Leciejewska 7, Karpińska 6, Błaszczak 5, Waligórska 4, Czarnecka 3, Mrozińska 0.
Szwecja: Hoglund 17, Liljestrand 9, Andersson A. 6, Jabłońska 6, Andersson I. 6, Olheim 3, Livijn 2, Barthold 2, Nasstrom 2, Belfrage 0, Thingwall 0.
(Wojciech Strzebińczyk)
(źródło: www.plkk.pl )
===============================================
Szwedzki spacerek
Reprezentacja Polski koszykarek nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem koszykarek ze Szwecji. Polki od początku narzuciły swój styl gry, a ich przewaga uwidoczniła się już w pierwszych minutach spotkania.
Worek z punktami dla Polski otworzyła Agnieszka Bibrzycka [na zdjęciu obok], po akcji 2+1. Dwa punkty dołożyła także Ewelina Kobryn, która łatwo ograła Andersson i Polki szybko wyszły na prowadzenie 5:0. W drugiej minucie meczu, podczas wejścia na kosz, na parkiet padła Barlin. Szwedka długo zwijała się z bólu, trzymając się za kolano. Wkrótce potem została zniesiona ze łzami w oczach z parkietu, a jej miejsce zajęła Liljestrand, która jest najlepszym strzelcem swojej drużyny. O swoich dużych umiejętnościach rzutowych udowodniła w pierwszej kwarcie, popisując się udanymi rzutami za trzy punkty.
Gospodynie pewnie rozgrywały piłkę po obwodzie rywalek, raz po raz dogrywając ją do pary Kobryn – Leciejewska. Agnieszka Bibrzycka, zwłaszcza w pierwszej kwarcie pokazała wysoką klasę i bogaty wachlarz umiejętności, mijając w rozmaity sposób bezradne Szwedki. Zawodniczki prowadzone przez Krzysztofa Koziorowicza w swoim stylu, bardzo dobrą grą obronną, wymuszały straty rywalek, które na domiar złego zupełnie nie mogły sobie poradzić z „Bibą”. Ta bezlitośnie ogrywała Szwedki, zdobywając kolejne punkty.
W 7. minucie spotkania Polki wygrywały już 17:8, a szkoleniowiec gospodyń postanowił wprowadzać kolejne koszykarki z ławki rezerwowych do gry. Na parkiecie pokazała się Natalia Waligórska, która bardzo dobrze wprowadziła się do gry, od razu przechwytując piłkę w pierwszej akcji! Pod koniec pierwszej kwarty bardzo dobrą akcją popisała się Kobryn. Kiedy kończył się czas 24 sekund na rozegranie akcji, „Ewka” otrzymała podanie na wprost kosza i rzutem z sześciu metrów w ostatnich sekundach zdobyła dwa punkty!
W jedenastej minucie spotkania zmęczona Kobryn poprosiła trenera Koziorowicza o zmianę, a ten wprowadził na parkiet Chomać, która dwie minuty później wykończyła kolejny przechwyt reprezentacji Polski, zdobywając dwa punkty z szybkiej kontry. Kiedy Magdalena Leciejewska podwyższyła stan konta swojej ekipy po akcji 2+1, Polki prowadziły już 34:16! Już wtedy wiadome było, że przyjezdnym będzie bardzo trudno wydrzeć zwycięstwo w tym spotkaniu. Gospodynie w pełni kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie. Co prawda w końcówce drugiej kwarty w ich szeregi wdarło się zbyt duże rozluźnienie, to jednak Krzysztof Koziorowicz od razu zareagował, prosząc o czas. W jednej z ostatnich akcji pierwszej połowy bardzo dobrym przechwytem popisała się Paulina Pawlak, która jednak nie zdobyła punktów będąc sam na sam z koszem! Ostatecznie druga kwarta skończyła się wynikiem 44:24.
Gospodynie w pierwszych dwóch odsłonach, zanotowały aż 9(!) przechwytów. Z kolei Szwedki miały na koncie już 14 strat. Najskuteczniejszą zawodniczką na tym etapie gry w całym spotkaniu była Agnieszka Bibrzycka, zdobywczyni 11 punktów.
Przy tak dużej różnicy punktowej, trener Koziorowicz dał pograć kolejnym zawodniczkom rezerwowym. Pierwszą z nich była debiutująca w eliminacjach do Mistrzostw Europy – Edyta Błaszczak. Ta zawodniczka była bardzo aktywna zwłaszcza w czwartej kwarcie, kiedy nie tylko penetrowała wielokrotnie strefę podkoszową, w efekcie będąc faulowaną, to jeszcze potrafiła doskonale podać piłkę lepiej ustawionym partnerkom z drużyny. W ostatniej odsłonie również szansę zadebiutowania w eliminacjach dostały Natalia Mrozińska i Joanna Czarnecka. Obie weszły na ostatnie kilka minut spotkania. O słabej dyspozycji reprezentacji Szwecji mówi choćby ilość strat popełniona w meczu z Polską – 24! Nasze reprezentantki zagrały z kolejki na bardzo wysokiej skuteczności rzutów z gry – 51% za 2 i 50% za 3.
Potyczka polsko-szwedzka zgodnie z przewidywaniami, było dotychczas najłatwiejszym meczem Polek w tych eliminacjach. Szansę na pokazanie się otrzymały wszystkie zawodniczki, które z minuty na minutę współpracowały ze sobą coraz lepiej. Zwycięstwo, które nie było zagrożone ani na chwilę cieszy. Powinność, jaką było wysokie zwycięstwo nad Szwedkami, zostało spełnione. Teraz czas na Niemki!
(Paweł Szatkowski)
(źródło: www.koszkadra.pl )



