CCC Polkowice - ŁKS Łódź 69:52
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
wkrótce napisze coś więcej, ale tak na gorąco:
fantastyczny mecz Agaty Nowackiej
ta dziewczyna jest zaje*****
to co dziś wyprawiała to mistrzostwo świata. do tego bdb mecz Eli Trześniewskiej i 11 zbiórek, których było moim zdaniem trochę więcej
Poza tym wyróżniłbym takze Gusię, ktora zagrała naprawde dobre zawody. W ŁKSie fajne wrażenie pozostawia Hrickova i naturalnie Kaśka Kenig
i na zakonczenie tekst do wszystkich, ktorzy mówili, ze naszych bębnów nie da się przekrzyczeć. nic bardziej mylnego
Dziś Mirosław Trześniewski był dużo głośniejszy krzykiem niż bębny
widać można, trzeba tylko bardzo chcieć głośno krzyczeć
Pozdrawiam
fantastyczny mecz Agaty Nowackiej
Poza tym wyróżniłbym takze Gusię, ktora zagrała naprawde dobre zawody. W ŁKSie fajne wrażenie pozostawia Hrickova i naturalnie Kaśka Kenig
i na zakonczenie tekst do wszystkich, ktorzy mówili, ze naszych bębnów nie da się przekrzyczeć. nic bardziej mylnego
Pozdrawiam
po tym co zobaczylem dzisiaj jestem przekonany, ze LKS utrzyma sie w lidze. to na prawde ciekawa druzyna. jedyne czego wam brakuje to pewna jedynka; ani Wlodarska, ani Glaszcz nie spelniaja pokladanych w nich nadzieji. Marzena nie wniosla dzisiaj nic do gry LKS'u: nic nie grala w ataku, nie pomagala kolezankom (np zaslonami), nie grala wogole w obronie. Magda (Trzesniewski mowil, ze jest po chorobie, wiec...) starala sie, walczyla, ale popelniala proste straty. miejmy nadzieje, ze spodziewana w srode slowaczka, znaczaco wzmocni rozegranie w Lodzi. w sumie to tylko Kenig zagrala na prawde dobrze dzisiaj. przez caly mecz byla niezle kryta i ocinana od pilek przez Jaroszewicz i Jasnowska, a pomimo tego swoje rzucila i to na dobrym procencie. brawo.
jesli chodzi o nasze: Nowacka rozegrala dzisiaj genialne zawody. asysty, przechwyty, kontry, trojki w ostatnich sek. akcji, no look passy - extra Agata!!! poza nia chcialbym wyroznic jeszcze Gusie. wkoncu zagrala tak jak wszyscy od niej oczekuja: z glowa, nie na wariata. byly punkty, byly zbiorki, byla dobra obrona. bardzo solidny mecz tej zawodniczki. reszta grala falami. Edzia i Czesia punktowaly do przerwy, a pozniej bylo slabo, a Ela T. pierwsze 2 kwarty slabo, a swoje rzucila w drugiej czesci. polkowiczanki zagraly bardziej zespolowo umiejetnie wykorzystujac graczy, ktorym w danym momencie latwiej bylo znalezc droge do kosza rywalek. duza w tym zasluga wspomnianej wczesniej Nowackiej
pozdrawiam
jesli chodzi o nasze: Nowacka rozegrala dzisiaj genialne zawody. asysty, przechwyty, kontry, trojki w ostatnich sek. akcji, no look passy - extra Agata!!! poza nia chcialbym wyroznic jeszcze Gusie. wkoncu zagrala tak jak wszyscy od niej oczekuja: z glowa, nie na wariata. byly punkty, byly zbiorki, byla dobra obrona. bardzo solidny mecz tej zawodniczki. reszta grala falami. Edzia i Czesia punktowaly do przerwy, a pozniej bylo slabo, a Ela T. pierwsze 2 kwarty slabo, a swoje rzucila w drugiej czesci. polkowiczanki zagraly bardziej zespolowo umiejetnie wykorzystujac graczy, ktorym w danym momencie latwiej bylo znalezc droge do kosza rywalek. duza w tym zasluga wspomnianej wczesniej Nowackiej
pozdrawiam
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Jak widac juz nie tylko kibice ŁKS widzą ze zawodniczka która niegdyś była jedna z najlepszych jedynek w kraju, jest ... słabiutkabrzydki pisze: Marzena nie wniosla dzisiaj nic do gry LKS'u: nic nie grala w ataku, nie pomagala kolezankom (np zaslonami), nie grala wogole w obronie.
Pozdrowienia dla brzydkiego. Jak napisałem w privie do zobaczenia przy innej okazji

Zawodniczki CCC Polkowice pewnie pokonały swoje rywalki z Łodzi. Popis gry dały łodziankom Agata Nowacka i Elżbieta Trześniewska, które dzieliły i rządziły na polkowickim parkiecie.
Początek spotkania był bardzo wyrównany. W drużynie z Polkowic najwidoczniejsze były Koryzna i Jaroszewicz, które zdobyły razem pierwsze 10 punktów dla CCC i wraz z koleżankami prowadziły po 4 minutach 10:8. Po chwili Mirosław Trześniewski wpuścił na boisko Marzenę Głaszcz, której doświadczenie miało zapewne uporządkować grę w szeregach ŁKSu. Głaszcz nie będzie jednak dobrze wspominać tego wejścia, gdyż tuż po pojawieniu się na nim zanotowała stratę i w dużej mierze przyczyniła się do powiększenia przewagi CCC, która po rzucie Jaroszewicz na minutę przed końcem tej części gry, wynosiła już 13 „oczek”. Wynik po 10 minutach gry (23:12) dokładnie odzwierciedla wydarzenia na boisku, nad którymi panowały polkowiczanki.
Druga część meczu to dużo lepsza obrona ŁKSu, który skoncentrował się na kryciu strefowym, z którym ogromne problemy miały polkowiczanki. Zawodniczki CCC rozrzucały po obwodzie swoje przeciwniczki, ale niewiele z tego miały. Jeszcze po pierwszych 4 minutach przewaga polkowiczanek nie topniała, ale im bliżej było do przerwy, tym skuteczniejsza była obrona i atak przyjezdnych. Końcówkę II kwarty podopieczne Andrzeja Nowakowskiego przegrały 0:10! I tak ze stanu 33:18 ełkaesianki doprowadziły do rezultatu 33:28, który zapowiadał ciekawą drugą połowę.
Wszelkie wątpliwości i nadzieje na emocjonującą końcówkę rozwiały jednak Agata Nowacka i Elżbieta Trześniewska. Pierwsza z nich znakomicie rozgrywała piłkę i kierowała grą swoich koleżanek, a druga bez sentymentów dobijała rywalki celnymi koszami i licznymi zbiórkami, których w całym meczu zanotowała aż 11! Głównie to te dwie koszykarki przyczyniły się do tego, iż przewaga gospodyń systematycznie rosła. Warta odnotowania jest także pierwsza „trójka” w tym spotkaniu, która padła dopiero na kilkadziesiąt sekund przed końcem III kwarty, a jej autorką była Agnieszka Pazur z CCC.
Ostatnia część meczu to spokojne utrzymywanie przewagi przez gospodynie i nieudolne próby dogonienia przeciwniczek przez ŁKS. Wszystko było jasne, gdy dwiema „trójkami rozpaczy” popisała się Nowacka i wynik brzmiał 65:45. Trześniewski próbował ratować sytuację, ale łodzianki dobiła kolejnym celnym rzutem zza linii 6,25m Ilona Jasnowska i było oczywiste, że tego meczu polkowiczanki już nie przegrają. Nieco senną już publiczność zebraną przy ulicy Dąbrowskiego ożywiło wejście na parkiet siedemnastoletniej Łucji Tomczak. Łucja walczyła bardzo ambitnie, jednak w statystykach zapisała się jedynie faulem.
Po meczu powiedzieli:
Mirosław Trześniewski, trener ŁKS: Zabrakło nam dzisiaj mądrości w grze. Szczególnie słabo zagraliśmy dziś na pozycji rozgrywającej. Magda (Włodarska – dop. KP) jest chora i na tej pozycji brakowało nam własnie spokoju. Zespół z Polkowic „odjechał” nam po naprawdę rażących błędach. Doprowadziliśmy do pięciu punktów straty i znów zaczął się brak realizacji założeń. Trudno, my teraz musimy grać o to ósme miejsce. Po dwóch dobrych meczach przyszedł ten – słabszy, ale to myślę, że nie będzie nas dekoncentrowało, a pokazało, że „jedynka” musi być w tej chwili mocno rozstawiona, musi Magda mieć wsparcie, bowiem całego sezonu nie da się tylko jedną zawodniczką grać. W środę przyjedzie do nas rozgrywająca ze Słowacji i będziemy się jej przyglądali, bo to już jest ostatni dzwonek.
Andrzej Nowakowski, trener CCC: Obawialiśmy się tego meczu po przegranym festiwalu z Polfą. W ciągu tygodnia czasu trzy mecze rozegraliśmy i do tego kilka bezsensownych przejazdów, więc normalnie nie pracowaliśmy. Początek niezły w naszym wykonaniu, później błędy powodowały to, że ŁKS mocniej nas przycisnął i doszedł na pięć punktów. Mieliśmy problem z obroną strefową szczególnie w drugiej kwarcie, ponieważ chcieliśmy grać tylko obwodem, a nie szukaliśmy wysokich zawodniczek, które były bardzo mocno kryte w polu trzech sekund. Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale przed nami jeszcze długa droga do dobrego miejsca przed play-off, a przede wszystkim przygotowanie się do nich. Tak, żebyśmy mieli na każdej pozycji zmienniczkę. Dziś do przerwy przegraliśmy „deskę”. A dlaczego? Bo łodzianki zbierały wszystkie piłki, które opadały po niecelnych naszych rzutach, a nam brakowało agresji i pójścia na tablicę. IV kwarta trochę lepsza, bowiem dziewczyny potrafiły poradzić sobie ze zmienną obroną ŁKSu, co mnie bardzo cieszy. Świadczy to dobrze przede wszystkim o Agacie Nowackiej, która dobrze czytała grę i ustawiała koleżanki. Dwie jej trójki rzucone w końcówce na tzw. „przymusie”. To nie była czysta pozycja, kiedy ona dochodzi i ma dostać piłkę i oddać rzut, tylko nie było co grać, czas się kończył, Boże ratuj! I piłka do Agata i ona dwie trójki rzuciła.
Kuba Patykowski
www.e-basket.pl
---------------------------------------------------------------
no niestety jej gra wygladala dzisiaj tak jak wygladala
...
pozdrawiam
Początek spotkania był bardzo wyrównany. W drużynie z Polkowic najwidoczniejsze były Koryzna i Jaroszewicz, które zdobyły razem pierwsze 10 punktów dla CCC i wraz z koleżankami prowadziły po 4 minutach 10:8. Po chwili Mirosław Trześniewski wpuścił na boisko Marzenę Głaszcz, której doświadczenie miało zapewne uporządkować grę w szeregach ŁKSu. Głaszcz nie będzie jednak dobrze wspominać tego wejścia, gdyż tuż po pojawieniu się na nim zanotowała stratę i w dużej mierze przyczyniła się do powiększenia przewagi CCC, która po rzucie Jaroszewicz na minutę przed końcem tej części gry, wynosiła już 13 „oczek”. Wynik po 10 minutach gry (23:12) dokładnie odzwierciedla wydarzenia na boisku, nad którymi panowały polkowiczanki.
Druga część meczu to dużo lepsza obrona ŁKSu, który skoncentrował się na kryciu strefowym, z którym ogromne problemy miały polkowiczanki. Zawodniczki CCC rozrzucały po obwodzie swoje przeciwniczki, ale niewiele z tego miały. Jeszcze po pierwszych 4 minutach przewaga polkowiczanek nie topniała, ale im bliżej było do przerwy, tym skuteczniejsza była obrona i atak przyjezdnych. Końcówkę II kwarty podopieczne Andrzeja Nowakowskiego przegrały 0:10! I tak ze stanu 33:18 ełkaesianki doprowadziły do rezultatu 33:28, który zapowiadał ciekawą drugą połowę.
Wszelkie wątpliwości i nadzieje na emocjonującą końcówkę rozwiały jednak Agata Nowacka i Elżbieta Trześniewska. Pierwsza z nich znakomicie rozgrywała piłkę i kierowała grą swoich koleżanek, a druga bez sentymentów dobijała rywalki celnymi koszami i licznymi zbiórkami, których w całym meczu zanotowała aż 11! Głównie to te dwie koszykarki przyczyniły się do tego, iż przewaga gospodyń systematycznie rosła. Warta odnotowania jest także pierwsza „trójka” w tym spotkaniu, która padła dopiero na kilkadziesiąt sekund przed końcem III kwarty, a jej autorką była Agnieszka Pazur z CCC.
Ostatnia część meczu to spokojne utrzymywanie przewagi przez gospodynie i nieudolne próby dogonienia przeciwniczek przez ŁKS. Wszystko było jasne, gdy dwiema „trójkami rozpaczy” popisała się Nowacka i wynik brzmiał 65:45. Trześniewski próbował ratować sytuację, ale łodzianki dobiła kolejnym celnym rzutem zza linii 6,25m Ilona Jasnowska i było oczywiste, że tego meczu polkowiczanki już nie przegrają. Nieco senną już publiczność zebraną przy ulicy Dąbrowskiego ożywiło wejście na parkiet siedemnastoletniej Łucji Tomczak. Łucja walczyła bardzo ambitnie, jednak w statystykach zapisała się jedynie faulem.
Po meczu powiedzieli:
Mirosław Trześniewski, trener ŁKS: Zabrakło nam dzisiaj mądrości w grze. Szczególnie słabo zagraliśmy dziś na pozycji rozgrywającej. Magda (Włodarska – dop. KP) jest chora i na tej pozycji brakowało nam własnie spokoju. Zespół z Polkowic „odjechał” nam po naprawdę rażących błędach. Doprowadziliśmy do pięciu punktów straty i znów zaczął się brak realizacji założeń. Trudno, my teraz musimy grać o to ósme miejsce. Po dwóch dobrych meczach przyszedł ten – słabszy, ale to myślę, że nie będzie nas dekoncentrowało, a pokazało, że „jedynka” musi być w tej chwili mocno rozstawiona, musi Magda mieć wsparcie, bowiem całego sezonu nie da się tylko jedną zawodniczką grać. W środę przyjedzie do nas rozgrywająca ze Słowacji i będziemy się jej przyglądali, bo to już jest ostatni dzwonek.
Andrzej Nowakowski, trener CCC: Obawialiśmy się tego meczu po przegranym festiwalu z Polfą. W ciągu tygodnia czasu trzy mecze rozegraliśmy i do tego kilka bezsensownych przejazdów, więc normalnie nie pracowaliśmy. Początek niezły w naszym wykonaniu, później błędy powodowały to, że ŁKS mocniej nas przycisnął i doszedł na pięć punktów. Mieliśmy problem z obroną strefową szczególnie w drugiej kwarcie, ponieważ chcieliśmy grać tylko obwodem, a nie szukaliśmy wysokich zawodniczek, które były bardzo mocno kryte w polu trzech sekund. Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale przed nami jeszcze długa droga do dobrego miejsca przed play-off, a przede wszystkim przygotowanie się do nich. Tak, żebyśmy mieli na każdej pozycji zmienniczkę. Dziś do przerwy przegraliśmy „deskę”. A dlaczego? Bo łodzianki zbierały wszystkie piłki, które opadały po niecelnych naszych rzutach, a nam brakowało agresji i pójścia na tablicę. IV kwarta trochę lepsza, bowiem dziewczyny potrafiły poradzić sobie ze zmienną obroną ŁKSu, co mnie bardzo cieszy. Świadczy to dobrze przede wszystkim o Agacie Nowackiej, która dobrze czytała grę i ustawiała koleżanki. Dwie jej trójki rzucone w końcówce na tzw. „przymusie”. To nie była czysta pozycja, kiedy ona dochodzi i ma dostać piłkę i oddać rzut, tylko nie było co grać, czas się kończył, Boże ratuj! I piłka do Agata i ona dwie trójki rzuciła.
Kuba Patykowski
www.e-basket.pl
---------------------------------------------------------------
Mikey pisze:Jak widac juz nie tylko kibice ŁKS widzą ze zawodniczka która niegdyś była jedna z najlepszych jedynek w kraju, jest ... słabiutkabrzydki pisze: Marzena nie wniosla dzisiaj nic do gry LKS'u: nic nie grala w ataku, nie pomagala kolezankom (np zaslonami), nie grala wogole w obronie.Z pewnością jest to najsłabszy sezon Marzeny w ostatnich kilku(nastu) latach.
Pozdrowienia dla brzydkiego. Jak napisałem w privie do zobaczenia przy innej okazji
no niestety jej gra wygladala dzisiaj tak jak wygladala
pozdrawiam
Mikey pisze:Wybacz ale drzewo samo się przesadziło, przymusu nie było... więc ja mimo wszystko mam żalmajoneez pisze:Starych drzew sie nie przesadza. Tak już jest, i nikt nie może mieć o to żalu.
Wiesz Mikey...chyba ona sama nie mogła się spodziewać, że będzie tak zle
Pozdrowionka... i w sumie gratulacje z powodu chyba niezłego meczu... powodzenia w następnych!
Ps. DZIĘKI Brzydki za relację!... i do zobaczenia:) Przyda się na Olimpii w każdej chwili Twoje dopingujące dziewczyny gardło
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Kolejeny raz zastrzegam ze nie mam broń boże żalu o to ze Marzena Głaszcz nie przykłada się, olewa itp. Wiem ze tak nie jest, zreszta to widac że bardzo się stara. Mam żal natomiast o to ze jedna z najbardziej doswiadczonych zawodniczek ligi w meczach z niejnajsilniejszymi zespołami robi kardynalne, dzioecinne błedy, ze stres przesłania jej koncentrację i że wybaczyć taka postawe można juniorce ale nie ikonie polskiej damskiej koszykówki...Wiesz Mikey...chyba ona sama nie mogła się spodziewać, że będzie tak zle No i przecież nie robi tego specjalnie... ehhh.. Na pewno można być poważnie zawiedzonym, ale czy żal... w sumie nie wiem...


- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Bez sensacji w ekstraklasie koszykarek
Mecze PZU Polfy Pabianice i ŁKS Siemens zakończyły się zgodnie z planem - pabianiczanki wygrały z Meblotapem Chełm, a łodzianki uległy CCC Polkowice
Pomoc ze Słowacji
Koszykarki ŁKS Siemens po dwóch dobrych spotkaniach (z Lotosem Gdynia i AZS Gorzów) jechały do Polkowic z nadziejami na sprawienie niespodzianki. Jednak mimo ambitnej postawy nie były w stanie sprostać brązowym medalistkom poprzedniego sezonu.
CCC w 4 min wygrywało 10:8 po rzutach byłych ełkaesianek - Edyty Koryzny i Agnieszki Jaroszewicz. Na nic zdały się zmiany w składzie - 9 min - po kolejnym trafieniu Jaroszewicz - gospodynie wygrywały różnicą 13-punktów.
Dopiero zryw w ostatniej kwarcie pozwolił łodziankom zmniejszyć straty z 15 do pięciu punktów (do wyniku 28:33). Znów skuteczna była Katarzyna Kening, najlepsza zawodniczka ŁKS Siemens. Ale jej dobra postawa na nic się zdała, bowiem w drużynie z Polkowic dobrze zaczęły grać dwie inne byłe ełkaesianki - Agata Nowacka i Elżbieta Trześniewska. Pierwsza zdobywała punkty rzutami z dystansu, a Trześniewska spod kosza.
Po meczu trener Mirosław Trześniewski nie robił tragedii z porażki. Według niego łódzkiej drużynie najbardziej brakuje rozgrywającej. - Dlatego środę przyjedzie do nas Słowaczka grająca na tej pozycji - zapowiedział.
CCC POLKOWICE - ŁKS SIEMENS 69:52 (23:12, 10:16, 18:9, 18:15)
CCC: Trześniewska 16, Koryzna, Nowacka po 12, Marczewska 10, Jaroszewicz, Ilona Jasnowska po 7, Pazur 5.
ŁKS Siemens: Kenig 17, Hrickova 13, Czernij 12, Dominauskaite 6, Głaszcz, Włodarska po 2.
Jerzy Walczyk
(źródło: www.gazeta.pl - Łódź)
Mecze PZU Polfy Pabianice i ŁKS Siemens zakończyły się zgodnie z planem - pabianiczanki wygrały z Meblotapem Chełm, a łodzianki uległy CCC Polkowice
Pomoc ze Słowacji
Koszykarki ŁKS Siemens po dwóch dobrych spotkaniach (z Lotosem Gdynia i AZS Gorzów) jechały do Polkowic z nadziejami na sprawienie niespodzianki. Jednak mimo ambitnej postawy nie były w stanie sprostać brązowym medalistkom poprzedniego sezonu.
CCC w 4 min wygrywało 10:8 po rzutach byłych ełkaesianek - Edyty Koryzny i Agnieszki Jaroszewicz. Na nic zdały się zmiany w składzie - 9 min - po kolejnym trafieniu Jaroszewicz - gospodynie wygrywały różnicą 13-punktów.
Dopiero zryw w ostatniej kwarcie pozwolił łodziankom zmniejszyć straty z 15 do pięciu punktów (do wyniku 28:33). Znów skuteczna była Katarzyna Kening, najlepsza zawodniczka ŁKS Siemens. Ale jej dobra postawa na nic się zdała, bowiem w drużynie z Polkowic dobrze zaczęły grać dwie inne byłe ełkaesianki - Agata Nowacka i Elżbieta Trześniewska. Pierwsza zdobywała punkty rzutami z dystansu, a Trześniewska spod kosza.
Po meczu trener Mirosław Trześniewski nie robił tragedii z porażki. Według niego łódzkiej drużynie najbardziej brakuje rozgrywającej. - Dlatego środę przyjedzie do nas Słowaczka grająca na tej pozycji - zapowiedział.
CCC POLKOWICE - ŁKS SIEMENS 69:52 (23:12, 10:16, 18:9, 18:15)
CCC: Trześniewska 16, Koryzna, Nowacka po 12, Marczewska 10, Jaroszewicz, Ilona Jasnowska po 7, Pazur 5.
ŁKS Siemens: Kenig 17, Hrickova 13, Czernij 12, Dominauskaite 6, Głaszcz, Włodarska po 2.
Jerzy Walczyk
(źródło: www.gazeta.pl - Łódź)
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Koszykarki CCC pewnie pokonały ŁKS, choć znowu nie zachwyciły. Kolegium nie miało szans w Gdyni
Nie byłoby zwycięstwa polkowiczanek, gdyby nie świetna gra Elżbiety Trześniewskiej. Środkowa CCC Polkowice zrehabilitowała się za fatalny występ, jaki zanotowała tydzień temu przeciwko Polfie Pabianice. W sobotę zagrała o wiele lepiej, ale też nie miała w zespole rywalek wymagającej przeciwniczki. Szczególnie po przerwie otrzymywała sporo piłek i pewnie kończyła akcje pod koszem. Dzięki jej świetnej postawie podopieczne Andrzeja Nowakowskiego odskoczyły rywalkom na kilkanaście punktów. Przewagę utrzymały do końca.
Wcześniej polkowiczanki grały nierówno. Zaczęły nieźle - po szybkich kontratakach zdobywały punkty i kontrolowały przebieg meczu. Wydawało się, że tak będzie do końca. Tymczasem w drugiej kwarcie zaczęły się kłopoty, bo łodzianki zaczęły bronić strefą. Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego nie miały pomysłu na jej sforsowanie. - W drugiej kwarcie popełnialiśmy niezrozumiałe błędy. Mieliśmy problemy ze strefą. Nie potrafiliśmy znaleźć odpowiedniej pozycji do rzutu, a także zbyt mało graliśmy przez środek. Na szczęście po przerwie to się zmieniło - analizował trener CCC Andrzej Nowakowski. - Popełniliśmy bardzo dużo błędów, ale wygraliśmy, i to cieszy. Teraz jest czas na analizę i wyciąganie wniosków - dodawała Agnieszka Jaroszewicz.
Niepocieszony był po meczu trener gości Mirosław Trześniewski, którego zespół momentami potrafił nawiązać walkę z faworyzowaną drużyną z Polkowic. - Zabrakło nam mądrości i spokoju na rozegraniu, graliśmy zbyt indywidualnie, a tak meczów wygrać się nie da - analizował.
CCC Polkowice - ŁKS Łódź 69:52. Kwarty: 23:12, 10:16, 18:9, 18:15.
CCC: Trześniewska 16, Nowacka 12 (2), Koryzna 12, Marczewska 10, Jaroszewicz 7, Jasnowska 7 (1) oraz Pazur 5 (1), Tomczak 0.
ŁKS: Kenig 17, Hrickova 13 (1), Czernij 12, Dominauskaite 6, Włodarska 2 oraz Głaszcz 2, Owczarek 0, Białogór 0.
Grzegorz Szczepaniak
(źródło: www.gazeta.pl - Wrocław)
Nie byłoby zwycięstwa polkowiczanek, gdyby nie świetna gra Elżbiety Trześniewskiej. Środkowa CCC Polkowice zrehabilitowała się za fatalny występ, jaki zanotowała tydzień temu przeciwko Polfie Pabianice. W sobotę zagrała o wiele lepiej, ale też nie miała w zespole rywalek wymagającej przeciwniczki. Szczególnie po przerwie otrzymywała sporo piłek i pewnie kończyła akcje pod koszem. Dzięki jej świetnej postawie podopieczne Andrzeja Nowakowskiego odskoczyły rywalkom na kilkanaście punktów. Przewagę utrzymały do końca.
Wcześniej polkowiczanki grały nierówno. Zaczęły nieźle - po szybkich kontratakach zdobywały punkty i kontrolowały przebieg meczu. Wydawało się, że tak będzie do końca. Tymczasem w drugiej kwarcie zaczęły się kłopoty, bo łodzianki zaczęły bronić strefą. Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego nie miały pomysłu na jej sforsowanie. - W drugiej kwarcie popełnialiśmy niezrozumiałe błędy. Mieliśmy problemy ze strefą. Nie potrafiliśmy znaleźć odpowiedniej pozycji do rzutu, a także zbyt mało graliśmy przez środek. Na szczęście po przerwie to się zmieniło - analizował trener CCC Andrzej Nowakowski. - Popełniliśmy bardzo dużo błędów, ale wygraliśmy, i to cieszy. Teraz jest czas na analizę i wyciąganie wniosków - dodawała Agnieszka Jaroszewicz.
Niepocieszony był po meczu trener gości Mirosław Trześniewski, którego zespół momentami potrafił nawiązać walkę z faworyzowaną drużyną z Polkowic. - Zabrakło nam mądrości i spokoju na rozegraniu, graliśmy zbyt indywidualnie, a tak meczów wygrać się nie da - analizował.
CCC Polkowice - ŁKS Łódź 69:52. Kwarty: 23:12, 10:16, 18:9, 18:15.
CCC: Trześniewska 16, Nowacka 12 (2), Koryzna 12, Marczewska 10, Jaroszewicz 7, Jasnowska 7 (1) oraz Pazur 5 (1), Tomczak 0.
ŁKS: Kenig 17, Hrickova 13 (1), Czernij 12, Dominauskaite 6, Włodarska 2 oraz Głaszcz 2, Owczarek 0, Białogór 0.
Grzegorz Szczepaniak
(źródło: www.gazeta.pl - Wrocław)
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
A ja myślę, że powinniśmy spróbować jakoś pozytywnie wpłynąć na Jarzynkę. Coś mi mówi że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Z pewnością zmiana otoczenia po tylu latach i przedsezonowe oczekiwania w nowym środowisku były dla niej dużym stresem, który splątał jej nogi, co z kolei pociągnęło za sobą frustrację z powodu słabej gry, słaba gra stres itd, itd... kółko się zamyka. Trzeba jakoś przerwać takie błędne koło, obojętnie w którym miejscu.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Jestem jak najbardziej za tylko...czy czasu starczy? Do końca sezonu niewiele meczy zostałomajoneez pisze:A ja myślę, że powinniśmy spróbować jakoś pozytywnie wpłynąć na Jarzynkę. Coś mi mówi że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Z pewnością zmiana otoczenia po tylu latach i przedsezonowe oczekiwania w nowym środowisku były dla niej dużym stresem, który splątał jej nogi, co z kolei pociągnęło za sobą frustrację z powodu słabej gry, słaba gra stres itd, itd... kółko się zamyka. Trzeba jakoś przerwać takie błędne koło, obojętnie w którym miejscu.


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


