[size=150:słowo][b:słowo]Koszykówka: Na razie nam ubywa, ale wkrótce przybędzie [/b:słowo][/size:słowo]
Małgorzata Babicka i Aleksandra Chomać to kolejne zawodniczki z brązowego składu KSSSE AZS PWSZ, które już nie zagrają w Gorzowie. To jednak nie oznacza, że nasza drużyna pań w następnym sezonie nie będzie miała szans na podium.
- Rozpad, osłabienie, te słowa zupełnie mi tutaj nie pasują - tak o ruchach kadrowych w swoim zespole wypowiada się trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Na celowniku mieliśmy przez cały czas przede wszystkim trzon drużyny, który koniecznie chcemy u nas zatrzymać i w tym temacie wszystko jest ciągle otwarte, nie ponieśliśmy jeszcze żadnych strat. Gorzowski zespół musi się zmienić, to nieuniknione. Pewien etap się skończył, a inny zaczyna i może być naprawdę ciekawy, godny następnych ambitnych celów - dodał szkoleniowiec.
Maciejewski nie ukrywa, że nie spodziewał się tak szybkiego odejścia Małgorzaty Babickiej. Koszykarka właśnie poinformowała o swojej ostatecznej decyzji. Grała w Gorzowie tylko rok. Nie była postacią kluczową, ale dostała w KSSSE AZS PWSZ dużą szansę i robiła postępy. - Mam nadzieję, że wybiera ofertę Wisły Kraków, czy Lotosu Gdynia, bo dla nich można odrzucić grę wysoko w lidze i pucharach - stwierdził trener. Od razu przyznał jednak, że złożył Babickiej propozycję, ale gdy ta zaczęła zwlekać z określeniem się, nie traktował zatrzymania jej w Gorzowie jako sprawy priorytetowej. Podobnie było z Aleksandrą Chomać. Była oferta, podwyżka, ale intensywność rozmów z obu stron niewielka. Chomać chce szukać sportowego szczęścia w innym klubie, być może zagranicznym.
Najważniejszymi majowymi decyzjami w KSSSE AZS PWSZ było przedłużenie kontraktów z Justyną Żurowską (kapitan zespołu), Katarzyną Czubak (rozgrywająca, doskonale czująca filozofię koszykówki Maciejewskiego) i Agnieszką Kaczmarczyk (przyszłość naszej drużyny). Kolejne istotne rozstrzygnięcia jeśli chodzi o trzon brązowej ekipy są ciągle przed nami. Wszyscy mają nadzieję, że walka o Agnieszkę Szott i Kiki N'Garsanet wkrótce będzie miała swój szczęśliwy finał. - Jesteśmy z tymi zawodniczkami w stałym kontakcie i głęboko wierzę, że ich pozostanie w naszej drużynie będzie obopólną ogromną korzyścią - powiedział trener akademickiej ekipy. - Nie chcę mówić, czy coś rozstrzygnie się dzisiaj, czy za trzy dni. Na pewno niedługo, ważne, aby finał był pozytywny.
Co dalej? KSSSE AZS PWSZ, nawet z Szott i N'Garsanet w składzie, potrzebuje jeszcze co najmniej trzech, czterech wartościowych osób, aby móc ogłosić, że jest drużyną kompletną. Choćby na pozycji rzucającego obrońcy, gdzie w Gorzowie mieliśmy lukę praktycznie przez cały poprzedni sezon. - Nie śpimy, cały czas negocjujemy z osobami, które wzmocniłyby zespół w najbardziej potrzebujących miejscach - zakończył Maciejewski. - Jaki to jest rynek? W tej chwili bez ograniczeń, wiele zmienia się dosłownie z dnia na dzień. Pojawią się u nas nowe twarze z kraju, mamy też bardzo ciekawe oferty zagraniczne. O nazwiskach powiemy jednak, gdy będziemy mieli kontrakty w ręku, bo chwaląc się zbyt wcześnie tylko możemy sobie zaszkodzić.
Do KyS: moze troszeczke faktycznie przesadzilem
